Zanim będzie za późno

Sprawa Krzysztofa Ziemca może być jedynie wierzchołkiem góry lodowej sygnalizującym groźne procesy, które z coraz większą siłą są uruchamiane w Polsce

"Idziemy" nr 50/2011

Ks. Henryk Zieliński

Zanim będzie za późno

Sprawa Krzysztofa Ziemca może być jedynie wierzchołkiem góry lodowej sygnalizującym groźne procesy, które z coraz większą siłą są uruchamiane w Polsce. Dlatego warto się nad nią zatrzymać.

W ubiegłą środę w pojawiła się sensacyjna wiadomość, że Ziemiec, któremu dotychczasowy kontrakt z telewizją wygasa 17 grudnia, otrzymał formalne pismo, iż nie może liczyć na dalsze zatrudnianie w TVP, mimo że przez lata pracy w telewizji publicznej, a wcześniej w radiowej Trójce, TVN i TV Puls wyrósł na najbardziej chyba wiarygodnego i lubianego dziennikarza i prezentera w Polsce. Jest laureatem ubiegłorocznej „Telekamery” dla największej osobowości telewizyjnej i wielu innych dziennikarskich nagród, a w ostatnich ankietach popularności osiąga najwyższe notowania. Na takie wyniki pracował nie tylko dziennikarską rzetelnością, ale także świadectwem swojego życia.

Ziemiec nigdy nie został medialnym funkcjonariuszem tej czy innej partii. Nie deklaruje swoich politycznych poglądów. Potrafi jednak walczyć o zasady dziennikarskie i ludzkie. I choć sam odmawia jakiekolwiek komentarza do sporu wokół jego osoby, to jego współpracownicy z „Wiadomości” w wypowiedziach dla mediów sugerują, że jego ostatnie pytania o powstrzymanie politycznych nacisków na dziennikarzy stały się dla władz TVP niewygodne. Fakt skrajnego upolitycznienia TVP za obecnych rządów potwierdziła wprost była szefowa telewizyjnej jedynki Iwona Schymalla – szkoda że dopiero po otrzymaniu dymisji – w ostatnim wywiadzie dla dziennika „Polska – The Times”.

Losy Ziemca w TVP zostaną rozstrzygnięte w tych dniach, po spotkaniu z prezesem Juliuszem Braunem. Miejmy nadzieję, że dokona się to z uwzględnieniem woli większości widzów. W przeciwnym razie TVP, mimo projektu dopisywania każdemu obywatelowi opłaty abonamentowej do rachunku za prąd, może stracić kolejne wpływy. Część już straciła, upierając się przy promowaniu Nergala.

Ale w sprawie Ziemca dlatego piszę wstępniak, że przy jej okazji odsłoniło się drugie, groźne dla nas dno. Znany – również z łamów „Idziemy” – dziennikarz należy do tych, którzy publicznie deklarują: „Nie wstydzę się Chrystusa” i potwierdzają to swoim życiem. I ten wątek również wypłynął w internetowych wpisach za i przeciw jego obecności w TVP. Słowa w rodzaju: „Precz z katolem, niech idzie do Trwam!” pokazują, jak bardzo postępuje tendencja marginalizowania i wypychania katolików z przestrzeni publicznej. Niedawno pewien wysoki urzędnik instytucji centralnej prosił, abyśmy przy okazji artykułu o ludziach zaangażowanych w bardzo szczególną posługę w Kościele pod żadnym pozorem nie wymienili go z nazwiska ani nie umieścili jego zdjęcia, bo będzie miał kłopoty. I takich faktów może być coraz więcej, jeśli katolicy nie przebudzą się i nie zjednoczą w tworzeniu nowej kultury prawnej i społecznej, w której antykatolickie wybryki i sianie katofobii nie będzie już promowane, ale spotykać się będzie z takim samym potępieniem, z jakim dziś spotyka się choćby antysemityzm.

Sprawa zaangażowania ponad podziałami w tworzenie nowej kultury przychylnej chrześcijaństwu jest dzisiaj na tyle pilna, że stosunek do niej musi być realnym sprawdzianem stosunku do Kościoła. Moralnym obowiązkiem katolickiej większości w Polsce, jeśli nie chcemy podzielić losu egipskich Koptów, jest zaś stać murem za tymi, którzy w mediach, teatrach, na estradzie, w sądach i w parlamencie trwają na pierwszej linii chrześcijańskiego świadectwa.

opr. aś/aś

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama