Wszystkiego naj…

No i skończyło się. W pewnym sensie, oczywiście. Zawieja okołoświątecznych reklam przeszła przez tę ziemię, nie pozostawiając na niej ani jednego milimetra kwadratowego wolnego od towaru.

No i skończyło się. W pewnym sensie, oczywiście. Zawieja okołoświątecznych reklam przeszła przez tę ziemię, nie pozostawiając na niej ani jednego milimetra kwadratowego wolnego od towaru.

Denerwowało to pewnie wszystkich, ale przyzwyczajenie jest drugą naturą człowieka, więc udało się przeżyć. Przyznam, że reagowałem dość nerwowo na jedną z reklam, tę, w której dzieci spotykają „Mikołaja” i życzą mu „wszystkiego najtańszego!”. On im zresztą też. Wszystkiego najtańszego… o zgrozo… Dotąd, jako gatunek myślący, życzyliśmy sobie wszystkiego najlepszego. Od momentu, w którym jedynym przedmiotem naszych życzeń stało się znalezienie okazji, promocji, obniżek, jesteśmy gatunkiem kupującym. Więc życzymy sobie wszystkiego najtańszego. Szkoda, bo symbolicznie przekłada się to na nasz sposób myślenia o świecie, w którym nie to, co wartościowe, jest najważniejsze. Boli tym bardziej, że wyraźniej to widać w okresie świąt Bożego Narodzenia, kiedy Bóg przyjął ludzkie ciało i stał się jednym z nas. Boli, bo jest przejawem zmiany mentalności, i to nie tylko na okres świąt, lecz na całe życie. Człowiek, którego ulubionym zajęciem jest kupowanie, to człowiek, który za najwyższą wartość uznaje posiadanie, a właściwie to nawet nie posiadanie, lecz nabywanie. Nowy przedmiot staje się kolejnym lekiem na kolejny problem, aż do momentu, kiedy zapragnie się jeszcze nowszego. I tak na okrągło. A przecież między „mieć” a „być” zionie ogromna przepaść…

Jest oczywiście nadzieja, że rok 2019, który rozpoczynamy, nie będzie jedynie rokiem nabywania i posiadania, lecz również rokiem promowania wartości – tych najbardziej podstawowych i często zapominanych, a przez współczesny świat wręcz odrzucanych. Wybitny kardiochirurg prof. Marian Zembala, dyrektor Śląskiego Centrum Chorób Serca, który pół roku temu, podczas służbowego pobytu w Paryżu, doznał udaru, wypowiedział słowa sprawiające, że wraca wiara w to, co najważniejsze. „Przez lata chodził Pan od łóżka do łóżka chorego – to też było Pana camino” – usłyszał w trakcie wywiadu, który zamieszczamy na ss. 19–21. Odpowiedział: „To była najważniejsza część każdego dnia. Teraz chodzę do nich we śnie…”. Warto zapamiętać to wyznanie wybitnego lekarza. Nie tylko życząc sobie nawzajem zdrowia na cały nadchodzący rok, lecz również próbując zrozumieć, co naprawdę na tym świecie jest „naj…”.

ks. Adam Pawlaszczyk - redaktor naczelny tygodnika "Gość Niedzielny"

opr. ac/ac

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama