Organizm patrzący na świat

Bożonarodzeniowe przemówienie Papieża do Kurii Rzymskiej 21.12.2017 skupione było na wymiarze misyjnym Kościoła: jesteśmy wspólnotą, która musi umieć wychodzić poza swoje własne granice

Bożonarodzeniowe przemówienie Papieża do Kurii Rzymskiej łączy się ideowo i znakomicie z krótkim przemówieniem, jakie wygłosił do Kolegium Kardynalskiego cztery dni przed tym, zanim został wybrany na konklawe. Była to wypowiedź krótka i trafna, zarysowująca profil Kościoła misyjnego, a zatem także Biskupa Rzymu, którego mieli wyłonić elektorzy.

Jest to wspólnota „powołana do wychodzenia poza siebie i udawania się na peryferie, nie tylko geograficzne, ale także egzystencjalne — peryferie tajemnicy grzechu, bólu, niesprawiedliwości, nieznajomości i braku wiary, peryferie myśli, peryferie wszelkiego rodzaju nędzy”, mówił kardynałom arcybiskup Buenos Aires. I na zakończenie wskazał cechy, jakie powinien mieć Papież, który miał zostać wybrany, a mianowicie powinien być „człowiekiem, który przez kontemplację Jezusa Chrystusa i adorację Jezusa Chrystusa” będzie właśnie pomagał „Kościołowi wychodzić poza siebie”, aby angażować się na tych peryferiach współczesnej ludzkości.

Prawie pięć lat od tamtego końca zimy Franciszek przemawiał do swojej Kurii przy okazji życzeń bożonarodzeniowych, prosząc ją, aby uwolniła się od wszelkiego balastu, a „dostrzegała to, co istotne”. Dokładnie miesiąc po pojawieniu się białego dymu Papież symbolicznie zapoczątkował reformę, ustanawiając Radę Kardynałów, która teraz go wspomaga. A dziś, w tym kontekście odnowy, która jest zawsze konieczna dla życia chrześcijańskiego, Papież nakreślił cechy organizmu ad extra, ukierunkowanego konstytucyjnie poza siebie.

W ciągłości ze swoimi poprzednikami, a w szczególności z wolą reformy Soboru Watykańskiego II, wyrażoną przez Pawła VI w przemówieniu do Kurii 21 września 1963 r., dokładnie trzy miesiące po wyborze, jego następca opisał tę „instytucję starodawną, złożoną, czcigodną, składającą się z ludzi pochodzących z różnych kultur, języków, o różnej konstrukcji psychicznej” jako od zawsze związaną „z funkcją prymatu Biskupa Rzymu”. Prymatu, który Franciszek określił jako „diakonalny”, nawiązując do bardzo starego pojęcia i do najpiękniejszego oraz bogatego w znaczenie tytułu papieskiego — servus servorum Dei, który pochodzi od jego przykładnego poprzednika, Grzegorza Wielkiego, którego, według Benedykta XVI, „do głębi poruszała pokora Boga, który w Chrystusie stał się naszym sługą, umył i umywa nam brudne stopy”.

A podobnie jak prymat Papieża, diakonalna powinna być praca jego Kurii, podkreślił Franciszek. Dlatego trzeba przezwyciężyć destrukcyjną i autoreferencyjną logikę „spisków i małych kręgów”, powiedział Papież, który opisał w ostrych słowach zagrożenie, jakie stanowi ktoś, kto zawodzi zaufanie albo wykorzystuje macierzyństwo Kościoła; nie zapomniał jednak o „przeważającej liczbie osób wiernych”, które pracują w Kurii Rzymskiej z „poświęceniem, a także wielką świętością”. W służbie, którą Bergoglio opisał jako ukierunkowaną na relacje z państwami, dzięki dyplomacji, która chce budować mosty; na jedność z różnymi Kościołami, zwłaszcza wschodnimi, bez których Rzym „nie byłby naprawdę katolicki”; na ekumenizm i na dialog z religiami.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama