Wysokie zaufanie i niska kultura

Obdarzanie społecznym zaufaniem ludzi pozbawionych moralnego kręgosłupa prowadzi do bolesnych konsekwencji

W niskiej kulturze wysokie zaufanie
zdobywają ci, którzy wszystko tolerują
i którzy dobrze prezentują się w mediach.

Miłosierny Samarytanin (por. Łk 10, 30-37) to - obok mądrze kochającego ojca - ta postać, która intrygowała mnie i fascynowała już wtedy, gdy byłem nastolatkiem. Szlachetny człowiek z przypowieści Jezusa imponuje mi nie tylko swoją dobrocią i wrażliwością na los bliźniego, który został zraniony przez bandytów i porzucony. Miłosierny Samarytanin imponuje mi także swoją mądrością i swoim zdrowym rozsądkiem. Nie mija potrzebującego. Zatrzymuje się i udziela mu pierwszej pomocy, a jednocześnie nie rezygnuje z własnych planów. Właśnie dlatego przewozi rannego do pobliskiej gospody, a sam powraca do swoich obowiązków. Nie jest ani obojętny na los bliźniego, ani nie „poświęca się” opiece nad potrzebującym, kosztem własnej rodziny czy własnej pracy zawodowej. Okazuje się roztropny także w tym sensie, że dalszą opiekę nad rannym zleca właścicielowi gospody i daje mu zaliczkę na poczet przewidywanych wydatków. Zapowiada, że powróci i że zwróci wszystko, jeśli wydatki okażą się większe. W ten sposób miłosierny - i roztropny! - Samarytanin pośrednio zapowiada, że sprawdzi, czy i w jaki sposób właściciel gospody rzeczywiście zaopiekuje się pokrzywdzonym człowiekiem.

Miłosierny Samarytanin to zatem ktoś dobry i mądry jednocześnie. Właśnie dlatego ta postać jest dla mnie symbolem człowieka, którego mógłbym obdarzyć dużym zaufaniem, któremu mógłbym wiele spraw zawierzyć i z którym chciałbym się zaprzyjaźnić. Jednak w obecnym kontekście kulturowym i społecznym miłosierny Samarytanin raczej nie zdobyłby powszechnego zaufania społecznego. Zbyt jednoznaczna jest jego hierarchia wartości. Zbyt oczywista jest nie tylko jego dobroć i wrażliwość, ale też jego mądrość i wierność sobie. Niestety w naszych czasach zaufanie społeczne najłatwiej zyskują ci, którzy swoje przekonania i wartości chowają za szyldem „tolerancji” i którzy w praktyce bardziej troszczą się o katów niż o ich ofiary. W Unii Europejskiej zaufanie społeczne mają tacy politycy, którzy stanowczo sprzeciwiają się karze śmierci dla morderców, ale legalizują aborcję, czyli karę śmierci dla niewinnych dzieci w fazie rozwoju prenatalnego.

Jeśli „poprawni” politycznie specjaliści kształtują opinię publiczną, to w każdym ustroju i w każdych czasach Barabasz zdobędzie większe zaufanie społeczne niż Jezus i wygra z Jezusem nawet w formalnie demokratycznych wyborach. W niskiej kulturze, która w miejsce prawdy, miłości, wierności i odpowiedzialności stawia tolerancję, demokrację, akceptację i troskę o „poprawne” politycznie mniejszości, zaufanie społeczne nie zależy już od uczciwości danej osoby, ale od tego, czy kieruje się ona takimi zasadami, a raczej takim brakiem zasad, który jest mile widziany w tejże niskiej kulturze oraz dominujących środkach przekazu. Potwierdzeniem tej zasady może być choćby zaufanie do parlamentarzystów Unii Europejskiej. Oto w dniu, w którym piszę ten tekst (14.01.2009), Parlament w Strasburgu przyjął rezolucję o prawach podstawowych obywateli Unii Europejskiej. Przyjęta rezolucja wzywa wszystkie kraje członkowskie do traktowania związków homoseksualnych na równi z małżeństwami i do uznania aborcji za podstawowe prawo człowieka. Parlamentarzyści Unii wzywają wszystkie kraje członkowskie do upowszechnienia takich rozwiązań w prawie państwowym, mimo że obowiązujące akty prawne Unii Europejskiej gwarantują w tej dziedzinie zupełną niezależność państw członkowskich! Jestem pewien, że po tej rezolucji zaufanie społeczne do europosłów nie zmaleje z tego powodu, że ich niewierność wobec wcześniej ustanowionych praw idzie we „właściwym”, czyli „poprawnym” politycznie kierunku.

Obdarzanie społecznym zaufaniem ludzi nieodpowiedzialnych i pozbawionych moralnego kręgosłupa, prowadzi do bolesnych konsekwencji, a w skrajnych sytuacjach może doprowadzić do cywilizacji śmierci. Dzieje się tak zwłaszcza wtedy, gdy obdarzeni zaufaniem ludzie, zdobywają władzę polityczną, stanowią prawa i (de)formują opinię publiczną. Jestem pewien, że na skutek rozczarowania demokracją oderwaną od prawdziwych wartości i od prawdziwej troski o człowieka, w niedalekiej już przyszłości zaufaniem społecznym znów będą obdarzani tacy ludzie, którzy - podobnie jak miłosierny i roztropny Samarytanin - są mądrzy, dobrzy, bezinteresowni i uczciwi. I którzy te właśnie cechy potwierdzają najpierw w swoim osobistym życiu i w swojej wiernej trosce o małżonka i dzieci.

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama