"Klepanie" różańca

Dlaczego warto odmawiać różaniec? Czy to tylko modlitwa dla starszych, schorowanych osób?

Na skróty: Jak odmawiać różaniec?

"Klepanie" różańca

Oczywiście, zgodnie z prawem bezwładności rządzącym każdym stereotypem, a raczej tymi, którzy się nim posługują, odmawianie różańca to „klepanie”; nie może być inaczej, i nie wolno modlącego się na różańcu widzieć inaczej ubranego niż w moherowy beret, pewnie także jeśli jest mężczyzną. Co jednak zrobić, gdy mężczyzna ten nosi na głowie nie beret, a piuskę, i nazywa się Jan Paweł II, i nie klepie różańca, tylko modli się na nim, a na dodatek zostawia lekcję do odrobienia (do odmówienia), jak należy wykorzystać to modlitewne narzędzie, aby przynosiło duchowe owoce?

W opinii krytyków rzekomo „mariocentryczny” różaniec jawi się jako przeszkoda w relacji z Bogiem, ponieważ samą Maryję tak właśnie widzą — jako zasłaniającą, a nie właśnie objawiającą Boga. Różaniec jednak — zauważał papież z Polski w Rosarium Virginis Mariae — „choć ma charakter maryjny, jest modlitwą o sercu chrystologicznym”. Ta prosta modlitwa pozwala medytować nad głębią przesłania Ewangelii i kontemplować Chrystusa, a wszystko to dzieje się niejako w „szkole Maryi”. „Odmawiać różaniec bowiem to nic innego, jak kontemplować z Maryją oblicze Chrystusa”, dodawał Ojciec Święty. Temu właśnie służą tajemnice Ewangelii, które w czasie odmawiania różańca są (powinny być) rozważane; dlatego przed każdą „dziesiątką”, aby „dać medytacji podstawy biblijne i większą głębię — zaleca autor listu apostolskiego poświęconego Różańcowi — dobrze jest, po zapowiedzi tajemnicy, odczytać odnośny tekst biblijny”, które można również okrasić komentarzem i po przeczytaniu którego warto pozostawić chwilę milczenia tak ważnego w kontemplacji.

W powtarzaniu ustalonej słownej formuły można oczywiście słyszeć wielomóstwo (por. Mt 6,7), ale można też dosłyszeć „chrześcijańską mantrę”, która „wprowadza serce w stan spokoju, a słowa, przede wszystkim zaś postać Maryi i Chrystusa, koją i wyzwalają duszę, kierują jej spojrzenie w stronę Boga” (Joseph Ratzinger). To sprzyja kontemplacji, bez której, przestrzegał papież Paweł VI, „różaniec upodabnia się do ciała bez duszy” (Marialis cultus). Podobnie jak czytając Ewangelię Janową poznajemy Pana poprzez serce umiłowanego ucznia, który w odkrywaniu Bożych tajemnic czerpał przecież z obecności przy nim Maryi danej mu w „testamencie” z Krzyża, odmawiając Różaniec uczymy się patrzeć na Chrystusa sercem Jego (i naszej również) Matki. Jan Paweł II nie wahał się uznawać różańcowej modlitwy za swego rodzaju „sekret”, który pozwala otworzyć wierzącego na głębszą znajomość Chrystusa; wszak zarówno Jej powołanie, jak i pojmowanie Syna — są wyjątkowe, a zatem bez Jej przewodnictwa możemy ciągle poruszać się jedynie po powierzchni tajemnicy.

W Różańcu błogosławimy Maryję, a jesteśmy w tym bardzo biblijni — kto ma uszy do słuchania, niech słucha ewangelisty Łukasza, który, jak stwierdzają nawet niekatolicy, „stawia nas po stronie Elżbiety. Jej słowami Kościół może pozdrawiać Matkę Pana” (Wytyczne ewangelickie). Przy czym modlitwa „Zdrowaś Maryjo” wyraża nasz i Boży zachwyt Maryją oraz owocem Jej łona — bo właśnie imię „Jezus” stanowi centrum modlitwy. Kochamy więc Matkę i Syna, a właściwie całą Trójcę, czyli Boga-reżysera zbawczych misteriów, co wyraża się na zakończenie każdej dziesiątki, kiedy wypowiada się doksologię trynitarną „Chwała Ojcu”. W sumie czynimy na ziemi to, co stanie się naszym udziałem w niebie; lepiej się przygotować do niekończącego się mantrowania pozwalając już tutaj sobie i innym na uczucia płynące z serca, tym bardziej że i sam Chrystus na zawsze kocha nas nie tylko Boskim, ale i ludzkim sercem.

Ale czy idący różańcową „drogą Maryi”, nawet jeśli jest Ona ortodoksyjna, nie zbaczają z niej w stronę heterodoksyjnej „mariocentryczności”? A to już inne pytanie! Na pewno nie może być różaniec celem samym w sobie, ale trzeba go używać mając na względzie cel; na pewno Maryi pragnieniem jest prowadzić dzieci do Syna Bożego. Nie oznacza to jednak ani lekceważenia pośrednictwa Maryi, ani odrzucenia metody różańcowej jako środka do celu, której owocności doświadczają już pokolenia chrześcijan. Obserwując z boku „klepiącą” różaniec kobietę w moherowym berecie oraz mężczyznę w piusce — nie wiemy, co dzieje się w ich sercu; po zewnętrznych pozorach nie da się tego ortodoksyjnie osądzić. Z kolei beret i piuska stanowią czytelny wyraz powszechności (katolickości) tej tradycyjnej modlitwy, która „ma prostotę modlitwy ludowej, ale także teologiczną głębię modlitwy odpowiedniej dla tych, którzy odczuwają potrzebę dojrzalszej kontemplacji” (Jan Paweł II).

Przy czym ani nie lekceważyłbym tej prostoty, ani nie narzucał ciężarów teologicznej głębi wszystkim innym, a nawet sobie. Może mieć rację Messori, kiedy pisze, że „na historię większy wpływ mają staruszki przesuwające paciorki różańca niż wielcy politycy, ekonomiści czy ludzie kultury w swoich pałacach, biurach i akademiach”. A jeśli chodzi o osobiste historie: z wolnością dziecka Bożego i dziecięcia Matki w chwilach, gdy nie stać mnie na „dorosłe” rozważanie, powierzam się modlitwie Maryi właśnie „klepiąc” sobie „zdrowaśki”.

Tekst ukazał się w „Rycerzu Niepokalanej” (2014) nr 10. Publikacja w serwisie Opoki za zgodą Autora

Jak odmawiać różaniec?

[MG]

Różaniec jest modlitwą medytacyjno-kontemplacyjną. To znaczy, że podczas odmawiania nie koncentrujemy się na słowach, które wypowiadają nasze usta, ale staramy się rozważać treść tzw. "tajemnic" różańcowych. Słowa wypowiadane ustami stanowią tylko "rytm" modlitwy, ale jej "melodią" jest rozważana treść. Rozważanie to może posługiwać się naszą wyobraźnią, myślami, uczuciami - chodzi o to, by niejako wejść w sytuację, której poświęcona jest dana tajemnica. Wejść - nie tylko jako widz, ale jako uczestnik. Maryja uczestniczyła w każdej chwili życia Jezusa, myśląc stale o Nim, współodczuwając to, co On, pragnąc tego, co On - podobnie i my staramy się zbliżyć do Jezusa, czerpiąc wzór z postawy Maryi.

Różaniec odmawiamy w następujący sposób:

Na początku: Wierzę w Boga...

Ojcze nasz...
••• 3x Zdrowaś Mario... (modląc się o wiarę, nadzieję i miłość)
Chwała Ojcu...

Następnie odmawiamy jedną cząstkę różańca, składającą się z pięciu tajemnic. Każda tajemnica (dziesiątka różańca) to:

• Ojcze nasz...
•••••••••• 10x Zdrowaś Mario...
• Chwała Ojcu...

[Tekst podstawowych modlitw znajdziesz tu: Podstawowe modlitwy]

Tajemnice radosne

  1. Zwiastowanie Maryi Pannie ••••••••••
  2. Nawiedzenie św. Elżbiety ••••••••••
  3. Narodzenie Pana Jezusa ••••••••••
  4. Ofiarowanie Jezusa w świątyni ••••••••••
  5. Odnalezienie Pana Jezusa w świątyni ••••••••••

Tajemnice światła

  1. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie ••••••••••
  2. Objawienie się Pana Jezusa na weselu w Kanie Galilejskiej ••••••••••
  3. Wzywanie do nawrócenia i głoszenie nadejścia Królestwa Bożego ••••••••••
  4. Przemienienie na górze Tabor ••••••••••
  5. Ustanowienie Eucharystii ••••••••••

Tajemnice bolesne

  1. Modlitwa w Ogrójcu ••••••••••
  2. Biczowanie Pana Jezusa ••••••••••
  3. Ukoronowanie cierniem ••••••••••
  4. Droga krzyżowa ••••••••••
  5. Ukrzyżowanie i śmierć Pana Jezusa na krzyżu ••••••••••

Tajemnice chwalebne

  1. Zmartwychwstanie Pana Jezusa ••••••••••
  2. Wniebowstąpienie Pana Jezusa ••••••••••
  3. Zesłanie Ducha Świętego ••••••••••
  4. Wniebowzięcie Matki Bożej ••••••••••
  5. Ukoronowanie Matki Bożej na Królową nieba i ziemi ••••••••••

Na końcu można odmówić modlitwę "Pod Twoją obronę..." lub inną antyfonę maryjną (np. Witaj Królowo...)

Po każdej dziesiątce można dodać tzw. modlitwę fatimską:
*Panie Jezu, przebacz nam nasze grzechy, zachowaj nas od ognia piekielnego, zaprowadź wszystkie dusze do nieba i pomóż szczególnie tym, którzy najbardziej potrzebują Twojego miłosierdzia*

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama