„Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących” (Mt 4,24)

Na początku swojej publicznej działalności Jezus pozostawił spokojne miasto Nazaret i udał się do Kafarnaum. Nauczanie rozpoczął tutaj od słów: „Nawracajcie się, albowiem bliskie jest królestwo niebieskie” (Mt 4,17). Ludzie chętnie słuchali Jezusa, bo Jego słowa były autentyczne, rozgrzewały serca, dotykały sumień, prowokowały do stawiania życiowych pytań.

Pan obchodził całą Galileę, głosząc Ewangelię o królestwie i lecząc wszelkie choroby i wszelkie słabości wśród ludu. A to w jeszcze większym stopniu przyciągało tłumy, które potrzebowały znaków. „Przynoszono więc do Niego wszystkich cierpiących, których nękały rozmaite choroby i dolegliwości: opętanych, epileptyków i paralityków. A On ich uzdrawiał” (Mt 4,24).

Także ludzie naszych czasów szukają znaków. Wystarczy, że się dowiedzą, że w jakimś miejscu, nawet odległym, dzieje się coś nadzwyczajnego, jest, wedle niektórych, jakieś objawienie, chętnie tam się udają, aby zobaczyć to niecodzienne zjawisko własnymi oczami. Nierzadko też zdarza się, że ludzie wierzący i cierpiący na jakieś dolegliwości, proszą wyraźnie o Boga, za pośrednictwem swoich patronów, o cudowną interwencję.

Cuda zdarzają się bowiem także dzisiaj w wielu miejscach świata. Gdy trwa proces beatyfikacyjny albo kanonizacyjny jakiegoś kandydata na ołtarze, na jego pewnym etapie potrzebne jest cudowne uzdrowienie, dokładnie przebadane przez lekarzy, którzy stwierdzają, że wydarzyło się coś, czego współczesna medycyna, mimo tak wielkiego postępu, nie jest w stanie wyjaśnić.

„I szły za nim liczne tłumy z Galilei i z Dekapolu, z Jerozolimy, z Judei i z Zajordania” (Mt 4,25). My też, pochodzący z konkretnych miast i wiosek, z różnych regionów, chętnie byśmy do tych tłumów dołączyli, bo każdy z nas chciałby prosić Jezusa o konkretną pomoc. Ktoś jest chory na raka, ktoś dowiedział się o poważnych wadach serca, ktoś cierpi na depresję, ktoś martwi się stanem zdrowia swojego bliskiego, a jeszcze ktoś inny stracił wiarę i nie widzi sensu życia… Prosimy zatem o cudowną interwencję, niemal wskazujemy Bogu, jak miałby postąpić; przecież jest wszechmogący.

Trzeba prosić Boga usilnie o pomoc, ale też „pozostawić” Mu wolność w działaniu, przecież On wie najlepiej, czego nam rzeczywiście potrzeba. Starajmy się, nawet w chwilach bardzo trudnych, gdy nas nękają rozmaite choroby i dolegliwości, wykazywać głęboką ufność w Jego dobroć i miłosierdzie i powtarzać: „Tak, Panie, ufam mocno, że możesz uzdrowić mnie i tych, których Ci polecam”.

« 1 »

reklama

reklama

reklama

reklama