Październik - fragmenty

Fragment książki "Kiedy wsłuchuję się w Boga"

Październik - fragmenty

Anselm Grün

Kiedy wsłuchuję się w Boga

Przełożył Juliusz Zychowicz
Wybór tekstów: Jakob Laubach
© Wydawnictwo WAM, Kraków 2002



Październik - fragmenty

(...)

* * *

Modlitwa jest rozmową człowieka z Bogiem. Określenie to jest z pewnością ważne i nieodzowne. Niemniej prowadzi ono łatwo do nieporozumień i trudności. Rozmowa z Bogiem jest bowiem czymś innym niż rozmowa z przyjacielem. Nie słyszę Boga tak, jak słyszę przyjaciela. I Bóg nie daje mi tak jasnych odpowiedzi, jakich oczekuję od przyjaciela.

* * *

Wielu ludzi przeżywa swoją modlitwę nie jako dialog, lecz raczej jako monolog. I pytają, czy czasem nie mówią na próżno. Innym trudno jest znaleźć słowa do nawiązania tej rozmowy. Modlitwa wymaga od nich dużego wysiłku. I często rezygnują z niej, nie wiedzą bowiem, co i jak mają Bogu powiedzieć. Dla lepszego uporania się z problemami, jakie modlitwa nastręcza wielu ludziom, może być pomocne inne określenie: modlitwa jako spotkanie.

(...)

* * *

Modlitwa jako spotkanie człowieka z Bogiem jest zawsze udzielonym nam darem Bożej łaski, nie zaś naszą zasługą. Bóg sam mocą swej z wolności płynącej łaski wychodzi nam naprzeciw. Możemy się z Nim spotkać tylko dlatego, że On chce się z nami spotkać — że jest obecny i czeka na to, abyśmy również my byli gotowi spotkać się z Nim.

(...)

* * *

Jeśli od razu zaczynam szukać pobożnych słów czy uczuć, modlitwa nie zaprowadzi mnie do Boga, lecz wywiedzie na rozległe obszary mojej wyobraźni. Powinienem najpierw wsłuchać się rzetelnie w siebie samego. W spotkaniu z Bogiem muszę spotkać się ze sobą samym. Trudno przy tym powiedzieć, co dokonuje się najpierw: spotkanie z sobą jako warunek spotkania z Bogiem czy spotkanie z Bogiem jako warunek spotkania z sobą samym. Jedno z drugim wzajemnie się warunkuje i wzajemnie pogłębia.

(...)

* * *

Nie jestem tożsamy z moimi uczuciami i myślami. Owe myśli i uczucia są we mnie, ale moje „ja” nie sprowadza się do nich, należy go szukać poza wszelką myślą i uczuciem. Możemy to własne „ja” definiować i konstatować, ale coraz głębiej w siebie wnikając, zaczniemy przeczuwać jego tajemnicę. „Ja” jest czymś więcej niż momentem odróżniającym mnie od innych, czymś więcej niż świadomym jądrem osoby, czymś więcej niż wynikiem historii mojego życia. Moje „ja” oznacza, że jestem wezwany przez Boga po imieniu — że Bóg wezwał mnie moim, wyłącznie moim imieniem.

Moja istota nie polega na moich dokonaniach ani na mojej wiedzy, ani na moich uczuciach, lecz na słowie, które Bóg tylko we mnie wypowiada i które tylko we mnie i przeze mnie może być w tym świecie słyszalne. Spotkać się z sobą samym znaczy zatem przeczuć w sobie to niepowtarzalne słowo Boga. Bóg już przez moje istnienie przemówił, wypowiedział we mnie swoje słowo. Modlitwa jako spotkanie z sobą oznacza spotkanie w swojej najgłębszej tajemnicy siebie z Bogiem, który do mnie we mnie samym przemówił i wypowiedział we mnie siebie.

(...)

* * *

Kiedy zaczynamy się modlić, dobrze jest wsłuchać się w tajemnicę Boga, wyjść poza wszystkie Jego obrazy i starać się wyczuć coś z Niego, który jest zawsze i od wszystkiego większy. Również tą drogą nie dojdziemy do punktu, w którym moglibyśmy Boga zdefiniować. Staniemy się tylko bardziej wyczuleni na Jego tajemnicę — tajemnicę Boga, z którym pragniemy spotkać się w modlitwie.

(...)

opr. ab/ab

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama