Żydzi won z Francji!

Dlaczego media rozwodzą się nad dramatem Żydów z 1968 r., przemilczają natomiast współczesny exodus Żydów z krajów Europy Zachodniej?

Marzec i po marcu. Jak się można było spodziewać "libellalne" media kręciły się tylko wokół tematu żydowskiego, tak jakby Marzec 68 był kolejnym etapem żydowskiej martyrologii. Tymczasem jest to mocno wypaczony obraz wydarzeń, które były jednym z wielu polskich protestów przeciw komunistycznej władzy. Nachalne podkreślanie udziału w demonstracjach niewielkiej grupy młodzieży pochodzenia żydowskiego, często dzieci stalinowskich aparatczyków, raczej zamazuje niż rozjaśnia to, co się wtedy działo. Np. w moim rodzinnym mieście Lublinie w demonstracjach studenckich żydzi w ogóle nie brali udziału, bo ich tutaj po holokauście po prostu nie było.

Dziennikarze piszący o Marcu i stawiający kwestię żydowską w centrum wydarzeń sami mimowolnie sobie zaprzeczają podkreślając, że wyrzuceni z Polski, w wyniku prowadzonej przez władzę antysemickiej nagonki, Żydzi, z protestami studentów nic nie mieli wspólnego. Nie zapominajmy, że sama nagonka była odbierana przez zdecydowaną część społeczeństwa jako kolejna propagandowa akcja PZPR — coś jak przyśpieszony 1-maja. Społeczeństwo antysemityzmem specjalnie nie było zainteresowane i nikt nie miał zamiaru spontanicznie organizować pogromów syjonistów. Olewający stosunek większości Polaków do całej prowokacji  najlepiej ilustruje słynny transparent „Syjoniści do Syjamu”. Mocniej w świadomości ludzi odbiła się próba naszczuwania przez władze robotników na studentów i inteligencję według słynnego hasła: Pisarze do pióra, studenci do nauki. W końcu przecież do rozganiania studentów użyto oddziałów ORMO organizowanych w dużych zakładach pracy.

Zwróćmy też uwagę, że antysemicką nagonkę rozpętały komunistyczne władze, czyli lewica. Nie pierwszy raz zresztą: w 1937 roku ogromne represje i rozstrzeliwanie dotknęło kilkaset tysięcy radzieckich żydów. Całą akcję wraz z nieudaną próbą wysłania wszystkich żydów na Syberię (co potem chciał kontynuować Hitler) zorganizował wódz światowego proletariatu Józef Stalin — jakby nie było szef największej wówczas na świecie lewicowej partii. Nie zapominajmy również, że NSDAP, która stała u początków holocaustu, nie była partią prawicową lecz socjalistyczną. Zresztą współczesny nacjonalizm wbrew przekonaniu wielu nie wyrasta z prawicy lub myślenia konserwatywnego, lecz z Rewolucji Francuskiej i innych „postępowych” prądów ideowych XIX wieku.

I dlaczego ja to piszę? Otóż ci, którzy wylewają krokodyle łzy nad exodusem żydów z Polski po wydarzeniach marcowych w 1968 roku, jakoś nie chcą rozdzierać szat nad współczesną nam ucieczką żydów z Francji. W ciągu ostatnich lat liczba francuskich żydów, którzy opuścili swoją ojczyznę znacznie przewyższa liczbę marcowych emigrantów. Dlaczego lewica nie bije na alarm wobec ogromnej fali antysemityzmu, która zalewa kraj nad Sekwaną? Odpowiedź jest prosta: taki protest poszedłby przeciw dzisiejszych wytycznych ideowych europejskiej lewicy. Albowiem antysemityzm we Francji bynajmniej nie jest rezultatem działalności prawicowych polityków typu Le Pen, lecz spontaniczną działalnością muslimów, a jak wiadomo muslimy są wspaniałe, dobre oraz są przyszłością Europy i dlatego o szalejącym obecnie antysemityzmie w kraju, który szczyci się hasłem „Równość, braterstwo, wolność” mówić nie wolno.

Każda ideologia, w tym także lewicowa, jest antyracjonalna. Ideologia nie rodzi się z pracy rozumu, lecz z uczuć, ślepej wiary i emocjonalnych uzależnień. Z powodu braku logiki piewcy lewicowych ideologii co rusz znajdują się w ślepej uliczce. Na polskim podwórku dobrym tego przykładem jest afera reprywatyzacyjna w Warszawie. Walczył o jej ujawnienie Jan Śpiewak, który swojego żydowskiego pochodzenia się nie wstydzi i chwała mu za to. Ponieważ jest żydem to "libellalne" media powinny murem stanąć po jego stronie. Dlaczego nie stanęły? Dobrze to ujął sam Śpiewak opowiadając jak to po wywiadzie radiowym dziennikarka z rozbrajającą szczerością powiedziała mu po wyłączeniu mikrofonu: „Ma Pan rację to znaczy nie ma Pan racji, bo Hania jest nasza i nie możemy w nią uderzyć”. Co robić jeśli Śpiewak jest nasz i Hania jest nasza? Co robić jeśli francuski żyd jest nasz i muslim jest nasz? Otóż na takie pytanie lewicowy ideolog odpowiedzieć nie może, bo musiałby wówczas swojej ideologii zaprzeczyć,  a tego zrobić nie może, bo ideologia jest jeszcze bardziej nasza niż Śpiewak, Hania, francuscy  żydzi i muslimy razem wzięci.

Cieszy się z tego wszystkiego oczywiście Beniamin Netanjahu, bo nie tylko przybywa mu obywateli, ale również oddanych wyborców. Tego akurat muslimy we Francji nie przewidziały, co niezbyt dobrze świadczy o ich intelektualnym rozgarnięciu. Czyżby izraelski premier zastosował prowokację sprzed 70 lat, kiedy to Izrael podsycał antysemityzm w krajach arabskich, aby ściągnąć do Ziemie Obiecanej żyjących wśród muzułmanów żydów? O tym nic nie wiadomo, ale tak czy inaczej, może on co wieczór zanosić do Jahwe dziękczynne modły za europejskich lewaków i ich ideologiczne zaplątanie.

 

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama