słodki cukiereczek

Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj Na zakupy!






Temat Tygodnia





Źródło: Gość Niedzielny

Szymon Babuchowski

Pytali Platona o Polskę



To oni spopularyzowali pojęcie „polityka historyczna” i współtworzyli Muzeum Powstania Warszawskiego. „Teologia Polityczna” to nie tylko pismo, ale i środowisko.

Połowa lat dziewięćdziesiątych. W warszawskim mieszkaniu Marka Cichockiego zbiera się grupa młodych ludzi, by czytać klasyków filozofii. — Obroniliśmy się około 1989 roku, więc to był dla nas czas intelektualnego dojrzewania — wspomina Dariusz Karłowicz. — Nie mieliśmy intencji zmieniania świata. Próbowaliśmy tylko zrozumieć otaczającą nas rzeczywistość. Po kilku latach stało się dla jasne, że nasi mistrzowie z lat 80. sami niewiele z niej rozumieją. Więc postanowiliśmy pójść z naszymi pytaniami do Platona, Arystotelesa, Cycerona, Jana Pawła...

Pismo z pasją

Nikt chyba nie spodziewał się, że z tej małej grupki osób wyrośnie jedna z najciekawszych formacji intelektualnych w Polsce. To właśnie środowisko „Teologii Politycznej” spopularyzowało w naszym kraju pojęcie „polityka historyczna”, to oni współtworzyli Muzeum Powstania Warszawskiego. Wspierają też zasłużony krakowski Ośrodek Myśli Politycznej i Centrum Myśli Jana Pawła II, współpracują ze Sceną Faktu TVP.

Dziś wydawane przez nich pismo filozoficzne obchodzi pięć lat. Już wkrótce do sprzedaży trafi kolejny numer, którego tematem przewodnim jest: „Sekularyzacja — mit czy rzeczywistość?”. Hitem numeru ma być rozmowa z Jarosławem Markiem Rymkiewiczem — o polskości, polityce, suwerenności, powstaniu warszawskim i metafizyce.

O swoim piśmie mówią z uśmiechem, że jest „tak trudne, jak to tylko możliwe”. Dlatego zaskoczeniem jest dla nich fakt, że portal „Teologii Politycznej” odwiedza codziennie 700 osób; że setki ludzi przychodzą na spotkania w całym kraju, a ich program „Trzeci punkt widzenia” w TVP Kultura, któremu eksperci od telewizji nie dawali żadnych szans, przyciąga 80-tysięczną publiczność. — Nie zakładaliśmy tego pisma z myślą o tworzeniu środowiska — twierdzi Karłowicz. — Chcieliśmy po prostu zrobić coś, co nam samym będzie się podobało. Myślę, że jeśli ktoś ogląda się na to, co jest na fali, zawsze będzie w ogonie. Od lat obserwuję, jak przedsięwzięcia intelektualne o dużych tradycjach wpadają w pułapkę pozyskiwania czytelników za wszelką cenę. Strategia, by pisać krócej i prościej, sprawiła, że stały się pismami dla nikogo. Nie są przecież atrakcyjne dla czytelników prasy kolorowej, a dla intelektualistów przestały być ciekawe. My nasze pismo oparliśmy na tym, co jest naszą pasją. I okazało się, że to interesuje także wielu innych ludzi.

Młodzi, fenomenalni

Dla Dariusza Karłowicza największy powód do radości stanowią seminaria prowadzone przez redaktorów „Teologii Politycznej” na Uniwersytecie Warszawskim. W tym roku przedmiotem zajęć są rozważania o przyczynach i mechanizmach kształtowania się wspólnoty politycznej oraz jej upadku. — Przychodzą młodzi, fenomenalni ludzie. Tutaj naprawdę doświadczam, że praca intelektualna jest formą życia wspólnotowego — cieszy się Karłowicz.

Uzależnieni od Szekspira

A ta wspólnota ciągle się rozrasta: — Chcemy dotrzeć do liderów lokalnych środowisk, organizując kluby „Teologii Politycznej” w największych miastach akademickich w całym kraju — zapowiada Artur Bazak, jeden z najmłodszych członków redakcji. — Takich środowisk, konserwatywnych i chrześcijańskich, jest sporo. Potrzebują tylko parasola, pod którym mogłyby się zintegrować. „Teologia Polityczna” ma ogromny potencjał w tym względzie.

Do planów należy dodać jeszcze nową serię wydawniczą, w której na pierwszy ogień pójdą „Plato” amerykańskiego filozofa Erica Voegelina i dzieło Jacoba Taubesa o świętym Pawle. Imponująca ilość inicjatyw skupionych wokół pisma rozrośnie się więc jeszcze bardziej. — Cieszę się, że przy tym wszystkim udało nam się zachować wolność, niezależność — mówi Dariusz Karłowicz. — Nie jesteśmy uwiązani jakimiś układami, akademickimi czy politycznymi. Nie żyjemy też cudzym życiem; nie potrzebujemy innego środowiska, jakiegoś wroga, żeby mieć o czym mówić. Kiedyś „pampersi” budowali swoją tożsamość w opozycji do tego, co mówił Adam Michnik. My jesteśmy bardziej uzależnieni od Platona, Ajschylosa czy Szekspira.


opr. mg/mg



 wyślij znajomym

Zobacz także:
Dariusz Kowalczyk, Do polityków katolików
Józef Krukowski, Rola Kościoła w przemianach ustrojowych w Polsce
Andrzej Grajewski, Ponad podziałami [GN]
Rocco Buttiglione, Jacek Dziedzina, Nie uciekam do Azji
Jacek Karnowski, A jednak wolność
Maria Przełomiec, Dwadzieścia lat minęło
Viktor Orban, Grzegorz Górny, Prawda czy większość? [GN]
Jarema Piotr Piekutowski, Duch i marionetka
Maurycy Teo, Filozofia na tropie duszy
Paweł Kowal, Andrzej Grajewski, Bronimy naszych racji [GN]
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Nowości na naszych stronach | PDA | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła