słodki cukiereczek
Strona główna Opoki | Liturgia na dziś | Baza Mszy św. | Porozmawiajmy o wierze | Życie Kościoła | Jan Paweł II | Dołącz do grona darczyńców

Opoka jest przydatna? Wpłać darowiznę
Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj Na zakupy!





Audiobooki w odcinkach




Wiadomości


 


Nadzwyczajny Jubileusz Miłosierdzia

Papież Franciszek

Bóg przychodzi otrzeć łzy z naszego oblicza

5 V 2016 — Rozważanie podczas czuwania modlitewnego dla wszystkich, którzy potrzebują pocieszenia



W uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego, w czwartek 5 maja o godz. 18 Papież Franciszek przewodniczył czuwaniu modlitewnemu dla wszystkich ludzi, którzy potrzebują pocieszenia. Czuwanie, które odbywało się w Bazylice Watykańskiej, rozpoczęły trzy świadectwa wiernych i trzy czytania biblijne, przy których za każdym razem zapalano świecę przed wystawionym z tej okazji relikwiarzem Matki Bożej Płaczącej z Syrakuz — zawiera on łzy, które w 1953 r. płynęły z oczu gipsowej płaskorzeźby Maryi w tym sycylijskim mieście. Została odczytana Ewangelia, po czym Ojciec Święty wygłosił rozważanie, które zamieszczamy poniżej. Następnie wierni odmówili modlitwy w różnych intencjach oraz powszechną modlitwę w intencji wszystkich ludzi, którzy cierpią fizycznie i duchowo.

Drodzy Bracia i Siostry!

Po wysłuchaniu świadectw i w świetle Słowa Pana, które oświeca naszą sytuację cierpienia, przywołujemy przede wszystkim Ducha Świętego, aby przyszedł do nas. Niech On oświeca nasze umysły, abyśmy znajdowali odpowiednie słowa, zdolne dawać pociechę. Niech On otworzy nasze serca, abyśmy mieli pewność obecności Boga, który nas nie opuszcza w próbie. Pan Jezus obiecał swoim uczniom, że nigdy nie zostawi ich samych: w każdej sytuacji życiowej będzie blisko nich, pośle im Ducha Pocieszyciela (por. J 14, 26), który będzie im pomagał, wspierał ich i umacniał.

W chwilach smutku, w cierpieniu choroby, w udręce prześladowań i bólu żałoby każdy poszukuje słowa pocieszenia. Odczuwamy silną potrzebę, aby ktoś był blisko nas i nam współczuł. Doświadczamy tego, co to znaczy być zdezorientowanym, zmieszanym, głęboko dotkniętym, jak nigdy byśmy nie przypuszczali. Niepewni, rozglądamy się dokoła, by zobaczyć, czy znajdziemy kogoś, kto może naprawdę zrozumieć nasz ból. Myśl pełna jest pytań, ale odpowiedzi nie przychodzą. Sam rozum nie jest w stanie rzucić światła na nasze wnętrze, zrozumieć doświadczanego cierpienia i dać odpowiedzi, jakiej oczekujemy. W takich chwilach szczególnie potrzebujemy argumentów serca, które jako jedyne mogą nam pomóc zrozumieć tajemnicę, jaka otacza naszą samotność.

Ileż smutku zdarza nam się widzieć na twarzach wielu ludzi, których spotykamy. Ileż łez przelewanych jest w każdej chwili na świecie; każda inna jest od drugiej, a razem tworzą jakby ocean rozpaczy, domagający się litości, współczucia, pocieszenia. Najbardziej gorzkie są łzy wywoływane przez ludzką niegodziwość: łzy tych, którzy doświadczyli brutalnego zabrania kogoś bliskiego; łzy dziadków, mam i tatów, dzieci... Są oczy, które często nieruchomo wpatrują się w zmierzch, i trudno im dostrzec świt nowego dnia. Potrzebujemy miłosierdzia, pocieszenia, pochodzącego od Pana. Wszyscy go potrzebujemy. To jest nasza nędza, ale również nasza wielkość: błaganie o pocieszenie Boga, który z właściwą sobie czułością przychodzi otrzeć łzy z naszego oblicza (por. Iz 25, 8; Ap 7, 17; 21, 4).

W tym naszym smutku nie jesteśmy sami. Również Jezus wie, co to znaczy opłakiwać utratę bliskiej osoby. To jedna z najbardziej wzruszających scen Ewangelii: kiedy Jezus zobaczył Marię płaczącą z powodu śmierci brata, Łazarza, sam też nie był w stanie powstrzymać łez. Wzruszył się głęboko i zapłakał (por. J 11, 33-35). Ewangelista Jan przez ten opis chciał ukazać współczucie Jezusa dla przyjaciół w ich smutku i Jego przeżywanie z nimi przygnębienia. Łzy Jezusa wprawiały w zakłopotanie wielu teologów na przestrzeni wieków, ale przede wszystkim oczyszczały wiele dusz, uśmierzały wiele ran. Jezus także sam doświadczył strachu w obliczu cierpienia i śmierci, rozczarowania i przygnębienia z powodu zdrady Judasza i Piotra, smutku z powodu śmierci swego przyjaciela Łazarza. Jezus «nie opuszcza tych, których miłuje» (św. Augustyn, Homilie na Ewangelie św. Jana, 49, 5). Jeżeli Bóg zapłakał, to i ja mogę płakać, wiedząc, że będę zrozumiany. Płacz Jezusa jest antidotum na obojętność wobec cierpienia moich braci. Ten płacz uczy przejmowania się cierpieniem innych i wczuwania się w trudności i cierpienia ludzi żyjących w najbardziej bolesnych sytuacjach. Wstrząsa mną, abym dostrzegł smutek i rozpacz tych, którym odebrano nawet ciało bliskich osób i nie mają już miejsca, gdzie mogliby znaleźć pocieszenie. Płacz Jezusa nie może pozostać bez odpowiedzi ze strony tych, którzy w Niego wierzą. Podobnie jak On pociesza, tak i my jesteśmy wezwani, aby pocieszać.

W chwili zagubienia, wzruszenia i płaczu w sercu Chrystusa rodzi się modlitwa do Ojca. Modlitwa jest prawdziwym lekarstwem na nasze cierpienie. Także i my możemy w modlitwie odczuć obecność Boga przy nas. Czułość Jego spojrzenia jest dla nas pociechą, moc Jego słowa nas podtrzymuje, napełniając nadzieją. Jezus przy grobie Łazarza modlił się, mówiąc: «Ojcze, dziękuję Ci, że Mnie wysłuchałeś. Ja wiedziałem, że Mnie zawsze wysłuchujesz» (J 11, 41-42). Potrzebujemy tej pewności: Ojciec nas wysłuchuje i przychodzi nam z pomocą. Miłość Boża wlana w nasze serca pozwala powiedzieć, że kiedy kochamy, to nikt i nic nie może oderwać nas od osób, które umiłowaliśmy. Przypomina o tym słowami dodającymi otuchy apostoł Paweł: «Któż nas może odłączyć od miłości Chrystusowej? Utrapienie, ucisk czy prześladowanie, głód czy nagość, niebezpieczeństwo czy miecz? (...). Ale we wszystkim tym odnosimy pełne zwycięstwo dzięki Temu, który nas umiłował. I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani Moce, ani co [jest] wysoko, ani co głęboko, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym» (Rz 8, 35. 37-39). Moc miłości przemienia cierpienie w pewność zwycięstwa Chrystusa i naszego zwycięstwa wraz z Nim, i w nadzieję, że pewnego dnia będziemy znowu razem i będziemy na wieki kontemplować oblicze Najświętszej Trójcy, wieczne źródło życia i miłości.

W pobliżu każdego krzyża zawsze jest Matka Jezusa. Swoim płaszczem ociera nasze łzy. Swoją ręką nas podnosi i towarzyszy nam na drodze nadziei.


opr. mg/mg








 wyślij znajomym

Zobacz także:
Jarosław Deska, Bóg powiedział do mnie jedno słowo: Kenia
Agnieszka Czylok, Marek Leszczyna, Św. Bernardyn ze Sieny
LA, Ból milczeć nie umie
Marek Jędraszewski, Aby dać świadectwo
Papież Franciszek, Rewolucyjne uczynki miłosierdzia
Papież Franciszek, "Wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny"
Włodzimierz Zatorski OSB, Modlitwa wstawiennicza
Włodzimierz Zatorski OSB, Modlitwa uwielbienia
Włodzimierz Zatorski OSB, Modlitwa prośby
Włodzimierz Zatorski OSB, Modlitwa dziękczynienia
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Europa, Polska, Kościół | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Noclegi, hotele w Polsce | Nowości na naszych stronach | Papież Franciszek | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła