Jezus i Jego dzieło - fakty paschalne

Historia zbawienia - historyczny przewodnik po Biblii. Analiza przekazu biblijnego o Jezusie i historycznej prawdziwości tego przekazu

Jezus i Jego dzieło - fakty paschalne

Ks. Tomasz Jelonek

BIBLIJNA HISTORIA ZBAWIENIA

© Wydawnictwo WAM, Kraków 2004
ISBN 83-7318-283-7

NIHIL OBSTAT. Prowincja Polski Południowej Towarzystwa Jezusowego, ks. Krzysztof Dyrek SJ, prowincjał. Kraków 26 stycznia 2004 r., l.dz. 22/04.

Wydanie piąte, poprawione, uzupełnione


JEZUS I JEGO DZIEŁO — FAKTY PASCHALNE

 

 

Śledziliśmy oczekiwania na zapowiedzianego Mesjasza. Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego, zrodzonego z niewiasty (Ga 4,4). Te słowa św. Pawła niezwykle trafnie i syntetycznie ujmują rzeczywistość, którą mamy obecnie omówić.

Oczekiwano króla, kapłana i proroka. W Jezusie Chrystusie wszystko to się zespala i realizuje na sposób o wiele pełniejszy i po ludzku zaskakujący. On realizuje wszystkie zapowiedzi. Stwierdza to znów św. Paweł w lapidarnym zdaniu: albowiem ile tylko obietnic Bożych, wszystkie są „tak” w Nim (2 Kor 1,20).

 

 

Historyczność Jezusa

Dzieje myśli ludzkiej odnotowują żenujący fakt zakwestionowania przez filozofię racjonalistyczną historyczności Jezusa1. Dziś już żaden poważny myśliciel nie ośmiela się przeczyć faktycznemu istnieniu Jezusa, obojętnie czy widzi w Nim coś więcej niż zwykłego człowieka, czy nie.

Jeżeli jednak raz po raz problem ten wraca — na przykład w wie- lokrotnie po śmierci autora wydawanych książkach Zenona Kosidowskiego (†1978)2 — jest to tylko potwierdzenie tego, że dla pewnych ludzi zasada Woltera: kłamcie, kłamcie, zawsze coś z tego zostanie jest nadal uznawanym narzędziem dyskusji światopoglądowych. A to jest bardzo smutny objaw!

Najpierw racjonaliści XIX wieku uznali Jezusa za zwykłego człowieka, może nadzwyczajnego, jak u Ernesta Renana3, ale tylko człowieka. Później myśl racjonalistyczna doszła do przekonania, że Jezus jest tylko mitem, przedmiotem pragnień i oczekiwań stworzonym na podstawie nauk Starego Testamentu. Nigdy nie istniał, a jeżeli nawet był człowiek o tym imieniu, to jego zwykłe życie niczym się nie odznaczało. Dopiero przekonanie gmin zrobiło z niego Boga. Tak powstał problem Jezusa historii i Chrystusa wiary.

Jezus historii i Chrystus wiary

Dostępne w wersji papierowej. Gorąco zachęcamy do zakupu.

Krytyka takiego stanowiska

Dostępne w wersji papierowej. Gorąco zachęcamy do zakupu.

Historyczność Jezusa tłumaczy istnienie Ewangelii

Jest niewątpliwą zdobyczą nauki stwierdzenie, że Ewangelie powstały w pierwszym wieku7. Bezsprzecznie najpóźniejszą z nich jest Ewangelia św. Jana, odnośnie jej zaś posiadamy archeologiczne świadectwo potwierdzające tradycyjne datowanie tej Ewangelii na koniec pierwszego wieku. Świadectwem tym jest niewielki, wielkości dłoni, skrawek papirusu, zwany papirusem Rylandsa, zawierający fragment Janowej Ewangelii. Badania naukowe stwierdziły, że papirus ten pochodzi z roku około 125, jest fragmentem z księgi liturgicznej (lekcjonarza), a znaleziono go w Egipcie. Jeżeli uwzględnimy te fakty, widzimy, że Ewangelia św. Jana zdążyła już się rozpowszechnić (napisana w Efezie dotarła do Egiptu) i weszła do zestawu czytań liturgicznych. Na to potrzeba było czasu i to potwierdza podaną datę napisania.

Ewangelie pochodzą więc z pierwszego wieku i zostały napisane nie później jak siedemdziesiąt lat po opisywanych wydarzeniach. Jeśliby nie opierały się na faktach, a zawierały mit czy wiarę o Chrystusie, potrzebowałyby dłuższego czasu na powstanie.

Miał świadomość tego jeden z twórców modernizmu, A. Loisy, który przyjmował czwarty wiek za czas powstania Ewangelii, ale uczciwie stwierdził, że gdyby okazało się, że są wcześniejsze, teoria o Jezusie jako micie upada. Kiedy ten pokłócony z Kościołem kapłan umierał w opuszczeniu w Paryżu, do którego wkraczały wojska hitlerowskie, nauka posiadała już papirus Rylandsa i tezy Loisy'ego zostały obalone.

Jeżeli Ewangelie pochodzą z pierwszego wieku i mówią o Jezusie, to tylko dlatego, że istniał.

A czy św. Piotr mógłby wystąpić w Jerozolimie pięćdziesiąt dni po śmierci Jezusa i oskarżyć o nią mieszkańców tego miasta (Dz 2,1.23), gdyby ta śmierć, a konsekwentnie poprzedzające ją życie, nie były faktem?

Czy wrogom chrześcijaństwa od samego początku nie łatwiej byłoby je zwalczyć, gdyby powołali się na to, że Jezus nie istniał? Jeżeli tego nie uczynili, to znaczy nie mogli zaprzeczyć faktowi, który ludzie jeszcze wtedy dobrze pamiętali.

Gdyby Jezus nie był postacią historyczną, trudno byłoby w pierwszym wieku o nim mówić, a łatwo można by było obalić rzekomo Jego naukę.

Historyczność Jezusa tłumaczy nowość nauki

Gdyby nie istniał historyczny Jezus, niezrozumiałą byłaby nauka Nowego Testamentu. Do takiego wniosku dochodzimy między innymi porównując Nowy Testament z pismami gminy z Qumran. Pisma z Qumran odzwierciedlają myśl religijną, która bazuje na Starym Testamencie i stara się naukę Starego Testamentu przemyśleć jeszcze raz. Pisma te są krokiem naprzód w rozwoju doktryny, ale krokiem, na jaki stać człowieka i jaki tkwi zupełnie w klimacie starotestamentalnym. Nowy Testament, który także wyrasta na podłożu Starego Testamentu, czyni tak wielki i zasadniczy krok naprzód, że jedynym możliwym wytłumaczeniem tego faktu jest przyjęcie, że pomiędzy Starym a Nowym Testamentem musiał być historyczny Jezus, który zarazem jest nie tylko człowiekiem, ale także Chrystusem, o którym jako o Mesjaszu i o Bogu mówi chrześcijańska wiara. Jedynie Jego historyczność, Jego Zmartwychwstanie i Jego Bóstwo wyjaśniają nieoczekiwaną nowość Nowego Testamentu.

Inne dowody

Przeprowadzona argumentacja historyczności Jezusa ma charakter zasadniczo biblijny. Wychodzi z danych biblijnych i nauk o Biblii. Widzimy, że samo Pismo Święte wystarcza, aby uznać historyczność Jezusa, gdyby nawet nie istniały żadne inne argumenty. Nie tylko wystarcza, ale zmusza do przyjęcia tego rozwiązania.

Nie chcemy przez takie stawianie zagadnienia negować wartości innych argumentów, ani tym bardziej zaprzeczać ich istnieniu. Wzmianki o Jezusie w literaturze pozabiblijnej, jak u Pliniusza Młodszego, Tacyta, Swetoniusza czy Józefa Flawiusza, mają swoją wartość, ale ich rozpatrzenie pozostawiamy innym dyscyplinom teologicznym.

To samo dotyczy także takich argumentów, jak z rozprzestrzeniania się chrześcijaństwa, zbawiennego wpływu jego nauki, czy stałości męczenników.

Czym są Ewangelie?

Jezus jest postacią historyczną, ale historię przerasta. Postać tę poznajemy przede wszystkim z Ewangelii. Słowo ewangelia, pochodzące z języka greckiego, oznacza dobrą nowinę. Dobrą nowiną możemy nazwać całą naukę Nowego Testamentu. W tym znaczeniu termin ewangelia używany jest przez św. Pawła.

W szczególnym znaczeniu słowo to występuje jako określenie księgi, bo też pisma zwane Ewangeliami stanowią swoisty gatunek literacki. Mówią o Jezusie, Jego życiu, działalności, męce, śmierci i zmartwychwstaniu. Ujmują postać Jezusa na sposób historii, ale nie są w ścisłym tego słowa znaczeniu ani historią, ani biografią. Podając wiele szczegółów z życia Jezusa, nie pozwalają mimo to na skomponowanie życiorysu, o ile nie zaniedba się wielu wiadomości i nie uzupełni fantazją wielu luk.

Nie chodziło autorom o historię, choć przez podanie tylu faktów, czynią Jezusa postacią najlepiej znaną i udokumentowaną spośród postaci historycznych starożytności. Jezus jednak historię przekracza, a opowiadanie o Nim przede wszystkim jest świadectwem wiary i ma wzbudzić wiarę u czytelnika. Jest to zatem bardziej teologia niż historia, nauka o wielkich dziełach Bożych, które dokonały się w Jezusie Chrystusie.

Nie jest to jednak traktat teologiczny. Teologia rozsadza historię, historia wspomaga teologię.

Poza tymi czterema pismami należącymi do Kanonu Pisma Świętego Nowego Testamentu nie ma dzieł podobnych do nich w całej literaturze światowej, a znane nam apokryficzne ewangelie, to znaczy pisma naśladujące Ewangelie, ale do Kanonu nie należące, są tylko słabą imitacją tych Czterech. Dlatego zdecydowano się nazwać je Ewangeliami — czterema wersjami jednej i tej samej Dobrej Nowiny.

Różnice w przekazie

Czytając relacje poszczególnych Ewangelistów, często zauważamy, że relacjonując te same wydarzenia, różnią się w ujęciu wielu szczegółów. Fakt ten nie tylko nie przeczy wiarygodności ewangelicznego przekazu, ale utwierdza nas w przekonaniu, że opisywane wydarzenia rzeczywiście zaistniały.

Gdyby bowiem relacje Ewangelistów nie różniły się niczym, to moglibyśmy słusznie przypuszczać, że umówili się oni co do treści swojego przekazu. Wtedy też nie byłoby sensu pisać czterech Ewangelii.

Jeżeli zaś każdy z nich opisuje fakty samodzielnie, każdy ma inny punkt widzenia, nie piszą kronik, ale orędzie dobrej nowiny, a w zasadniczych sprawach się zgadzają, świadczy to niezbicie, że opierają się na faktach, które każdy z nich na swój sposób wykorzystuje dla przekazu myśli religijnej.

Z podobnym zjawiskiem spotykamy się bardzo często. Jeżeli zdarzy się jakiś wypadek, każdy ze świadków opowiada o nim inaczej, bo każdy na inne szczegóły zwraca uwagę. A przecież u podstaw tych relacji leży to samo wydarzenie. Czasem trudno z takich relacji odtworzyć dokładny przebieg zdarzenia. Jeżeli jednak świadkom zależy na przeinaczaniu faktów, wtedy umawiają się, o czym mają mówić i o czym milczeć. Wtedy świadectwa są bardzo zgodne, ale nieprawdziwe.

Jest więc bardzo dobrze, że Ewangelie różnią się w szczegółach. W sprawach zasadniczych bowiem się nie różnią. Dlatego u podstaw ewangelicznych przekazów są rzeczywiste wydarzenia związane z osobą, życiem i działalnością Jezusa z Nazaretu.

Historia Jezusa

Pismo Święte zawsze, mówiąc o sprawach Bożych, nawiązuje do konkretnej historii. Czyni to także przy wprowadzaniu Jezusa na arenę dziejową. Św. Łukasz pisze:

Było to w piętnastym roku rządów Tyberiusza Cezara. Gdy Poncjusz Piłat był namiestnikiem Judei, Herod tetrarchą Galilei, brat jego Filip tetrarchą Iturei i kraju Trachonu, Lizaniasz tetrarchą Abileny; za najwyższych kapłanów Annasza i Kajfasza skierowane zostało słowo Boże do Jana, syna Zachariasza, na pustyni.

(Łk 3,1-2)

Przytoczone słowa są wstępem do opisu działalności Jana Chrzciciela, który, głosząc chrzest nawrócenia, spełniał rolę Poprzednika, gotującego drogę Mesjaszowi.

Jezus narodził się w Betlejem, mieście Dawida, jako domniemany syn Józefa. Jego matką była Maryja, zamieszkała w Nazarecie. Obie Ewangelie Dziecięctwa, umieszczone na początku Ewangelii Mateuszowej i Łukaszowej, podkreślają dziewicze poczęcie Jezusa, dokonane za sprawą Ducha Świętego.

Młodość spędził Jezus w Nazarecie. Z tego okresu św. Łukasz prezentuje epizod dotyczący pozostania w świątyni, gdy Jezus miał lat dwanaście.

Swoją działalność publiczną rozpoczął Jezus od chrztu, którego udzielił Mu Jan nad Jordanem. Spotkanie z Janem Chrzcicielem na pustyni i następny pobyt na niej, bezpośrednio przygotowujący do podjęcia misji nawiązują do typologii pustyni, jako miejsca rozpoczynania się dzieła wyzwolenia.

W swojej działalności Jezus naśladował wędrownych nauczycieli. Swoje mowy wygłaszał przy różnych okazjach, a przemawiał najczęściej przez przypowieści. Był to rodzaj nauczania bardzo rozpowszechniony wśród rabinów żydowskich i dostosowany do mentalności słuchaczy. Jezus dostosowawszy się do tego, wyrażał prawdy religijne przez obrazy lub porównania zaczerpnięte z natury i życia codziennego. Przy niesłychanej prostocie przypowieści Jezusowe odznaczają się wielką głębią myśli. W przypowieściach Jezus mówił o początkach, rozwoju i losach Królestwa Bożego, przedstawiał jego naturę, a przede wszystkim nawoływał do wewnętrznej przemiany ludzkiego serca, która wprowadza do tego Królestwa8.

W swoim nauczaniu Jezus nawiązywał do Starego Testamentu i na nim budował, ale Jego nauka jest wyraźnie nowa i doskonalsza. Świadczą o tym słowa zapisane w Ewangelii Mateuszowej:

Nie sądźcie, że przyszedłem znieść Prawo albo Proroków. Nie przyszedłem znieść, ale wypełnić.

Słyszeliście, że powiedziano przodkom: Nie zabijaj; a kto by się dopuścił zabójstwa, podlega sądowi. A Ja wam powiadam: Każdy, kto się gniewa na swego brata, podlega sądowi.

Słyszeliście, że powiedziano: Nie cudzołóż. A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa.

Słyszeliście również, że powiedziano przodkom: Nie będziesz fałszywie przysięgał, lecz dotrzymasz Panu swej przysięgi. A Ja wam powiadam: Wcale nie przysięgajcie. Niech wasza mowa będzie: Tak, tak; nie, nie.

Słyszeliście, że powiedziano: Oko za oko i ząb za ząb. A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi. Temu, kto chce prawować się z tobą, i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz. Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące. Daj temu, kto cię prosi, i nie odwracaj się od tego, kto chce pożyczyć od ciebie.

Słyszeliście, że powiedziano: Będziesz miłował swego bliźniego, a nieprzyjaciela będziesz nienawidził. A Ja wam powiadam: Miłujcie waszych nieprzyjaciół i módlcie się za tych, którzy was prześladują; tak będziecie synami Ojca waszego, który jest w niebie.

(Mt 5,17.21n.27n.33n.37a.38-45a)

Nauce, o której powiedziano, że nikt jeszcze nie nauczał tak jak On (Mk 1,22), towarzyszyły znaki dokonywane mocą Bożą. Powołuje się na nie Jezus, jak na świadectwo, odsyłając do Jana Chrzciciela jego uczniów:

Idźcie i donieście Janowi to, coście widzieli i słyszeli: niewidomi wzrok odzyskują, chromi chodzą, trędowaci doznają oczyszczenia i głusi słyszą; umarli zmartwychwstają, ubogim głosi się Ewangelię. A błogosławiony jest ten, kto we Mnie nie zwątpi.

(Łk 7,22-23)

Przez swoją naukę i znaki Jezus wykazywał, że jest oczekiwanym Mesjaszem i Bogiem. Działalność Jezusa wzbudzała zainteresowanie. Ludzie snuli różne opinie odnośnie Jego osoby:

Gdy Jezus przyszedł w okolice Cezarei Filipowej, pytał swych uczniów: „Za kogo ludzie uważają Syna Człowieczego?” A oni odpowiedzieli: „Jedni za Jana Chrzciciela, inni za Eliasza, jeszcze inni za Jeremiasza albo za jednego z proroków”. Jezus zapytał ich: „A wy za kogo Mnie uważacie?” Odpowiedział Szymon Piotr: „Ty jesteś Mesjasz, Syn Boga żywego”. Na to Jezus mu rzekł: „Błogosławiony jesteś, Szymonie, synu Jony. Albowiem ciało i krew nie objawiły ci tego, lecz Ojciec mój, który jest w niebie. Otóż i Ja tobie powiadam: Ty jesteś Piotr [czyli Skała], i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą. I tobie dam klucze królestwa niebieskiego; cokolwiek zwiążesz na ziemi, będzie związane w niebie, a co rozwiążesz na ziemi, będzie rozwiązane w niebie.

(Mt 16,13-19)

Poznanie prawdy o Mesjaszu jest sprawą wiary i wymaga łaski Bożej, zatwardziałość serca i opór sprzeciwiają się jej. Rysowała się więc coraz wyraźniej różnica między uczniami i wrogami Jezusa. Tymi ostatnimi byli przeważnie faryzeusze i uczeni w Piśmie, którym Jezus nie szczędził ostrych słów:

Właśnie wy, faryzeusze, dbacie o czystość zewnętrznej strony kielicha i misy, a wasze wnętrze pełne jest zdzierstwa i niegodziwości.

Lecz biada wam, faryzeuszom, bo dajecie dziesięcinę z mięty i ruty, i z wszelkiego rodzaju jarzyny, a pomijacie sprawiedliwość i miłość Bożą. Tymczasem to należało czynić, i tamtego nie opuszczać. Biada wam, faryzeuszom, bo lubicie pierwsze miejsce w synagogach i pozdrowienia na rynku. Biada wam, bo jesteście jak groby niewidoczne, po których ludzie bezwiednie przechodzą.

Biada wam, uczonym w Prawie, bo wzięliście klucze poznania; samiście nie weszli, a przeszkodziliście tym, którzy wejść chcieli.

(Łk 11,39.42-44.52)

Czytaliśmy powyżej, że Jezus ustanowił Szymona, któremu nadał imię Piotr — Skała, podwaliną nowej społeczności religijnej. Tworzył ją Jezus przez gromadzenie wokół siebie uczniów. Spośród nich wybrał dwunastu:

Potem wyszedł na górę i przywołał do siebie tych, których sam chciał, a oni przyszli do Niego. I ustanowił Dwunastu, aby Mu towarzyszyli, by mógł wysyłać ich na głoszenie nauki i by mieli władzę wypędzać złe duchy. Ustanowił więc Dwunastu: Szymona, któremu dał imię Piotr; dalej Jakuba, syna Zebedeusza, i Jana, brata Jakuba, którym nadał przydomek Boanerges, to znaczy synowie gromu; dalej Andrzeja, Filipa, Bartłomieja, Mateusza, Tomasza, Jakuba, syna Alfeusza, Tadeusza, Szymona Gorliwego i Judasza Iskariotę, który właśnie Go wydał.

(Mk 3,13-19)

Grono Dwunastu jest początkiem nowego ludu wybranego. Jemu Jezus poświęcił szczególnie dużo czasu. Św. Marek notuje: Osobno zaś objaśniał wszystko swoim uczniom (Mk 4,34).

Jednak nienawiść wrogów coraz bardziej otaczała Jezusa i doprowadziła do Jego pojmania, postawienia przed sądem i skazania na śmierć. Odrzucony i sponiewierany, zaliczony do grona złoczyńców i umęczony Jezus, oddał swoje życie na szubienicy Krzyża.

Fakty paschalne

Centralnym punktem ewangelicznego przekazu jest Męka, Śmierć i Zmartwychwstanie Chrystusa. Jego Zmartwychwstanie zmieniło perspektywy patrzenia także na życie ziemskie i stało się główną prawdą głoszoną przez uczniów. Cały Nowy Testament napisany jest w świetle prawdy o Zmartwychwstaniu. Dlatego Zmartwychwstanie, a konsekwentnie i to, co je poprzedziło bezpośrednio — Męka i Śmierć należą do tych faktów, którym trzeba poświęcić więcej uwagi. Te zbawcze wydarzenia nazywamy faktami paschalnymi, bo są one antytypem Paschy Izraela.

Pascha Starego Testamentu

Początki święta Paschy sięgają obrzędów pasterskich związanych z nastaniem wiosny9. Odkąd w tym okresie dokonało się wyjście z Egiptu, najważniejsze wydarzenie historii Izraela, wszystkie elementy obrzędowości pasterskiej nabrały nowej, religijnej treści. Wybawienie z niewoli egipskiej było Paschą czyli przejściem Pana, który ukarał Egipt i oszczędził Izraela. Od tego czasu corocznie obchodzono Paschę jako pamiątkę tego zbawczego wydarzenia i każdorazowo aktualizowało się w niej wyzwolenie z niewoli.

Święto Paschy, upamiętniające Wyjście, było pamiątką, uobecnieniem tamtego faktu, a także zapowiedzią wyzwolenia mesjańskiego. Izraelita, sprawując Paschę, uczestniczył w pierwszym

Wyjściu i oczekiwał nowego. Z tym oczekiwaniem związane zostało dzieło Chrystusa.

Pascha Nowego Przymierza

Ewangeliści szczególnie podkreślają ten związek. Relację o męce Jezusa rozpoczyna opis Ostatniej Wieczerzy. Ostatnia Wieczerza była wieczerzą paschalną ze specjalnym rytuałem określającym porządek potraw i modlitw. Wszystko służyło podkreśleniu treści religijnej i typicznej. W ramach takiej wieczerzy Jezus ustanawia nową Paschę — Eucharystię. Ta wieczerza stała się bogatsza od wszystkich innych wieczerzy, spożywanych przez prawowiernych Izraelitów. Tu bowiem Jezus usuwa stare ofiary, składając w miejsce nich swoje Ciało i swoją Krew jako ofiarę nowego Baranka paschalnego.

Krew baranka w Egipcie broniła od śmierci pierworodnych, a jego mięso było posiłkiem spożytym przed drogą do Ziemi Obiecanej. Jezus jest teraz nowym Barankiem. Ewangeliści podkreślają, że umierał On na Krzyżu w tej porze, kiedy w świątyni zabijano baranki. Według opisu ewangelicznego wieczerza paschalna i śmierć krzyżowa mieszczą się w ramach jednego dnia. Dzień bowiem u Izraelitów rozpoczynał się po zachodzie słońca i kończył następnym zachodem. Ostatnia Wieczerza odbyła się po zachodzie, więc na początku dnia, a Jezus umarł przed wieczorem czyli przed zakończeniem dnia. Podkreśla to jedność Paschy, Eucharystii i Ofiary Krzyżowej.

Opisy męki i śmierci Jezusa

Trzeba pamiętać, że opisy męki i śmierć Jezusa, zostały ułożone po Jego zmartwychwstaniu. W świetle zmartwychwstania uczniowie przemyśleli jeszcze raz fakty to zmartwychwstanie poprzedzające. Gdyby Jezus umarł i na tym skończyła się Jego historia, to każdy szczegół z Jego ostatnich chwil starano by się zapamiętać, bo tylko te wspomnienia pozostałyby po Nim. Tak czynią wszystkie pamiętniki, ratujące wspomnienia po tych, którzy odeszli.

Tymczasem Jezus nie odszedł, zmartwychwstał, widzieli Go znów żywego. Dlatego nie musieli pisać pamiętników, chcieli natomiast możliwie najpełniej zrozumieć wielkość tajemnicy, którą przeżyli i którą Jezus nakazał im, jako świadkom, głosić. Dla pełności kerygmatu można było zrezygnować z kronikarskiego notowania faktów, aby lepiej uwypuklić teologię.

Stąd cztery relacje o męce i śmierci Jezusa, zasadniczo zgodne, zawierają charakterystyczne akcenty, nadane im przez redaktorów. Jest to ilustracja omówionej poprzednio zasadniczej zgodności przy różnicy ujęć, jaką znajdujemy w świadectwach Ewangelistów.

I tak dla Marka Jezus mimo ukrzyżowania jest pełnym mocy Synem Boga, działającym cuda i zwalczającym szatana. Ewangelia Mateuszowa podkreśla, że cierpiący Jezus jest zapowiedzianym przez Deutero-Izajasza Sługą Bożym cierpiącym i pokornym, św. Łukasz uwypuklił w swej relacji zwycięstwo łaski i miłosierdzia Bożego nad grzechem. Jezus jest przede wszystkim Zbawcą realizującym zbawczy plan Ojca. Dlatego tylko ten Ewangelista wspomina o dobrym łotrze.

Dla św. Jana zaś Krzyż jest tronem i ołtarzem, przejściem do tryumfu po wykonaniu ziemskiej misji. Śmierć Jezusa jest pełna boskiego majestatu, uwydatnia kapłański i królewski charakter Jezusa.

Wszystkie relacje razem wzięte ubogacają naszą teologiczną wizję męki i śmierci Jezusa. Śmierć zaś jest wstępem do Jego zmartwychwstania.

Zmartwychwstanie Chrystusa

Najważniejszą prawdą Nowego Testamentu jest prawda o zmartwychwstaniu Chrystusa. Wspominaliśmy już, że cały nowotestamentalny kerygmat opracowany został w świetle Zmartwychwstania. Doprowadza on do lepszego zrozumienia tajemnicy Zmartwychwstania, a równocześnie zmartwychwstanie oświetla i wyjaśnia całe życie, mękę i śmierć Jezusa. Nowy Testament jest więc jednym wielkim świadectwem o Zmartwychwstaniu.

Jeżeli chodzi o relacje ewangeliczne, to trzeba powtórzyć to, co już wyżej mówiliśmy odnośnie opisów męki i śmierci w szczególności, a o Ewangeliach w ogóle. Podstawą opisu zmartwychwstania jest fakt dziejowy, który był zrelacjonowany w ustnej katechezie i opracowany teologicznie przez redaktorów Ewangelii.

Przed pojawieniem się ewangelicznych opisów, Zmartwychwstanie było przedmiotem wiary, znajdującym odbicie w teologii św. Pawła, a najstarszym chronologicznie opisem zmartwychwstania, powołującym się na chrystofanie czyli objawienia się Zmartwychwstałego, jest fragment Pierwszego Listu św. Pawła do Koryntian (15,3-8). Ślady wcześniejszych pouczeń znajdujemy w Dziejach Apostolskich, ale one zostały zapisane później.

Prawdziwość zmartwychwstania

Powiedzieliśmy już tyle o fundamentalnym znaczeniu zmartwychwstania dla Nowego Testamentu, a zważywszy, że cały Nowy Testament jest świadectwem zmartwychwstania Chrystusa, jest trochę niezręcznie stawiać pytanie, czy Chrystus prawdziwie zmartwychwstał. Przecież wyraźnie pamiętamy słowa św. Pawła: a jeśli Chrystus nie zmartwychwstał, daremne jest nasze nauczanie, próżna jest także nasza wiara (1 Kor 15,14).

Spotykamy się jednak często z opisami podważającymi prawdziwość faktu zmartwychwstania. Dlatego trzeba kilka słów temu zagadnieniu poświęcić.

Jest rzeczą znaną, że relacje ewangeliczne o zmartwychwstaniu, mające wiele wspólnych elementów, także się od siebie różnią. Na ich podstawie nie można odtworzyć dokładnie kroniki dnia zmartwychwstania. To jednak już nie powinno nas dziwić. Chodzi przecież o wyeksponowanie przebogatej teologii tego faktu, a chodzi o fakt, który wszystkie ziemskie kategorie przekracza. Nie można go więc oddać kronikarsko w sposób adekwatny. Trzeba naświetlić go również teologicznie.

Niektórzy jednak twierdzą, że sama teologia zupełnie wystarczy, bo to ona stworzyła wiarę w zmartwychwstanie. Nie fakt był podstawą, faktu nie było, teologia stworzyła opowiadanie o fakcie. Uczniowie Jezusa po Jego śmierci na podstawie przepowiedni Starego Testamentu stworzyli naukę o zmartwychwstaniu Mistrza.

Na ten zarzut odpowiemy krótko. Teologia musi wychodzić od czegoś, na czymś bazować. Dokładne zbadanie zapowiedzi Starego Testamentu i sposobu ich realizacji przez zmartwychwstanie Chrystusa przekonuje nas, że między jednym a drugim istnieje tak zasadniczy przeskok, że żadna medytacja nad Starym Testamentem nie mogła wydedukować z niego opowieści o fakcie zmartwychwstania. Wiara w zmartwychwstanie opierać się musi jedynie na fakcie, który rzeczywiście miał miejsce.

Ilustracją tego jest scena z uczniami zdążającymi do Emaus. Znali oni doskonale Stary Testament, ale go nie rozumieli. Dopiero Ten Trzeci musiał im wyjaśniać, o co w nim chodziło, a Tym Trzecim był sam Zmartwychwstały. Gdyby nie zmartwychwstał, Stary Testament nie doprowadziłby uczniów do żadnej konkluzji. Podobnie Szaweł, rabin znający dokładnie Stary Testament, musiał spotkać Zmartwychwstałego pod Damaszkiem, aby Stary Testament do niego przemówił.

Wiara i kerygmat Nowego Testamentu opierając się na zmartwychwstaniu, dopiero wtedy są zrozumiałe, jeżeli opierają się na rzeczywistym fakcie. Dlatego musimy jeszcze raz powtórzyć: PAN PRAWDZIWIE ZMARTWYCHWSTAŁ. Powtarzamy to oczywiście z wielką radością.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama