Głód, choroby, wojny

O losie dzieci w Afryce i możliwościach pomocy

26 mln dzieci w 41 krajach Afryki położonych na południe od Sahary jest niedożywionych. Żywności brakuje także w 6 krajach na północnym zachodzie i zachodzie Afryki. Wielu mieszkańców Liberii, Sierra Leone lub Czadu musi zadowolić się jedną miską ryżu raz na dwa, trzy dni.

W raporcie Organizacji ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) stwierdzono, iż wielkość światowej produkcji żywności jest bliska osiągnięcia historycznego maksimum, ale jej dystrybucja pozostaje wciąż przerażająco nierównomierna. Według dyrektora FAO Jacquesa Dioufa „głód, niedożywienie, niepewność co do przyszłości zagraża milionom mężczyzn, kobiet i dzieci w różnych regionach z przyczyn naturalnych lub z powodu okoliczności o charakterze politycznym lub ekonomicznym”. Na podstawie badań przewiduje się, że Afryka powinna zwiększyć produkcję żywności o 300 proc., by w roku 2050 mogła wyżywić wszystkich mieszkańców, podczas gdy Ameryka Łacińska i Karaiby o 80 proc., Azja o 69 proc., zaś Ameryka Północna o 30 proc. W Europie zapotrzebowanie na żywność spadnie.

Wiele dzieci nie jest objętych stałą opieką lekarską. Dla porównania liczba mieszkańców na jednego lekarza we Włoszech wynosi 211, a w Kenii 20 tys., Ghanie 25 tys., natomiast w Burkina Faso aż 265 250 osób. Co roku na biegunkę umiera 3 mln dzieci, na malarię 1 mln, na dyfteryt, koklusz i tężec 1,2 mln dzieci, na odrę 1,2 mln dzieci, na zapalenie płuc 4 mln. Obecnie w Afryce subsaharyjskiej żyje około 90 proc. dzieci zarażonych wirusem HIV.

Organizacja Czerwonego Krzyża podała, że w 33 konfliktach zbrojnych, które toczyły się ostatnio, brało udział ponad 200 tys. dzieci walczących jako żołnierze. Dzieci w czasie wojny pozostawione są własnemu losowi. Strach przed samotnością i głodem czyni je „łatwym łupem” do rekrutacji. Posiadanie broni może im zapewnić codzienne jedzenie lub poczucie większego bezpieczeństwa. Szczególnie trudna jest sytuacja dzieci-żołnierzy. W Sudanie na przykład Armia Wyzwolenia Sudańskiego porywa setki dzieci ze wsi i wciela do swoich szeregów. W Liberii podczas ostatniej wojny Narodowy Front Patriotyczny posiadał jednostki złożone z dzieci w wieku 9—10 lat, a obserwator Czerwonego Krzyża stwierdził udział w walkach nawet siedmiolatków. Erytrejski Front Wyzwolenia Narodowego rekrutuje chłopców i dziewczynki poniżej 14. roku życia do walki z Frontem Wyzwolenia Oronomo. W Rwandzie liczba sierot po ludobójstwie z roku 1994 wzrosła do 300 tys. Wojna rodzi także uchodźców. Codziennie liczba uchodźców wzrasta o 10 tys. osób. Co piąty Afrykanin żyje na uchodźstwie, 100 mln ludzi na całym świecie musiało opuścić swoje domy, między innymi z powodu wojny.

Ze sprawozdania Międzynarodowej Organizacji Pracy wynika, że na całym świecie 250 mln dzieci poniżej 15. roku życia jest zmuszanych do pracy zarobkowej, a od 120 do 140 mln z nich jest wyzyskiwanych w pracy. Afryka ma najwyższy (41 proc.) wskaźnik dzieci pracujących w wieku 5—14 lat. Najwięcej dzieci pracuje w rolnictwie — aż 77 proc., zatrudniane są również przy tkaniu dywanów, w budownictwie, cementowniach, przemyśle metalowym, na plantacjach kawy, herbaty i sizalu, a także w handlu ulicznym, obnośnym, jako czyścibuty oraz przy różnych ciężkich pracach domowych. Pracują przez długie godziny, często odizolowane od rodziny i przyjaciół. Ostatnie badania przeprowadzone w Zimbabwe wykazały, że małoletnie pomoce domowe pracują 10—15 godzin dziennie, natomiast w Maroku 72 proc. dzieci zarabiających w ten sposób rozpoczyna pracę przed siódmą rano, a kładzie się spać o jedenastej w nocy.

Brak dostępu do oświaty decyduje o przyszłości dzieci i ich dorosłym życiu. W Afryce jedna na cztery osoby nigdy nie uczęszczała do szkoły podstawowej. Liczba dzieci zapisanych do szkół w Afryce spadła do 48 proc. W Burkina Faso i w Nigrze jedynie 27 proc. dzieci uczy się.

Adopcja Serca:

— pierwszy etap — dożywianie dzieci w 4 ośrodkach dożywiania dla zagłodzonych dzieci w Rwandzie oraz w Demokratycznej Republice Kongo (dawniej Zair) — około 2000 anonimowych dzieci; po odzyskaniu zdrowia część dzieci przechodzi do drugiego etapu.

— drugi etap — utrzymanie do ukończenia 18. roku życia (aktualnie 2084 dzieci). Dokumentację otrzymują ofiarodawcy, którzy w wielu wypadkach mają możliwość korespondencji; opiekę nad tymi dziećmi sprawuje około 1700 ofiarodawców. Niektórzy wspierają nawet po kilkoro dzieci, rekordzista ma ich 11. Część dzieci wspierają grupy osób: klasy, wspólnoty, rodziny, znajomi, którzy składają się na pomoc dla jednego lub kilku dzieci; w ich imieniu występuje jedna osoba. Około 150 dzieci utrzymują zbiórki w parafiach.

— trzeci etap — finansowanie nauki: 95 osób w szkole średniej, 2 kleryków i jeden kandydat do seminarium w Kamerunie oraz 36 dziewcząt w Szkole Życia. W tej formie pomocy uczestniczy około 120 osób.

W 2000 roku 3181 osób wpłaciło jednorazowo lub wielokrotnie ofiary na konto Adopcji Serca.

O Adopcji Serca przeczytałam przed kilku laty w „Gościu Niedzielnym” i wraz z trójką przyjaciół postanowiłam włączyć się w to dzieło. Po kilku miesiącach oczekiwania na konkretne dziecko wszystko się wyjaśniło: mamy adoptowaną sercem córeczkę! Byłam wzruszona, gdy z koperty wyjęłam zdjęcie drobnej, ciemnoskórej dziewczynki w kwiecistej bluzeczce. Dołączony do fotografii list był krótki i przejmujący: Pyari ma 11 lat, jest wyczerpana i zagłodzona. Zanim trafiła do ośrodka misyjnego, żebrała na ulicach i buszowała po śmietnikach. Jej ciężko chorzy na trąd rodzice mieszkają w kolonii dla trędowatych, na szczęście dziewczynka nie wykazuje oznak choroby. Jest dobra i wrażliwa, chętnie dzieli się tym, co ma, z innymi dziećmi. Wpłacana co miesiąc równowartość 20 dolarów zapewni jej utrzymanie, naukę, opiekę medyczną i coś najważniejszego — normalne dzieciństwo. Tak wiele za tak niewiele...

Minęły trzy lata. Wspieramy naszą adoptowaną córkę nie tylko materialnie, ale i duchowo — modlitwą. Obok tamtej fotografii na moim biurku pojawiło się niedawno nowe zdjęcie. Patrząc na zdrową, szeroko uśmiechniętą dorastającą pannę, piszącą coś w szkolnym zeszycie, trudno uwierzyć, że to nasza Pyari. Dziś ma 14 lat i roześmiane oczy, których próżno by szukać na wcześniejszej fotografii. Cieszę się, że w tym uśmiechu mam również swój udział.

Małgorzata

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama