Odrzucona nadzieja

Rozmowa z Grzegorzem Górnym o jego filmie dotyczącym leczenia homoseksualistów

Czy obraziłeś kiedykolwiek jakiegoś homoseksualistę?

- Nic mi o tym nie wiadomo.

To dlaczego występują przeciw Tobie na drogę sądową?

- Międzynarodowe Stowarzyszenie Gejów i Lesbijek napisało list do Polsatu, w którym piszą, że oddają sprawę do sądu i do Międzynarodowego Trybunału Praw Człowieka po moim raporcie specjalnym na temat leczenia homoseksualistów w Holandii, który ukazał się na antenie Polsatu 8 czerwca. Prawdę mówiąc, trudno mi odpowiedzieć na jakiekolwiek zarzuty, ponieważ nie został przedstawiony powód oskarżenia.

Oni piszą, że ten film jest paszkwilem.

- Paszkwil to jest utwór mający na celu obrażenie, zniesławienie kogoś, natomiast w tym programie nikt nie został zniesławiony czy też pomówiony. Wszyscy bohaterowie wzięli w nim udział dobrowolnie i wszyscy byli zadowoleni z wymowy tego filmu. Mało tego, bardzo się cieszyli, że ten program ukaże się w Polsce. Mówili mi, że to jest bardzo potrzebny film, bo on może dać ludziom nadzieję. To było słowo, które się najczęściej powtarzało: jest nadzieją dla osób homoseksualnych. Nie muszą być skazani, jak pisał abp Życiński: „na fatalizm, rezygnację, poczucie życiowej bezradności”.

Jaka jest skala zjawiska homoseksualizmu? Przedstawiciele ruchów gejowskich mówią, że stanowią oni 10 procent społeczeństwa, a nawet więcej.

- Tak wysokie dane pojawiły się po raz pierwszy w Raporcie Kinseya z 1948 roku. Okazał się on jednak gigantycznym fałszerstwem. Twierdził, że 37 procent mężczyzn w USA miało homoseksualny epizod w swoim życiu, a 10 procent populacji to homoseksualiści. Potem okazało się, że Kinsey prowadził swoje badania nie na reprezentatywnej grupie społecznej, tylko na przestępcach seksualnych i więźniach. Wiadomo, że więźniowie są przez długie lata trzymani w izolacji, bez kobiet i tam częściej dochodzi do takich praktyk. Natomiast ostatnie badania przeprowadzone w Stanach Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii wykazały, że homoseksualistów jest tam od 1 do 1,5 procent. To zawyżanie danych służyło jednemu - żeby przekonać społeczeństwo, że jest to zjawisko powszechne, a skoro powszechne, to znaczy, że normalne.

Ten film podważa najważniejszy mit homoseksualizmu: że jest to sytuacja wrodzona i uwarunkowana genetycznie.

- Dobrze to określiłaś: to jest mit. Nie ma żadnych dowodów naukowych, że homoseksualizm jest uwarunkowany biologicznie. Nie ma żadnego dowodu, że jest związany z hormonami, z genetyką, dziedziczeniem. Jeżeli homoseksualizm byłby uwarunkowany genetycznie, to dlaczego istnieją bliźnięta jednojajowe, które mają przecież taki sam kod genetyczny, natomiast jedno z nich zostało homoseksualistą, a drugie nie? Istnieje bardzo wiele udokumentowanych przypadków, że jest to preferencja nabyta kulturowo, obyczajowo, psychicznie podczas rozwoju osobowego i nawet tak przychylni ruchowi gejowskiemu seksuologowie jak Masters i Johnson mówią głośno, że jest to preferencja nabyta. W związku z tym, że jest nabyta, może też być odwracalna. To jest mit, że homoseksualiści to jest jakaś trzecia płeć. Jest bardzo wielu naukowców, którzy nie tylko badali homoseksualizm pod tym kątem, ale mają pewne osiągnięcia w jego terapii. I o tym właśnie traktował mój film.

Jak się natknąłeś na takich ludzi w Holandii?

- Najpierw zetknęliśmy się z książkami psychiatry prof. Gerarda van den Aardwega, który prowadzi w Holandii swoją prywatną praktykę od 1967 roku. Przez ten czas wyleczył kilkuset homoseksualistów. Celem jego terapii jest uzyskanie dojrzałości emocjonalnej do małżeństwa i faktycznie większość osób, która zerwała z homoseksualizmem, stała się heteroseksualna i zdolna do małżeństwa. Część zostaje singlami, tzn. żyje w dobrowolnej wstrzemięźliwości. Dzięki profesorowi dowiedzieliśmy się też, że w Holandii istnieje więcej tego typu instytucji, dotarliśmy do jednej z nich o nazwie EHAH (Ewangeliczna Opieka nad Homoseksualistami). Działa od 1975 roku. Co roku zgłasza się do nich po pomoc około 50 osób. Założycielem EHAH jest Johan van der Sluis, który przez 13 lat był aktywnym homoseksualistą i nawrócenie religijne spowodowało jego wyleczenie. Kiedy analizował swoje życie, doszedł do takich samych wniosków jak prof. Aardweg. Zobaczył, że przyczyną jego homoseksualizmu był kompleks niższości. Jak sam mówił: „Nabrałem przekonania i myślę, że to był jeden z korzeni mojego homoseksualizmu, że nie jestem w pełni mężczyzną. Zaczął mnie prześladować kompleks niższości związany z moją męskością. Nie byłem silnym chłopakiem i myślałem: nie jestem prawdziwym mężczyzną, mam więcej wspólnego z kobietami”. To powtarzała większość z gejów, których spotkaliśmy: o kompleksie niższości, jaki legł u podstaw ich homoseksualizmu.

Prof. van den Aardweg mówił też, że cechą charakterystyczną homoseksualistów jest skłonność do autodramatyzowania, do tragizowania własnego życia i dlatego jedną z metod jego leczenia jest stosowanie humoru, autoironii. Zauważył on, że homoseksualiści zazwyczaj nie potrafią się śmiać z samych siebie, nie mają do siebie dystansu, wyolbrzymiają swoje „ja”. Zauważył też zależność, że im bardziej człowiek potrafi się sam z siebie śmiać, tym rzadziej później wchodzi w stosunki homoseksualne. To jest widoczne, kiedy przeniesie się tę obserwację na całą społeczność gejowską.

A może to jest skutkiem poniżania ich przez społeczeństwo?

- Istnieją jednak badania w krajach, gdzie już takiego ostracyzmu społecznego wobec homoseksualistów nie ma, gdzie wywalczyli sobie różne prawa społeczne. I okazuje się, że nie są szczęśliwi, że ten czynnik społeczny nie jest wcale decydujący. Były takie badania Uniwersytetu w Indianie, zresztą robione przez zespół naukowców przychylnych homoseksualistom, które dowiodły, że 65 procent gejów uważających się za „dobrze przystosowanych społecznie” potrzebowało opieki psychiatrycznej. Wyraźnie to widać właśnie w Holandii, gdzie geje mają prawo brać śluby, adoptować dzieci, a skala ich problemów psychicznych wcale się nie zmniejszyła. Dostrzegłem dwa problemy, które mnie szczególnie uderzyły. Jeden z nich to samotność starszych homoseksualistów. Okazuje się, że w tych relacjach liczy się głównie pociąg fizyczny, atrakcyjne ciało i starsze osoby są w tym wyścigu bez szans - muszą kupować seks za pieniądze u młodych chłopców. Bardzo rzadko mogą liczyć w starości na bliskość drugich osób, na prawdziwą miłość, wierność.

Na uczucia...

- Nawet nie uczucia, ale na pewną postawę, bo uczucia są takie, że szybko mijają, a tu chodzi o postawę, że ktoś potrafi z kimś wytrwać mimo pewnej huśtawki uczuć. Ci starsi homoseksualiści bardzo żalą się na swoją samotność. W Polsce środowisko homoseksualne o tych sprawach nie mówi, bo w Polsce oni chcą dopiero wywalczyć dla siebie różne prawa czy przywileje, więc odmalowują bardzo różowy obraz swojej „wspólnoty”. Natomiast w Holandii mogą sobie pozwolić na pewną szczerość i w tym środowisku mówi się o podobnych sprawach. Kolejna rzecz: ponieważ jednak tego typu kontakty są wbrew naturze, więc oni nie mogą znaleźć zaspokojenia. Najnowsze badania w USA i w Niemczech pokazały, że tylko 2-3 procent tych związków trwa dłużej niż 5 lat, zaś 60 procent rozpada się jeszcze przed upływem roku. Okazuje się, że rotacja partnerów jest gigantyczna.

Instytut Kinsleya badając społeczność homoseksualną w San Francisco wykazał, że 43 procent gejów miało 500 i więcej partnerów seksualnych, a 28 procent - 1000 i więcej, natomiast 79 proc. twierdziło, że ponad połowa ich partnerów to byli nieznajomi.

- Myślę, że tak wielka zmienność partnerów wynika z ciągłego poczucia niezaspokojenia, że oni w głębi duszy łakną ciepła, bliskości, prawdziwych relacji z drugim i ciągle ich poszukują, wręcz rzucają się w wir poszukiwań, ale w ten sposób jest to niemożliwe do zrealizowania.

No dobrze, ale niech sobie żyją tak jak chcą. Po co zrobiłeś ten film: żeby ich uszczęśliwić? Oni najwyraźniej nie są zadowoleni, twierdzą, że ich obrażasz.

- Mam paru znajomych homoseksualistów. Z dwoma z nich rozmawiałem, to są osoby, które zmieniły orientację. Na podstawie długich i głębokich rozmów z nimi, wiem jakie to było dla nich nieszczęście. Takie gadki, że gej to znaczy radosny, a więc jesteśmy weseli, są powierzchowne, gdyż w głębi duszy oni po prostu skowyczeli jak psy. To był taki skowyt duszy, jęk potworny wynikający, jak sami mówili, ze zniewolenia, że nie byli osobami wolnego wyboru. Jednocześnie sumienie ich oskarżało i sami czuli, że robią źle. Oczywiście próbowali się usprawiedliwiać, zagłuszać głos sumienia. Pamiętam, że ich opowieści były bardzo wstrząsające. Mówili mi, że w Polsce jest wielu homoseksualistów, którzy chcieliby zmienić swoje życie. Ale po pierwsze nie wiedzą, czy to jest możliwe, bo propaganda wokół mówi, że jak taki się urodziłeś, to taki umrzesz. A po drugie, nie wiedzą, do kogo by się mieli udać. Rzecz w tym, że w krajach zachodnich, gdzie ta emancypacja społeczna homoseksualistów jest zaawansowana, także daleko bardziej zaawansowane są techniki terapeutyczne. Na mnie mocne wrażenie wywarła grupa EHAH, która tworzy wspólnotę psychoterapeutyczną, gdzie prowadzi się określone zajęcia, ale też wspólnotę modlitewną. Miałem okazję rozmawiać z uzdrowionymi homoseksualistami i widziałem ludzi szczęśliwych. Myślę, że jeżeli mamy brać przykłady z Europy do naśladowania, to zamiast tej całej odmóżdżającej papki kultury masowej, powinniśmy czerpać z dobrych wzorów.

Czy czujesz się lepszy od nich, bo jesteś heteroseksualny?

- Wszyscy jesteśmy uczestnikami grzechu, dlatego nie możemy czuć się lepsi od innych. Święty Augustyn mówił, żeby potępiać grzech, ale kochać grzesznika. Świadectwem tego, że daną osobę traktuje się poważnie i szanuje się ją, jest mówienie jej prawdy o jej położeniu, a nie kadzenie, przypochlebianie, okłamywanie, byle poprawić jej samopoczucie. Postawa chrześcijanina jest taka, aby dojrzeć w drugim, obojętnie kim on by nie był, człowieka, a nawet więcej - dostrzec Chrystusa i uszanować ludzką godność w tym człowieku. Np. jeśli szanuję alkoholika, to nie daję mu wódki, żeby go jeszcze bardziej upijać. Chodzi o to, żeby być przy nim, zrozumieć go, ale jednocześnie starać się mu pomóc i nie okłamywać go. Jan Paweł II, wypowiadając się na temat homoseksualistów w 1984 roku, powiedział: „Wyrozumiałość wobec tych, którzy grzeszą i nie są w stanie uwolnić się od tej skłonności, nie jest równoznaczna ze złagodzeniem wymogów normy moralnej. Chrystus przebaczył kobiecie cudzołożnej, ratując ją przed ukamienowaniem, ale zarazem powiedział jej: 'idź, a od tej chwili już nie grzesz'”.

Rozmawiała Natalia Budzyńska

opr. mg/mg



« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama