Pokazać miłość Boga [N]

Rozmowa z sekretarzem Komisji „Iustitia et Pax” dla Afryki Zachodniej, odpowiedzialnym za organizację wizyty Ojca Świętego w Beninie

DR KAZIMIERZ SZAŁATA: — Ojciec Święty Benedykt XVI odwiedził stolicę Beninu — Kotonu. Ksiądz był osobą odpowiedzialną za przygotowanie tej wizyty, ważnej nie tylko dla Kościoła Beninu, ale dla całego Czarnego Kontynentu. Jakich owoców oczekuje dziś Kościół afrykański po papieskiej pielgrzymce?

KS. DR BERNARD GUIDIO: — Kiedy dowiedzieliśmy się, że papież Benedykt XVI zamierza do nas przyjechać, skakaliśmy z radości. Wiedzieliśmy bowiem dobrze, że będzie to wielkie wydarzenie w życiu naszego Kościoła i kraju.
Trzeba od razu zaznaczyć, że wizyta ta zorganizowana została z trzech powodów. Jednym z nich było przekazanie posynodalnej adhortacji „Africae munus”, skierowanej do Kościoła całej Afryki. Drugim powodem było obchodzone w tym roku 150-lecie ewangelizacji Beninu, a dokładnie — rozpoczęcia misji afrykańskiej Sióstr Matki Bożej od Apostołów z Lyonu. Trzecim powodem natomiast była wyrażona przez Benedykta XVI chęć odwiedzenia grobu przyjaciela, kard. Bernardina Gantina, który otrzymał kapelusz kardynalski tego samego dnia, co Benedykt XVI. Kard. Ratzinger obiecał, że odwiedzi kraj swojego przyjaciela. Został jednak papieżem i nie mógł dotąd wywiązać się z obietnicy, którą teraz zrealizował. Dzięki temu Benin mógł gościć już nie kard. Ratzingera, ale papieża Benedykta XVI.
Pierwszy synod dla Afryki był synodem Zmartwychwstania i nadziei, drugi zaś był synodem Zielonych Świątek, by nasz Kościół otworzył się na nowe horyzonty, podejmując aktualne, realne problemy i wyzwania Kościoła i społeczeństwa afrykańskiego. Pierwszy synod pokazał nam, że jeśli Kościół chce ewangelizować świat, musi równocześnie ewangelizować sam siebie. Drugi synod powtórzył podjęte wcześniej zadania, których realizacja pomoże odnowić się wewnętrznie. Kościół musi się umacniać od środka, by w kontekście aktualnych problemów Afryki być źródłem pojednania, przebaczenia i siły do budowy wspólnej przyszłości. Słowo Boże, które przyniósł nam Ojciec Święty, ma być dla nas wszystkich znakiem jedności, mimo wszelkich różnic, jakie nas dzielą. Miejscem spotkania jednych i drugich ma być pokój i sprawiedliwość. Chodzi jednak o budowanie trwałego pokoju — opartego na przebaczeniu, pokoju, który pochodzi od Boga, a który daje nam Chrystus.

— Wizyta Benedykta XVI w Beninie była wielkim przedsięwzięciem z punktu widzenia logistyki, tym bardziej że Papież przyjechał nie tylko na spotkanie z wiernymi Kościoła w Beninie, ale na spotkanie z całym Kościołem afrykańskim.

— Rzeczywiście Papież odwiedził Benin, ale było to w rzeczy samej spotkanie z Afryką. Pierwszy, najważniejszy etap przygotowań do papieskiej pielgrzymki to była nasza wspólna, nieustanna modlitwa, inaczej mówiąc — przygotowanie duchowe, wewnętrzne na przyjęcie naszego Gościa. Chodziło bowiem o przyjęcie wikariusza samego Chrystusa, który przynosi nam słowo Dobrej Nowiny. Jednak także z materialnego punktu widzenia musieliśmy zmobilizować wysiłki na godne przyjęcie Ojca Świętego oraz przedstawicieli całego Kościoła afrykańskiego. Organizacja, protokół, potrzebne finanse, przejazdy, noclegi w hotelach i parafiach, zabezpieczenie wielkich zgromadzeń, w tym Mszy św. na terenach sportowych Kotonu. To wszystko zrealizowaliśmy z największą starannością.

— Jakie jest miejsce Kościoła katolickiego w Beninie?

— Benin nie jest krajem czysto katolickim, nadal pozostaje terenem misyjnym. Według statystyk, większość mieszkańców naszego kraju stanowią wyznawcy tradycyjnych religii afrykańskich. Ale mimo to w życiu społecznym widoczna jest obecność katolików czy — szerzej — chrześcijan. Są też wyznawcy islamu. Tak więc mamy duże zróżnicowanie, ale możemy się cieszyć z pokojowego współistnienia, przy zachowaniu wzajemnego szacunku. Ufamy, że ta dobra atmosfera będzie się pogłębiała i utrwalała, zwłaszcza dzięki silnej pozycji rodziny, która nie jest podzielona, mimo często spotykanej różnorodności. Świadomość, iż będąc wyznawcami różnych religii, jesteśmy mieszkańcami tej samej wsi, tego samego miasta, tego samego regionu, pomaga nam unikać kłótni i wspólnie szukać sposobów wzajemnego porozumienia.

— Niezapomniany papież Jan Paweł II mówił, że Kościół afrykański to nadzieja Kościoła powszechnego. Jak rozumiem, nie były to słowa podyktowane czystą kurtuazją, zawierały one ważne przesłanie i zarazem wyzwanie dla Kościoła afrykańskiego...

— Przesłanie papieża Jana Pawła II pozwala nam od lat żyć nadzieją, pomaga przezwyciężyć pokusę pesymizmu. Trzeba, byśmy na Afrykę zaczęli patrzeć — mimo jej ran, mimo wszystkiego, co trudne — przez wizję nowego życia. Ojciec Święty utwierdził nas w przekonaniu, iż Afryka jest w stanie otworzyć się na nowe życie. W przytoczonych słowach Papieża ukryta jest mądra pedagogika. Jak dobry nauczyciel, nie mówi: „jesteś złym uczniem”, ale w słowach zachęty stwierdza: „możesz to zrobić lepiej”. Mobilizuje nas do tego, abyśmy dojrzewali i wzrastali w świętości. Tymczasem my, niestety, mamy tendencję do zatrzymywania się na tym, co było złe. To szczególnie ważne przesłanie dla nas, Afrykańczyków. Musimy wreszcie w siebie uwierzyć, nie patrzeć tylko na inne kraje, ale sami stawać się pionierami przyszłości. Nasz kontynent ma wielkie możliwości i wielkie zadanie — pokazać całemu światu miłość Boga, której z taką mocą doświadczamy. Obecna pielgrzymka papieża Benedykta XVI z pewnością nam w tym pomoże.

opr. ab/ab

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama