słodki cukiereczek

Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj


Krzysztof Homa SI

Szkice z historii filozofii

Między gnosis a pistis.
Arnobiusz z Sicca. Filozof media qualitas.

Analiza filozoficzno-filologiczna Adversus Nationes ze szczególnym uwzględnieniem księgi drugiej wraz z jej tłumaczeniem.

Kraków 2000-2004




[V]. Część czwarta [pracy]: tłumaczenie księgi drugiej Adversus Nationes wraz z przypisami


9. Księga druga: "De anima"


Pokojowe nauczanie Chrystusa


I.1. Gdyby dano mi teraz jakąkolwiek możliwość, to chciał­bym z tymi wszystkimi, którzy nienawidzą imienia1 Chrystusa, odłożywszy na chwilę zasadniczą obronę2, tak porozmawiać: jeśli odpowiedzi na czyjeś pytanie nie uważacie za ujmę, to dyskutujcie z nami i powiedzcie: dlaczego, z ja­kiej przyczyny tak zaciekle walczycie z Chrystusem, jakież zniewagi Mu przypisujecie, że na samo wspomnie­nie Jego imienia rozpala się w waszej piersi gwałtowny płomień3? 2. Może żądając dla siebie władzy królewskiej, opanował On całą zie­mię przy pomocy wrogich legionów, a narody które od po­czą­tku spokojnie żyły, wytępił i zniszczył, inne zaś zmusił, by Mu służyły, nakładając jarzmo na ich karki? 3. Może pałając ogniem chciwości, zagarnął sobie na własność wszystkie te bogactwa, jakie rodzaj ludzki usilnie sta­ra się nagromadzić? 4. Może ulegając namiętnościom i pożądliwości, przełamał bariery wstydu lub podstępnie wkradał się w cudze małżeństwa4? 5. Może pełen pogardy i pychy, krzywdził i lżył, bez oglądania się na godność osób5?

Chrystus jest założycielem prawdziwej religi


II.1. Lecz przeciwnie; czyż nie odsłonił przed wszystkimi światło życia6 i nie usunął niebezpieczeństwa niewiedzy7? 2. Jeśli nie był On godny tego, abyście go słuchali i wierzyli mu, to nie powinien być wzgardzony przez was choćby za to, że wam ukazał środki zbawienia i pragnął ukazać drogi do nieba oraz zapewnić wam nieśmiertelność8. 3. "Lecz - mówicie - jest godny nienawiści, ponieważ ze świata wyrzucił religię, ponieważ zabronił oddawania czci bogom!"9. 4. Zarzuca się więc, że zniszczył religię i że jest przyczyną bezbożności ten, kto praw­dziwą religię na świat wprowadził, kto ślepcom i żyjącym w faktycznej bezbożności otworzył bramy pobożności, wskazując, komu powinni się podporządkować? 5. Czy istnieje religia prawdziwsza, gorliwsza, skuteczniejsza i sprawiedliwsza, jak poznanie Boga najwyższego, umiejętność błagania Boga najwyższego, który jest źródłem i zasadą wszelkiego dobra, ojcem założycielem i stworzycielem rzeczy wiecznych, przez którego wszystko co na ziemi i na niebie ruchem ożywczym jest pobudzane i zasilane, a bez niego nie istniałaby żadna rzecz, godna jakiejś nazwy i mająca jakieś znaczenie10.


Chrystus potępił kult bóstw


III.1. Chyba że wątpicie w istnienie tego władcy o którym mó­wi­my i bardziej wierzycie w istnienie Apollina11, Diany12, Merku­rego13 i Marsa14. 2. Sądź zgodnie z prawdą15, a patrząc na to wszystko co nas ota­cza, zapytaj, co jest normalniejsze: czy kwestionowanie istnienia innych bo­gów, czy ociąganie się z uznaniem Boga, którego wszyscy znamy z natury, bądź to kiedy wołamy: "Boże", bądź gdy tego Boga powołujemy na świadka przeciw nie­pra­wym i gdy twarz wznosimy ku niebu, przekonani, że nas widzi. 3. "Lecz on - mówicie - zabronił ludziom modlić się do mniejszych bogów"16. A czy wiecie, kim są ci mniejsi bogowie i gdzie są? 4. Czy tak kiedyś przejęliście się przypuszczeniem17 lub wzmianką o ich istnieniu, że wam się teraz trudno pogodzić ze zniesieniem oddawanego im kultu i z pozbawieniem ich czci18. 5. Cóż innego, jeśli nie wybujałość wyobraźni i jak mawiają Grecy, typhus19, prze­szkadza i powstrzymuje was, byście już od dawna mogli wie­dzieć, czego zabronił i dlaczego, w jakich granicach powinna zawierać się prawdziwa religia20, jakie niebezpieczeństwa mogą wyniknąć z tego, co wy uważacie za uległość, jakiego zła moglibyście uniknąć, gdybyście się wyrzek­li podstępnego błędu21.


Chrystus wyzwolił człowieka z mocy piekielnych


IV.1. Wszystko to jaśniej i szerzej o­mówimy później. 2. Wyka­żemy, iż Chrystus nie nauczał narodów bezbożności, lecz obronił przed naj­gorszymi łotrami22 biednych i nieświadomych ludzi23. 3. "Nie wierzy­my - powiadacie - że to, o czym mówi, jest prawdą." A czym? 4. Czy dlatego uważacie, że należy zaprzeczyć prawdziwości, ponieważ tego, co dopiero nadchodzi a jeszcze nie przeminęło, nie można obalić żadnym argumentem24? 5. A On też nie uzasadnia tego co obiecuje. 6. Tak jest: nie jest możliwe - jak wspomniałem - żadne dowodzenie tego co ma się zdarzyć. 7. Skoro więc cechą rzeczy przyszłych jest to, iż nie można ich pojąć ani zrozu­mieć poprzez uprzednie doświadczenie, czyż nie jest słuszniejszą rzeczą, w wypadku dwóch zdarzeń niepewnych i będących przedmiotem niejasnych ocze­kiwań, wierzyć raczej temu, które niesie ze sobą jakąś nadzieję, niźli temu, które nie niesie żadnej25? 8. W pierwszym przypadku nie ma żadnego niebezpieczeństwa, jeśli oczekiwanie się nie wypełni i okaże się próżne. W drugim przypadku grozi najwyższe niebezpieczeństwo, to znaczy utrata zbawienia, jeśli się okaże z czasem, iż nie było kłamstwem26.


Chrystus posłańcem miłości i wewnętrzną siłą chrześcijan


V.1. Cóż więc mówicie, pożałowania i litości godni ignoranci? 2. Czyż nie przeraża was myśl, iż może się okazać pra­w­dą to czym pogardzacie i co wam dostarcza powodu do szyderstw? 3. Czy przynajmniej nie zastanawiacie się w waszych ciemnych dumaniach, że to, w co dzisiaj z przewrotnym uporem wzbraniacie się uwierzyć, będzie was oskarżać na końcu czasów i że sprowadzi na was nieuni­knioną karę? 4. Czy nie skłania was do wiary przy­naj­mniej taka myśl, że w tak krótkim cza­sie i po wszy­stkich krainach rozeszły się tajemnice tego niezmierzonego imienia27? 5. I nie ma już narodu o tak barbarzyńskich zwycza­jach i tak dzikiego, który by przemieniony jego miłością, nie wyzbył się swojej nieokrzesaności i nie stał się łagodny i miłego usposobienia? 6. Że najzdolniejsi mówcy, gra­matycy, retorzy, biegli w prawie i lekarze oraz zgłębiający tajem­nice filo­zofii pragną tej nauki, odrzucając to, czemu jesz­cze nie tak dawno dawali wiarę28? 7. Że słudzy wolą znosić tor­tury wymyślone przez swych panów, małżonkowie wolą ro­związania małżeństwa, dzieci - być wydziedziczonymi przez ro­dziców, niż wyrzec się wiary chrześcijańskiej i złamać przysięgę rycerzy zbawienia? 8. Mimo, że zostały przez was wymyślone tak wielkie kary przeciwko tym, którzy zachowu­ją zasady tej religii, to ona jednak coraz bardziej wzrasta; wbrew wszelkim groźbom, za­ka­zom i zastraszaniu, lud jeszcze gorliwiej stawia opór i właśnie zakazy stanowią dla niego bodziec do tym silniejszej wiary29? 9. Czy może uważacie, że wszystko to się dzieje sporadycznie i bezsensownie? 10. Że ludzie ulegają chwilowym nastrojom? 11. Nie jest więc to czymś boskim i świętym? 12. Czyż mniemacie, iż mogą dokonywać się tak wielkie nawrócenia bez pomocy Boga. Tak, że cho­ciaż kaci, za pomocą tortur (haków) i niezliczonych innych sposobów -jak mówiliśmy- dręczą wierzących, to oni jakby jakąś nieznaną słodyczą i umiłowaniem wszys­t­kich cnót porwani, przyjmują poznaną naukę30 i nad wszel­kie rze­czy świata przedkładają więzi przyjaźni z Chrystusem?


Potępienie ludzkiej mądrości


VI.1. A może wydają się wam ludźmi otumanionymi i głupimi ci, któ­rzy już po całym świecie jednomyślnie zgodni są w wyz­nawa­niu tej wiary? Cóż więc? 2. Tylko wy napełnieni mądrością i inteligencją - nie wiem - cóż innego i głębszego widzi­cie: tylko wy uważacie to za żarty, za same słowa i dziecinne bzdurze­nie, to co my sobie obiecujemy otrzymać od króla. Skąd - pytam - otrzymaliście tak wielką mądrość, skąd taka bys­trość i żywotność, albo jaka nauka dostarczyła wam zasad zgromadzenia tak wielkiej wiedzy, skąd mogliście czerpać wiedzę przepowiadania31? 3. Ponie­waż umiecie odmieniać czasowniki i rzeczowniki przez wszys­tkie przy­pa­dki i czasy, ponieważ umiecie unikać barbaryzmów i solecyz­mów, ponieważ umiecie układać rymowane mowy, dobrze złożone i zbudo­wane i spostrzegacie jeśliby były prostackie32, po­nieważ wtło­czy­liście w pamięć Cudzołożnicę Lucyliusza33 i Mar­sję Pomponiusza34, ponieważ znacie prawa dotyczące prowadzenia spo­rów, ile jest ro­dzajów, przypadków, ile rodzajów mów, co to jest ro­dzaj, co to jest postać, z jakich racji rozróżnia się to, co prze­ciwstawne od tego co sprzeczne; dlatego myślicie, że wiecie co jest fałszywe, co jest prawdą, co może się stać, a co nie, jaka jest istota rze­czy niższych(ziemskich) i wyższych(niebiańskich)35? 4. Czyż nigdy nie wpa­dło wam do wa­szych uszów to przysłowie: mądrość człowieka jest głupotą u Boga Pierwszego?


Tajemnica człowieka jest nieprzenikniona


VII.1. A także i wy sami spostrzegacie, że gdy o rze­czach niejasnych rozprawiacie i staracie się przeniknąć tajem­ni­ce natury; to o czym mówicie, czego bronicie wielokro­tnie w śmiertelnych sporach, to chociaż wy sami tego nie znacie, to jednak każdy w wal­ce upartej broni swoje podejrzenia/opinie, tak jakby były dowiedzone i oczywiste. 2. Więc cóż my sami wiedzieć możemy - jeśli rozumuję słusznie - cho­ciaż wszystkie wieki trudziły się w odkrywaniu natury, nie wiemy nic, mylimy się w naszych opiniach naukowych i nie wiem jaka zawiść sprawiła, że ludzie stali się tak ślepi i pyszni, że chociaż ignorujemy wszystko, to okłamujemy siebie uważając się za uczonych i nasze serca przepełnia zarozumiałość36. 3. Pozostawiając rzeczy boskie i ciemne ze względu na ich naturę, może ktoś ze śmiertelników wy­tłumaczyć, to co nawet samemu Sokratesowi nie udało się ująć w Phaedrosie37: kim jest człowiek, skąd przychodzi, niepewny, zmienny, pożądliwy, kłamliwy, niestały, wielolicowy, w jakim celu został przyniesiony, przez czyj umysł został wymyślony, co robi w świecie, dlaczego doświad­cza tak wiele zła, czy podobnie do robaków i myszy, powstał do życia z ziemi jakiejś przemienionej, smrodliwych oparów, czy ręka jakiegoś twórcy i rzeźbiarza nadała kształty ciału i rysy twarzy38? 4. Czy może znać człowiek te rzeczy, które są w zasięgu wszys­tkich, są wspólnym doświadczeniem wszyst­kich; z jakich powodów zapadamy w sen, dlaczego się budzimy, w jaki sposób powstaje bezsenność, a w jaki widzenia: i tak jak wątpi w Theajtecie39 Platon, jesteśmy naprawdę trzeźwi czasami, albo to samo co nazywamy trzeźwością-czuwaniem jest częścią wiecznego snu, i to co się nam wydaje działaniem jest bezsennością? 5. Kiedy mówimy, iż widzimy, wi­dzimy może poprzez rozchodzenie się promieni światła, czy też obrazy rzeczy fruwają do nas i siadają na na­szych źreni­cach40? 6. A smak jest może w rzeczach, czy też pow­staje w zetknięciu się z podniebieniem41? 7. Z jakiego powodu włosy tracą swój naturalny kolor czarny i nie siwieją wszystkie w tym samym czasie, lecz powoli jeden za drugim. 8. Jak się to dzieje, że płyny po zmie­szaniu, tworzą jedną zwartą mieszaninę, tylko olej wyrzuca każdą rzecz, którą chciałoby się w nim zanurzyć i wyraźnie pozostaje nieprzenikniony w swej naturze i w sobie zebrany? 9. Wreszcie sama dusza=animus, która jak wy mawiacie jest nieśmiertelna i jest bogiem, dlaczego więc jest chora w cho­rych, u niemowląt głu­pia, u starców zmęczona, jąkająca rzeczy niemądre i pozbawione sensu. 10. Ta słabość i niemądrość jest jeszcze bardziej godna pożałowania, ponieważ chociaż czasem przy­padkowo mówimy prawdę, to pozostaje dla nas niepewne czy powie­dzieliśmy prawdę42.


Wiara powinna być rozumna


VIII.1. Ponieważ macie zwyczaj wyśmiewać naszą wiarę i żartujecie sobie drwiąc z naszej gotowości uwierzenia43, powiedzcie nam: o sympa­tyczni, wymalowani i nasyceni napojem czystej mądrości, czy jest w życiu jakaś działalność, jakieś ważne zajęcie, które nie zaczynałoby się, nie byłoby podejmowane, rozpoczynane przez ludzi bez up­rzedniej wiary? 2. Podróżujecie i pływacie: i nie wierzycie iż po­wrócicie do domu gdy wypełnicie wasze sprawy? 3. Spulchnia­cie zie­mię przy pomocy pługa i wrzucacie w nią ziarna wszelkiej jakości: i nie wierzycie że zbierzecie plony wraz ze zmianą pór roku? 4. Za­wieracie związki małżeńskie i nie wierzycie iż po­zostaną czys­te i że układ będzie służył obojgu małżonkom? 5. Ma­cie dzieci: i nie ufacie że będą posiadały dobre zdrowie i stopniowo dożyją wieku starczego? 6. Chorzy, powierzacie się lekarzom, czy nie wierzycie, że choroby po usunięciu niebezpieczeń­stwa mogą być złagodzone? 7. Walczycie z nieprzyjacielami: i nie wierzycie w odniesienie sukcesu w serii potyczek zwycięs­kich? 8. Czcicie i uwielbiacie bogów: i nie wierzycie iż istnieją i nad­stawiają z uwagą uszu na wasze modlitwy44?


Przekonania i wiara


IX.1. I cóż? To co wy sami piszecie, to co czytacie odnoś­nie argumentów dalekich od poznania ludzkiego, widzieliście to bezpośrednio oczami albo poznaliście dotykając rękami? 2. Czyż nie wierzy każdy z was, temu albo innemu autorowi? 3. I prawdy o której jest przekonany, że była wypowiedziana przez innego, czyż nie bro­ni jej tak, jakby z nią był związany wiarą? 4. Kto twier­dzi iż po­czątek (wszystkiego) jest (w ogniu) lub w wodzie, czyż nie wierzy Ta­lesowi, albo też Heraklitowi? Kto widzi przyczynę w liczbach, czyż nie wierzy Pitagorasowi z Samos, albo też Archycie? Kto dzieli duszę i uznaje formy niecielesne, czyż nie wierzy Platonowi, uczniowi Sokra­tesa? Kto dodaje do zasadniczych przyczyn piąty element, czyż nie wierzy Arystotelesowi, ojcu Perypatetyków? Kto straszy świat ogniem, który go zniszczy gdy nadejdzie czas, czyż nie wierzy Pa­necjuszowi, Chryzypowi i Zenonowi? Kto nieustannie pro­dukuje i rozkłada światy na atomy, czyż nie wierzy Epikurowi45, Demokryto­wi i Me­trodorowi? Kto podejrzewa, że człowiek nie pojmuje ni­czego i że wszystko ogarnięte jest ślepą ciemnością, czyż nie wierzy Arcesi­laosowi i Karneadesowi, lub któremuś z naśladowców Akademii starej lub nowej46?


Domysły i wiara


X.1. W końcu, autorzy i ojcowie tych wymienionych opinii, czyż nie mówią tego co mówią, opierając się tylko na domysłach własnych? 2. Czy widział być może Heraklit, że rzeczy powstają poprzez transformację ognia, Tales przez skupianie się wody, czy też Pita­goras przez łączenie się liczb, Platon przez formy bezcielesne, Demokryt przez zderzanie się atomów? 3. Iluż uznaje, że nic w żaden spo­sób nie może być poznane, jakże więc jest prawdziwe to co mówią, i w jaki sposób utrzymują swoje stwierdzenia jako aksjomaty nie podlegające dyskusji? 4. Jeśli więc nic nie macie pewnego i niezbi­tego, a wszystko to co piszecie, zbieracie w nieskończonych iloś­ciach książek posłuszni przewodnictwu łatwowierności, to na skutek jakiego niesłusznego sądu wyśmiewacie naszą wiarę, którą na równi z nami do­strzegacie u siebie, jako wymóg naszej łatwowier­ności47? 5. Lecz wy wierzycie ludziom mądrym i wykształconym we wszystkich dziedzinach wiedzy 6. Mianowicie tym, którzy nie przyjmują nic i nie wymawiają nawet jednego stwierdzenia, którzy wszczynają kłótnie z przeciwnikami z powodu swych opinii i wojują zawsze z uporem, którzy z pragnienia obalenia, zniszczenia, po­mieszania pomiędzy ich ideami i nimi samymi, uczynili niepewną jakąkolwiek rzecz, oraz ukazali poprzez ich niezgodę, że nie można niczego wiedzieć48.


Autorytet mędrców pogańskich i Chrystusa


XI.1. Zakładamy jednak, że nie byłoby (w rzeczywistości) prze­szkodą, utrudnieniem, to że musicie im we wszystko wierzyć i naśladować ich; dlaczego więc trzeba zgodzić się odnoś­nie tych rzeczy bardziej z wami niż z nami? 2. Wy wierzycie Plato­nowi, Croniuszowi, Numeniuszowi49, komu się wam podoba: my wie­rzymy i znajdujemy pokój w Chrystusie. 3. Jeśli więc, jedni i drudzy zgadzamy się z naszymi mistrzami i mamy wspólną tę samą rzecz -wierzenie- jakąż jest niesprawiedliwością pragnienie, aby wam po­zwolić przyjąć to, czego oni uczą i nie chcieć abyśmy z naszej strony słuchali i zachowywali to, co Chrystus ogłosił? 4. Cho­ciaż, jeśli chcemy porównać przyczynę z przyczyną, argument z ar­gumentem, my możemy ukazać co sprawia, iż naśladujemy Chrystusa bardziej niż wy filozofów. 5. Oto co sprawiło, iż go naśladujemy: dzieła wspaniałe, moc nadzwyczajna, którą udowodnił i poświadczył różnymi cudami przez które każdy mógł być doprowadzony do uwierzenia i do utrzymania jako prawdziwe, że te dzieła nie można przypisać człowiekowi, lecz mocy bożej i nieznanej. 6. Lecz wy, za jakimi wy­darzeniami cudownymi filozofów poszliście, by wierzyć im bar­dziej, niż my Chrystusowi. 7. Kto z nich był kiedyś zdolny jed­nym słowem albo nakazem, jednym tylko poleceniem, nie mówię aby uśmierzyć, powstrzymać szalejące morze i wściekłe burze, przywró­cić światło ślepcom, czy też dać tym, którzy byli go pozba­wieni od dzieciństwa, przywołać do życia zmarłych, leczyć słabości staroś­ci50, lecz - cóż łatwiejszego - ule­czyć tylko jednym zaka­zem wyprysk, czy też liszaj albo ranę w grubej skórze spowodowaną jakimś kolcem? 8. Nie negujemy przez to, iż byli oni godni pochwały ze względu na prawość ich zwyczajów, że byli dobrze prz­ygotowani w każdej dziedzinie wiedzy i w każdej dyscyplinie: wiemy bowiem iż się wyrażają w języku pełnym przepychu51, postępują według okresów dobrze wyrobionych, że zamykają okres w sposób ostry i przy pomocy sylogizmów układają w porządku logicznym różne wprowadzenia, wyrażają przy pomocy definicji ich zasady, rozróżniają, dzielą, rozważają bardzo różne rodzaje liczb, długo zatrzymują się nad muzyką, rozwijają według ich postulatów i hipo­tez kwestie geometryczne. 9. Lecz co to ma wspólnego z naszym pytaniem? 10. Entymemy52 i sylogizmy53 i im podobne rzeczy, wymagają być może, aby oni znali prawdę i dlatego byli godni wiary co do argumentów najbardziej ciemnych? 10. Spór co do osób nie doko­nuje się w oparciu o siłę mowy lecz o siłę wymowy dzieł któ­rych dokonali, nie jest dobrym nazywany ten autor, który ułożył swoją mowę w sposób przejrzysty, lecz ten który potwierdza swoje obie­tnice gwarancją dzieł boskich.


Nadzwyczajne dzieła Chrystusa były widziane przez wszystkich


XII.1. Proponujecie nam wasze argumenty i wasze chytre domysły: lecz jeśli Chrystus -niech to będzie powiedziane z całym szacun­kiem i czcią jemu należną- użyłby tych argumentów przed ludem zebranym; któż byłby zadowolony, któż słuchałby, któż myślałby, że czyni w sposób otwarty jakąś obietnicę, któż chociaż nie wiem jak głupi i łatwowierny naśladowałby Go, podczas gdy On wych­walałby rze­czy puste i nieistniejące? 2. Rzeczy wspaniałe posta­wione przed oczyma wszystkich, niesłychana wielkość rzeczy przez niego doko­nanych publicznie czy też rozgłoszonych przez jego gło­sicieli po całym świecie rozpaliły tak wielki ogień pragnienia i zebrały w jedności zamiarów, w zgodzie jednej wiary, ludy, narody, kraje o najróżniejszych obyczajach. 3. Można w rzeczywistości wyliczyć i policzyć wszystko co się dokonało w Indiach, u Per­sów, Serów, Medów, w Arabii, Egipcie, w Azji i w Syrii, u Gala­tów, Partów, we Frygii, Achaii, w Macedonii, w Epirze, na wyspach i we wsz­yst­kich prowincjach na wschodzie i na zachodzie, i w sa­mej stolicy - w Rzy­mie54, gdzie ludzie wyrośli w nauczaniu i starożytnych przesądach króla Numy55 nie zwleka­li w porzuceniu wierzeń ojców by przylgnąć do prawdy chrześcijań­skiej. 4. Wi­dzieli rzeczywiście wóz Szymona Maga56 i jego kwadrygę ognistą, jak rozpadają się pod wpływem słów Piotra i jak marnieją na skutek imienia Chrystusa: widzieli, powtarzam, jego Szymona, który ufa­jąc fałszywym Bogom i zdradzony przez nich pełny prze­rażenia, upadł całym swoim ciężarem i leżał z połamanymi kończy­nami, a po doczołganiu się do Brundisium, wyniszczony cierpieniem i wstydem, rzucił się z wysokiego dachu. 5. Tego wsz­ystkiego wy nie wiecie, ani nie chcieliście nigdy wiedzieć, czy też uważać za konieczne: silni w waszych opiniach, nazywając mądrością typhus, pozwoliliście oszustom, tym szkodnikom57 - mówię - którym podoba się poniżać imię chrześcijańskie, zaćmić i zaciem­nić wydarzenia tak wielkie, że wyrwali wam wiarę i rzucili was na pogardę: w ten sposób, oni którzy przeczuwają już koniec na jaki zasługują, po­stawili także was w sytuacji narażenia na niebezpieczeństwo bycia pozbawionymi dobroci bożej58.


Analogie pomiędzy wiarą chrześcijańską i pogańską


XIII.1. Wy jednak, którzy podziwiacie i zachwy­cacie się wiedzą filozofów i uczonych, nie myśli­cie, że jest najbardziej niesłuszną rzeczą znieważać i wyśmiewać nas tak jakbyśmy mówili głupoty i bzdury, podczas gdy wy sami możecie znaleźć również u siebie to, co was śmieszy gdy my mówimy lub gło­simy? 2. I nie mówię do tych, którzy są rozproszeni na różnych ścieżkach sekt i którzy z powodu różnic opinii potworzyli różne grupy (partes): was, was wzywam, którzy Merkurego, Platona i Pitagorasa59 naśladujecie, was pozostałych, którzy jesteście je­dnej myśli i tą samą drogą zasad filozoficznych60 dochodzicie do jedności61. 3. Macie czelność nas wyśmiewać, ponieważ ojca i pana rzeczy­wistości czcimy i wielbimy, i ponieważ jemu powierzamy się i w nim składamy nasze nadzieje? 4. A cóż wasz Platon w Theajte­cie62, że wspomnę jego sławne imię, czyż nie przekonuje dusze do ucieczki z ziemi, po to aby myślały i medytowały o Nim jak tylko mogą najwięcej? 5. Ośmielacie się z nas śmiać, ponieważ mówimy, że zmarli w przyszłości zmartwychpowstaną, tak jak my to wyzna­jemy, lecz cóż innego słyszymy u was? 6. Cóż sam Platon mówi w Polityku63? 7. Czyż nie mówi, że kiedy świat zacznie się kręcić wzdłuż osi z zachodniej strony w kierunku wschodu słońca, wtedy znowu wyrzuceni zostaną ludzie z łona ziemi, starzy i łysi, zgrzybiali­ (decrepitos=zmarli), i kiedy będzie docierać do lat coraz odle­glejszych, takimi samymi etapami jakimi dzisiaj rosną, do kołys­ki dziecinnej powrócą? 8.Śmiejecie się z nas, ponieważ staramy się o zbawienie dusz naszych, to jest nas samych? 9. Czym że jest człowiek jeśli nie duszą w ciele zamkniętą? 10. A wy wszy­scy, czyż nie dla utrzymania ich nietkniętymi (dusz) działacie? 11. A powstrzymując się od wad pożądliwości, czyż nie lękacie się, że zostaniecie przybici i jakby przymocowani gwoźdźmi do ciała? 12. Czego chcą dla siebie, te tajemnicze różnorodne praktyki, w których wzywacie nie wiem jakie potęgi, aby były dla was łaskawe i nie kładły przed wami przeszkód w żegludze64 do siedzib przodków?


Media qualitas - średnia jakość duszy


XIV.1. Śmiejecie się z nas, ponieważ mówimy o gehennie i o jakichś ogniach nieugaszonych, w które jak wiemy są wrzucane du­sze przez ich wrogów i nieprzyjaciół65? 2. A co, ten sam wasz Pla­ton66 w tym zwoju, który ułożył o nieśmiertelności duszy, czyż nie wymienia Acherontu, Styxu, rzek Cocytu i Pyriphlegethontu67, do któ­rych dusze, jak twierdzi są wrzucane, zanurzane i palone? 3. I chociaż był człowiekiem nie małej roztropności, zdolności osą­dzania i badania, podjął się rzeczy nie do rozwikłania68, mimo że mówi, iż dusze są nieśmiertelne i wieczne, pozbawione gęstości­ (solidi­tas) ciała, to mówi również, że są karane i doświadczają bólu za pośrednictwem zmysłów (sensu/sensuum). 4. Któż więc nie widzi, że człowiek jeśli byłby nieśmiertelny, prosty, to nie mógłby doświad­czać żadnego bólu, a ponieważ cierpi, to czy może być nieśmier­telny? 5. Lecz jego opinie (auctoritas) nie są bardzo odległe od prawdy. 6. Tak bardzo był łagodnym i życzliwym, że za nieludzką rzecz uważał, aby dusze na karę śmierci były skazywane, i nie w sposób błędny podejrzewał, że są wrzucane w rzeki kulistego ognia i w otchłanie ponurego błota.. 7. Wrzucone zaś obracają się w nicość, znikają poprzez wieczne unicestwianie. 8. Są więc średniej jakości (mediae qualitatis), tak jak jest to w sposób pewny wia­do­me z nauczania Chrystusa, i jeśli nie poznałyby Boga mogłyby zginąć, jeśli zaś zwrócą się ku jego upomnieniom i łaska­wości (indulgentia) mogą zostać ustrzeżone od straty życia, a to co jest nieznane odsłoni się. 9. Ta jest prawdziwa śmierć człowieka, która niczego nie pozostawi - bowiem ta, którą widzimy ocz­yma jest oddzieleniem duszy od ciała, nie ostatecznym końcem zni­szczenia - ta, powtarzam jest śmiercią prawdziwą człowieka, gdy dusze nie znając Boga, będą przez bardzo długi czas cierpiały pożerane przez ogień, w który są wrzucone przez niektórych okru­tników69 nieznanych przed Chrystusem i tylko przez Niego, który jedyny ich zna, odkryci.


Dusza nie jest nieśmiertelna ex natura


XV.1. Dlatego nie dajemy się oszukać niczemu, w niczym nie pokładamy próżnych nadziei, tak jak mówią niektó­rzy nowi mężowie (viri novi)70 fanatycy zadufani w sobie; mianowicie, że dusze są nieśmiertelne i bliskie panu i władcy rze­czy przez stopień godności, wyprodukowane71 przez tego pana i ojca, boskie, mądre, uczone i nigdy nie uległy dotknięciu przez jakiekolwiek (grani­czące) ciało.

2. Doprawdy jest to wspaniałe! Prawdziwe i pewne! Jesteś­my wyprodukowani przez doskonałego z doskonałością absolut­ną, dlatego żyjemy bez winy i jesteśmy nienaganni, dobrzy, spra­wie­dliwi, prawi, nie ma w nas żadnej złośliwości, nie zwycięża w nas żadna pożądliwość, żadna żądza nas nie poniża, żyjemy w nieustannej cnotliwości, integrując wszystkie cnoty razem72!

3. I ponieważ dusze nasze pochodzą z jednego źródła, w konsekwencji nasze myśli są wszystkie takie same i zgodne, nie różnimy się ani zwyczajami ani opiniami, wszyscy znamy Boga, i nie mamy tylu różnych zdań i nie istnieje taka nie­skończona różnorodność, jak nieskończona jest liczba ludzi na ziemi73.


Człowiek nie różni się zasadniczo od zwierząt


XVI.1. Lecz, gdy w ciała ludzkie wpadamy i zbliżamy się do nich, jesteśmy ściągani z kręgów niebieskich przez tych którzy są przyczyną tego, iż jesteśmy źli, pożądaniem i gniewliwością wrze­my, żyjemy w hańbie i potępiamy się sprzedając nasze ciała w pu­blicznych orgiach poprzez prostytucję. 2. W jaki sposób może to, co jest niecielesne z ciałami się połączyć, lub też rzeczy przez Boga Wład­cę zrobione mogą być przez niższe przyczyny ku wadom o­szpecającym przeciągnięte? 3. Chcecie o ludzie, odłożyć wrodzo­ną arogancję i pychę, wy którzy Boga pozwalacie sobie nazywać ojcem i spieracie się z nim, iż macie taką samą nieśmiertelność? 4. Chcecie szukać, badać, zgłębiać kim jesteście wy sami, do kogo należycie, kogo uważacie za ojca, co robicie w świecie, w jaki sposób się rodzicie, w jakim celu wchodzicie w życie? 5. Chce­cie, odkładając stronniczość, w milczących rozmyślaniach poznać iż jesteśmy zwierzętami podobnymi do innych zwierząt i niewiele od nich różniącymi się? 6. Cóż jest tym, co wam wskazuje iż mimo po­dobieństwa, różnimy się? 7. Czy na tyle je przewyższamy, że mamy prawo nie godzić się by nas zaliczono pomiędzy zwierzęta? 8. Ich ciała są zbudowane z kości i oplecione połączeniami nerwowymi: i my w spo­sób podobny jesteśmy zbudowani; z kości są nasze ciała i połączeniami nerwowymi ob­wiązane. 9. Przyjmują powietrze nosami przez oddychanie i wydalają je podobnie; i my w podobny sposób oddychamy ciągle zmieniając powietrze wewnętrzne i zewnętrzne. 10. Różnią się rodzajem męskim i żeńskim: w taką samą ilość płci zostaliśmy przez naszego stwórcę uformowani. 11. Wysyłają z łona płód, płodzą przez jednoczenie się ciał; my również rodzimy się przez połączenie ciał i z łona matki jesteśmy wylewani i wyrzucani. 12. Utrzymują się dzięki jedzeniu i piciu, a zbywające brudy wy­rzucają i odprowadzają dolnymi organami: my również utrzymujemy się dzięki jedzeniu i piciu i co już natura sama odrzuciła, przez te same drogi wylewamy. 13. Troską ich wszystkich jest nie do­puścić głodu śmiertelnego i starać się (invigilare) o rzeczy ko­nieczne do je­dzenia: cóż tak innego my czynimy w naszym życiowym zatroskaniu, jeśli nie to, iż szukamy w jaki sposób uniknąć niebe­zpieczeństwa głodu i pozbyć się przykrego wysiłku? 14. Doświadczają chorób i niedostatków i na końcu ze starości giną: cóż więc? czy my jesteśmy odporni na to zło, i czy nie w ten sam sposób jesteśmy łamani uciążliwymi chorobami i niszczeni przez zarazę starości? 15. I jeśli jest to prawdą, co się mówi w tych tajemnych misteriach, że dusze nieprawych wchodzą w bydło­ i w inne dzikie zwierzęta74, po tym jak oddzielą się od ciał ludzkich; to jeszcze wyraźniej widać, że jesteśmy im bliscy i nie różnimy się aż tak bardzo. 16. W rzeczywistości z tego samego powodu nazywani jesteśmy bytami uduchowion­ymi, ponieważ porusza nami ruch życiowy.


Rozum i intelekt nie czynią człowieka lepszym od zwierząt


XVII.1. Lecz jesteśmy rozumni i inteligencją przewyższamy cały rodzaj niemych zwierząt. 2. Uwierzyłbym, że jest to najpraw­dziwsze, jeśliby wszyscy ludzie żyli w sposób rozumny i roztrop­ny, wykonując cały czas powinności i powstrzymując się od tego co niedozwolone, jeśliby nie podejmowali się wstrętnych zajęć, ani też z powodu przewrotnej rady czy też ślepej ignorancji, nie domagali się dla siebie samych czegoś, co jest im przeciwne i dla nich nieprzyjazne. 3. Chciałbym więc wiedzieć, jakiż jest to powód75 dla którego jesteśmy lepsi niż cały rodzaj zwie­rząt. 4. Ponieważ sobie robimy mieszkania, w których mrozów zi­mo­wych i letnich spiekot unikamy? 4. Cóż, czy inne byty ożywione, tego rodzaju zabezpieczeń nie mają? 5. Czyż nie wiemy, że niektóre budują sobie gniazdka jako mieszkania w miejscach najbardziej odpowie­dnich, jedne w wyniosłych skałach i zboczach str­omych obwa­rowują się i kryją, inne w ziemi wykuwają nory i w ka­mieniach bezpieczne schronienie i legowisko sobie przygotowują? 6. Jeśliby matka natura chciała darować im ręce zdolne do pracy76, nie można by było wątpić, że one same wzniosłyby wysokie murów przeszkody i wyrzeźbiły wspaniałe nowe dzieła. 7. Zaś w tym co czynią dziobami i pazurami, liczne w nich zawarte dostrzegamy obrazy77 mądrości i rozumu, których my ludzie nie potrafimy naśladować przez żadne przygotowanie, chociaż mamy ręce stwórcze i wytwarzające wszelakiego rodzaju doskonałe przedmioty.


Sztuki ludzkie są przypadkowym wynalazkiem


XVIII.1. Nie znają odzieży, stołków; statków i pługa nie potrafią zbudować, nie znają tego wszystkiego czego żąda rodzinne współżycie. 2. Nie są te rzeczy wynalezione dzięki wiedzy, lecz przez najuboższą konieczność. 3. Ani też sztuka nie spadła z nieba wysokiego, lecz wszystkie sztuki zostały wynalezione i zrodzone na ziemi i z postępem czasu78 powoli przez rozmyślanie zostały razem złączone. 4. Jeśliby dusze posiadały wiedzę, która im przystoi z racji pochodzenia z plemienia boskiego i nieśmiertelnego, już od samego początku ludzie umieliby wszystko, nie byłoby żadnego pokolenia, które by nie znało jakiejś sztuki, czy też byłoby pozbawione doświadczenia. 5. Lecz życie jest ubogie i pełne potrzeb, człowiek obserwując, iż pewne rzeczy, które się wydarzyły przypadkowo, okazywały się pożyteczne; czy to naśladując, czy doświadczając, czy też próbując, przez pomyłki, rozpoczynając znowu, zmieniając i wracając ciągle do własnych problemów, zebrał skromną liczbę reguł dla różnych sztuk, które wydoskonalone z czasem skierował ku jednemu celowi.


Wiedza nie jest przypominaniem sobie


XIX.1. Jeśliby ludzie znali dogłębnie samych siebie, lub z boskiego intelektu coś uszami, lub też drogą kontemplacji przyjęli79, nie domagaliby się nigdy dla siebie natury boskiej i nieśmiertelnej, ani też nie myśleliby, iż są czymś wspaniałym, tylko dlatego, że zrobili sobie plecionki, miednice, kubki, a także tuniki, stroje, togi, bieliznę, suknie królewskie, noże, zbroje, szpady, i wreszcie brony, tarcze i pługi. 2. Nigdy by nie wierzyli uniesieni pychą i arogancją, iż są bóstwami pierwszego stopnia, równi w godności Bogu najwyższego stopnia; tylko dlatego, że wynaleźli gramatykę, muzykę, mowę oratorską i reguły geometryczne: w których to sztukach nie widzimy nic, co by było godne podziwu, ani aby na podstawie ich wynalazków utrzymywano, iż dusze są wyższe od słońca i od gwiazd wszystkich, i że świat, którego są częścią, przewyższają w godności i substancji. 3. Cóż innego obiecują ludzie twierdząc, że mogą wytłumaczyć lub nauczyć; jak tylko to, iż znamy reguły i różnice imion, lub przerwy między dźwiękami o różnej tonacji, lub to, iż mówimy w sposób przekonywujący, że mierzymy ziem zawartość? 4. Jeśliby dusze takie wiadomości ze sfer niebieskich przyniosły, musiałyby je znać koniecznie wszystkie, musiałyby je posiadać już od pewnego czasu na całym świecie, w stopniu równym i identycznym, i nie powinno znaleźć się żadnej rasy, która byłaby ich pozbawiona. 5. Natomiast ilu teraz mamy muzyków, dialektyków czy też geometrów na świecie, ilu oratorów, poetów lub gramatyków? 6. Tak więc okazuje się, iż - jak się już wielokrotnie rzekło - zostały one bardziej wynalezione z powodu konieczności miejsca i czasu, a nie dlatego że dusze zstąpiły tutaj boskie i pouczone, ponieważ nie są wszystkie, ani uczone, ani uczyć się mogą, lecz wiele spośród nich ma inteligencję stępioną i spowolnioną i są zapędzane do uczenia się pod przymusem rózg. 7. Jeśliby to czego się uczymy było przypominaniem sobie -jak jest to wiadomym według starożytnych opinii80- wypadałoby aby wszyscy wychodząc od jednego źródła prawdy, mieli jedną wiedzę i jedno przypomnienie, nie wiele różnych różniących się od siebie stwierdzeń; a ponieważ teraz, raz twierdzimy jedno, później drugie, jest jasne i oczywiste, iż nie przynieśliśmy niczego z nieba, lecz poznajemy to, co się dzieje tutaj, a także uznajemy za nasze, wszystkie domysły.


Poznawanie jest owocem wychowania


XX.1. Aby jaśniej i w sposób bardziej oczywisty ukazać wam jaka jest wartość człowieka, którego uważacie za podobnego do najwyższej istniejącej mocy, wyobraźcie sobie w waszych duszach ten oto obraz, i próbujmy wyobrazić go sobie, korzystając z przykładu, który mógłby się zrealizować jeśli zaakceptowalibyśmy ten przykład i trzymalibyśmy się przyjętego podobieństwa. 2. Zakładamy więc, iż jest gdzieś na ziemi wykopane miejsce możliwe do zamieszkania, na kształt pokoju zrobione, ogrodzone ścianami i dachem przykryte, nie lodowate w zimie, ani zbyt gorące w lecie, lecz tak umiarkowane81 i łagodne, że nie cierpi się ani chłodu zimy, ani żaru lata. 3. Nie dochodzi tam żaden dźwięk: ptaka, zwierzęcia, burzy, człowieka, ani wreszcie żaden straszny grzmot z niebios, (czy też huk rozdzieranego nieba). 4. Pomyślmy zatem, jak doprowadzić tam światło; nie pochodzące od ognia wniesionego, ani też od słońca oglądanego, lecz które w jakiś sposób dostrzega się, natrafiając na obraz światła mgłą przysłoniony; nie ma żadnego wyjścia ani też żadnego bezpośredniego wejścia, wchodzi się do niego w pozycji zgiętej, pokręconymi82 drogami. Nie otwiera się nigdy to pomieszczenie, chyba że istnieje konieczność.


Człowiek oddzielony od społeczeństwa może tylko wegetować


XXI.1. Teraz, po tym jak przygotowaliśmy tło naszego obrazu, przyjmijmy jako gościa kogoś dopiero co urodzonego, w to miejsce gdzie niczego nie ma, które jest puste i próżne. Kogoś z rodu Platona albo też i Pitagorejczyków, albo tych o których się mówi, iż mieli intelekt boski, lub też byli nazywani przez wyrocznie boskie najmądrzejszymi. 2. Uczyniwszy to, trzeba aby byli odżywiani i wychowywani jak należy. 3. Do tego używamy karmicielki, która zawsze naga, zawsze w milczeniu do niego przystępuje, żadnego słowa nie wymawiając, ani też nie porusza wargami lub ustami w celu wpowiedzenia czegoś, lecz dając mu piersi i spełniwszy pozostałe powinności, pozostawia go w spokoju i przed zamkniętymi drzwiami dniem i nocą pozostaje: jest bowiem rzeczą konieczną, aby karmicielka była w zasięgu dziecka i strzegła jego ruchów. 4. I gdy przyjdzie czas, że będzie trzeba dziecku dawać pokarm solidniejszy, będzie przystępowała do niego ta sama karmicielka tak jak to powiedzieliśmy, zdjąwszy suknie i zachowując regułę ciszy. 5. Pokarm zaś, który jest mu przynoszony niech będzie jeden i ten sam zawsze, nie różniący się nigdy materią ani smakiem, niech to będzie: albo grysik z owsa, albo chleb z mąki, albo jeśli chcemy naśladować starożytnych: kasztany z gorącego popiołu lub też owoce z dzikich krzewów. 6. Napój z wina niech będzie mu nieznany, dla zmniejszenia pragnienia nic innego, jak napój czysty ze źródeł nietkniętych ciepłem ognia, jeśli to możliwe, będzie mu podawany dłońmi wklęsłymi. 7. Stanie się więc swojskim dla niego ten sposób dzięki przyzwyczajeniu i będzie wpisany w jego naturę, tak że nie będzie on pragnął niczego więcej, nie wiedząc iż istnieje jeszcze coś więcej do szukania.


Człowiek oddzielony od społeczeństwa nie może rozwijać inteligencji


XXII.1 O co więc się rozchodzi? Ponieważ wierzono, że dusze są boskie i od boga nieśmiertelnego pochodzą, do ciała ludzkiego z całą wiedzą przylatują; zobaczymy przy pomocy tego rodzaju wychowania, czy ta rzecz zasługuje na wiarę, czy też lekkomyślnie w nią uwierzono i przyjęto na skutek próżnych oczekiwań. 2. Niech (chłopiec) rośnie, przez ile lat chcecie, w tej samotności ukryty, jeśli chcecie dwadzieścia lat, jeśli chcecie trzydzieści lat, owszem osiągnąwszy czterdzieści lat, niech będzie przyprowadzony do zgromadzenia żyjących, i jeśli prawdą jest, że jest cząstką substancji najwyższej, oraz żyje tutaj, pochodząc ze źródeł życia szczęśliwego83, to zanim przyjął wiadomości o jakiejkolwiek rzeczy, czy też nim nauczony został języka ludzkiego, niech odpowie pytany, kim on sam jest i z jakiego ojca, w jakich stronach przyszedł, w jaki sposób i w jakich warunkach był karmiony, pośród jakich prac i zajęć spędził wieki uprzedniego czasu? 3. Tak więc, czyż nie pozostanie on bardziej głupawy i tępy od wszystkich baranów, drzew i kamieni? 4. Postawiony wobec rzeczy nowych i nigdy wcześniej poznanych, czyż nie będzie nie znał przede wszystkim siebie samego? 5. Będzie mógł wyjaśnić -jeśli zapytasz- co to jest słońce, ziemia, morza, gwiazdy, chmury, mgły, deszcze, grzmoty, śnieg i grad? 6. Będzie wiedział, co to są drzewa, trawy i łąki, byk, koń lub koziorożec, wielbłąd, słoń lub sęp?



Człowiek poza wspólnotą nie może nauczyć się mówić


XXIII. 1. I gdy będzie głodny, a ty dałbyś mu: winogrona, laur, cebulę, sałatę, arbuza, figę84, czyżby wiedział iż tym wszystkim można zaspokoić głód, i w jaki sposób każda z nich powinna być jedzona? 2. Jeśli rozpaliłbyś wielki ogień, a w koło ułożył zwierzęta jadowite, czyż nie pójdzie przez środek ognia, po wężach i sztokfiszach85, nie wiedząc iż są niebezpieczne, i nie boi się ich, ponieważ nie wie co to lęk? 3. Jeśli położysz przed nim okrycie albo narzutę wierzchnią tak do użytku wiejskiego jak miejskiego, czyż będzie on sam umiał osądzić i rozeznać do jakich prac nadaje się każda z nich, dla jakich urzędów każda z nich jest przystosowana? 4. Będzie umiał powiedzieć do jakich celów zostały zrobione? 5. Będzie umiał powiedzieć w jakim celu zostały zrobione: nakrycia, przykrycie głowy, stanik, pasek, poduszka, chusteczka, płaszcz purpurowy, kożuch, trzewiki, pantofle, buty? 6. I jeśli będziesz pytał nadal co to jest: koło albo kierat, skrzynia, beczka, naczynie, tłocznia, pług, sito, kamień pług przyciskający, motyka86, albo co to jest: stołek z oparciem, igła, drapaczka, miska, warząchew, lanca, kandelabr, kielich, kubek, worek? 7. Albo co to jest: cytra, flet, srebro, miedź, złoto, kodeks, pręt87, zwój, albo też wszystkie inne instrumenty, których używamy w ludzkim życiu i którymi sobie pomagamy? 8. Tak, jak już powiedzieliśmy, czy nie będzie on patrzył na to wszystko, na wzór wołu, osła lub świni albo jeszcze jakiegoś głupszego zwierzęcia, obserwując różne formy, lecz bez wiedzy czym są88, ignorując w jakim celu są posiadane? 9. Jeśli zostanie zmuszony do wydania głosu z powodu jakiejś konieczności, czyż nie wyda z ust otwartych nie wiem jaki nieartykułowany ryk, tak jak to mają w zwyczaju niemi?


Platońska teoria reminescencji jest tylko przypuszczeniem


XXIV. 1. Dlaczego, o Platonie, w Menonie próbujesz dowiedzieć się czegoś od młodego niewolnika, odwołując się do możliwości rozumowania, i z jego odpowiedzi usiłujesz wskazać, iż nie uczymy się tego co wiemy, lecz wracamy w przypominaniu do tego co pewnego dnia wiedzieliśmy? 2. Jeśli on tobie mówi prawdę - nam zaś nie wypada odmawiać wiary temu co mówisz – to nie kieruje się on znajomością rzeczy lecz inteligencją89, a ponieważ zna z codziennego użytku niektóre liczby, może się zdarzyć, iż z konieczności, w następstwie pytań, i przez powtarzanie, będzie mógł postępować w liczeniu. 3. Lecz jeśli jesteś całkowicie przekonany, iż dusza jest nieśmiertelna i przylatuje tutaj wyposażona w wiedzę, przestań więc pytać tego młodzieniaszka, który jak widzisz zna rzeczy, i żyje w miejscu cywilizowanym90; czterdziestolatka zawołaj do siebie i zadawaj mu pytania nie zbyt trudne, nie zagmatwane, nie na temat trójkąta, kwadratu: nie pytaj go, co to jest kubik, albo potęga, relacja pomiędzy dziewięć i osiem, czwórką a trójką, lecz pytaj o rzeczy normalne, o to co jest pośrodku: jaką daje sumę, dwa więcej dwa, albo dwa przez trzy. 4. Chcemy zobaczyć, chcemy wiedzieć, co odpowie zapytany, czy rozwiąże zadany problem? 5. Tak więc on, chociaż uszy jego stoją otworem, czyż będzie czuł, że ty coś do niego mówisz, czegoś żądasz, oczekujesz aby tobie odpowiedział? 6. I nie pozostanie podobny do pnia albo też skały Marpesi91 -jak się mówi- milczący i głuchy, ignorując i nie wiedząc nawet tego czy ty z nim, czy też z innym mówisz, gawędzisz z innym, czy też z nim; czy to jest mowa to co czynisz, czy też jest to dźwięk głosu co nic nie znaczy i brzmi na próżno92?


Sytuacja człowieka nie jest lepsza od sytuacji zwierząt


XXV. 1. Cóż więc mówicie wy, którzy żądacie od hojności innych więcej niźli trzeba? 2. Czyż to jest ta dusza uczona, ta którą nazywacie nieśmiertelną, boską i doskonałą, która jest umieszczana zaraz po bogu księciu wszystkich rzeczy, i zaraz po umysłach dwupostaciowych93, czwarte miejsce otrzymuje i do nas z kielicha94 życia płynie? 3. To jest ten cenny i w rozum wspaniały wyposażony człowiek, mikrokosmos -jak mawiacie- uformowany i uczyniony na podobieństwo makrokosmosu: jak się wydaje wcale nie jest lepszy od owcy, lecz bardziej tępy niż drewno, kamień. Nie zna ludzi, i w głuchej samotności przepędza czas leniwie, nadaremnie jest zdrowy, bez względu na to jak wiele lat żyje, nigdy się nie wyrwie z więzów ciała. 4. Lecz gdy do szkół przystąpi i do nauczycieli, staje się wykształcony, roztropny i uczony pozostawia wcześniejsze niedoświadczenie. 5. Także osiołek i wół zmuszeni przez wytrwałe powtarzanie, uczą się orać i mleć, koń zaś uczy się nosić ciężar i poznawać rodzaje biegu, wielbłąd sam siebie podkłada, gdy ma ciężar na siebie wziąć lub go złożyć, gołębica z ręki wypuszczona powraca do właściciela siedzib, pies gdy znajdzie zdobycz powstrzymuje ją i wstrzymuje szczekanie, papuga powtarza słowa a kruk wymawia nazwy95.


Dusze nie są bezcielesne


XXVI. 1. Lecz kiedy słyszę, że dusza jest nie wiem jak wspaniałą, krewną i najbliższą Bogu, przychodzącą z góry, wiedząc to wszystko co od wieków było, to nie mogę uznać, iż się ona uczy podczas gdy powinna nauczać; nie mogę uznać, iż z uczonej staje się pierwszoklasistą - jak to się mówi - ale wiążąc się z cielesnością, powinna zachować to co posiadała. 2. Jeśli jest inaczej, to jak można zrozumieć, czy przypomina sobie to co słyszy, czy też się uczy, o wiele łatwiej byłoby uwierzyć, iż uczy się tego czego nie wiedziała, niż zapomina to co przed chwilą wiedziała? 3. Ze względu na to, że ciało jest jej przeciwne, traci to co pamiętała z przeszłości96. 4. Do czego prowadzi to co się mówi, że bezcielesne dusze nie mają substancji? 5. To co jest bezcielesne, nie jest ograniczone niczym przeciwnym sobie. Nie może nic ze swojego stracić to, co nie może utrzymać dotyku rzeczy sobie przeciwnej97. 6. Tak jak na przykład liczba istnieje bez ciał, i choćby spadła w tysiące ciał, nietknięta i nieuszkodzona pozostaje, tak też powinno być z duszami98, jeśli są - jak się wierzy - bezcielesne. Nie powinny cierpieć zapomnienia tego co było wcześniej, chociażby je otoczyły bardzo mocne więzi cielesne. 7. Czyż więc to samo nie wskazuje na to, że nie są niecielesnymi. Więcej! Są pozbawione nieśmiertelności i wszystkie zamknięte w granicach w których życie ma zwyczaj zawierać się? 8. Tak więc to, co z jakiejś przyczyny tak się zmienia, iż nie może zachować swojej integralności, musi być uznane, jako bierne z natury. To co zaś jest wystawione na cierpienia, jest zniszczalne, gdyż sama możliwość cierpienia na to wskazuje99.


Dusze podlegają śmierci


XXVII. 1. Jeśli ze względu na wchodzenie w ciało, dusze tracą to wszystko co wiedziały, muszą koniecznie podlegać czemuś co sprawia w nich zapomnienie i co do ślepoty prowadzi. 2. Jeśli zaś nie podlegają niczemu, to integralność swoją zachowują i nie mogą wiedzy o rzeczach stracić a także nie mogą przejść w inny stan bez własnej zmiany. 3. Lecz my sądzimy, iż ten co jest jeden, co jest nieśmiertelny, co jest prosty, w jakąkolwiek rzecz wejdzie, to jest konieczne aby zachował własną naturę, nie powinien i nie może cierpieć czegoś, jeśli myślimy, że rzeczywiście jest wieczny i przynależy do granic własnej nieśmiertelności. 4. Każde bowiem cierpienie jest bramą śmierci i przemijania, ku śmierci drogą prowadzącą i wiodącą wszystkie rzeczy ku nieuniknionemu dokonaniu się: jeśli dusze mu podlegają i ulegają jego wpływowi i dotykowi, to mają życie do użycia, nie jest ono dane im na własność (w wolną rękę), jakkolwiek inni dochodzą do innych wniosków w sprawie tak wielkiej i wiarę w swoich argumentach pokładają.


Sprzeczności w platońskim nauczaniu odnośnie duszy


XXVIII. 1. Lecz nie chcemy odchodzić od was nie informując się dokładniej, za jaki byt uznajecie duszę; czy kiedy wejdzie w ziemskie ciała, to nie posiada wspomnień tego co uprzednie, a kiedy już w ciele się ułoży i prawie nieczułą ze względu na wymieszanie się stanie, to doskonale i wytrwale, wiernie utrzymuje to, co przed wieloma laty - jeśli chcecie powiedzieć osiemdziesięcioma albo i więcej - albo zrobiła, albo zdarzyło się, albo było powiedziane, czy też usłyszane. 2. Jeśli to ciało tworzy przeszkodę, iż nie przypominają sobie tego, co już przed tym ludzie wiedzieli, tym bardziej powinny zapominać to, co zamknięte w ciałach dokonały niż to, gdy znajdowały się na zewnątrz, jeszcze nie złączone z ludźmi. 3. To zaś, co pozbawia ją pamięci rzeczy uprzednich po tym jak wchodzi w ciała, sprawia również, że to co po wejściu się dokonało, musi zostać zatracone w nieodtwarzalnym zapomnieniu. 4. Jedna zaś przyczyna dwóch rzeczy sobie przeciwnych nie może spowodować, to znaczy uśpić pamięć o dawnych rzeczach i obudzić wspomnienie o innych, w tych którzy doświadczyli tych rzeczy. 5. Jeśli członki są przeszkodą -dla tych co wy nazywacie duszami- w przypominaniu swoich dawnych umiejętności, to jak to jest, iż złożone w ciele pamiętają i wiedzą, że są duszami i nie mają cielesnej substancji, że są obdarzone nieśmiertelną naturą, jaki stopień zajmują wśród stworzeń, w jakim porządku zostały przez boga ojca ustanowione, z jakiego powodu przybyły w tę najniższą część świata, z jakimi właściwościami i z jakich sfer spadły w te miejsca, tutaj na dole? 6. W jaki sposób -pytam- wiedzą, iż były najbardziej mądre, i ze względu na opór ciała straciły to co wiedziały? 7. Tego nie powinny wiedzieć, jeśli połączenie z ciałem wnosi jakieś ich upośledzenie: bowiem wiedzieć kim byłeś a kim dzisiaj nie jesteś, nie jest znakiem pamięci straconej, lecz potwierdzeniem iż ją zachowałeś100.


Człowiek jest biedakiem nie zaś szlachetnie urodzonym


XXIX. 1. Jeśli rzeczy się tak mają, porzućcie proszę, i przestańcie cenić ponad miarę rzeczy małe i nieznaczące; przestańcie człowieka zaliczać do pierwszej klasy i uznawać go za głowę, podczas gdy jest proletariuszem, nic nie posiadającym, mającym ubogie ognisko i nędzną chałupę, nawet nie zasłużył nigdy na noszenie sławnego imienia patrycjusza. 2. I podczas gdy wy, prawdziwi mistrzowie sprawiedliwości i prawości, powinniście byli pokonać zarozumiałość i pychę, na której skrzydłach wszyscy wznosimy się i wyzwalani jesteśmy w przepastnej pustce, nie tylko że nie uważacie za złe, tego co się dzieje, lecz naprawdę jest rzeczą o wiele gorszą, że dodaliście jeszcze przyczyn, z powodu których wzrosły wady i nieprawość pozostała niepoprawiona. 3. Któż więc z ludzi, choćby tak bardzo uciekał przed hańbą i przed złym imieniem dzięki swej naturze, a słuchając co mówią najmądrzejsi mężowie - mianowicie, że dusza jest nieśmiertelną i nie podlega szkodliwym prawom fatum - czyż nie popadnie na łeb we wszelką hańbę, czyż będąc pewnym i nieustraszonym nie pozostawi te rzeczy, a przystąpi do niedozwolonych, nadto wszystkie swoje pożądania, które jemu, bezsilnemu libido rozkaże, zacznie zaspokajać, bowiem jest broniony przez bezkarność i wolność? 4. Cóż mu przeszkodzić może aby tego nie czynił? 5. Lęk przed niebiańskim bóstwem lub przed sądem bożym101? 6. I któż może przerazić się okropnością sądu, kto byłby przekonany, że tak jak jest nieśmiertelny, tak też jest równy pierwszemu bogu, i nie może być przez niego sądzony ponieważ obydwaj posiadają jednakową nieśmiertelność i nie może być dręczony jeden przez drugiego ze względu na równość.


Nauka o nieśmiertelności duszy prowadzi do wad


XXX. 1. Lecz co znaczą cierpienia i różnorodne kary dotykające tych co przebywali w głębiach? 2. I któż byłby tak prymitywnym, nieumiejącym wnioskować, że wierzyłby iż dusze są niezniszczalne a jednocześnie, że ciemności Tartaru, lub też rzeki ognia, czy bagna wrzących popiołów, albo zawrotne obroty kół mogą im w czymś zaszkodzić? 3. Co nie jest dotykalne, jest postawione poza prawem rozpadu - nawet jeśli jest lizane przez rzeki wzburzonych płomieni, otoczone błotem, lub godzącymi kamieniami i wielkimi górami rozpadającymi się - nietkniętym powinno pozostawać i nienaruszonym, i nie powinno doświadczać żadnego cierpienia ku śmierci prowadzącego102. 4. Skądinąd, to przekonanie nie tylko że jest pobudzające do wad, dając człowiekowi swobodę grzeszenia, ale niszczy samą rację istnienia filozofii i wskazuje na bezużyteczność zabierania się za nią, biorąc pod uwagę trudności przedsięwzięcia, które i tak prowadzi do niczego. 5. Jeśli jest prawdą, że dusza nie ma końca i że będzie trwała w nieskończoność wszystkich wieków, to jakie to niebezpieczeństwo oddać się przyjemnościom przestępując cnoty i oddając się niepohamowanemu żarowi pożądliwości, pogardzając i pozostawiając cnoty, które czynią życie bardziej surowym i twardym? 6. Może dlatego, że gnije w przyjemnościach i niszczy się w miękościach wad? 7. I w jaki sposób mogłoby być zniszczone to, co jest nieśmiertelne? 8. To, co trwa wiecznie i nie podlega cierpieniom? 9. Co się zabrudzi i zanieczyszcza paskudztwem działań wstrętnych? 10. I jakże może zanieczyścić się to, co nie posiada substancji cielesnej, w jakim miejscu może się zanieczyszczać, jeśli nie ma gdzie odcisnąć się znak zanieczyszczenia? 11. Poza tym, jeśli dusze podążają do bram śmierci - jak to się definiuje według Epikura103 - to również w tej sytuacji nie istnieje odpowiedni powód do uprawiania filozofii, jeśli nawet jest prawdą, że dusze za jej pośrednictwem się oczyszczają, stając się pozbawione jakiejkolwiek wady. 12. Jeśli w rzeczywistości umierają razem z ciałem i ich zmysły życiowe giną i wygasają, to jest to nie tylko największy błąd ale i najgłupsza ślepota, iż hamują pragnienia wrodzone, minimalnie korzystają z życia, nic nie popuszczają naturze, nie czyniąc tego co pożądliwość rozkazuje i do czego pobudza, ponieważ żadna nagroda nie czeka na ciebie za te wszystkie wysiłki, kiedy nadejdzie dzień śmierci i będziesz uwolniony z więzów.


Średnia jakość duszy, jej nieokreślona sytuacja są początkiem filozofii


XXXI. 1. Tak więc stan dusz jest średni, niepewny, i ich dwuznaczna natura, dają miejsce filozofii i wskazują przyczynę, dla której musi się do niej zbliżyć ten, który się boi z racji popełnionych nieprawości, inny zaś ma dobrą nadzieję jeśli nie popełnia żadnych win i życie przepędza w sprawiedliwości wypełniając świadomie swoje powinności. 2. Stąd, to pochodzi walka pomiędzy uczonymi mężami i wielkimi geniuszami, odnośnie jakości duszy; jedni mówią, że jest śmiertelna i nie może posiadać boskiej substancji, inni zaś wieczną ją nazywają i uważają iż nie może zdegenerować się w naturę śmiertelną. Jeśli tak się dzieje, to dokonuje się to za pośrednictwem prawa średniości: z którego biorą swoje argumenty i ci co ją za bierną i podległą cierpieniu uważają, jak i nie brakuje argumentów tym co przeciwnie, ukazują ją jako boską i nieśmiertelną.


Nieśmiertelność duszy jest darem bożym


XXXII. 1. Ponieważ te rzeczy tak się mają, a my wiemy dzięki przekazowi najwyższego stwórcy104, iż dusze nie stoją daleko od ziejących paszczy śmierci, mogą one jednak stać się długowieczne105, dzięki dobrodziejstwu i łasce najwyższego Księcia, jeżeli tylko starają się go poznać i kontemplować - jego zaś poznanie jest zaczynem życia i spoiwem rzeczy rozproszonych - porzuciwszy dzikość i grubiaństwo, przybierają zwyczaje łagodniejsze, w taki sposób iż są zdolne do przyjęcia tego co im zostanie przydzielone. 2. Jaki jest więc powód dla którego jesteśmy przez was osądzani jako prostacy i głupcy, jeśli z powodu tych obaw oddaliśmy się wyzwolicielowi, oddaliśmy się w posiadanie Bogu? 3. Przeciwko uderzeniom szkodliwym i ugryzieniom wężów jadowitych szukamy często lekarstw i zabezpieczamy się przy pomocy amuletów, które sprzedają Psillowie i Marsowie106, oraz inni handlarze i szarlatani: aby uniknąć niewygód chłodu i słońca pieczącego, przygotowujemy ze starannością i przewidywaniem odzież i schronienia w domach.


Jest mądrością wierzenie w Boga, który daruje nieśmiertelność


XXXIII. 1. A cóż czynimy kiedy doświadczamy lęku przed śmiercią, to znaczy przemijaniem dusz? 2. Czyż to nie z powodu powszechnego egoizmu - dzięki któremu samych siebie kochamy - przyjmujemy Tego107, który o nas samych się troszczy aby nas wyzwolić z niebezpieczeństwa, i Jego ponad nasze dusze przedkładamy, zakładając że taka zamiana jest słuszna? 3. Wy zbawienie dusz waszych w was samych pokładacie, wierząc iż staniecie się bogami przez wasz wysiłek osobisty; my przeciwnie, nie obiecujemy sobie niczego po naszej słabości, widząc iż nasza natura nie ma żadnych sił, i że we wszystkich swoich zamiarach jest zwyciężana przez namiętności. 4. Wy zaledwie uwolnieni, oderwawszy się od więzów członków, myślicie założyć skrzydła108 na których podążycie do nieba i do gwiazd będziecie mogli polecieć; my lękamy się takiej odwagi i nie uważamy, iż jest w naszej mocy prosić o rzeczy niebiańskie, ponieważ nie wiemy nawet tego z pewnością, czy zasługujemy na przyjęcie życia i uwolnienie od praw, które do śmierci prowadzą. 5. Wy zakładacie, iż wrócicie bez żadnych trudności do pokojów Pana tak jak do własnych siedzib; my nie mamy nadziei, że to się dokona bez pomocy Pana i uważamy że żadnemu człowiekowi nie została udzielona taka moc i przyzwolenie109.


Także poganie mają nadzieję nieśmiertelności


XXXIV. 1. Jeśli rzeczy tak się mają, to czy nie jest wielką niesprawiedliwością, iż my wydajemy się wam głupcami z powodu naszego dowierzania, podczas gdy widzimy, że i wy wierzycie podobnie i trwacie w podobnych oczekiwaniach. 2. Jeśli jesteśmy uważani za godnych wyśmiewania, ponieważ w ten sposób obiecujemy sobie tę nadzieję, to i na was, którzy także żyjecie nadzieją nieśmiertelności, spadnie ta sama drwina. 3. Jeśli myślicie inaczej i możecie to przy pomocy rozumu udowodnić, to dajcie także nam jakąś cząstkę z tego rozumu. 4. Jeśliby tę radość, to jest drogę którą od śmierci się ucieka, obiecał Platon w Phaidrosie, albo ktoś inny z jego chóru, i mógłby ją przedstawić i do końca zapowiedziane obietnice zrealizować, byłoby rzeczą rozumną oddawanie przez nas kultu temu, od którego oczekuje nas tak wiele darów i podarków. 5. Chrystus nie tylko nam obiecał tę drogę, lecz pokazał z wielką mocą iż ją można przejść: cóż więc dziwnego czynimy i dlaczego jesteśmy oskarżani o głupotę, jeżeli się pochylamy przed majestatem tego imienia, od którego z nadzieją oczekujemy obydwóch darów; uciec od śmierci okrutnej i otrzymać życie wieczne110?


Tylko wiara naucza, że dusza może stać się nieśmiertelną


XXXV. 1. Lecz jeśli dusze -jak się mówi- są nieśmiertelne i średniej jakości, w jaki sposób z tej pośredniej jakości mogą stać się nieśmiertelne? 2. Jeśli mówimy, że tego nie wiemy, i że wierzymy tylko dlatego iż usłyszeliśmy to od potężniejszego od nas, to dlaczego wydaje się upadłą nasza wiara? I jeżeli wierzymy, że dla króla wszechmocnego nie ma nic trudnego, nic mozolnego, a jeżeli nawet nam się wydaje niemożliwe coś do zrobienia, to dla niego jest to możliwe, i przygotowane do zrealizowania111? 3. Czy istnieje coś co może przeciwstawić się jego woli? Czyż nie dokonuje się to, czego on chce? 4. Być może za pomocą naszych rozróżnień określimy to, co może się stać, lub też nie, i nie uznamy iż nasz umysł jest tak śmiertelny, jak my sami i jest niczym wobec księcia ? 5. A zatem, wy którzy nie wierzycie, iż dusze są średniej jakości i pośrodku granic życia i śmierci się zawierają, czyż to wszystko, co się zakłada iż istnieje: bogowie, aniołowie, demony albo jakoś inaczej nazywające się, czyż nie jest to tak samo jakości średniej i zawieszone w pewnym rodzaju dwuznacznej, zmiennej naturze112? 6. Jeżeli więc przyjmujemy, iż jest tylko jeden ojciec wszystkich rzeczy, nieśmiertelny i niezrodzony, przed którym nic co jakoś może być nazwane nie istniało, to z tego wynika iż ci wszyscy którzy są uznawani przez ludzkie opinie jako bogowie nieśmiertelni, są albo zrodzeni przez niego albo przyszli posłani przez niego. 7. Jeśli są przyniesieni albo też zrodzeni, są więc późniejsi według kolejności i czasu, jeśli więc są późniejsi według porządku i czasu; musieliby mieć koniecznie narodzenie, początek życia: to co zaś ma początek i rozpoczyna życie, to w konsekwencji jest rzeczą konieczną aby miało również koniec.


Również bogowie są nieśmiertelni dzięki boskiemu darowi


XXXVI. 1. Mówi się iż bogowie są nieśmiertelni. 2. Lecz nie z natury, ale dzięki darowi Boga Ojca i dzięki jego woli. 3. I pod tym warunkiem jest rozdawany dar nieśmiertelności, który został bogom przyniesiony, oraz pod tym warunkiem ofiarowana jest duszom nieśmiertelność jeśli tego On sobie życzy, chociaż wydaje się, iż śmierć okrutna może je zniszczyć i do nicości doprowadzić oraz znieść w sposób nieodwracalny. 4. Boski Platon, który pisze wiele rzeczy o bogu: godnych i nieodpowiadających powszechnemu mniemaniu, w dialogu i w księdze, która nazywa się Timajos113, pisze iż bogowie i świat są z natury zniszczalni i nie są w żaden sposób wolni od rozpadu, lecz z woli króla bogów i pana mogą być zachowani więzami wieczności. 5. Ponieważ to co jest dobrze związane i doskonałymi więzami połączone, zachowane jest dzięki dobroci boskiej. Przez nikogo i nic innego, lecz tylko przez Boga samego, który je związał może być rozwiązane jeśli rzecz tego wymaga, lub może być mu dane wybawienie przez zbawiające przykazanie. 6. Jeśli więc rzecz tak wygląda, i nie wypada myśleć czy też wierzyć inaczej, dlaczego dziwicie się, że dusze nazywane są przez nas jako średniej jakości, jeśli jak mówi Platon również natura bóstw114jest średniej jakości, którym jednak z łaskawości bożej, udzielone jest życie ciągłe i nieskończone. 7. Jeśli przypadkowo tego nie wiecie i było to dla was wcześniej nieznane z powodu swej nowości, wiedzcie to teraz chociaż późno i uczcie się od tego, kto to wie i kto to przyniósł -od Chrystusa- iż dusze nie są córkami króla najwyższego, ani też w jakiś sposób przez niego zostały zrodzone -jak to się mówi- i zaczęły siebie poznawać i nazywać siebie imieniem115, które do ich istoty się odnosi, lecz mają one jakiegoś innego rodziciela, stopniem godności i mocy znacznie różniącego się od Księcia; chociaż pochodzącego z siedzib boga, szlachetnego ze względu na wyniosłość urodzenia116.


Dusze nie są potrzebne kosmosowi


XXXVII. 1. Jeśli dusze byłyby, jak się mówi, dziećmi boga i zrodzone z Najwyższej Mocy, to niczego by nie brakowało ich doskonałości, ponieważ zrodzone przez moc doskonałą, miałyby wszystkie takie samo poznanie i we wszystkim byłyby zgodne.

2. Zamieszkiwałyby zawsze siedziby królewskie (boskie) i nigdy by nie opuszczały tych błogosławionych siedzib, w których poznały i zachowywały najwyższą wiedzę, i nie szukałyby nieroztropnie miejsc na ziemi ciemnych, aby owinięte w ciała, pośród krwi i flegmy życie przepędzać, pośród tych zbiorników odchodów, worków wstrętnych, glinianych naczyń117. 3. Lecz powinny te regiony być też zamieszkane, i dlatego Bóg posłał tam dusze tak jak do jakiś koloni. 4. I w czym ludzie pomagają światu, dlaczego są konieczni, aby uwierzyć, że nie nadaremnie muszą mieć tutaj swój udział i być mieszkańcami jakiegoś ciała ziemskiego? 5. Czy wnoszą jakąś część, która dopełnia doskonałości tego chaosu118, który gdyby oni się nie dołączyli, pozostałby w najwyższym stopniu niedoskonały i kulawy? 6. Cóż więc; jeśli by nie było119 ludzi, świat by ustał w swoich obowiązkach, gwiazdy nie dokonywałyby swoich zamian, nie byłoby lata albo zimy, zamilkłyby podmuchy wiatru i z chmur pędzonych i wiszących nie spadłyby na ziemię ulewy aby przynieść ulgę w suszy? 7. Lecz przeciwnie, jest konieczne, aby wszystko co zdąża według własnego biegu, nie zaniedbało kontynuowania porządku mu wrodzonego, chociaż w świecie nie słyszałoby się żadnego ludzkiego imienia i cała ziemia zamilkłaby w pustej samotności120. 8. Dlaczego więc nalegacie, że te regiony należałoby zaludnić, podczas gdy człowiek, jak jasno widać, nie wnosi żadnej doskonałości do świata i wszystkie jego wysiłki zmierzają tylko do osobistej wygody i nigdy poza granice użyteczności nie wychodzą?


Człowiek nie jest potrzebny kosmosowi


XXXVIII.1. Czy służy światu - ażeby rozpocząć od rzeczy poważnych - istnienie królów potężnych? 2. A tyrani, panowie, inne niezliczone i wysokie stanowiska, doświadczeni w sprawach wojskowych kondotierzy, znawcy w zdobywaniu miast, żołnierze niepokonani i nieustępliwi w walkach konnych i pieszych. 3. A oratorzy, gramatycy, pisarze i poeci, filozofowie121, muzycy, aktorzy, mimowie, błazny, śpiewacy i grający na trąbie, flecie, kobzie? 4. A biegacze, bokserzy, powożący kwadrygami, jeźdźcy na koniach, linoskoczkowie albo kuglarze? 5. A sprzedawcy ryb i soli, robiący sieci, maści, złotnicy, myśliwi, pracze, lniarze, hafciarze, kucharze, cukiernicy, poganiacze mułów, perukierzy, rzeźnicy i dziwki? 6. A inne zawody, mistrzowie i artyści, dla których wyliczenia brakuje wieku122, jakich racji i zasad dostarczają światu, który - jak to się wierzy - bez ludzi nie mógłby być stworzony? 7. Ani też nie osiągnąłby doskonałości bez wysiłku zwierzęcia123 tak mizernego i zbytecznego?


Jest absurdem wierzenie, że Bóg posłał dusze na ziemię


XXXIX.1. Chyba że Król świata, którego tylko z największą odwagą ludzkie usta wypowiadają, zrodził z siebie i posłał tutaj na ziemię dusze, aby one, które były u niego bogami124, dalekie od kontaktu cielesnego i od ograniczeń czasu, były zanurzone w nasieniu ludzkim, wyskakiwały z żeńskich narządów rodczych, wydawały i powtarzały jęki bezsensowne, ssały piersi, brudziły i moczyły się w swoich wydalinach, i wreszcie były uspokajane poprzez ruchy lękliwej karmicielki albo przez dźwięk grzechotki. 2. Czyż posłał dusze, będące proste i jeszcze do niedawna pełne nieszkodliwej dobroci, aby nauczyły się w człowieku: udawać, ukrywać, kłamać, oszukiwać, podlizywać się przy pomocy fałszywej pokory, co innego myśleć, a co innego obiecywać, zastawiać zasadzki, oszukiwać podstępnie i zwodzić naiwnych, starać się przy pomocy niezliczonych złych sztuk o trucizny, czasowo przybierać zmienne i zwodzicielskie postacie? 3. Dlatego posłał dusze, aby w uciszonej i uspokojonej cichości żyjąc, przyjęły z ciał przyczyny dla których stają się dzikie i okrutne, aby przynosiły nieprzyjaźnie i kłótnie, toczyły między sobą wojny, zdobywały i dewastowały miasta, uciskając się i oddając się w niewolę, by w końcu stało się tak, że odwraca się ich sytuacja którą miały przy narodzeniu, stając się podległe jedna drugiej? 4. Dlatego posłał dusze, aby zapominając pradawną prawdę, oraz to kim jest Bóg, rzeźby nieruchome błagały, z pniami, miedzią, kamieniami jak z Bogami gadały, aby prosiły o pomoc przy pomocy krwi zabitych zwierząt, nigdy nie wspominając o Nim, a niektóre z nich wątpiły czy istnieje albo też po prostu wyrzekły się go? 5. Posłał po to dusze, aby te które w jego siedzibach były jednej myśli, jednego rozumienia i równe w wiedzy, po tym jak przyjęły ciało śmiertelne, zaczęły się różnić opiniami? Dla każdej jest co innego słuszne, pożyteczne, poprawne, sprzeczają się co do rzeczy których należy pragnąć i co do tych których unikać, inaczej określiły rzeczy złe i dobre. Starającym się poznać prawdę, przeciwstawiły ciemność i tak jak oczy ślepca nie spostrzegają świateł, niczego pewnego nie widzą i po niepewnych ścieżkach podejrzeń przez błędy są prowadzone125.


Dusza nie daje człowiekowi żadnej przewagi nad zwierzętami


XL. 1. Posłał dusze na ziemię aby one - podczas gdy inne zwierzęta żywią się tym co rodzi się w sposób spontaniczny i rośnie bez siania i nie szukają sobie domów ani schronienia przy pomocy odzieży lub okrycia - były prześladowane przez nędzną konieczność: budowania sobie z wielkim i nieskończonym mozołem domów, dostarczania członkom przykrycia, zaradzania potrzebom codziennym przez różnego rodzaju nakrycia, zapobieganiu własnej słabości przy pomocy niemych zwierząt126, czynienia przemocy względem ziemi, po to aby gdy im już nie wystarczyły zioła przez ziemię rodzone, sięgnęły po owoce, które nakazały127 ziemi rodzić, a kiedy już całą krew wylały na uprawianą rolę, straciwszy zaś nadzieję, którą w wysiłkach położyły: z powodu zgorzeli, gradu, suszy, w końcu z głodu rzuciły się na trupy ludzkie, różniące się od ludzkiej formy tylko wyniszczającą chudością? 2. Dlatego więc posłał dusze, aby te, które mieszkając z nim i nie mając nigdy żadnej żądzy posiadania, stały się tutaj chytre i w wysiłku zdobywania nienasyconymi pragnieniami w piersiach pałały, aby skuwały wysokie góry i nieznane wnętrza ziem w materię o nieznanej nazwie obróciły i do innego użytku ją przeznaczyły, aby dotarły do nieznanych narodów, śmiertelnie narażając się, aby w wymianie towarów zawsze zwracały uwagę na ceny wyższe i niższe, stosowały lichwiarskie i niesprawiedliwe pożyczki, aby doprowadzały się do bezsenności licząc pieniądze wyciśnięte z krwi ubogich, aby rozciągały coraz bardziej granice swego posiadania, tak jakby cała prowincja była jedną wsią, aby dla jednego drzewa, dla jednej skiby napełniły place kłótniami, doprowadziły do nieprzebaczalnych sporów pomiędzy przyjaciółmi i braćmi?


Dusza nie jest w stanie ograniczyć wrodzoną złośliwość człowieka


XLI. 1. Dlatego posłał dusze, ażeby te, które będąc dotychczas łagodnymi i niedotkniętymi wadami dzikości, budowały sobie rzeźnie i amfiteatry128, miejsca przelewania krwi i publicznej bezbożności, aby w jednych z nich oglądały ludzi umierających na pobojowisku, rozszarpanych i rozrzuconych przez dzikie zwierzęta, aby widziały ludzi zabijających się wzajemnie, nie z powodu ich winy, lecz dla przyjemności i łaski oglądających; i właśnie te dni w których popełniana jest tak wielka nieprawość, zostały uznane za wspólne święta i poświęcone jako radosna rozrywka; w innych zaś miejscach rozszarpywały wnętrza biednych zwierząt, wyrywając każdy inną część, tak jak to jest we zwyczaju psa lub sępa, poddawały je zębom i okrutnym wnętrzom wydawały, i pośród tak dzikich i okropnych zwyczajów opłakiwały swój los te, które pragnęły uwolnienia od ubóstwa takich stołów, a przecież jako błogosławione i szczęśliwe żyły te, których twarze i usta tak okrutnym przepychem zostały splamione? 2. Dlatego posłał dusze, aby zapomniawszy o wielkości i godności boskiej, zatroszczyły się za cenę czystości o kamienie szlachetne, perły, klejnoty, oplótłszy nimi szyje, uszy przebijając kolczykami, opasując czoło opaskami, wynajdywały ozdoby by uwidocznić swe ciało, oczy przy pomocy cieni przyciemniały, a wpadłszy w ciała męskie nie czerwieniły się kręcąc sobie włosy przy pomocy lokówek, pieszcząc skórę ciała, spacerując z gołymi kolanami, na wszystkie sposoby ukazując żywotną męskość, niewieściejąc poprzez słodkie zwyczaje kobiet129?


Dusza nie uwalnia człowieka od najgorszych wad


XLII. 1. Dlatego posłał dusze, aby jedne zapełniły drogi i ścieżki, a inne aby oszukiwały naiwnych, fałszywe testamenty dając, przyrządzając zatrute napoje, włamując się nocami do domów, prowokując, przeganiając, dokonując przestępstw i zdradzając, wymiotując pokarmy nieprzyjemne dla podniebienia, aby nauczyły się zbierać spływający w gotowaniu tłuszcz z tucznika, aby nauczyły się robić kiełbaski i kiszki, i inne przetwory mięsne zachowując je zamrożone w lodzie? 2. Dlatego posłał dusze, aby istoty o świętych i wspaniałych imionach uprawiały sztukę śpiewu chóralnego i gry na flecie, aby nadymały policzki by dmuchać w fujarki, aby były przewodniczkami w śpiewach bezwstydnych, przyzywając dźwięki rytmiczne przy pomocy pobrzękiwań bębenków, na których dźwięk, inna gromada dusz bezwstydnych puszcza ciała w szaleńcze ruchy, śpiewając, skacząc i obracając się w kręgu i w końcu mając pośladki i uda odsłonięte zaczynają wywijać drżącymi biodrami? 3. Dlatego posłał dusze, aby w mężczyznach stały się wyuzdane, a w kobietach prostytutkami, harfiarkami i śpiewaczkami, aby swe ciała za pieniądze ofiarowały, stały się publiczne za niewielką opłatę, oczekujące w domach publicznych, znane w domach rozpusty, niczego nie unikając, gotowe do nierządu nawet ustami poświęconymi130?


Dusza ludzka jest przyczyną nieporządku w kosmosie


XLIII. 1. Cóż więc mówicie, o potomkowie bóstw i pierworodni stworzeń? 2. Czyż więc te mądre dusze i zrodzone z pierwszych przyczyn, zostały wydane takim rodzajom okropnych zbrodni i poznały przewrotność aby czynić i świętować zło, czy zostały posłane aby zamieszkiwać te strony i przywdziewać płaszcz ciała ludzkiego? 3. I któż ze śmiertelników, kto ma choć trochę rozsądku, mógłby wierzyć, że świat jest kierowany przez te (dusze), a nie raczej, że jest przez nie przekształcony w siedzibę, w której dokonują się codziennie wszystkie niegodziwości, cała złość się realizuje; podstępy, oszustwa, kłamstwa, chciwość i kradzież, przemoc, zbrodnie, zuchwałość, nieskromność, ohyda, hańba, wszystko inne zło, które się rodzi na całej ziemi ze złej myśli ludzi i dla wzajemnego zła jest knute?


Niedorzecznością jest wierzyć, że dusze schodzą na ziemię ze swej woli


XLIV. 1. Lecz mówicie - dusze z własnej woli, nie z posłania króla przybyły - 2. I gdzie był Ojciec wszechmogący, gdzie był autorytet króla najwyższego, aby im zabronił by powróciły i nie pozwolił im wpaść w przepaść wyuzdania? 3. Jeśli zaś wiedział, że zmieniając miejsca ulegną pogorszeniu - powinien zaś znać przyczyny, ponieważ je ustanowił - albo też coś z zewnątrz do nich się przyłączy, tak że one zapomną o swojej godności i przyzwoitości - proszę po tysiąckroć aby mi przebaczono - to jest przyczyną wszystkiego zła nie kto inny, jak tylko on sam. Dozwolił bowiem, aby miały swobodę włóczenia się, chociaż przewidywał, że nie zachowałyby stanu niewinności, i tak to zostało zrobione, że nie ma różnicy czy przybyły w sposób dobrowolny, czy też posłuszne jego nakazom. Nie zabraniając tego co należało zabronić, on przez swoje nie-działanie popełnił zbrodnię zaniedbując powstrzymania, kiedy był jeszcze na to czas131.


Dusza nie mogła być stworzona bezpośrednio przez Boga


XLV. 1. Lecz wielką jest okropność tej niegodziwej opinii, według której uważa się, że Bóg wszechmocny, siewca, założyciel, rodziciel rzeczy wielkich i niewidzialnych, zrodził dusze tak zmienne, pozbawione jakiejkolwiek powagi, godności i stałości, w życiu skłonne do upadku, zmierzające ku każdemu rodzajowi grzechów, wiedząc o tym, że one są takie i tego rodzaju, rozkazał im aby weszły w ciała, w które przybrane jak w więzieniach przeżywają dzień po dniu burze i niepogody losu, i czasami dopuszczają się okrucieństw, czasami zaś bezwstydu, giną pośród rozbić, ruin, płomieni pożarów, jedne uciskane ubóstwem, inne do żebractwa przyciśnięte, jedne cierpią rozrywane przez dzikie zwierzęta, inne giną otrute jadem grzybów, niektóre postępują kulejąc, inne tak jakby zagubiły światło, niektóre siedzą jakby z powiązanymi kończynami, wreszcie zostały narażone na wszystkie choroby, które nieszczęśliwe i godne pożałowania dusze znoszą szarpane różnymi śmiertelnymi karami. W końcu zapomniawszy iż pochodzą z jedynego źródła, od jednego ojca i głowy, rozerwały i zniszczyły prawa braterstwa, miasta swoje przewróciły, złowrogo spustoszyły ziemię, czyniąc z wolnych niewolników, zniesławiły cudze małżonki i dziewice, znienawidziły się wzajemnie, innym zazdrościły radości i szczęśliwości, a w końcu wszystkie się poprzeklinały, ganiąc się i zajadle rozszarpując ostrymi zębami.


Bóg stwarza tylko rzeczy doskonałe


XLVI. 1. Lecz odsuńmy daleko - jak już wcześniej i często powtarzaliśmy - przekonanie tak szaleńcze i bezbożne, że ten Bóg zbawienie świata, wszelkich cnót głowa, podpora dobroci - i aby go wywyższyć pochwałami ludzkimi - najmądrzejszy, sprawiedliwy, wszystko czyniący doskonale i zgodnie z ich integralnością, uczynił coś kulawym, co by nie było całkiem prawe, co jest przyczyną nieszczęść i niesprawiedliwości, albo nakazał i polecił tym samym działaniom, które stanowią i formują ludzkie życie, by odstąpiły od jego przykazań. 2. Te rzeczy nie od niego są, lecz są niszczycielskie dla Jego wielkości i potęgi i jesteśmy dalecy od wierzenia, że On jest autorem tych rzeczy, i wpada w przestępstwo świętokradztwa i bezbożności ktoś, kto wyobraża sobie, że człowiek jest przez Niego zrodzony, człowiek rzecz nieszczęśliwa i godna litości, która żałuje że istnieje, która nienawidzi i opłakuje własne uwarunkowania, która rozumie, że nie ma innej przyczyny jej stworzenia, jak ta, aby istniała materia gdzie może się zło rozprzestrzeniać, aby zawsze była biedna, której cierpieniami może się paść nie wiem jaka siła tajemna i okrutna, wroga człowiekowi132.


Nie można poznać początków duszy


XLVII. 1. Lecz jeśli - pytacie133 - Bóg nie jest ojcem i rodzicem dusz; kto je więc zrodził134 i dla jakiej przyczyny przybyły? 2. Jeśli więc nie chcecie słuchać rzeczy barwnych albo wypowiedzianych tylko po to aby się pokazać, my wyznajemy, że ignorujemy i nie znamy tych rzeczy, uważamy że wiedza o takich rzeczach nie tylko naszą słabość i ułomność przewyższa, ale nawet wszystkie potęgi, które w tym świecie są, które uzurpują sobie dzięki opiniom śmiertelników prawo bycia bóstwami. 3. Dlatego, że zaprzeczamy iż dusze są bogami, musimy ukazać skąd pochodzą? 4. Wcale nie musimy tego dokonać. 5. Jeśli zaprzeczamy, że muchy, skarabeusze, pluskwy, myszy polne, robaki zbożowe i mole są dziełem wszechmocnego króla, to wcale nie oznacza, że powinno się od nas wymagać, abyśmy powiedzieli kto je uczynił i stworzył: możemy bez nagany nic nie wiedzieć o tym kto dał im początek, i utrzymywać, że nie od boga najwyższego pochodzą istoty tak niepotrzebne, tak próżne, tak bez żadnej odpowiedniej przyczyny istniejące, i owszem szkodliwe i niebezpieczne dla stworzeń koniecznych.


Chrześcijanie nie są zobowiązani do tłumaczenia pochodzenia duszy


XLVIII. 1. Podobnie i tutaj, jeśli zaprzeczymy, że dusze są potomstwem księcia, wcale nie wynika z tego, że musimy wytłumaczyć, przez jakiego rodzica zostały wydane, ani z jakich przyczyn zostały spłodzone. 2. Któż więc nam zabroni, nie wiedzieć gdzie są zrodzone i skąd przychodzą, albo wiedzieć, że nie są potomstwem boga? 3. Dlaczego, w jaki sposób, z jakiej racji, pytacie? 4. Ponieważ zaprawdę jest najprawdziwsze i najpewniej pewne, iż żadna rzecz -jak już było to wielokrotnie powtarzane- nie została zrobiona, stała się, czy też została zamyślona przez Księcia jeśli by nie miała pełni i integralności i w swej integralności nie była doskonale skończona. 5. Nadto zaś widzimy ludzi, to znaczy same dusze, bo czymże są w rzeczywistości ludzie jeśli nie duszami przez ciała powiązanymi? 6. Udawadniają oni przez liczne przewrotne wady, że nie pochodzą z rodu patrycjuszów, lecz z nędznych rodzin są zrodzone. 7. I tak bowiem widzimy je jak okrutne, zbrodnicze, zuchwałe, przerażające, narwane, ślepe, udawające, fałszywe, kłamliwe, pyszne, aroganckie, chciwe, pożądliwe, kochliwe, niestałe, słabe, nie potrafiące dochować swoich własnych postanowień: nie byłyby oczywiście takimi, jeśliby zostały zaliczone do arystokracji i pochodziłyby od głowy wszystkich rzeczy, szlachetnie narodzone.


Nieliczni dobrzy nie pozwalają na określenie jako dobrej całej ludzkości


XLIX. 1. Lecz powiecie, że istnieją - w tym co dotyczy ludzkich spraw - także mężowie dobrzy, mądrzy, sprawiedliwi, bez zarzutu i bardzo poprawni w zwyczajach. 2. Nie zaprzeczamy, że kiedyś istnieli jacyś tacy, w których ta poprawność, o której mowa, nie pozostawiała nic do życzenia. 3. Niech tak będzie, że byli nawet najuczciwsi i godni pochwały, i osiągnęli najwyższy szczyt doskonałości, a ich życie nie kulało na skutek jakiegoś upadku. Lecz chcemy usłyszeć ilu ich jest, albo też czy byli liczeni według liczby, czy jeśli się porówna, to czy rachunek pomiędzy nimi będzie zrównoważony. 4. Jeden, dwa, trzy, cztery, dziesięć, dwadzieścia, sto, ścisłą liczbą będą określeni i nazwani. 5. Lecz ród ludzki należy osądzać i oceniać nie na podstawie kilku dobrych lecz na podstawie wszystkich pozostałych. 6. W całości bowiem jest część, nie całość w części, i to co powszechne powinno przyciągać to co częściowe, nie zaś to co powszechne naginać do części. 7. Cóż zaś stałoby się, jeśli powiedziałbyś, że jest zdrowym ten człowiek, którego członki są sparaliżowane i wszystkie udręczone z powodu przejmujących bólów, a tylko w jednym palcu nie czuje bólu: albo że ziemia jest złota, ponieważ na małym wzgórku znajdują się maleńkie okruszyny, które rozpuszczone zawierają złoto, które odpowiednio się szuka i gromadzi? 8. Całość elementów wskazuje na jakość materii, nie malutkie odrobinki, które mogą być rozwiane podmuchem; ani morze nie staje się natychmiast słodkie jeśli dodasz do niego i zamieszasz trochę kropelek wody nie solonej: zużyje się ta drobinka w ogromie; i nie tylko jest warte niewiele, lecz jest nic nie warte to co rozchodzi się po wszystkich częściach wielkiego ciała, znika pochłonięte przez jego wielkość135.


Nie ma takiej ludzkiej grupy, którą możnaby nazwać dobrą


L. 1. Wy uważacie, że pośród rodzaju ludzkiego są ludzie dobrzy. Aby w to wierzono może należałoby ich porównać z najgorszymi. 2. I kim są oni? Powiedzcie. 3. Myślę, że filozofowie, ci którzy tylko siebie uważają za najmądrzejszych i z powodu tego imienia podnoszą zarozumiale brwi: mianowicie oni, którzy codziennie z pożądliwościami walczą aby wypchnąć z dusz tam zadomowione skłonności, zdążają wytrwale w walce ku cnocie, a ponieważ nie może być w nich wzbudzona skłonność ku wadom, jakąś siłą zostali popchnięci do porzucenia majątków i bogactw, oddalając w ten sposób od siebie przyczynę upadku: a ponieważ tak czynią i o to się troszczą, ukazują w sposób najwyraźniejszy, że dusze są chwiejne i skłonne do słabości i wad. 4. My zaś uważamy, że to co jest z natury dobre, nie potrzebuje być ani naprawiane, ani nie domaga się ulepszenia, co więcej powinno nie znać co to jest zło, jeśli jakakolwiek forma chce pozostać sobą, w pełni integralną: nie może bowiem przeciwieństwo zawierać się w przeciwieństwie ani parzyste w nieparzystym czy też słodycz zawierać się w goryczy. 5. Kto więc walczy o poprawienie wrodzonej nieprawości duszy, on najwyraźniej dowodzi, że dusza jest niedoskonała, niegodna chwały, chociaż z całym wysiłkiem i uporem opiera się nieprawości136.


Również dla pogan prawda jest domysłem


LI. 1. Lecz rozśmiesza was nasza odpowiedź, gdy mówimy, że dusze nie są potomkami bogów, i nie podajemy przyczyn pierwotnych, dzięki którym zostały stworzone. 2. Jakimże rodzajem zbrodni jest nieznajomość jakiejś rzeczy albo też wyznanie bez udawania, że się czegoś nie wie: i spośród tych dwóch, kto się wam wydaje bardziej godny wyśmiania, ten kto nie rości sobie znajomości rzeczy ciemnych, czy też ten kto utrzymuje, że wie z siebie samego to wszystko co przewyższa ludzkie pojęcie, i co jest owinięte w ślepe ciemności. 3. Jeślibyście się dogłębnie przyjrzeli naturze każdej rzeczy, to zobaczycie, że i wy znajdujecie się w takiej samej sytuacji z powodu której nas ganicie. 4. Mówiąc bowiem, że dusze pochodzą od samego króla i przybierają ludzkie formy, nie stwierdzacie niczego co byłoby ewidentne i jasno światłem prawdy oświecone. 5. Domyślacie się a nie znacie; podejrzewacie, ale nie rozumiecie: gdyż jeśli znać, oznacza zachowywać trwale w duszy to, co poznałeś i widziałeś, to o niczym z tego co twierdzicie nie możecie powiedzieć, żeście widzieli, to znaczy że dusze z najwyższych siedzib i okolic zstępują. 6. Tak więc stosujecie domysły, i nie poznanie wyraźne przez wiarę137. 7. Czym jest zaś domysł, jeśli nie opiniowaniem niepewnym rzeczy i rzucaniem się rozumu na to, co nie jawne 8. Tak więc ten kto domyśla się, ten nie poznaje, ani nie wchodzi w światło dane dla poznania. 9. Co ustaliwszy i stwierdziwszy, również to wasze domyślanie się, któremu tak wierzycie, przez sędziów prawych i mądrych musi być uznane za ignorancję.


Poganie nie potrafią odpowiedzieć na fundamentalne pytania


LII. 1. I nie uważajcie, że tylko wy możecie używać domysłów i że wam jest dozwolone podejrzewać; my też możemy czynić to samo, ponieważ jest dla nas rzeczą wspólną to, na co chcemy odpowiedzieć. 2. Wy pytacie się: skąd pochodzą ludzie i skąd pochodzą ich dusze? 3. Skąd pochodzą słonie, woły, jelenie i osły? 4. Skąd pochodzą lwy, konie, psy, wilki, pantery, czym jest ich dusza i skąd pochodzi? 5. I nie można wierzyć, iż dusze pochodzą z tego platońskiego kielicha, który przyrządził i zamieszał Timajos, ani nie można wierzyć, że szarańcza, szczur, mysz, mól, żaba, stonoga, są ożywiane i żyją ponieważ z tych samych elementów pochodzą przyczyny i początek ich narodzenia, jeśli w nich są obecne ukryte i całkiem niejasne racje aby wyprodukować zwierzę, które w każdym z nich istnieje138. 6. Bowiem niektórzy mędrcy mawiają, że matką człowieka jest ziemia, inni że woda, inni jeszcze łączą te z podmuchem powietrza, nie mało z pośród nich uważa, że słońce jest ich sprawcą, że jego ogniem ożywieni poruszają się w życiowym ruchu. 7. Cóż? Jeśli to nie wchodzi w rachubę, a istnieje jakaś inna rzecz, inna przyczyna, inna racja, jakaś potęga, coś czego imienia nie słyszeliśmy i nie poznaliśmy, coś co ulepiło rodzaj ludzki i zajęło się powstawaniem rzeczy? 8. Czyż nie jest możliwe, że ludzie pojawili się w tym świecie, bez potrzeby odnoszenia ich narodzin do autorytetu Boga pierwszego? 9. Z jakiego powodu uważamy, że Platon - wielki bez wątpienia, święty i mądry - miał rację, kiedy odrzucił, że Bóg najwyższy ulepił człowieka i przeniósł to (akt stwórczy), na nie wiadomo jakich bogów mniejszych, nie chciał też uznać, że dusza ludzka w swej mieszaninie była takiej samej czystości jak dusza świata, a to dlatego - według jego zdania - że budowa człowieka była niegodna Boga i nie odpowiadała Jego najwyższej godności budowa rzeczy tak słabej139?


Dusze są średniej jakości


LIII. 1. Jeśli rzeczy tak się mają, to nie bez racji i nie na próżno wierzymy, że dusze ludzkie są średniej jakości, jako że nie są stworzone z pierwszych rzeczy, podległe są prawom śmierci, są słabych i chwiejnych sił. Przyjmują w podarunku wieczność, jeżeli nadzieję daru tak wielkiego składają w Bogu najwyższym, który jeden sam może jej udzielić oddalając zepsucie. 2. Lecz niemądrą jest nasza wiara. 3. Cóż was obchodzi, czy wierzymy nieodpowiednio lub próżno? 4. Czym wam szkodzimy, albo czym was obrażamy, czy też w czym nieprawnie z wami postępujemy, gdy wierzymy, że Bóg wszechmocny będzie się za nami wstawiał, kiedy zaczniemy odłączać się od naszych ciał by uwolnić się - jak to się mówi - od paszczy Orci140?


Nie można uważać Boga za sprawcę zła


LIV. 1. Tak więc - powie ktoś - bez woli bożej cóż może się stać? 2. Należy rozważyć rzecz starannie, z niemałą uwagą spojrzenia studiować ją, abyśmy uważając, że czcimy bogów przez to poszukiwanie, nie popadli w obrazę ich majestatu, niszcząc ich wielkość. 3. Z jakiego powodu, z jakiej przyczyny? 4. Ponieważ jeśli wszystko dokonało się dzięki jego woli, i nic nie może się stać, albo wydarzyć pośród rzeczy, jeśli nie znajduje się w jego zamyśle, to z tego wynika w sposób konieczny, że wszystko zło zrodziło się także z jego woli. 5. Jeżeli później chcemy stwierdzić przeciwnie, odrzucając od niego przyczyny najgorszych rzeczy: mianowicie że on nie zna zła i nie jest jego stwórcą, jasnym się staje, że albo nie z jego woli te rzeczy się stały, albo co byłoby mówieniem strasznych rzeczy, że on o tym nie wie lub to ignoruje. 6. Jeśli zaś chcemy powiedzieć, iż zło nie istnieje, tak jak to niektórzy uważali i jak im się podobało141, powstaną protestując ludy całego świata i wszystkich narodów, pokazując nam swoje cierpienia i niebezpieczeństwa wielorakie, w których ludzkość w każdej chwili i w każdym miejscu się spala i w których jest rozszarpywana. 7. I wtedy zapytają nas: dlaczego więc jeśli zło nie istnieje, wy powstrzymujecie się od pewnych czynności i prac ? 8. Dlaczego nie czynicie wszystkiego co wam nakazuje niecierpiące zwłoki pożądanie? 9. Dlaczego ustanowiliście straszne prawa, by karały tych co szkodzą? 10. Czyż bowiem może być coś bardziej głupiego i przerażającego, jak utrzymywać z jednej strony, że zło nie istnieje a jednocześnie tych co się mylą-grzeszą, potępiać i skazywać jako złoczyńców142?


Trzeba wykluczyć związek Boga ze złem


LV. 1. Kiedy zaś pokonani przytakniemy, i nie bezpodstawnie przyznamy, że wszystkie rzeczy ludzkie są pełne zła, będą dalej pytać: dlaczego tego zła bóg wszechmocny nie zniszczy, lecz pozwala by się mnożyło i by trwało wytrwale z upływem czasów? 2. Jeśliby przyszło nam z pomocą zrozumienie najwyższego boga i księcia i nie chcielibyśmy plątać się wśród bezbożnych i głupich podejrzeń, należałoby koniecznie odpowiedzieć, że nie wiemy tego i że nie może być to pojęte i że nie pragnęliśmy ani nie usiłowaliśmy przy pomocy jakichkolwiek zdolności poznać: uważajcie za lepszą rzecz, i owszem najlepszą, pozostać w granicach niewiedzy i ignorancji aniżeli mielibyście mówić, że nic się nie dzieje bez woli bożej, i tak rozumując on stałby się przyczyną zła i sprawcą nieskończonej liczby nieszczęść. 3. Powiecie, więc: skąd jest to wszystko zło? 4. Pochodzi z elementów i z ich nierówności - mówią niektórzy mędrcy. I jak to się dzieje, że rzeczy które są pozbawione czucia i sądu są uważane za niegodziwe i szkodliwe, a nie jest raczej rzeczą szkodliwą i niegodziwą, kto rzecz najszkodliwszą i najniegodziwszą użył w celu wykonania jakiegoś dzieła, powinni to rozważyć ci którzy tak utrzymują. 4. Cóż, kim jesteśmy? Skąd przychodzimy? 5. Nie istnieje żadna konieczność, aby na to odpowiedzieć. 6. Tak to, gdy możemy coś powiedzieć, i tak gdy nie jesteśmy w stanie, ani nie możemy; tak jedno jak i drugie, niewiele znaczy dla nas; nie jest dla nas sprawą wielkiej wagi to, czy znamy czy też ignorujemy; zadowoleni jesteśmy tylko z jednej ustalonej rzeczy, że żadna rzecz, która jest szkodliwa lub zdążająca do śmierci nie pochodzi od boga - księcia. 7. To uznajemy, to wiemy, w tym jednym poznaniu wiedzy, prawdy pozostajemy, że Bóg powołuje do istnienia tylko to, co jest dla wszystkich zbawienne, słodkie, co pełne miłości, radości, wesela, co pełne nieskończonych i niezniszczalnych przyjemności, przedmiot ślubów gorących każdego, a poza nim jest śmierć i rozpad143.


Chrześcijanie unikają niepotrzebnych rozważań


LVI. 1. Wszystkich innych rzeczy, jakiekolwiek one nie są, o których zazwyczaj rozmawia się w czasie debat i sporów - od jakich rodziców pochodzą, albo dzięki jakiemu autorytetowi stały się - nie zamierzamy ani wiedzieć, ani się nie troszczymy o ich odkrycie: pozostawiamy je wszystkie ich przyczynom, sądząc że nie mają nic wspólnego z tym czego szukamy. 2. Czy jest coś, czego ludzki geniusz nie odważyłby się obalić lub rozbić tylko przez wysiłek rozróżniania, chociaż nawet to co się starają osłabić jest jasne i przejrzyste i naznaczone znakiem prawdy? 3. Albo jeszcze, czy jest coś, czego nie udaje im się podtrzymać w oparciu o argumenty oparte na prawdopodobieństwie, chociaż jest w sposób najjaskrawszy fałszywe, ewidentnie i wyraźnie kłamliwe? 4. Kiedy ktoś się przekonał, że coś jest albo nie jest, to dowodzi z zamiłowaniem swojej opinii i chce pokonać innych bystrością, szczególnie gdy chodzi o to, co jest dla nas nieznane i ukryte, i ze względu na swą naturę owinięte w mroki. 5. Niektórzy z pośród mędrców myślą, że świat nie zrodził się i nie zginie nigdy, inni uważają go za nieśmiertelny, chociaż zaznaczają, że powstał i był zrodzony; trzecim zaś podoba się mówić, że jest zrodzony i spłodzony i z powodu naturalnej konieczności zginie144. 6. I teraz z pośród tych trzech opini, musi być tylko jedna prawdziwa; zaś nikomu nie brakuje argumentów za pomocą których swoje tezy potwierdzają a innych tezy obalają i podrywają. 7. Dla jednych ten sam świat jest złożony z czterech elementów, dla innych z dwóch, dla innych z jednego, jest ktoś kto je odrzuca wszystkie i utrzymuje, że atomy są pierwszą materią145. 8. I chociaż z pośród tych, tylko jedna teoria jest prawdziwa, a żadna nie jest pewna, to jednak wszyscy w równym stopniu mają pełno argumentów, przy pomocy których dowodzą, że jest prawdą to, co utrzymują i udowadniają fałszywość zawierającą się w teoriach przeciwnych. 9. Tak to niektórzy z nich negują istnienie boga; inni ukazują, że nie interesuje się wcale istnieniem ludzi: a inni natomiast, że interweniuje w sprawy ludzkie i ziemskimi kieruje146.


Istnieje wiele opinii odnośnie duszy


LVII. 1. Ponieważ rzeczy tak się mają i nie może być inaczej, ale tylko jedna z pośród wszystkich opinii jest prawdziwa; walczą więc wszyscy na argumenty, aby przy pomocy prawdopodobieństwa przy własnych opiniach obstawać albo też przeciwne negować. 2. Nie w inny, czy też w całkiem odmienny sposób rozmawiają na temat uwarunkowań dusz. 3. Ten utrzymuje, że są one wieczne i przeżyją koniec śmiertelników, inny nie wierzy że przeżyją koniec, lecz że ze wszystkimi ciałami zginą: zdaniem innego nie trwają one wiecznie, lecz porzuciwszy ciało zostaje im dane trochę życia, następnie wpadają ponownie pod prawa śmierci147. 4. Te wszystkie teorie nie mogą uczestniczyć w prawdzie, mimo to tak mocnymi i skutecznymi dowodami walczą, że nie możesz znaleźć tego, który wydawałby się fałszywy, mimo że spostrzegłeś, iż ze wszystkich stron wyrażane są różne punkty widzenia i brzmią głosy sprzeczne. 5. To na pewno by się nie przydarzyło, jeśliby ludzka ciekawość mogła osiągnąć pewność, albo odkrycie jednego było potwierdzone przez zgodę pozostałych. 6. Lecz jest to rzecz próżna i daremna, uznawać coś tak, jakby się to znało albo też utrzymywać, że się coś wie co może jest prawdziwe, ale może być obalone, lub przyjąć za prawdziwe to, co nie jest prawdziwe, a przez ludzi jakby w halucynacji jest wypowiadane. 7. I jest rzeczą słuszną iż tak jest. 8. W rzeczywistości nie mierzymy rzeczy boskich przy pomocy boskiego rozumu, lecz ludzkich rozumowań i gdy uważamy, że coś powinno się dokonać, to wtedy utrzymujemy, że było rzeczą konieczną aby się tak dokonało.


Także poganie ignorują naturę wielu rzeczy


LVIII. 1. Cóż więc ? My sami tylko ignorujemy, nie wiemy, któż jest stwórcą dusz, któż je ustanowił, z jakiego powodu został człowiek ukształtowany, skąd wzięło się zło, i dlaczego najwyższy Król pozwolił, by te rzeczy istniały i dokonywały się i nie oddalił je od spraw ludzkich? 2. Wy to zbadaliście i znacie którąś z tych rzeczy? 3. Jeśli chcielibyście jakiś domysł zuchwały przedstawić, możecie wytłumaczyć i objawić nam, czy ten świat, który nas zawiera jest niezrodzony, czy też w czasie ukształtowany? 4. Jest ukształtowany, czy też zrobiony, w jaki sposób i z jakiego powodu? 5. Czy możecie ukazać i wytłumaczyć, dlaczego nie pozostaje nieruchomy i stały, lecz zawsze po orbicie148 krąży? 6. Z własnej woli i spontanicznie porusza się, czy też pod wpływem jakichś impulsów jakiejś siły jest kręcony? 7. A miejsce lub przestrzeń w której jest położony i się obraca, co to jest? Jest skończone albo nieskończone, próżne czy pełne? 8. Czy go utrzymuje oś, która opiera się na końcach biegunów; albo też dzięki własnej sile opiera się, utrzymywany w równowadze dzięki wewnętrznemu podmuchowi? 9. Czy możecie jeśli zostaniecie zapytani wyjaśnić i naukowo ukazać, dlaczego śnieg ukazuje się w formie drobnych kruszynek na kształt piórek? 10. Dla jakiej racji, z jakiej przyczyny początek dnia nie pojawia się na zachodzie i światło nie kończy się na wschodzie? 11. W jaki sposób to samo słońce przez ten sam kontakt, tyle różnych i przeciwnych rzeczy wytwarza? 12. Czym jest księżyc, czym są gwiazdy, dlaczego księżyc nie pozostaje zawsze taki sam, albo dlaczego wokół całego świata wypadało poprzyczepiać te małe ciałka ogniste? 13. Dlaczego niektóre z nich są małe, inne szersze i większe, jedne o matowym świetle a inne o światłości ostrej i błyszczącej?


Nie można poznać naturę wszystkich zjawisk


LIX. 1. Jeśli stoi przed wami otworem, to co się wam podoba wiedzieć, jeśli jest łatwo osiągalna wiedza o rzeczach, wytłumaczcie nam i powiedzcie, w jaki sposób i w jakim celu powstaje deszcz, jak to jest, że woda, która ze swej natury spada w dół i zmierza ciągle ku płynięciu i cieknięciu, pozostaje zawieszona wysoko w powietrzu? 2. Wytłumaczcie więc nam i powiedzcie, co sprawia, że grad jest rzucany. Co sprawia, że deszcz pada kropla po kropli? Co powoduje spadanie ulew? Co rozpościera śnieg pod postacią płatków i listków? Skąd się bierze wiatr i czym jest, dlaczego zmieniają się pory roku, podczas gdy można było ustanowić tylko jedną, ażeby był jeden rodzaj pogody, aby niczego nie brakowało doskonałości świata? 3. Jaka jest przyczyna i cel, że morza są słone, wody zaś śródziemne jedne są słodkie i ciepłe, inne gorzkie i zimne? 4. Z jakiej materii zbudowane jest i umocnione wnętrze ciała ludzkiego, w jaki sposób kości są twarde, z czego są wnętrzności, z czego żyły na kształt rur i przewodów? 5. Dlaczego, chociaż byłoby pożyteczniejszą rzeczą żebyśmy byli oświeceni większą ilością oczu, aby nas chronić przed ślepotą, to mamy tylko dwoje nędznych? 6. Z jakiego powodu i w jakim celu zostały uformowane i posłane tak niezliczone i nieskończone gatunki dzikich zwierząt i żmii? 7. Co robią na świecie puchacze, orły i sępy, co inne skrzydlate i ptaki pozostałe? 8. Co robią różne rodzaje mrówek i robaków, które przynoszą tyle nieszczęść i szkód, co robią pchły, bezwstydne muchy, pająki, myszy, szczury, pijawki, stonogi? 9. Co robią kolce, ciernie, owies, kąkol, nasiona trawy oraz krzewiny tak te miłe dla nosa jak i te nieprzyjemne? 10. I owszem, jeśli uważacie, że możecie coś wiedzieć i pojąć, powiedzcie nam; co to jest pszenica, orkisz, jęczmień, proso, cieciórka, fasola, soczewica, melon, kminek, czosnek, cebula? 11. Jeśli są dla was owocne i wam służą jako jedzenie, to jednak z tego nie jest ani łatwo, ani lekko wywnioskować czym są, dlaczego otrzymały tę formę i z powodu jakiej konieczności musiały mieć ten smak, zapach, barwę którą mają a nie inną, czy może mogłyby przyjąć inne? 12. Później te rzeczy czym są(to znaczy smak, właśnie smak), a inne; skąd się bierze taka różnica jakości? 13. Z powodu elementów i zasad pierwszych rzeczy, mówicie. 14. Tak, elementy są gorzkie albo słodkie, o pewnym zapachu, kolorze; uważamy, że z ich zlepienia powstają w rodzących się rzeczach jakości, z których tworzy się słodkość, albo też jest tworzone coś co szkodzi naszym zmysłom (jest nieprzyjemne).


Chrześcijanie przyjmują nauczanie Chrystusa - Boga


LX. 1. Teraz więc, podczas gdy także wam samym umykają początki tylu rzeczy, umykają przyczyny, cele, i nie możecie wyjaśnić to, co zostało uczynione i dlaczego, albo dlaczego nie powinno być; wy krytkujecie i niszczycie naszą powściągliwość, kiedy my wyznajemy, że nie znamy tego co nie można poznać, ani nie chcemy szukać czy badać tego, czego i tak nie można pojąć w sposób jasny, chociażby nawet tysiące serc ludzkich zajęło się na różne sposoby tymi domysłami. 2. Dlatego Chrystus, przez was niechciany Bóg, mówię Bóg, Chrystus - to należy często powtarzać, aby uszy niewierzących zostały otwarte i rozkryte - przemawiając w postaci ludzkiej z polecenia Boga Najwyższego, wiedząc, że śmiertelni są z natury ślepi i nie mogą żadnej prawdy pojąć, chociażby była postawioną przed ich oczami; gdy są zaś o czymś przekonani, coś uważają za ewidentne i poznane, nie unikają z powodu swoich podejrzeń siania kłótni i podejmowania się sporów. 3. To wszystko przykazał nam zostawić i wyrzec się tego, by tymi rzeczami które są daleko od naszego poznania na próżno nie poruszać naszych myśli, lecz na ile jest to możliwe do Pana Wszechświata całym naszym umysłem i duszą się przybliżyć, wznieść się z tych miejsc i ku niemu poprowadzić naszych serc chwiejne pragnienia, wiecznie o nim pamiętać i uformować sobie choćby nie wiem jaki(słaby) Jego obraz, chociaż nie może być określony przez żadną wyobraźnię: bowiem z wszystkich rzeczy które zawiera mrok szanownej boskości, On jeden nie podlega wątpieniu, jest prawdziwy149: o nim nikt nie może wątpić, chyba że jest pozbawiony rozumu lub jest szaleńcem beznadziei, jest wystarczające znać Jego, aby nie znać niczego innego i aby znaleźć prawdziwą i najwyższą wiedzę trwając w poznaniu Boga, głowie wszystkich rzeczy.


Potępienie ludzkiej ciekawości


LXI. 1. Po co macie poszukiwać, odkrywać, któż uczynił człowieka, jaki jest początek dusz, kto wymyślił przyczyny zła, czy słońce jest większe od świata, czy też tylko jedną stopę długości mierzy, obcym światłem, czy też własnym blaskiem błyszczy księżyc? 2. Wiedza o tym, jest żadną pomocą, niewiedza żadną stratą150. 3. Złóżcie to wszystko na Boga i zostawcie jemu znajomość, dlaczego i skąd jest, powinno być, albo też nie powinno, czy coś jest niezrodzone czy też istnieje przez narodziny, należy zniszczyć czy też zachować, spalić, rozwiązać, czy też ponownie zostanie odnowione w doskonałości. 4. Nie możecie w sposób dowolny gmatwać się w takie rozważania i zajmować się czymś tak odległym i niepotrzebnym. 5. Wasze położenie (sprawa) jest zagrożone - chodzi mi o zbawienie waszych dusz - jeśli nie zabierzecie się za poznanie Boga najwyższego, oczekuje was okrutna śmierć po tym jak zostaniemy uwolnieni z więzów naszego ciała, śmierć która nie przynosi natychmiastowej zagłady, lecz w odstępach czasu nas pożera, poprzez kary okrutnych cierpień151.


Śmierć nie jest automatycznym wejściem do nieba


LXII. 1. Niech was nie pociąga, albo też niech was nie zwodzi ulotną nadzieją to co liczni, bardzo zarozumiali mądrale mawiają, a mianowicie, że są zrodzeni przez Boga i nie podlegają prawom fatum152, ażeby otworzyć sobie pokoje niebieskie, prowadzą życie w sposób bardziej ograniczony, a po śmierci ludzkiej niczym nie zatrzymywani, tak jak do ojcowskiej siedziby powracają; ani to co magowie udawadniają, że posiadają modlitwy polecające, którymi złagodzone są nie wiem jakie moce, ukazują łatwe drogi tym, którzy się wysilają do nieba podlecieć; ani to, co obiecuje Etruria153 w księgach acherontejskich154, a mianowicie, że ofiarując krew zwierząt pewnym bóstwom, dusze stają się boskie i wolne od praw śmiertelności. 2. Obiecanki te próżne są i daremnie pobudzają do ślubów/obietnic/. 3. Zbawić dusze nie może nikt inny, tylko Bóg Wszechmocny, i nie ma nikogo innego oprócz niego, kto może ją uczynić długowieczną, udzielić jej ducha wieczności, tylko ten, który jedyny jest nieśmiertelny i wieczny, w żaden sposób nie ograniczony czasem. 4. Ponieważ wszyscy bogowie, tak ci prawdziwi jak i ci, co takimi poprzez plotki i opinie są określani, z jego woli i dobroci są nieśmiertelni i wieczni; jak więc się to dzieje, że innym udzielają tego, co sami mają nie z natury lecz zostało im darowane mocą przez kogoś większego? 5. Niechby zabijała Etruria ile by chciała ofiar, niech wypierają się mędrcy tego wszystkiego co ludzkie, magowie niech upraszają i błagają wszystkie potęgi: lecz jeśli dusze nie otrzymają od Pana wszechświata to czego domaga się rozum - to znaczy przez jego przykazanie - będą bardzo żałowały, że stały się pośmiewiskiem, gdy później poczują, że zaczynają ginąć.


Motywy posłania Chrystusa są tajemnicą


LXIII. 1. Lecz mówią: jeśli Chrystus był posłany przez Boga, po to aby nieszczęśliwe dusze od zgubnej śmierci wybawić, to czym zasłużyły sobie wcześniejsze wieki, które przed jego przyjściem z powodu swej śmiertelnej kondycji zostały zniszczone? 2. Czy możecie wiedzieć, co stałoby się z duszami dawnych, starożytnych śmiertelników, jeśliby były one w jakiś sposób wsparte, oświecone, zaopatrzone? 3. Czy wiecie to - pytam - czego można było się dowiedzieć słuchając nauczającego Chrystusa: skończone czy też nieskończone są wieki odkąd pojawił się rodzaj ludzki na ziemi, kiedy po raz pierwszy dusze zostały związane z ciałami, kto jest sprawcą tego związania, co więcej, któż jest tym co człowieka zrobił, gdzie poszły sobie dusze starożytnych, w jakich częściach lub regionach były, zniszczalne czy też nie, czy mogło dosięgnąć je niebezpieczeństwo śmierci155, jeśliby w czasie odpowiednim nie przyszedł Chrystus ze swoją mocą zachowawczą? 4. Odłóżcie te troski i nieznane dla was sprawy pozostawcie156: przebaczenie Królewskie dosięgło również i te dusze, jednakowo na wszystkie spłynęły boskie dobrodziejstwa, są zachowane, wyzwolone i porzuciły śmiertelne uwarunkowanie, które los im dał. 5. W jaki sposób, jakie i kiedy? 6. Jeśli nie bylibyście zarozumiali, pyszni, wyniośli, to już od dawna moglibyście się tego dowiedzieć od Chrystusa157.


Dar zbawienia jest ofiarowany wszystkim


LXIV. 1. Lecz jak mawiacie: jeśli Chrystus przyszedł aby rodzaj ludzki zachować, dlaczego nie uwalnia wszystkich z równą szczodrością? 2. Dlaczego nie wyzwala jednakowo tych, których jednakowo woła? 3. Czy odtrąca, albo odrzuca od miłosierdzia bożego kogoś, ten który daje jednakowo - wielkim, maluczkim, sługom, kobietom i dzieciom - możliwość przyjścia do niego? 4. Wszystkim -mówi on- otwarte jest źródło życia, nikomu nie jest