Będą projektować cyfrowe dziecko

Pod hasłem pozbywania się chorób genetycznych i tworzenia pokolenia zdrowych dzieci amerykańska Genepeeks postanowiła umożliwić zamawianie dzieci

Będą projektować cyfrowe dziecko

Pod hasłem pozbywania się chorób genetycznych i tworzenia pokolenia zdrowych dzieci amerykańska Genepeeks postanowiła umożliwić zamawianie dzieci.

Zamówić dziecko to znaczy skorzystać z możliwości komputerowej symulacji DNA w szpitalach, w których odbywa się rozród wspomagany (w takich klinikach stosuje się metody, które pomijają etapy naturalnego poczęcia).

Z taką właśnie ofertą medyczną wyszła do amerykańskiego społeczeństwa wspomniana firma, proponując usługę polegającą na wirtualnym planowaniu — za pomocą symulacji kodu genetycznego — dziecka poczętego z komórki jajowej kobiety i plemników pozyskanych od dawcy spermy.

A wszystko po to, żeby wybrać najodpowiedniejszego ojca dla niemowlęcia, zaprojektować dziecko i wyeliminować choroby genetyczne! Co to oznacza w praktyce? Potencjalnie chore dzieci nie mają prawa żyć. Ludzie postawili się na miejscu Pana Boga i zamierzają projektować człowieka tak, jak im się podoba.

Anne Morris, założycielka firmy Genepeeks, która szczyci się nową usługą, w swoich wypowiedziach nie kryje, że cyfrowe planowanie ma służyć właśnie eliminowaniu chorób genetycznych dzieci. Oznacza to, że w społeczeństwie XXI w. genetycznie chore dziecko jest uważane za coś gorszego, co można po prostu wyrzucić na śmietnik.

„Wkraczamy na rynek z nową usługą, która pozwoli potencjalnym matkom przefiltrować nasienie, które zostanie użyte do ich zapłodnienia. Skorelowanie tego z własnym profilem genetycznym pozwoli zapobiec poważnym chorobom genetycznym u dziecka. Naszym celem jest odfiltrowanie dawców materiału genetycznego z podwyższonym ryzykiem wystąpienia rzadkich recesywnych jednostek chorobowych” — tak przedstawiała nową ofertę Morris.

Symulacja kodu genetycznego ma odbywać się przed zapłodnieniem in vitro oraz inseminacją (jedna z technik wspomaganego rozrodu, sztuczne unasiennianie) i ma polegać na pozyskaniu sekwencji DNA od potencjalnych rodziców oraz stworzeniu wirtualnej komórki jajowej i wirtualnego plemnika. To pozwoli na uzyskanie hipotetycznego genomu dziecka. Potem pozostaje już tylko zbadać, czy uzyskany genom nie będzie powodował choroby genetycznej. I najbardziej interesujące: jak wyjaśnił prof. Lee Silver, który współpracuje z Genepeeks, dla jednej pary komórek rozrodczych tworzonych jest około dziesięciu tysięcy hipotetycznych dzieci.

Nietrudno odnieść wrażenie, że wyżej opisane cyfrowe planowanie dzieci może stanowić poważne zagrożenie wielu istnień ludzkich. Przypominają mi się słowa ks. prof. Stanisława Warzeszaka, dyrektora Krajowego Duszpasterstwa Zdrowia, który — po tym jak sejm w 2012 r. odrzucił projekt ustawy mającej chronić nienarodzone chore i niepełnosprawne dzieci — powiedział na łamach tygodnika „Niedziela”:

„Jesteśmy świadkami tworzenia się pewnej mentalności eugenicznej, czegoś, co już przerabialiśmy w historii. To, co robił Hitler w III Rzeszy, to była także czysta eugenika. W krajach takich jak np. Stany Zjednoczone czy państwa skandynawskie niemal od 100 lat prowadzi się politykę eugeniczną. Wprawdzie została ona zdyskredytowana w III Rzeszy, ale tylko dlatego, że wówczas mieliśmy do czynienia z nazizmem. Jednak ta sama logika eugeniczna towarzyszy wszystkim współczesnym cywilizacjom transatlantyckim, które eliminują niepożądane życia. Sama eugenika jest bardzo niebezpieczną praktyką, ponieważ wchodzimy na grunt równi pochyłej, w której jeśli pozwolimy na zabijanie dzieci z zespołem Downa, za kilka lat będzie przyzwolenie na eliminowanie dzieci, u których stwierdzono niesprawność na znacznie niższym poziomie”.

I jeszcze jedna ważna uwaga ks. prof. Warzeszaka: „Jeśli ktoś wyznaje chrześcijańską koncepcję człowieka (a powinien ją wyznawać, jeśli uważa się za katolika), nie będzie akceptował reprodukcji człowieka”.

 

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama