Jałmużnicy zimową porą

O pracy instytucji charytatywnych w zimie

— Czy zimowa praca organizacji charytatywnych różni się od tej prowadzonej w czasie całego roku?

Dla naszego Towarzystwa podstawowe formy działalności pozostają takie same przez cały rok. Koła w całym kraju prowadzą noclegownie, jadłodajnie, łaźnie, punkty wydawania odzieży. Zmienia się natomiast liczba naszych podopiecznych — ludzi, którzy chcą skorzystać z tych form wsparcia. Widać to zwłaszcza w już przepełnionych noclegowniach, świadczą o tym także rosnące kolejki przed naszymi kuchniami. Wzrasta też zapotrzebowanie na ciepłą odzież i obuwie. Ludzie proszą też o pomoc w zakupie opału. Staramy się spełniać te oczekiwania w miarę naszych możliwości. To wiąże się z koniecznością zdobywania jeszcze większych środków na te działania.

— Zbliżają się święta...

To kolejne zimowe wyzwanie dla organizacji charytatywnych. Chcemy, by w każdej rodzinie, niezależnie od jej statusu materialnego, w ten świąteczny czas było choć trochę więcej ciepła, nadziei i choć odrobina radości. Podstawowym zadaniem jest organizacja wieczerzy wigilijnych dla osób ubogich, bezdomnych i samotnych. W Bielsku-Białej organizujemy od lat dwie takie wieczerze — do wspólnego stołu zasiada wówczas około 500 osób. To sporo, nawet jak na 200-tysięczne miasto. Ponadto przygotowujemy paczki. Najpierw z okazji św. Mikołaja rozprowadzamy blisko 1500 paczek z łakociami wśród dzieci naszych podopiecznych oraz w placówkach opiekuńczych i oświatowych regionu. Podobną liczbę paczek ze świątecznymi wiktuałami rozdajemy tuż przed Bożym Narodzeniem. Tradycyjnie trafiają one nie tylko do osób korzystających z kuchni, ale też do noclegowni, szpitali, domów pomocy społecznej oraz do aresztów i więzień.

— Skąd Towarzystwo bierze pieniądze na działalność?

Każde koło musi na własną rękę zdobywać środki, sądzę jednak, że wszędzie jest to podobnie jak w Bielsku-Białej. Nasza roczna działalność pochłania około 400 tysięcy złotych, z czego mniejszą część stanowią dotacje z Urzędu Miejskiego i władz wojewódzkich. Mamy też wsparcie ze strony diecezjalnej Caritas i naszych duszpasterzy. Specyfiką Bielska-Białej jest też to, że wspiera nas Kościół ewangelicko-augsburski. Wciąż szukamy sponsorów, a równolegle niemal co tydzień kwestujemy przed kościołami Bielska i okolic. Muszę jednak przyznać, że do puszek trafia coraz mniej pieniędzy. Ludzie po prostu ich nie mają. Trafiają się jednak tacy, którzy sami do nas przychodzą i dzielą się tym, co mają. Czasem są to pokaźne kwoty. Tym sposobem jakoś wiążemy koniec z końcem. Jestem przekonany, że jest to zasługą naszego przemożnego Patrona.

Rozmawiał
ARTUR KASPRZYKOWSKI

Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta powstało w 1981 roku we Wrocławiu. Dziś w Polsce działa 56 kół tego stowarzyszenia. Prowadzą one między innymi 12 kuchni społecznych, 2 apteki i 56 schronisk dla bezdomnych, dysponujących około 2500 miejscami noclegowymi.

W Bielsku Towarzystwo Pomocy św. Brata Alberta istnieje od dwunastu lat. Prowadzi kuchnię, która każdego dnia wydaje blisko 700 ciepłych posiłków. W ciągu roku jest to około 200 tysięcy obiadów. Kilka lat temu wybudowało też łaźnię miejską, z której co miesiąc korzysta ponad 600 osób. Jest też punkt wydawania odzieży, który w tym roku odwiedziło już ponad 2 tysiące potrzebujących. Inne formy działalności to fundowanie gorącego mleka w jednej ze szkół specjalnych, przygotowywanie wyprawek szkolnych i paczek świątecznych.

Prezes Koła Towarzystwa w Bielsku-Białej Tadeusz Cozac został nagrodzony Statuetką im. św. Brata Alberta, najwyższym wyróżnieniem, ustanowionym przez władze Towarzystwa Pomocy im. św. Brata Alberta z okazji dwudziestolecia działalności.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama