Bóg doskonale Cię rozumie

Fragmenty książki "Fundamenty wiary"

Bóg doskonale Cię rozumie

Josh McDowell

Fundamenty wiary

ISBN: 83-7030-493-1

wyd.: 2007 Księgarnia św. Jacka



BÓG DOSKONALE CIĘ ROZUMIE

Jednym ze zwrotów często używanych przez młodych ludzi jest: "Oni mnie nie rozumieją". Wszyscy pragniemy mieć kogoś, kto by nas rozumiał i utożsamiał się z nami, szczególnie kiedy życie wydaje się trudne, zagmatwane lub niesprawiedliwe. Ja z pewnością pragnąłem tego jako młody człowiek.

W małym mieście Michigan, gdzie się wychowałem, każdy znał każdego, a to oznaczało, że wszyscy wiedzieli o tym, że mój ojciec pije. Moi kumple stroili sobie z niego żarty, a ja śmiałem się z nimi, mając nadzieję, że mój śmiech ukryje ból i wstyd, które czułem.

Wysiłek, jaki podejmowałem, by ukryć moje uczucia, wydawał się przynosić efekty. Nikt nie rozumiał, jak głęboko raniło mnie to, że mój ojciec był miejskim pijaczkiem. Inni ludzie nie wiedzieli, jak bardzo jego pijaństwo mnie upokarzało. Nikt nie był w stanie zrozumieć, jak bardzo cierpiałem, widząc krzywdę, którą wyrządzał mojej matce.

Zanim skończyłem czternaście lat, nie tylko nienawidziłem mojego ojca, ale zacząłem ulegać tej nienawiści. Czasami wchodziłem do obory i znajdowałem moją matkę leżącą w gnoju między krowami, pobitą tak bardzo, że nie mogła wstać. Zrobiłbym wszystko, żeby pomścić to okrutne traktowanie, by upokorzyć i ukarać ojca. Kiedy upijał się i groził mamie pobiciem, albo kiedy był pijany w czasie, gdy mieli przyjść moi przyjaciele, wciągałem go do obory, przywiązywałem do powały i zostawiałem go tam, żeby się przespał i doszedł do siebie.

Kiedy dorastałem i stawałem się większy i silniejszy, robiłem to coraz częściej. Czasami byłem tak wściekły, że związywałem stopy ojca sznurem, który był zakończony pętlą na jego szyi. Miałem nadzieję, że udusi się, próbując uwolnić. Któregoś dnia, kiedy znowu znalazłem ojca pijanego, wpadłem w taką wściekłość, że próbowałem ocucić go, wrzucając w ubraniu do wanny pełnej wody. Szarpiąc się z nim, złapałem się na tym, że trzymam głowę ojca pod wodą. Gdyby zastępca szeryfa nie powstrzymał mnie wtedy (do dziś nie jestem pewien, kto to był), prawdopodobnie bym go utopił. Gdybym nie opuścił domu w tamtym czasie, obawiam się, że zabiłbym własnego ojca.

W ostatniej klasie szkoły średniej, pewnej nocy wróciłem po randce do domu. Było około północy. Kiedy wszedłem do domu, zobaczyłem swoją matkę gorzko płaczącą.

"Co się stało?" - zapytałem, myśląc, że ojciec znów ją pobił. Po kilku przejmujących minutach, łkając, opanowała się na tyle by powiedzieć: "To za dużo… ja już nie mogę. Twój ojciec… jego picie… jego znęcanie się. Straciłam ochotę do życia. Chcę zaczekać aż skończysz szkołę w przyszłym miesiącu i będziesz w stanie sam dać sobie radę. Potem chcę umrzeć".

Nie po raz pierwszy moja matka mówiła w ten sposób. Ale tym razem wyczuwałem coś innego. To prawie tak, jakby przeczuwała swoją śmierć. Czy dawała mi do zrozumienia, że chce popełnić samobójstwo? Nie mogłem mieć pewności, ale jej wybuch przeraził mnie.

Skończyłem szkołę średnią i kilka miesięcy później moja matka umarła. Czy ktoś może umrzeć z powodu złamanego serca? Może się to wydawać niewiarygodne i nauka może dostarczyć innej odpowiedzi, ale serce mojej matki pękło z powodu okrutnego traktowania przez mojego ojca. Umysłowo i emocjonalnie straciła chęć do życia.

Kiedy zmarła, ja też coś straciłem. Straciłem osobę, która jako jedyna wydawała się rozumieć mnie i być przy mnie, kiedy tego potrzebowałem. Wcześniej, bez względu na to gdzie poszedłem lub jak późno wróciłem do domu, moja mama zawsze była ze mną. I nagle zniknęła, a ja nie miałem się do kogo zwrócić, nie miałem nikogo, kto by wiedział, jak to jest być mną.

Nawet potem, kiedy stałem się chrześcijaninem, przez lata nie uświadamiałem sobie, że Wcielenie - prawda o tym, że Bóg stał się człowiekiem - oznaczało, że Chrystus chciał mieć ze mną bliską więź i że mnie rozumiał. Chrystus chce, żebyśmy wiedzieli, że rozumie wszystko, przez co musieliśmy przejść - a nawet więcej. Wcielony, Jezus Chrystus, doświadczył upadków i wzlotów życia jako niemowlę, dziecko, nastolatek i dorosły. Doświadczył wstydu, upokorzenia i odrzucenia. Jako Bóg Chrystus rozumiał swoje stworzenie idealnie. Stając się człowiekiem, Jezus daje nam poznać, jak doskonale i w pełni nas rozumie i rozumie to, przez co przechodzimy.

Tak, Bóg pokochał nas i posłał swojego Syna w postaci ludzkiej, by umarł za nas, abyśmy mogli mieć z Nim kontakt. Wszyscy to wiemy. Ale wielu z nas skupia się tak bardzo na tej centralnej prawdzie, że nie zdajemy sobie sprawy, jak wieź ta może być głęboka.

Ponieważ Chrystus przyjął ludzką postać, możemy mieć pewność, że On naprawdę rozumie nasze słabości i pokusy. Chciał, żebym wiedział, że identyfikuje się z moim upokorzeniem jako syna miejskiego pijaka. On chce, żebyście - ty i twoje - dzieci wiedzieli, że identyfikuje się z waszym poczuciem odrzucenia, kiedy twoje dziecko nie zostaje wybrane do drużyny piłkarskiej lub kiedy pomija się ciebie w awansie zawodowym. On rozumie, jak to jest być dręczonym przez kolegów w klasie lub wtedy, gdy stronią od ciebie współpracownicy czy "przyjaciele". On wie, jak to jest być zdradzonym przez dziewczynę czy chłopaka, współpracownika czy narzeczonego.

Pomyśl o tym: On jest samowystarczalnym Panem, a mimo to stał się tak zależny jak ty, kiedy byłeś niemowlęciem. To On ukształtował ludzkie ciało, a mimo to, tak jak ty, musiał uczyć się chodzić. On jest odwiecznym Słowem, a mimo to musiał się uczyć mówić, tak jak ty. To On stworzył chmury, rzeki i jeziora, a jednak odczuwał pragnienie. Wysłuchiwał drwin od osób ze swego otoczenia, które znały tylko część rodzinnej historii. Cierpiał po stracie ziemskiego ojca, Józefa. Doznawał nie tylko tortur fizycznych na krzyżu, kiedy za ciebie umierał, ale poznał także ból bycia odrzuconym, upokorzonym, opuszczonym, a nawet zdradzonym przez najbliższych przyjaciół. Dlaczego chciał przez to wszystko przejść?

Bo pragnął, żebyś wiedział, że On to rozumie. Chciał, żebyś wiedział, że On zna ludzkie cierpienie. Autor Listu do Hebrajczyków pisze nam, że Chrystus "sam cierpiał będąc doświadczany, [i] w tym może przyjść z pomocą tym, którzy są poddani próbom (…) nie takiego bowiem mamy arcykapłana, który by nie mógł współczuć naszym słabościom, lecz doświadczonego we wszystkim na nasze podobieństwo, z wyjątkiem grzechu. Przybliżmy się więc z ufnością (…) abyśmy (…) znaleźli łaskę dla uzyskania pomocy w stosownej chwili" (Hbr 2, 18; 4, 15-16). Nie ma niczego z tego, czego doświadczyłeś, a czego Bóg w Chrystusie nie poznałby wcześniej! On, podobnie jak ty, doświadczył:

  • Odrzucenia - przez swój naród
  • Opuszczenia - przez swoich uczniów
  • Niezrozumienia - przez swoich naśladowców
  • Wyśmiania - na swoim procesie
  • Zdrady - przez bliskiego przyjaciela
  • Krytyki - przez ówczesnych przywódców religijnych.

Ale to nie wszystko. Wiedział również, jak to jest osiągnąć coś i zwyciężyć. Wie, co znaczy być kochanym i akceptowanym. Zna radość z dobrze wykonanej i zakończonej pracy. Słyszał jak ojciec mówił do Niego: "To jest mój Syn umiłowany, w którym mam upodobanie" (Mt 17, 5). Poznał także radość wypełniania woli swego Ojca i zwycięstwo nad czymś, czego nikt wcześniej nie pokonał: nad śmiercią.

Doświadczył wszelkich upadków i wzlotów ludzkiej egzystencji. On tu był i robił to, co ty. Poprzez fakt Wcielenia Jezus mówi: "Rozumiem". Dzięki Wcieleniu Jezus rozumie ciebie i twoje dziecko, bez względu na to, co czujesz, bez względu na to, przez jakie doświadczenie przechodzisz.

opr. aw/aw

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama