Nauka o odpustach

Z cyklu "Szukającym drogi"

Czy nauka o odpustach jest w Kościele nadal aktualna?

Ponad 30 lat temu Paweł VI poświęcił sprawie odpustów specjalną konstytucję apostolską, zaczynającą się od słów Indulgen tiarum doctrina1 Tekst ten jest pięknym świadectwem naszej wspólnoty w wierze z pokoleniami, które odeszły. Zmienia się mentalność, starzeją się dawne formy wyrazu i kształtują nowe, a wiara pozostaje przecież ta sama.

Człowiekowi współczesnemu zwłaszcza dwie rzeczy trudno zrozumieć w tradycyjnej nauce o odpustach: Zbyt prawnicze wydają mu się rozróżnienia kary wiecznej i kar doczesnych, jakie pociąga za sobą grzech. Ponadto nauka o skarbcu Kościoła, z którego są rozdzielane dobra duchowe, wydaje mu się jakby zbyt materialna w stosunku do tego, co duchowe.

Może nie wszyscy jednak pamiętają, jak naukę o odpustach formułowało się dotychczas. Katechizm Katolicki kardynała Gasparriego mówił: „Odpust jest to darowanie wobec Boga — udzielone przez Kościół poza sakramentem pokuty — kary doczesnej, należnej za grzechy, już odpuszczone co do winy. Kościół dokonuje go w ten sposób, że żywym przez zwolnienie, a umarłym przez modlitwę przydziela nieskończone zadośćuczynienia Jezusa Chrystusa oraz przeobfite zadośćuczynienia błogosławionej Dziewicy Maryi i świętych, które stanowią duchowy skarbiec Kościoła” (nr 462—463).

Paweł VI z pietyzmem przejmuje tę naukę naszych ojców w wierze, ale zarazem stara się ją uczynić bardziej zrozumiałą i żywą dla dzisiejszej mentalności.

Skąd wzięło się owo rozróżnienie kary wiecznej i kar doczesnych jako konsekwencji grzechu? Źródłem tego rozróżnienia jest chrześcijańska wiedza na temat grzechu. Istotą grzechu jest — cytuję Pawła VI — „wzgardzenie i zlekceważenie osobowej przyjaźni z Bogiem, prawdziwa choć nigdy w pełni nie pojęta obraza Boga, niewdzięczne odrzucenie miłości Bożej ofiarowanej nam w Chrystusie”. Ale zarazem grzech niesie z sobą zakłócenia powszechnego porządku, jaki Bóg ustanowił w swej niewysłowionej mądrości i nieskończonej miłości grzech niszczy wiele dóbr zarówno w samym grzeszniku, jak w ludzkiej wspólnocie”.

Stosownie do tego istotą odpuszczenia grzechów jest „odnowienie przyjaźni z Bogiem przez szczere nawrócenie umysłu i ekspiację zniewagi wyrządzonej Jego mądrości i dobroci”. Wszakże odpuszczenie grzechów nie przynosi automatycznie naprawy tego zniszczenia, jakiego mój grzech dokonał we mnie i wokół mnie. Naprawa dokonuje się przez „cierpienia, dolegliwości i trudy tego życia, a zwłaszcza przez śmierć, a również przez ogień i męki «oczyszczające» w przyszłym świecie. Wierni zawsze byli przekonani, że na złej drodze spotyka człowieka wiele bólu i że jest ona przykra, ciernista i szkodliwa dla tych, którzy nią kroczą”. Innymi słowy, Bóg w swoim miłosierdziu odpuszcza nam grzechy, mimo że doczesne konsekwencje grzechu nie są jeszcze w pełni usunięte i domagają się przemieniającej pokuty.

Nauka zaś o skarbcu Kościoła to — sformułowana na sposób średniowieczny — biblijna prawda, że Kościół stanowi z Chrystusem jedno ciało. „Na podstawie tajemniczego i łaskawego Bożego zrządzenia — mówi Paweł VI — ludzie łączą się z sobą nadprzyrodzonym węzłem, na skutek czego grzech jednego szkodzi również innym, tak jak świętość jednego staje się dobrodziejstwem dla pozostałych (...) «Skarbiec Kościoła» nie jest zbiorem dóbr na podobieństwo bogactw materialnych, gromadzonych przez wieki. Jest nieskończoną i niewyczerpaną wartością, jaką mają u Boga ekspiacje i zasługi Chrystusa Pana (...) modlitwy i dobre czyny błogosławionej Dziewicy Maryi i wszystkich świętych, którzy wstępując w ślady Chrystusa Pana, dzięki Jego łasce, uświęcili samych siebie i wykonali dzieło zlecone przez Ojca. W ten sposób, sprawując własne zbawienie, przyczynili się także w jedności Mistycznego Ciała do zbawienia swoich braci (...) Łączność bowiem pielgrzymów z braćmi, którzy zasnęli w pokoju Chrystusowym, bynajmniej nie ustaje. Przeciwnie, według stałej wiary Kościoła, umacnia się jeszcze dzięki wzajemnemu udzielaniu sobie dóbr duchowych”.

I wreszcie najtrudniejszy chyba dla współczesnego katolika element prawdy o odpustach: odpustów udziela Kościół. Nie wystarczy samemu zbliżyć się do tego wspaniałego nadprzyrodzonego „skarbca”, potrzebne nam tu jest pośrednictwo Kościoła. „W odpuście bowiem Kościół, korzystając ze swojej władzy służebnicy Chrystusa Pana, nie tylko modli się, lecz odpowiednio przygotowanemu chrześcijaninowi w sposób autorytatywny otwiera skarbiec zadośćuczynień Chrystusa i świętych dla odpuszczenia kary doczesnej”.

Zauważmy przecież, że ten element prawdy o odpustach jest prostą konsekwencją słów Chrystusa: „Tobie dam klucze Królestwa Niebieskiego: cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie” (Mt 16,19). To jest również bardzo trudna prawda. Ale przecież jest to prawda.

W podsumowaniu jeszcze raz niech przemówi Paweł VI, następca Piotra: „Również i dziś Kościół zachęca wszystkich swoich synów, ażeby rozważyli i zastanowili się, jak wielkie znaczenie ma praktyka odpustów dla życia poszczególnych wiernych, a również dla rozwoju całej wspólnoty chrześcijańskiej.

Najpierw uczy ta zbawienna praktyka, jak «źle jest i gorzko opuścić Pana Boga» (Jr 2,19). Wierni bowiem, kiedy zyskują odpusty, rozumieją, że nie można własnymi siłami wynagrodzić zła, które grzesząc wyrządzili sobie samym, a nawet całej społeczności, i w ten sposób są zachęceni do zbawiennej pokory.

Następnie, praktyka odpustów uczy, jak ściśle łączymy się z sobą w Chrystusie i jak wiele może przynieść innym nadprzyrodzone życie każdego z nas, aby i oni mogli łatwiej i ściślej zjednoczyć się z Ojcem. Stąd korzystanie z odpustów skutecznie zachęca do miłości i w specjalny sposób jest jej praktyką: jeśli w ten sposób udzielamy pomocy braciom odpoczywającym w Chrystusie.

Wreszcie praktyka odpustów wzmacnia ufność i nadzieję pojednania z Bogiem Ojcem. Sprawia to jednak w ten sposób, że nie daje okazji do jakiegokolwiek zaniedbania i w żaden sposób nie osłabia gorliwego starania się o postawy, potrzebne do pełnej wspólnoty z Bogiem. Odpusty bowiem, chociaż są darmowymi dobrodziejstwami, jednak są udzielane zarówno dla żywych, jak i za umarłych, tylko w zależności od wykonania pewnych warunków. Dla ich uzyskania wymaga się, aby z jednej strony były wypełnione przepisane dobre czyny, a z drugiej strony, aby wierny posiadał odpowiednie dyspozycje: mianowicie — aby miłował Boga, miał nienawiść do grzechu, pokładał nadzieję w zasługach Chrystusa Pana i wierzył mocno, że wspólnota świętych jest dla niego bardzo pożyteczna (...).

Opierając się więc na tych prawdach, święta Matka Kościół bynajmniej nie zamierza pomniejszać innych sposobów uświęcenia i oczyszczenia, przede wszystkim najświętszej ofiary Mszy i sakramentów, zwłaszcza sakramentu pokuty, następnie licznych pomocy, które ogólnie określa się sakramentaliami, jak wreszcie uczynków pobożności, pokuty i miłości. Tym wszystkim pomocom to jedno jest wspólne, że tym pewniej sprawują uświęcenie i oczyszczenie, im ściślej łączy się ktoś z Chrystusem Głową i z ciałem Kościoła. Naczelne miejsce miłości w życiu chrześcijańskim zostaje wzmocnione również odpustami. Odpustów bowiem nie można uzyskać bez szczerej wewnętrznej przemiany i połączenia się z Bogiem, do których dopiero dochodzi wypełnienie przepisanych uczynków. Zostaje przeto zachowany porządek miłości, w który włącza się odpuszczenie kar przez skorzystanie ze skarbca Kościoła”.

1 Tekst konstytucji można znaleźć w: Posoborowe prawodawstwo kościelne, Warszawa 1968, t. 1, z. 2, ss. 3—41. Tłumaczenie polskie opublikował ponadto Ruch Biblijny i Liturgiczny, 20/1967 nr 1.

opr. ab/ab

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama