List do nauczycielki w sprawie homoseksualizmu

Wobec nachalnej promocji homoseksualizmu jedni milczą, udając, że ich to nie dotyczy, inni - niestety mniej liczni - reagują. Publikujemy list ojca, którego syn stał się celem takiej natarczywej propagandy LGBT

List do nauczycielki w sprawie homoseksualizmu

List napisany został w reakcji na zachowanie nauczycielki w liceum, promującej homoseksualizm w trakcie lekcji. Jej słowa wywołały sprzeciw ucznia, a następnie jego ojca — autora niniejszego tekstu. Po przeczytaniu listu nauczycielka nie podjęła dalszej dyskusji. Publikujemy tekst bez skrótów, aby nie zniekształcić myśli autora.


Szczecin, dnia 28 marca 2013 r.

Witam Panią!

Troszkę żałuję, że nie przyjęła Pani mojej propozycji.

Chciałem wykorzystać sytuację, aby mój syn z problemem homoseksualizmu mógł się zapoznać bliżej i to od właściwej strony. Ale co się odwlecze, to nie u ciecze.

Z drugiej strony - ma Pani rację, że na ten temat nie ma co dyskutować, bo jeszcze za czasów naszej młodości nie rozmawiano o tym problemie w ogóle, bo był oczywisty. Był traktowany jako zboczenie (ten termin wielokrotnie pada w Piśmie Świętym).

W Starym Testamencie tego rodzaju zboczenia Bóg nakazał karać śmiercią, a w Nowym Testamencie zapowiedział, że ci którzy się takich rzeczy dopuszczają Królestwa Bożego nie odziedziczą. Zatem proszę się nie obruszać z tego powodu, że homoseksualistów nazywam zboczeńcami.

W tym wypadku powtarzam słowa Boże. Jeżeli bowiem sam Bóg nazywa homoseksualne zachowania jako zboczone, to kimże ja jestem, abym mógł podważać Słowo Boże? Czy jestem mądrzejszy niż Bóg ?

Zatem ci, którzy objawionej prawdy, innymi słowy — obiektywnej - nie chcą przyjąć - muszą zanegować istnienie samego Boga.

Suma summarum - jestem pozytywnie zaskoczony postawą mojego syna Kuby, bo stanął po stronie prawdy i okazał odwagę w publicznym zamanifestowaniu poglądu już dziś niepopularnego, w przeciwieństwie do swoich kolegów i koleżanek, którzy na przerwie - co prawda - zgadzali się z nim, ale wobec nauczyciela zmienili zdanie.

Jednakże zgadzam się z Panią, że uczynił to w formie niewłaściwej. W tym wypadku szesnastoletniego młodzieńca można zrozumieć, bo emocje odgrywają rolę, tym bardziej wobec nachalnej promocji dewiacji. Myślę, że nie chciał nikogo obrazić, ale dobitnie zaznaczyć swój sprzeciw wobec bezwstydu (termin biblijny). Dla niego, niepodanie ręki pederaście (termin naukowy), czy niepojechanie w tych samych zawodach, w których jechałby gej (termin propagandowy) - jest wyrazem poświęcenia i zamanifestowania sprzeciwu wobec propagandy kłamstwa, jak to określił nowy papież Franciszek.

Pozostawię bez komentarza to, że Kubę nazwała Pani homofobem. Zwrócę tylko uwagę na to, że tego rodzaju terminy, to słowa „pałki”.

W świecie lewicowo — liberalnym, wiele jest takich słów „pałek”, jak: „nietolerancyjność”, czy „mowa nienawiści”.

Gdybym zniżył się do zachowań liberalno — lewicowych, w odpowiedzi na słowo „homofobia”, mógłbym użyć, że dana osoba jest „nietolerancyjna” i posługuje się „mową nienawiści”. Chcę przez to wykazać absurdalność stylu myślenia liberalno — lewicowego, gdzie wszystko jest dopuszczalne i nie ma żadnej świętości, hierarchii wartości, zgodnie ze znanym propagandowym hasłem, wypowiedzianym przez Pana Jerzego Owsiaka: „rób ta - co chce ta”.

Tak jak Pani wspominałem - ta nasza korespondencja pozostaje między nami. Kuba o niej nic nie wie i się nie dowie.

Żywię tylko nadzieję, że ta korespondencja nie wpłynie negatywnie na postrzeganie mojego syna przez Panią. Jeżeli pozwoliłem sobie na odpisanie, po głębokim zastanowieniu, to tylko dlatego, aby Pani wiedziała, że Kuba - gdyby prezentował pracę o problematyce homoseksualnej - byłby w tym wiarygodny.

A oto praca mojego autorstwa, jako osoby z teologicznym wykształceniem, którą przedstawiłby mój syn Kuba.

Homoseksualizm w nauczaniu Kościoła katolickiego.

Katolicka teologia moralna w wykładzie seksualnej moralności, wykorzystującej teologiczną analizę ciała ludzkiego negatywnie ocenia postawy i zachowania homoseksualne.

W Starym Testamencie homoseksualizm został jednoznacznie potępiony - jako ciężki grzech. W Księdze Kapłaństwa czytamy: ”Nie będziesz obcował z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą” (zob. Kpł. 18, 22).

W Księdze Rodzaju i Sędziów czytamy, że homoseksualizm jest grzechem wołającym o pomstę do nieba. Chodzi tu o homoseksualne zachowania mieszkańców Sodomy i Gomory, za które spotkała je kara w postaci zniszczenia ogniem z nieba.

Najdobitniej i najostrzej o homoseksualnym grzechu czytamy w Księdze Kapłaństwa: ”Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią, ich krew spadnie na nich” (zob. Kpł. 20, 13).

W Nowym Testamencie św. Paweł Apostoł widzi w homoseksualizmie formę nieczystości bezczeszczającej ciało ludzkie, któremu z racji jedności bytowej z pierwiastkiem duchowym przysługuje godność należna osobie ludzkiej oraz postępowanie sprzeczne z naturą właściwą poszczególnym płciom.

W Liście do Rzymian czytamy: ”Podając się za mądrych, stali się głupimi ... Dlatego wydał ich Bóg po przez pożądanie ich serc na łup nieczystości, tak iż dopuszczali się bezczeszczenia własnych ciał .... Dlatego to wydał ich Bóg na pastwę bezecnych namiętności: mianowicie kobiety ich przemieniły pożycie zgodne z naturą na przeciwne naturze. Podobnie też i mężczyźni, porzuciwszy normalne współżycie z kobietą, zapałali nawzajem żądzą ku sobie, mężczyźni z mężczyznami uprawiając bezwstyd i na samych sobie ponosząc zapłatę należną za zboczenie” (por. Rz 1, 22-27).

W Pierwszym Liście do Tymoteusza św. Paweł wymienia ciężkie przewinienia ludzkie, które Bogu podobać się nie mogą, a wśród nich zachowania homoseksualne: ”Wiemy zaś, że Prawo jest dobre, jeśli je kto prawidłowo stosuje, rozumiejąc, że Prawo nie dla sprawiedliwego jest przeznaczone, ale dla postępujących bezprawnie i dla niesfornych, bezbożnych i grzeszników, dla niegodziwych i światowców, dla ojcobójców i matkobójców, dla zabójców, dla rozpustników, dla mężczyzn współżyjących ze sobą, dla handlarzy niewolnikami, kłamców, krzywoprzysięzców i dla popełniających cokolwiek innego, co jest sprzeczne ze zdrową nauką powierzonej mi Ewangelii chwały błogosławionego Boga” (zob. Tm 1, 8-11).

Zatem homoseksualizm jest równie wielkim wykroczeniem przeciwko Prawu Bożemu jak ojcobójstwo, matkobójstwo, kłamstwo, krzywoprzysięstwo, czy rozpusta.

Nowy Testament nie zostawia nam żadnych złudzeń co do przyszłych losów tych, którzy dopuszczają się czynów homoseksualnych: ”Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwiąźli, ani mężczyźni współżyjący ze sobą, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (zob. 1 Kor 6, 9-11).

Podobnie negatywnie oceniała homoseksualizm najstarsza tradycja Kościoła w pismach „Didache”, czy w „Liście do Barnaby”. Kodeks Prawa Kanonicznego w kanonie 1395 pośrednio potępia homoseksualizm, przewidując możliwość ukarania duchownego nawet w formie wydalenia go ze stanu duchownego.

Kanon 1095 w trzecim paragrafie wyraża się o homoseksualizmie jako o wadliwej strukturze psychicznej powodującej niezdolność do stworzenia wspólnoty małżeńskiej, uznaje homoseksualizm za przeszkodę zrywającą do zawarcia małżeństwa. Jednakże Kościół katolicki nie pozostawia homoseksualistów na pastwę ich wewnętrznego nieuporządkowania.

W dokumencie „Wytycznych wychowawczych Kongregacji do Spraw Nauczania Katolickiego” z 1-go października 1983 r. oraz w „Liście do biskupów Kościoła katolickiego o duszpasterstwie osób homoseksualnych” zaleca prowadzenia duszpasterstwa osób homoseksualnych oraz zachęca do odpowiedniej terapii podobnie jak w przypadku innych anomalii i chorób, przestrzegając też przed ich dyskryminacją.

W końcu Katechizm Kościoła Katolickiego zaleca unikanie „każdego przejawu niesprawiedliwej dyskryminacji”. „Osoby homoseksualne są powołane do czystości. Poprzez cnotę opanowania siebie, wychowującą do wolności wewnętrznej, czasem przez wsparcie bezinteresownej przyjaźni, przez modlitwę i łaskę sakramentalną, mogą i powinny stopniowo i zdecydowanie zbliżać się do chrześcijańskiej doskonałości”.

Homoseksualizm jako choroba, czyli mit o genetycznych uwarunkowaniach.

Do 1973 roku homoseksualizm był wpisany jako choroba na światową listę chorób zaburzeń psychicznych.

Do tego czasu psychologia i medycyna traktowała homoseksualizm jako stan patologiczny. Dopiero w 1973 roku, pod wpływem lobby homoseksualnego Amerykańskie Towarzystwo Psychologiczne wykreśliło ze swojej listy chorób homoseksualizm. Następnie na skutek powszechnej krytyki wydało oświadczenie jakoby ta decyzja była poparta badaniami naukowymi, a nie wpływem lobby homoseksualnego.

W dniu 17 maja 1990 r. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) działająca na szczeblu międzynarodowym w ramach ONZ i skupiająca 193 kraje członkowskie - wykreśliła homoseksualizm z Międzynarodowej Statystycznej Klasyfikacji Chorób i Problemów Zdrowotnych. Było to efektem wcześniejszego głosowania w ONZ, czy nadal traktować homoseksualizm jako chorobę i na skutek przewagi dwóch głosów, homoseksualizm został wykreślony z listy chorób Światowej Organizacji Zdrowia. Zatem ta decyzja nie była podjęta na skutek badań naukowych, lecz w zwykłym głosowaniu, za którym stoi coraz bardziej wpływowe lobby homoseksualne.

Tymczasem na naukowym rynku wydawnictw pojawiła się książka pt. „Walka o normalność” holenderskiego psychologa dr Gerarda J.M. van den Aardwega. Holenderski psycholog zebrał w tej książce doświadczenia ponad 30 lat pracy, w której jednoznacznie w sposób naukowy uzasadnia, że homoseksualizm jest chorobą i to wyleczalną. Bowiem przez dziesiątki lat zdołał pomóc setkom homoseksualistom.

Jego terapeutyczne metody cieszą się dużym zainteresowaniem na całym świecie, o czym świadczą liczne książki Van den Aardwega, tłumaczone na języki obce (po polsku ukazała się w 1999 roku praca pod tytułem „Homoseksualizm i nadzieja”, czy w 2007 roku „Walka o normalność”) oraz jego wykłady na uniwersytetach w Europie Zachodniej, Ameryce Północnej i Południowej.

Kilka lat temu do Polski przyjechali dwaj homoseksualiści z Holandii, którzy świadomie podjęli leczenie, bowiem byli katolikami i w kościołach, także w Szczecinie opowiadali o wyzwaniu i trudzie zaparcia się samego siebie na drodze ku normalności.

Po kilku latach intensywnej terapii doszli do opanowania nieuporządkowanego pożądania ku własnej płci z bardzo pozytywnym skutkiem. Bowiem ich świadectwa były wspierane przez ich żony, które porównywały uzależnienie homoseksualne do uzależnienia od narkotyków, czy palenia papierosów.

Dr Gerard J.M. van den Aardwig swoją wieloletnią naukową i terapeutyczną pracą zadał kłam już powszechnie obowiązującej poprawności politycznej i pseudonaukowej, jakoby homoseksualizm był uwarunkowany genetycznie. Wykazał, że najczęściej tego rodzaju dewiacje rodzą się w patologicznych rodzinach, niezależnie od zamożności. Niestety, choć jest to rzetelny naukowy głos w dyskusji o homoseksualizmie, jest przez opiniotwórcze środowiska polityczne i medialne świadomie pomijany, bowiem polityczna poprawność każe mówić o homoseksualizmie dobrze, albo wcale.

Homoseksualizm się wspiera, żywi się nim i robi na nim niezłe pieniądze.

Homoseksualiści to ważna grupa docelowa wielu firm, a z drugiej strony homoseksualni designerzy mają ogromny wpływ na przykład na świat mody, czy w show — biznesie, a nawet w oświacie, bowiem już od wielu lat uczy się młodzież, że homoseksualizm to coś normalnego i przestrzega się przed ksenofobią. Sami więc tworzą popyt na określony produkt.

Kluby gejowskie, gejowska i lesbijska literatura, parady równości i oferty kulturalne „tylko dla gejów” - to dla wielu dowód kroczenia w awangardzie postępu. Dla Gerarda J.M. van den Aardwega i większość ludzi to wciąż jednak coś nienormalnego.

Homoseksualizm — w podejściu akademickim — jest często postrzegany jako zjawisko psychologiczne, problem emocjonalny. Tymczasem, to choroba duszy.

Wielu psychologów wciąż jeszcze nie uwzględnia tej moralnej perspektywy. Dlatego tak ważne jest uznanie wartości duchowych, chrześcijańskich. Jednakże świat idzie w innym kierunku, w stronę cielesności.

Jeden z największych autorytetów świata - święty Jan Paweł II mawiał, że świat podąża w kierunku cywilizacji śmierci. Homoseksualizm na równi z aborcją do tego świata zaliczał.

Niestety już w wielu krajach Zachodu prawnie zostały zatwierdzone nie tylko związki tej samej płci, ale nawet możliwość przez nich adopcji dzieci. Stanowi to świadomy i celowi zabieg, bowiem ludźmi zdeprawowanymi moralnie oraz tymi, którzy bezkrytycznie przyjmują światopogląd poprawności politycznej rządzi się łatwiej, niż tymi, którzy wymagając od siebie wysokiej postawy moralnej, bo automatycznie wymagają jej od innych.

Już doszło do paradoksów, bowiem za głoszenie prawdy Ewangelicznej, jak było to w przypadku zielonoświątkowego pastora w Szwecji Aake Greena, który publicznie uznał homoseksualizm za grzech, został oskarżony przez środowiska gejowskie, o nawoływanie nienawiści do homoseksualistów, a następnie skazany na miesiąc więzienia. Co prawda sąd drugiej instancji uniewinnił pastora, jednakże został stworzony precedens, że można liberalne prawo, jakie mamy w Szwecji, wykorzystywać w celach ideologicznych.

Podobnie było z włoskim politykiem Rocco Buttiglione, który za katolickie poglądy na temat homoseksualizmu nie został dopuszczony do stanowiska komisarza w Unii Europejskiej.

Homoseksualizm - obok aborcji, eutanazji, metody In vitro, antykoncepcji - nie tylko stanowi cywilizację śmierci, ale prowadzi do degradacji człowieka jako dziecka Bożego, bowiem uprzedmiotawia człowieka, czyniąc go obiektem pożądania.

Homoseksualizm nie spełnia dwóch podstawowych warunków jakie muszą zachodzić we właściwej relacji między ludzkiej, a szczególnie w małżeństwie, mianowicie - miłości i prokreacji.

Miłości, bo osoby nakierowane na tę samą płeć nie są wstanie dochować wierności, gdyż pożądliwość seksualna wiedzie prym przed duchowym związkiem z drugą osobą.

Prokreacji, bo z takiego związku w naturalny sposób nie można mieć dzieci.

Homoseksualizm jest postawą pójścia na skróty, postawą w pełni egoistyczną, rezygnującą z walki o dobro.

Tymczasem każde prawdziwe dobro, każdy prawdziwy dobry czyn, czy postawa nie powstaje mimochodem, lecz jest wynikiem ciężkiej pracy opartej na głębokim poczuciu obowiązku i odpowiedzialności.

Dlatego o zaparciu się własnej słabości, skłonności - dobitnie mówił Jezus Chrystus tam, gdzie ustosunkowywał się do problemu zgorszenia. „Jeśli zatem Twoja ręka jest dla ciebie powodem do grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie ułomnym wejść do życia wiecznego, niż z dwiema rękami pójść do piekła w ogień nie ugaszony. I jeśli Twoja noga jest dla ciebie powodem grzechu, odetnij ją; lepiej jest dla ciebie chromym wejść do życia, niż z dwiema nogami być wrzuconym do piekła. Jeśli Twoje oko jest dla ciebie powodem grzechu, wyłup je; lepiej jest dla ciebie jednookim wejść do królestwa Bożego, niż z dwojgiem oczu być wrzuconym do piekła, gdzie robak ich nie ginie i ogień nie gaśnie” (zob. Mk 9, 43-49).

Zatem to grzech i brak pracy nad sobą oraz głoszenie kłamstwa, także o nieuporządkowanej skłonności homoseksualnej jest prawdziwym złem, a nie upominanie się o życie godne miana człowieka.

Mariusz Kierasiński Szczecin

opr. mg/mg

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

reklama

reklama

reklama

reklama