Tajemnice Trzech Królów

Przybysze musieli należeć do ludzi majętnych. Na pewno posiadali wysoki status społeczny i należeli do elity. Mirrę, czyli aromatyczną żywicę z rzadkich drzew, palili w swoich pałacach jedynie najbogatsi ludzie

Rozmowa z dr. Romanem Zającem, biblistą i demonologiem, absolwentem Instytutu Nauk Biblijnych Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego w Lublinie.

Tajemnice Trzech Królów

Legenda, jaką zostali otoczeni Trzej Królowie, rozrosła się przez wieki. Ich postaci znajdujemy w apokryfach starochrześcijańskich, w literaturze pięknej i tradycji ludowej. W IV w. odnaleziono nawet ich relikwie, które od 1164 r. znajdują się w katedrze w Kolonii, będącej celem pielgrzymek i ośrodkiem ich kultu. Magowie byli natchnieniem dla artystów wszystkich epok, próbujących odtworzyć ich wizerunki. Zastanawiali teologów szukających ich znaczenia w Bożym planie zbawienia. Inspirowali naukowców pragnących, wysuwając rozmaite przypuszczenia i hipotezy, odtworzyć ich historię. Jednak Trzej Królowie wciąż pozostają postaciami tajemniczymi... Zacznijmy od liczby Mędrców. Ewangelia św. Mateusza nie podaje, ilu ich było. Skąd zatem pogląd, że pokłon oddało Trzech Króli?

Początkowo podawano różną liczbę. W rzymskich katakumbach znajdziemy malowidła z II i III w., które ukazują dwóch, czterech albo sześciu Mędrców. W Kościele ormiańskim uważano, że było ich tylu, ilu apostołów, a więc 12. W tradycji koptyjskiej mówiono zaś nawet o 60 cudzoziemcach! W końcu jednak powszechnie zaczęto uważać, iż do Jezusa przybyło trzech Mędrców, gdyż taki wniosek nasuwa się z faktu złożenia trzech darów. Jako pierwszy wśród pisarzy chrześcijańskich taką opinię wygłosił Orygenes. Przypisywano temu zresztą znaczenie symboliczne i widziano w przybyszach reprezentantów trzech etapów życia: młodości, wieku średniego i starości. Beda Czcigodny, uczony z przełomu VII i VIII w., przypisał ich do trzech kontynentów: Europy, Afryki i Azji, a więc uczynił przedstawicielami całego znanego świata - zasiedlonego przez potomków Jafeta, Chama i Sema. Dlatego w ikonografii często widzimy, że mają różny kolor skóry.

Uroczystość Objawienia Pańskiego nazywana jest potocznie świętem Trzech Króli. Jako królowie występują też w kolędach i pastorałkach. Pismo Święte jednak wcale nie nazywa ich w ten sposób.

To prawda. Oryginalny grecki tekst Ewangelii wg św. Mateusza mówi o Magach. Określenie to należy jednak właściwie rozmieć, bo nam magowie kojarzą się z jakimiś brodatymi typami w szpiczastych czapkach, z różdżkami, którzy pochylają się nad szklaną kulą. Tymczasem słowem „magoi” określano wówczas uczonych - na ogół z kasty kapłańskiej - biegłych w astronomii, matematyce i medycynie, którzy zajmowali się wykładaniem snów, kultem, astrologią i wyjaśnianiem zjawisk przyrody. Dlatego większość przekładów biblijnych nazywa tych przybyszów „Mędrcami ze Wschodu” i jest to chyba dość adekwatny odpowiednik tego, co miał na myśli Mateusz, pisząc o „Magach”. Natomiast co do nazywania ich królami, to źródłem przypisania im godności królewskiej była prawdopodobnie interpretacja słów Psalmu 72,10-11: „Królowie Tarszisz i wysp przyniosą dary, królowie Szeby i Saby złożą daninę. I oddadzą mu pokłon wszyscy królowie, wszystkie narody będą mu służyły”. Werset ten kojarzył się pierwszym chrześcijanom z wizytą Mędrów.

Jednak nawet jeśli nie byli królami, na pewno byli zamożni. Kadzidło i mirra, ofiarowane obok złota, były wówczas niezmiernie drogie...

To prawda. Przybysze musieli należeć do ludzi majętnych. Na pewno posiadali wysoki status społeczny i należeli do elity. Mirrę, czyli aromatyczną żywicę z rzadkich drzew, palili w swoich pałacach jedynie najbogatsi ludzie.

W sumie więc mieszkańcy Betlejem mogli wziąć egzotycznych cudzoziemców za królów?

Mogli sprawiać takie wrażenie. Najprawdopodobniej zresztą wyruszyli w podróż ze służbą, a ich bogactwo rzucało się w oczy.

A co możemy powiedzieć o ojczyźnie Mędrców. Z jakiego byli narodu?

Św. Mateusz używa nazwy „Wschód” na określenie, skąd przybyli cudzoziemcy. W tamtych czasach przez Wschód rozumiano cały obszar na wschód od rzeki Jordan - a więc Arabię, Babilonię, Persję. Święty Justyn i Tertulian wskazywali na Arabię ze względu na charakter przyniesionych przez nich darów. W ormiańskiej „Ewangelii Dzieciństwa” czytamy o Gasparze, królu Indii, Baltazarze, królu Arabów, i Melkonie, królu Persów. Żywa jest także tradycja, że jeden z nich był Murzynem. Jednak najbardziej prawdopodobnym miejscem pochodzenia tajemniczych przybyszów ze Wschodu jest Persja, a więc tereny dzisiejszego Iranu. Wiele wskazuje na to, że mędrcy pochodzili z kasty perskich kapłanów wyznających zaratustrianizm. Propozycje dotyczące na przykład wschodnich terenów Palestyny należy odrzucić jako mało prawdopodobne, tak samo jak wskazywaną przez wspomnianych wcześniej Ojców Kościoła Arabię czy Etiopię. Perskie pochodzenia Mędrów wspiera dodatkowo fakt, że w religii zaratustriańskiej obecna była wiara w narodziny postaci noszącej tytuł Saroszjanta - w staroperskim „ten, który przyniesie dobro”. Była to de facto wiara w przyjście na świat cudownego Zbawiciela zesłanego przez Boga, co przypomina żydowską nadzieję na przyjście Mesjasza i uprawdopodabnia wędrówkę perskich kapłanów do Judei.

A co z ich imionami? W Ewangelii Magowie są bezimienni...

Imiona Magów ze Wschodu to kolejna tajemnica. Pojawiają się one wyłącznie w apokryfach, a więc tekstach zrodzonych z pobożności ludowej pierwotnego chrześcijaństwa. We fragmencie zaginionej apokryficznej Ewangelii Hebrajczyków z II w. zostali przedstawieni jako: Malchus, Caspar i Fidizarda; są oni na dodatek przywódcami całego tłumu przybyszów. W tradycji syryjskiej spotykamy imiona: Kagpha, Badalilma i Badadakharida; w etiopskiej: Ator, Sater i Paratoras. Dla Greków byli to: Apellicon, Amerim i Serakin. W mistycznych wizjach Anny Katarzyny Emmerich: Menzor, Sair, Teokenon. Mieszkańcy Mediolanu nadali im imiona: Rustico, Eleuterio i Dionigio. Na mozaice pochodzącej bazyliki Sant’Apollinare Nuovo w Rawennie z VI w. widzimy po raz pierwszy imiona: Kacper, Melchior i Baltazar, które są najbardziej rozpowszechnione.

A my co roku piszemy poświęconą kredą na drzwiach naszych domów inicjały tych imion, dodając po nich datę bieżącego roku.

No tak... Przyjął się zwyczaj pisania K+M+B, aczkolwiek wcześniej pisano C+M+B i to bynajmniej nie dlatego, że imię Kacper zapisuje się po łacinie jako Casper. Pochodzenie tego napisu pierwotnie nie miało bowiem związku z opowieścią o Mędrcach ze Wschodu. Był to najpierw skrót łacińskiej inskrypcji błogosławieństwa: „Christus Mansionem Benedicat”, czyli „Niech Chrystus błogosławi mieszkanie”. Dopiero później ludzie zaczęli odczytywać to jako pierwsze litery imion Mędrców, a w Polsce z czasem zamieniono C na K, ostatecznie zacierając źródło tego skrótu. Na ten temat pojawiło się w ubiegłym roku trochę artykułów postulujących powrót do zapisu C+M+B, co niektórzy faktycznie czynią, ale inni upierają się przy niepoprawnej pisowni, twierdząc, że nie będą zmieniać tradycji, bo zawsze odkąd pamiętają pisało się w ich domach K+M+B.

Św. Mateusz pisze, że Magowie, aby oddać pokłon Dzieciątku, weszli „do domu”. Ewangelista nie wspomina o stajni czy grocie. Tymczasem Trzej Królowie od zawsze umieszczani są w kontekście żłóbka.

Zacznijmy od tego, że wizyta Magów odbyła się w znacznie późniejszym czasie niż narodzenie Jezusa. W potocznej wyobraźni doszło do połączenia i zlania się w jedną całość dwóch odległych od siebie chronologicznie wydarzeń. W Ewangelii według św. Łukasza jest mowa o spisie ludności, podróży z Nazaretu do Betlejem, o narodzeniu Jezusa w stajence i przybyciu pasterzy, których obudził Anioł Pański. Po ośmiu dniach Jezus zostaje obrzezany i ofiarowany w świątyni jerozolimskiej. Te wszystkie kwestie pomija jednak całkowicie Mateusz, u którego nie znajdziemy nic o spisie ludności, wędrówce brzemiennej Maryi, ani też nic o stajence i pasterzach. Jest natomiast historia Magów ze Wschodu i późniejszej ucieczki Świętej Rodziny do Egiptu. Gdybyśmy znali tylko Ewangelię wg Mateusza, moglibyśmy wręcz dojść do wniosku, że Józef i Maryja po prostu mieszkali w Betlejem od początku. Wynika to z tego, że Mateusz opisuje wydarzenia późniejsze. Prawdopodobnie Józef nie chciał wracać z noworodkiem do Nazaretu, bo taka podróż byłaby wyczerpująca dla malutkiego dziecka i kobiety krótko po porodzie, a poza tym może mu się do Nazaretu zwyczajnie nie śpieszyło, bo ciąża Maryi przed ślubem mogła być przecież przedmiotem jakichś plotek. A zatem Święta Rodzina po prostu zamieszkała w Betlejem. Gdy już nie było tłumów wywołanych spisem, z pewnością znaleźli dla siebie lepsze lokum niż stajenka. Józef jako wykwalifikowany cieśla mógł tam znaleźć pracę. Już w starożytności panowało przekonanie, że Magowie przybyli mniej więcej po... dwóch latach od narodzin Jezusa. Dlatego weszli do domu, a nie do stajenki. Jak pamiętamy, Herod kazał pozabijać dzieci z Betlejem do lat dwóch (Mt 2, 16). Wcześniej, w Mt 2,7 czytamy, że „przywołał potajemnie Mędrców i wypytał ich dokładnie o czas ukazania się gwiazdy”. Stąd możemy wnioskować, że gwiazda pojawiła się właśnie dwa lata wcześniej, prawdopodobnie w momencie narodzin Jezusa. Magowie oczywiście „śpiesznie dążyli”, jak mówi kolęda, ale zanim dotarli, mógł upłynąć nawet dwuletni okres czasu.

Czy możemy powiedzieć coś o dalszych losach Trzech Króli?

O ich dalszych losach nie mamy żadnych informacji. Z Ewangelii wg św. Mateusza wiemy tylko, że anioł ostrzegł ich, aby nie wracali do Heroda i powrócili do swej ojczyzny inną drogą. Oczywiście, to nagłe zniknięcie Magów ze sceny wzbudzało zrozumiałe zainteresowanie wiernych. Złożenie pokłonu przecież jeszcze nie uczyniło z magów chrześcijan. Pozostali poganami. Czy możliwe było, aby w pogaństwie umarli? Oczywiście w snutych spekulacjach wykluczono taką możliwość. Według Arabskiej Ewangelii Dzieciństwa (apokryfu z V-VI w.) Mędrcy otrzymali od Maryi w prezencie jedną z pieluch. Zgodnie ze swoim zwyczajem rozpalili święty ogień, któremu oddawali cześć, i wrzucili ją do niego. Jednak po wygaśnięciu ognia pielucha pozostała nietknięta. Stała się więc relikwią, którą Magowie całowali i kładli sobie na głowie. Apokryfy syryjskie i ormiańskie zgodnie twierdzą, że spotkanie z Dzieciątkiem odmieniło całkowicie Mędrców. Minęło wiele lat, a oni nadal żyli wspomnieniami tamtej chwili. Pewnego dnia dowiedzieli się o człowieku, który przybył z Palestyny i podawał się za ucznia Jezusa Chrystusa. Był nim ponoć św. Tomasza Apostoł, który opowiedział im całe ziemskie życie Chrystusa i wyłożył Jego naukę. Apostoł ochrzcił ich potem i wyświęcił na kapłanów Chrystusowych, miał bowiem wkrótce wyruszyć w dalszą drogę do Indii i potrzebował następców, którzy kontynuowaliby głoszenie Dobrej Nowiny w Imperium Perskim. Były nawet legendy, że zostali biskupami i ponieśli śmierć męczeńską. Ale tak naprawdę nic pewnego na ten temat nie wiemy.

Dziękuję za rozmowę.

Echo Katolickie 1/2015

opr. aś/aś

Echo Katolickie
Copyright © by Echo Katolickie

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama