Jak wypełnić prawo, nie popadając w legalizm?

Zwykłemu człowiekowi prawo wydaje się nieprzyjazne i komplikujące życie. Tymczasem Jezus mówi, że nie przyszedł prawa znieść, ale je wypełnić...

Zwykłemu człowiekowi, nie będącemu „uczonym w Prawie”, prawo wydaje się być gęstym lasem, w którym łatwiej się zagubić, niż znaleźć drogę do celu. Jeśli chodzi o prawo Boże, objawione Izraelowi, rabini wyliczali, że zawiera ono 613 przykazań: 248 zakazów oraz 365 nakazów. Jeśli taka liczba wydaje nam się wielka, pomyślmy o prawie tworzonym w naszych czasach przez organy państwowe. Ktoś wyliczył, że samo zapoznanie się z prawem uchwalanym na bieżąco przez parlament wymagałoby codziennie około 3 godzin uważnej lektury. Nic więc dziwnego, że większość z nas myśli raczej o tym, jak prawo obejść, niż jak je wypełnić.

Zupełnie inaczej traktuje prawo Jezus, mówiąc: „dopóki niebo i ziemia nie przeminą, ani jedna jota, ani jedna kreska nie zmieni się w Prawie, aż wszystko się spełni”. Zwraca w ten sposób naszą uwagę na trwałość Bożych przykazań. Szczegółowe przepisy wydawane przez parlamenty i inne władze państwowe potrafią zmieniać się co roku lub nawet częściej. Prawo Boże natomiast obowiązuje zawsze, nawet gdy wydaje nam się, że nie przystaje do naszych czasów i okoliczności.

Wczorajsze czytania wskazywały na relację między sprawiedliwością a przebaczeniem. Dzisiejsze zaś kontynuują temat sprawiedliwości, pokazując, że nie jest ona czymś abstrakcyjnym i nieosiągalnym. Prawo objawione przez Boga nie jest sprzeczne z naszym wewnętrznym poczuciem tego, co dobre i właściwe. Wręcz przeciwnie, jak dowodzi św. Paweł w Liście do Rzymian, Bóg przemawia do nas zarówno wewnątrz naszego sumienia, jak i przez prawo, które objawił Izraelowi. Jedno i drugie jest spójne, jest wyrazem woli tego samego Boga. Jednocześnie, jak zauważa Paweł, grzech sprawia, że trudno jest nam przyjąć tę Bożą wolę i choć teoretycznie powinniśmy umieć rozpoznać, co jest z nią zgodne, co jest dobre, a co złe — w praktyce przerasta to nasze siły.

Stąd bierze się nasz negatywny stosunek do Bożego prawa. Jak wyjaśnia apostoł Paweł, „Prawo samo jest bezsprzecznie święte; święte, sprawiedliwe i dobre jest też przykazanie. (...) Prawo jest duchowe. A ja jestem cielesny, zaprzedany w niewolę grzechu. Nie rozumiem bowiem tego, co czynię, bo nie czynię tego, co chcę, ale to, czego nienawidzę - to właśnie czynię (...) łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać — nie” (Rz 7,14-18). Napięcie między teoretyczną znajomością przykazań a praktyczną nieumiejętnością ich wypełnienia nie bierze się więc z wielości przykazań ani z ich skomplikowania. Powodem jest nasza własna słabość moralna. Chyba każdy, kto uczciwie przyjrzy się swojemu życiu, przyzna rację św. Pawłowi: „łatwo chcieć mi tego, co dobre, ale wykonać — nie”.

Czy jesteśmy więc w stanie zrealizować to, o czym mówi dzisiaj Jezus? Jakby nie dość było naszego wysiłku moralnego, w kolejnym wersecie (Mt 5,20) Jezus dodaje: „Jeśli wasza sprawiedliwość nie będzie większa niż uczonych w Piśmie i faryzeuszów, nie wejdziecie do królestwa niebieskiego.” Faryzeusze i uczeni w Piśmie starali się zachowywać Prawo rygorystycznie, dbając o wszelkie szczegóły. A jednak ich sprawiedliwość nie wystarczała, aby móc wejść do królestwa niebieskiego. Czy Jezus wyznacza nam miarę etyczną tak wysoką, że w praktyce nie do zrealizowania? Nie, zwraca uwagę na to, że drobiazgowe przestrzeganie przepisów nie jest tym samym, co wypełnienie prawa. Można wypełniać przepisy, czyli dbać o literę prawa, a jednocześnie zagubić ducha prawa. Tak na przykład postępowali faryzeusze względem szabatu: z jednej strony dbali o drobiazgowe wypełnienie przepisów dotyczących odpoczynku szabatowego, z drugiej zaś — zapomnieli o jego istocie. Świąteczny odpoczynek nie jest celem sam w sobie, ale ma nas zatrzymać w wirze codziennych zajęć i zwrócić uwagę na sprawy ważniejsze, odnowić naszą wrażliwość stępioną przez pęd życia. Jeśli szabat nie odnawia tej wrażliwości, jego legalistyczne zachowanie mija się z celem. O tym przypomina Jezus faryzeuszom zgorszonym tym, że uzdrawiał w szabat (Mt 12,10-12). Podobnie jest z innymi przepisami prawa. Mechaniczne wypełnianie przepisów nie wystarczy, jeśli nie zrozumiemy ich sensu, nie zastanowimy się nad dobrem, któremu mają służyć.

Jezus, mówiąc, że przyszedł wypełnić prawo, nie miał na myśli jeszcze bardziej legalistycznego przestrzegania prawa niż faryzeusze. Chodziło mu o to, co jest istotą prawa. Dlatego na pytanie uczonego w Prawie o największe przykazanie jednoznacznie odpowiada, że jest nim przykazanie miłości Boga oraz miłości bliźniego. „Na tych dwóch przykazaniach opiera się całe Prawo i Prorocy” (Mt 22,40). Nie da się wypełnić prawa, nie odnosząc się do tej podstawy.

Jeśli więc chcemy zrealizować wezwanie Jezusa, musimy wrócić do fundamentu. Każdy z Bożych nakazów i zakazów ostatecznie służy naszemu własnemu dobru, dobru naszych bliźnich oraz utrzymaniu właściwej relacji z Bogiem. Skoro pierwsze jest przykazanie miłości Boga, od niego musimy zacząć. Jeśli w naszych religijnych wyobrażeniach Bóg jest przede wszystkim surowym Sędzią, wymagającym stróżem prawa moralnego — to jest to zasadnicza przeszkoda do wypełnienia najważniejszego przykazania! Bóg objawił nam się jako nasz Ojciec, troszczący się o nasze dobro i pragnący naszego szczęścia. Owszem, nawet ziemski ojciec nieraz musi osądzić złe uczynki swoich dzieci, nigdy jednak nie przestaje być ojcem. Tym bardziej Bóg nigdy nie przestaje być naszym Ojcem, nawet gdy musi nam wypomnieć złe postępowanie.

Drugim elementem fundamentu jest przykazanie miłości bliźniego. I tu również trzeba sobie zadać pytanie podstawowe: jak traktuję swoich bliźnich — tych bliższych i dalszych? Czy są dla mnie tylko środkiem do zrealizowania własnych celów, czy też rzeczywiście dbam o ich dobro? Jak wyraża się to w praktyce?

Bez zadania sobie takich fundamentalnych pytań o naszą relację do Boga i bliźnich nie jesteśmy w stanie wypełnić Bożego prawa. Będzie ono sprawiać wrażenie mrocznego i groźnego lasu. Odpowiedź na pytanie o fundamenty naszej relacji z Bogiem i bliźnimi jest natomiast jak wyraźny szlak wytyczony przez ten bór. Warto więc odnaleźć tę ścieżkę.

Pytania do refleksji:

  • Jak traktuję Boże przykazania? Czy są one dla mnie drogą do szczęścia, czy raczej odczuwam je jako ograniczenie swojej wolności?
  • Dlaczego trudno mi zrealizować Boże wymagania wyrażone w przykazaniach? Co sprawia mi szczególną trudność?
  • Jak wygląda moja relacja z Bogiem? Czy traktuję go jako najlepszego Ojca, czy raczej odczuwam lęk przed Nim jako Sędzią?
  • Jak traktuję moich bliźnich? Jako środek do realizacji moich celów? Jako przeszkodę? Co mogę zrobić, aby poczuli, że dbam o nich i zależy mi na nich?

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama