Krzysztof Homa SI
Szkice z historii filozofii
Między gnosis a pistis.
Arnobiusz z Sicca. Filozof media qualitas.
Analiza filozoficzno-filologiczna Adversus Nationes ze szczególnym uwzględnieniem księgi drugiej wraz z jej tłumaczeniem.
Kraków 2000-2004
[II] Część druga: Filozofia poznania czy gnoza
4. Krytyka Teorii poznania
Przystępując do analizy teorii poznania, którą lub którymi posługiwał się Arnobiusz napotykamy na trudność związaną z charakterem dzieła. Arnobiusz polemizując ze swoimi słuchaczami, posługuje się często metodami stosowanymi przez współczesnych mu oratorów. Metoda zastosowana zależy także od celu, który chce się osiągnąć. Tak więc możemy zaobserwować jak Arnobiusz stosuje metodyczne powątpiewanie gdy chce podważyć dogmatyzm pogan odnośnie ich wierzeń, jak dochodzi do pewności poznania opierając się na autorytecie Objawienia, chociaż sam wcześniej podważał zasadność odwoływania się do jakichkolwiek autorytetów. Podważa zdolności poznawcze duszy i rozumu, ale jednocześnie wzywa słuchaczy, aby byli otwarci na to, co przez naturę Bóg im objawia. Odnosi się wrażenie, iż również w tym, co dotyczy poznania Arnobiusz bardzo mocno akcentuje pasywność. To znaczy, człowiekowi poznanie jest dane, jego wartość zależy od tego, który je przekazuje i od stopnia naszego otwarcia na nie. Poznanie nie jest widziane jako autonomiczna działalność człowieka, gdy taką się staje prowadzi do błędnych mniemań i działań z nich wynikających. Związane jest to zapewne z celem jakie ma poznanie, poznanie najwyższej prawdy, prawdy o zbawieniu przez Boga. Jeśli poznanie nie prowadzi do Boga, to jest to tylko czcze mniemanie(opinio). Arnobiusz uprzedza poniekąd filozofię średniowiecza, która będzie stawiała poznaniu podobny cel. Prawda do której dąży poznanie nie jest ideą, jest to poznanie "osobowe", poznanie Chrystusa. Również w tym aspekcie Arnobiusz wydaje się być ciekawym filozofem, przybliżającym się do nurtu neoplatońskiego, chociaż paradoksalnie jest bliższy filozofii żydowskiej, która próbuje ukazać rzeczywistość wyjaśniając relacje, a nie koncentrując się wyłącznie na bycie. Tak jak dla Platona kluczem jego filozofii jest teoria poznania1, podobnie i dla Arnobiusza, kluczem jego myśli jest epistemologia, nie do końca systematyczna, ale możliwa do określenia w zasadniczych elementach. W poprzedniej części spotkaliśmy się już częściowo z elemetami teorii poznania, w tym co dotyczyło religii, kultów. Teraz naszą refleksję rozszerzymy na szkoły filozoficzne do których odwołuje się w jakiś sposób Arnobiusz. Pozwoli to poznać jego warsztat filozoficzny. Ponieważ Arnobiusz pisze przeciwko poganom ale dla biskupa, to w jego pracy są dwa poziomy: literatury i argumentacji klasycznej oraz literatury i argumentacji chrześcijańskiej. Często trudno je rozgraniczyć. Wielu apologetów jest jednocześnie oratorami i korzysta z dorobku filozofii klasycznej. W okresie kiedy żyje Arnobiusz te dwa światy istnieją jednocześnie. Dlatego też i w tej części dotyczącej metod i źródeł poznania, będą się one przeplatały. Refleksję nad epistemologią Arnobiusza rozpocznę od logiki w rozumieniu jakie nadaje się teorii poznania i metafizyce w szkołach okresu helleńskiego a więc w epikureiźmie2 i stoicyźmie a także częściowo w eklektyźmie.
4.1. Logika
Analizę naszą rozpoczynamy od stoików, gdyż byli tymi, którzy po raz pierwszy użyli tego terminu dla określenia nauki o kryteriach prawdy, nauki o logosie w znaczeniu rozumu i mowy3. Filozofowie przed Platonem utożsamiali ontologię z logiką. Rzeczywistości przypisuje się wszystkie cechy tego co pomyślane o tej rzeczy. Widać to w sposób szczególny w filozofii Parmenidesa. On nie tylko stwierdza, że myśleć to znaczy myśleć coś co jest4, lecz stwierdza, że realnym jest byt tak jak jest pomyślany przez intelekt, przypisując bycie do różnych przedmiotów, które doświadczenie nam ofiarowuje. Wnioskuje stąd Parmenides, że bycie, które jest orzekane o różnych przedmiotach jest jedno i to samo. Można uważać, że bycie Parmenidesa jest hipostazą bytu logiczno-słownego: spójki być.
4.1.1. Logika stoików - sylogizmy hipotetyczne
Wracając do logiki stoików należałoby przede wszystkim przedstawić teorię Sekstusa Empiryka. Działał on prawie w tym samym czasie co Arnobiusz. Logika stoików nie jest logiką nazw, lecz logiką zdań, systemem reguł wnioskowania. Reguły te zwane są sylogizmami hipotetycznymi, w odróżnieniu od sylogizmów kategorycznych Arystotelesa. Sylogizmy stoickie są regułami wnioskowania, tzn. przepisami podającymi różne sposoby niezawodnego wnioskowania: mówię, że uznawszy uprzednio takie a takie zdania, wolno uznać takie to a takie zdania. Wyróżniali stoicy także sylogizmy „niedowodliwe”, przyjęte bez dowodu jako słuszne, twórcą ich był rzekomo Chryzyp. Logika stoików jest także dwuwartościowa. Każde zdanie jest bądź prawdziwe bądź fałszywe. Sposób rozumienia implikacji był przedmiotem sporów, w którym rywalizowały ze sobą dwie koncepcje. Nas interesuje koncepcja reprezentowana przez Diodorosa Kronosa z Megary, to znaczy, że p ściśle implikuje q, czyli nie jest możliwe, że p jest prawdą i q jest fałszem5. Ta dwuwartościowość jest obecna w dowodzeniu Arnobiusza.
4.1.2. Zasady logiczne Arnobiusza
Większość tych zasad zawarta jest w drugiej księdze, która też jest najbardziej filozoficzną z pośród wszystkich ksiąg.
Nie wydaje się, aby Arnobiusz usiłował systematyzować swoją doktrynę, natomiast można dostrzec w jego poglądach pewną teorię logiczną, która jest charakterystyczna dla tego okresu historii. Chociaż nie jest on jednolity w swoich argumentacjach, to możemy dostrzec pewne zasady, którymi się kieruje. Przyjrzyjmy się teraz pięciu zasadom logiki Arnobiusza.
4.1.2.1.Nie ma poznania bez zawierzenia - dyskusja z Celsusem.
Stawiając tezę wierzę, że ta teza jest prawdziwa. Pisze o tym odpowiadając na zarzut swoich słuchaczy, że chrześcijanie wierzą, a nie wiedzą. Arnobiusz podważa ten zarzut ukazując jak każda decyzja ludzka oraz wiedza zdobyta w skutek doświadczenia przechodzi przez etap wiary: Powiedzcie nam... napojeni napojem czystej mądrości, czy jest w życiu jakaś działalność, jakieś ważne zajęcie, które nie rozpoczynałoby się od uprzedniej wiary?6 Być może jest to echo jakiejś dyskusji na temat relacji pomiędzy gnosis i pistis, tym bardziej, że jest to czas, w którym ta dyskusja była żywa. Celsus zarzucał chrześcijanom, że wierzą w sposób bezrozumny: Quidam /christiani/, inquit Celsus, neque dare neque accipere causas volunt eorum quibus adhaeserunt; sed hoc illorum est: Noli inquirere, crede potius; et: Fides tua te servabit. Haec etiam illis verba tribuit: Mala est huius mundi sapientia, bona autem stultitia7. Celsus dla celów polemicznych przekręca teksty z Biblii8. Nie ma w Piśmie św. przeciwstawienia wiary i rozumu. Kiedy Jezus mówi "wierz" nie wzywa do rezygnacji z rozumu. Wzywa do odwagi, która przekracza to co doświadczalnie można zweryfikować. Wiara odnosi się tutaj nie do doktryny, ale do cudownej obecności bożej.
Arnobiusz korzysta z argumentów, które daje Orygenes zbijając argumentację Celsusa. Podaję wersję łacińską dzieła Orygenesa, by zobaczyć lepiej podobieństwo między porównywanymi autorami.
Orygenes –Quis enim navigat, aut uxorem ducit, aut liberis dat operam, aut in terram spargit semina, quin ad haec facienda fide meliorum adducatur, quamvis secus possit accidere, et aliquando accidat?
Arnobiusz –Peregrinamini, navigatis: non domum vos credentes peractis negotiationibus remeaturos? terram ferro scinditis, atque oppletis seminum varietate..., coniugalia copulatis consortia....liberorum suscepitis prolem...9.
Widać tutaj wyraźną zależność Arnobiusza od Orygenesa10. Zależność ta dotyczy argumentu: każde działanie ludzkie poprzedzone jest aktem wiary, jak i użytego słownictwa. Wspólne słownictwo:
Orygenes Arnobiusz
Navigat navigatis
Uxorem ducis,liberes datoperam//coniugalia copulatis consortia
Terram spargit //terram scinditis
Fide adducatur //non credentes peractis
Oczywiście należy pamiętać, że Orygenes pisał po grecku, tutaj zaś mamy zachowany fragment w łacińskim przekładzie. Według niektórych autorów, Arnobiusz sam dokonywał przekładów, co ma świadczyć o znajomości języka greckiego. Podobna sytuacja istnieje w relacjach do Klemensa Aleksandryjskiego. Nie upoważnia nas to jednak do wnioskowania o ścisłej zależności Arnobiusza od Orygenesa, ale raczej jest potwierdzeniem wspólnych źródeł. Jeden i drugi jest wychowankiem prowincji rzymskiej, znajdującej się w tym czasie pod silnym wpływem kultury helleńskiej i łacińskiej. Czy Arnobiusz zna Celsusa za pośrednictwem Orygenesa? Trudno dać wiążącą odpowiedź. Ten przykład może być jakimś wskazaniem, ale na pewno nie jest wystarczającym dowodem.
4.1.2.2. Pistis contra logos
Celsus zarzuca chrześcijanom, iż nie znają przyczyn rzeczy. Używa tutaj pojęcia stoickiego logos, czyli rozumne prawo, które jest przedłużeniem zasad kierujących kosmosem. Arnobiusz wielokrotnie będzie wracał do tego zarzutu, ukazując, że nie jest rzeczą konieczną znać przyczyny, szczególnie gdy są one niedostępne dla naszego rozumu na drodze rozumowej aktywności. Arnobiusz nie odrzuca wartości rozumowego poznania lecz wskazuje na jego ograniczenie. Poszerza pojęcie poznania o iluminację, w której rozum jest bierny. Postawę rozumu wobec iluminacji nazwać możemy wiarą – pistis - fides. Nie ma ona tego negatywnego znaczenia, które wyraża się przez credulitas11 – łatwowierność, czyli bezkrytyczne przyjmowanie cudzych doktryn. Arnobiusz podaje całą serię kryteriów na których oparł swój krytycyzm. Najważniejszymi kryteriami są pojęcia Boga i człowieka, o nich będzie mowa później.
4.1.2.3. Fundament prawdy tkwi w źródle jej pochodzenia -kryterium auctoritatis
Arnobiusz dostrzegł pewien rodzaj postawy u filozofów starożytnych: za prawdę przyjmowali opinie wcześniejszych filozofów. Dostrzegając sprzeczności między tymi doktrynami dochodzi do wniosku, że prawdy filozofów są przekonaniem, a nie wiedzą: Czyż nie wierzy każdy z was temu lub innemu autorowi? A prawda o której jest przekonany, że była wypowiedziana przez innego, czyż nie broni jej tak jakby w nią wierzył12. W tym rozumowaniu Arnobiusza widzimy pewne podobieństwo z Cyceronem, który w Lukullusie traktującym o pozycji akademii odnośnie poznania, tak pisze o przeciwnikach akademii: Kiedy mówią, że we wszystkim dają wiarę temu, kto w ich przekonaniu był mędrcem, zgodziłbym się z nimi, jeśliby ludzie ciemni i nieukształtowani zdolni byli mędrca rozeznać /bo jak mi się wydaje rozstrzygnięcie, kto jest naprawdę mądry, wymaga właśnie największej mądrości/. Niechajby zresztą wedle swej możności wybrali jedno z dwojga: albo po wysłuchaniu wszystkiego i po zapoznaniu się także z poglądami drugich wydali własny osąd, albo raz rzecz posłyszawszy oparli się na powadze kogoś jednego; ale nie wiem, jak się to dzieje, że bardzo wielu ludzi woli błądzić i z największą zaciętością bronić raczej mniemań przez siebie ulubionych niźli bez uporu dociekać, które z twierdzeń byłoby najpewniejsze13.
W pełni z tym stwierdzeniem zgadza się Arnobiusz. Idzie jednak dalej i wskazuje na mędrca i na mądrość. W tym względzie Arnobiusz przekracza sceptycyzm wskazując pozytywne rozwiązanie - jest nim autorytet Jezusa: wy wierzycie Platonowi, Croniuszowi, Numeniuszowi, komu się wam podoba: my wierzymy Chrystusowi, w nim znajdujemy pokój14. Antioch, uczeń Filona, pójdzie w kierunku dogmatyzmu odwołując się do autorytetu Platona, Cyceron przyjmie postawę bardziej ostrożną, nie opowiadając się jasno za żadną szkołą. Arnobiusz opowiedział się za Chrystusem.
4.1.2.4. Wiedza-episteme według Arnobiusza.
Arnobiusz w sposób negatywny podważa wiedzę i sposób dochodzenia do niej, pyta się pogan skąd pochodzi ich wiedza, jak ją zdobywają. Twierdzi, że logika, gramatyka, retoryka nie mogą być źródłem wiedzy: Skąd -pytam- otrzymaliście tak wielką mądrość, skąd taka bystrość i energia. Arnobiusz dostrzega, że poganie przyjmują jako aksjomaty twierdzenia różnych filozofów, natomiast odmawiają autorytetu Chrystusowi: Proponujecie nam wasze argumenty i wasze chytre domysły; lecz jeśli Chrystus użyłby tych argumentów przed zebranym ludem, któż słuchałby go... któż chociaż nie wiem jak głupi i łatwowierny naśladowałby go, podczas gdy on wychwalałby rzeczy puste i nieistniejące15. Poganie natomiast podziwiają i zachwycają się wiedzą filozofów i uczonych. Dochodzi Arnobiusz do stwierdzenia, że przyczyną takiej postawy jest kłamstwo, któremu ulegli poganie, to znaczy przyjęli za prawdę to co prawdą nie jest, prawdą zaś wzgardzili16. Dokonało się to pod wpływem tych, którzy sami pobłądziwszy innych na manowce sprowadzili. Nie chodzi tutaj o filozofów starożytnych lecz raczej o tych, którzy zwracali się przeciwko chrześcijanom; Celsus, Lukianus z Samosaty, Porfiriusz, Apulejusz17.
4.1.2.5. Aksjomaty logiczne Arnobiusza.
Analizując drugą księgę apologii Arnobiusza możemy wyodrębnić serię zasad logicznych, którymi kieruje się Arnobiusz. Oto dziewięć aksjomatów, które są fundamentalne dla oratora z Sicca.
a - Nieliczne wyjątki nie stanowią reguły18
Zasadę tę stosuje Arnobiusz aby odpierać argumenty swoich przeciwników, którzy twierdzili iż było wielu ludzi idealnych, a z tego wynikało, że człowiek jest istotą idealną o pochodzeniu boskim. Według Arnobiusza, doświadczenie oraz historia dają nam liczniejsze dowody na słabość ludzką. Wspomina o filozofach: twierdzicie, że pośród rodu ludzkiego są ludzie dobrzy, ponieważ są za takich uważani, wystarczyłoby ich skonfrontować z najgorszymi. Lecz powiedzcie, kim oni są? Powiedzcie! Filzofowie, myślę, że tylko oni uważają, że są najmądrzejsi..., lecz czyż nie jest prawdą, że każdego dnia walczą ze swoimi pasjami, ze względu zaś na cnotę starają się zniszczyć i wykorzenić ze swoich serc złe wrodzone skłonności?... Kto zaś walczy w celu naprawienia błędów wrodzonych duszy, w sposób jasny dowodzi iż jest niedoskonały i godny napomnienia, chociaż opiera się im wytrwale i uparcie19. Dowodzenie Arnobiusza jest proste, przykłady życia cnotliwego, pewne wyjątki nie można uznać za regułę. Przykład filozofów jest dosyć przewrotny. Są wyjątkiem, niektórzy z nich żyli w sposób bardzo ascetyczny, wyrzekając się przyjemności (cynicy, przedstawiciele pitagorejczyków, stoicy...), walka z pasjami/epithymia, jest dowodem na niedoskonałość ludzkiej natury. Arnobiusz zestawia dwa porządki ontologiczny i moralny. Pokazuje iż moralna poprawność nie jest dowodem na ontologiczną doskonałość. Natomiast wydaje się sugerować, że warunkiem doskonałości jest ontologiczna doskonałość, czyli to co z natury doskonałe, może być prawdziwie doskonałe. Człowiek walcząc ze skłonnościami wrodzonymi, potwierdza walką swą niedoskonałość. Dlatego więc opinia głosząca boskość człowieka jest tylko opinią, a nie pewną wiedzą godną przyjęcia. Arnobiusz jest tutaj bardzo bliski Cycerona, który był zwolennikiem probabilizmu, uznając tylko to, co mu wydawało się najbardziej prawdopodobne20. Probabilizmu nauczył się Cyceron od Filona z Laryssy mistrza swojego oraz mistrza Antiocha z Askalonu21. Rozprawy Akademickie przedstawiają spór, który toczył się pomiędzy Antiochem i Filonem zakończony dziełem Sosos na który Filon z powodu śmierci nie odpowiedział. Cycero był w teorii poznania zwolennikiem Filona. Cała piąta rozmowa z De finibus jest natomiast wyłożeniem teorii etycznych Antiocha poprzez usta Pizona.
b - część jest w całości, nie całość w części22
Zasada ta jest wypowiedziana w kontekście zbijania argumentu polegającego na tym, że z istnienia kilku osób dobrych chce się wnioskować o dobru wszystkich. Wyjątek więc potwierdzałby regułę. Dla obalenia takiego poglądu daje następujący przykład: Wszyscy uznajemy, że rodzaj ludzki powinien być oceniany i sądzony nie w oparciu o niewielką liczę dobrych, ale w oparciu o wszystkich pozostałych. Część jest w całości, nie całość w części. To co powszechne powinno przyciągać do siebie to co częściowe, nie powinna być zaś całość odnoszona do części. Co stałoby się, gdybym nazywał zdrowym człowieka, którego wszystkie członki są zniszczone i podlegają cierpieniu, a tylko w paznokciu nie odczuwa żadnego bólu? ... Całość wszystkich elementów pokazuje jakość danej rzeczy... morze nie staje się słodkie przez dodanie do niego kilku kropel wody bardziej czystej; ta maleńka ilość rozpuści się w nieskończoności...23. Argumentując w ten sposób, odrzuca twierdzenie o dobroci ludzkiej. Można dopatrzyć się w tym tekście kolejnego aksjomatu, a mianowicie:
c - To, co powszechne powinno przyciągać to co częściowe, nie zaś to co powszechne naginać do części24.
Tym aksjomatem dopełnia wcześniejsze dwa. Arnobiusz bowiem wydaje się przyjmować kryterium ilościowe a nie jakościowe w ocenianiu wartości. Potwierdza to przykład obrazujący powyższy aksjomat: Czy można nazwać złotą ziemię, ponieważ na szczycie jakiegoś wzniesienia znajdują się malutkie bryłki zawierające je, rozpuszczone zaś uwalniają złoto, które zostaje zebrane z pomocą odpowiednich metod25? Arnobiusz jest radykalny, jest to zapewne radykalizm polemiczny, mający na celu pokazanie, że wnioskowanie musi być oparte na wystarczającej ilości pozytywnych przykładów. Można przynać rację Arnobiuszowi, kiedy twierdzi iż niewielu dobrych nie jest dowodem na ontologiczne dobro rodzaju ludzkiego, lecz trudno się z nim zgodzić, iż kryterium ilościowe jest zasadniczym kryterium oceny wartości człowieka. Wytłumaczeniem może być kontekst dyskusji, w której przeciwnicy wydają się bronić teorii o naturalnej doskonałości rodzaju ludzkiego, odwołując się do przykładów osób wyjątkowych(Sokrates, Platon, filozofowie). Arnobiusz od dyskusji na temat doskonałości moralnej przechodzi do dyskusji na temat doskonałości ontologicznej. Godzi się na możliwość istnienia osób poprawnych moralnie, lecz dla niego jest to jeszcze jeden dowód na niedoskonałość ontologiczną człowieka, gdyż doskonałość moralna jest wynikiem walki, czymś nabytym a nie istotowym. Kolejny aksjomat logiczny będzie jeszcze bardziej precyzował sposób dowodzenia Arnobiusza.
d - Ta sama przyczyna nie może powodować dwóch różnych skutków26.
Stwierdzenie to pada w dyskusji z filozofami platonizującymi, którzy uważali, że dusza jest nieśmiertelna, a łącząc się z ciałem zatraca pamięć o tym co widziała. Arnobiusz nie spiera się tutaj nad rolą ciała w procesie przypominania, lecz dostrzega brak logiki w argumentacji, co już samo czyni argumentację nieskuteczną. Pisze Arnobiusz: jeśli członki są przeszkodą sprawiającą, że nie mogą te które nazywacie duszami przypomnieć sobie ich dawną wiedzę, to jak to się dzieje, że złożone w ciele pamiętają o tym, że są duszami, że nie mają natury cielesnej, że są obdarzone nieśmiertelnością, pamiętają jaki stopień zajmują w hierachii bytów....z jakiego powodu zostały posłane w tę najdalszą część świata, jakie właściwości przyniosły ze sobą i z jakich sfer... w jaki sposób wiedzą, powtarzam, że były bardzo uczone, a następnie utraciły to wszystko co wiedziały ze względu na opozycję ciała? Również to wszystko powinny ignorować, jeśli jest prawdą, że zjednoczenie z ciałem przynosi jakieś upośledzenie: gdyż wiedza o tym kim byłeś a już nie jesteś, nie jest znakiem tego, żeś stracił pamięć, lecz wyraźnym dowodem na to, że ją zachowałeś27.
Arnobiusz przedstawia doktrynę Platona o reminescencji. Dostrzega sprzeczność logiczną w tej doktrynie: inkarnacja raz jest źródłem zapominania, a jednocześnie dusza w ciele zachowuje pamięć. Arnobiusz nie może zrozumieć jak to jest możliwe, że to samo ciało jest źródłem sprzecznych reakcji duszy. Znowu w ferworze polemiki nie stara się ocalić teorii Platona, lecz pokazuje jej słabe strony, dowodząc, iż jest to tylko opinia a nie wiedza pewna. Wiedza pewna wymaga wewnętrznej niesprzeczności, której brak doktrynie Platona.
e - Co ma początek musi mieć i koniec28.
Również i ten aksjomat pojawia się w kontekście dyskusji na temat duszy i jej nieśmiertelności. Wiecznym może być tylko to, co nie ma początku, co nie ma ograniczenia (np.apeiron Anaksymandra). Posłuży ten aksjomat do obalenia twierdzenia, iż bogowie pogańscy są nieśmiertelni: czyż bogowie, aniołowie, demony, lub jakimkolwiek innym imieniem nazwani; czyż nie są oni wszyscy średniej jakości i zawieszeni w stanie pewnej dwuznacznej natury29? Jeśli wszyscy przyjmujemy, że jest jeden ojciec wszechświata, że tylko on jeden jest nieśmiertelny i niezrodzony z nikogo, że przed nim nie było niczego, co może być jakoś nazwane (nosić imię), to z tego wynika, że wszyscy, których wiara powszechna uważała za bóstwa, są albo stworzeni przez niego, albo też przybyli na jego rozkaz. Lecz jeśli zostali posłani, lub zostali zrodzeni, to są późniejsi co do stopnia i czasu... musiał więc istnieć czas ich narodzenia, pierwszy dzień ich życia; to zaś co ma początek musi mieć i koniec30.
f - Przeciwieństwo nie może zawierać się w przeciwieństwie31.
Stwierdzenie to przypomina zasadę niesprzeczności. Trochę dalej wyjaśnia ten aksjomat, dając następujący przykład: według nas to co jest z natury dobre nie potrzebuje ulepszenia, powinno wręcz nie wiedzieć co to jest zło,... jeśli chce pozostać w swojej integralności. Przeciwieństwo nie może zawierać się w przeciwieństwie. Parzyste nie może być jednocześnie nieparzystym, ani też to, co słodkie nie może jednocześnie być gorzkie... Być może stwierdzenie to zdradza poglądy Arnobiusza odnośnie ontologii. Byt prawdziwy (również logiczny) nie jest wynikiem dialektycznego zjednoczenia przeciwnych elementów, lecz jest bytem prostym (Bóg), lub złożonym z podobnych elementów (homoia). Jeśli tak jest, to mógłby być Arnobiusz przedstawicielem ontologii statycznej (parmenidesowskiej), a nie dynamicznej(heraklitańskiej). Logika ma w tym wypadku implikacje ontologiczne, lub koncepcja bytu prawdziwego wpływa na aksjomaty logiczne. To drugie stwierdzenie wydaje się bardziej prawdopodobne.
g - Zmienianie nie jest dowodem stałości, która jest synonimem doskonałości, lecz zmienności, która świadczy o niedoskonałości32.
Jest to dalsza część wcześniejszej zasady. Arnobiusz twierdzi, że to co doskonałe jest niezmienne. Znowu nie wchodzi w dyskusję szczegółową o naturze duszy, lecz ukazuje niespójność logiczną. Słuchacze Arnobiusza, jako przykład doskonałości dawali filozofów. Oni zaś dla zachowania wolności od pożądań musieli walczyć, zwyciężać siebie. Dla Arnobiusza dążność tych ludzi do zmian, jest dowodem niedoskonałości. To co jest doskonałe nie ulega zmianom, poruszeniom: ten, kto walczy w celu poprawienia wrodzonych braków duszy, potwierdza swoją niedoskonałość33.
h - Istnieje tylko jedna prawda o danej rzeczy34. Ten aksjomat stoi w opozycji do zasad sofistów ale także w jakiś sposób do sceptyków. Krytykując różnorodność opinii filozofów mówi: Ponieważ rzeczy tak się mają i nie może być inaczej, jak tylko tak, że jedna z pośród wszystkich opinii jest prawdziwa... nie można pogodzić z prawdą wszystkich tych teorii, a wszyscy utrzymują swoje poglądy w sposób tak solidny i z pomocą takich argumentów, że trudno dowieść co w nich jest fałszywe35. Arnobiusz nie daje definicji prawdy, chociaż stwierdzenie jego przypomina definicję prawdy Arystotelesa, w której prawda jest zgodnością myśli z rzeczą. Można powiedzieć, że istnieje tylko jeden sąd prawdziwy o danej rzeczy. W Metafizyce36 Arystoteles mówi, że prawda jest stwierdzeniem tego co jest, a zaprzeczeniem tego co nie jest.
i - Opinia staje się pewną gdy jest potwierdzona przez wszystkie pozostałe37.
Jest to aksjomat, który stoi u podstaw definicji prawdy zwanej koherencyjną. Jest to trochę ryzykowna definicja ponieważ stwarza możliwości relatywizmu. Prawda zależy od zgodności wewnątrz danego układu. Jednak podkreślenie przez Arnobiusza konieczności zgodności ze wszystkimi opiniami, upoważnia nas do wyciągnięcia wniosku, że chodzi o prawdę w sensie absolutnym, prawdę pewną. Arnobiusz jest sceptyczny co do możliwości pewnego poznania rzeczywistości boskiej, gdyż uważa: w rzeczywistości nie mierzymy i nie sądzimy rzeczy boskich miarą boską, lecz ludzką, i tak jak nam się wydaje, że ma sią coś dokonać; twierdzimy, że tak się dokonuje38.
Przejdziemy teraz do bardziej wnikliwej analizy pojęcia prawdy u Arnobiusza, starając się zobaczyć jego zaplecze filozoficzne.
4.2. Wobec definicji prawdy
Pojęcie prawdy pojawia się w Adversus Nationes 61 razy w różnych formach, a w drugiej księdze 12 razy39. Przeanalizuję teraz te wypowiedzi, które zawarte są w drugiej księdze.
Arnobiusz nie stara się dać nam definicji prawdy, ale w swojej polemice będzie się odwoływać do różnych teorii poddając je krytyce. Jego zrozumienie prawdy możemy poznać tylko w kontekście krytykowanych przez niego systemów filozoficznych. Dlatego też teraz postaram się przedstawić główne kierunki filozoficzne, które on krytykuje. Jak w zwierciadle zobaczymy poglądy samego Arnobiusza.
4.2.1.Arnobiusz a sceptycyzm i eklektyzm.
4.2.1.1. Pyrron i sceptycyzm moralny
Pyrron głosił swój sceptycyzm wcześniej niż epikurejczycy czy też stoicy(żyje na przełomie czwartego i trzeciego wieku przed Chrystusem). Nie stworzył nowej szkoły, był on raczej twórcą pewnego stylu życia, które było wzorem egzystencjalnym dla innych. Doszedł on do wniosku iż można żyć w sposób szczęśliwy, nawet bez prawdy i bez wartości, które są dla nas nieosiągalne, przynajmniej ta prawda i te wartości, które ukazywali dotychczasowi filozofowie.
Tworzy więc Pyrron swoją regułę życia i swoją mądrość wyrzekając się bytu i samej prawdy, uznając wszystko za czystą ułudę. Mówi Pyrron iż wszystkie rzeczy są takie same bez różnicy, bez żadnej stałości, dlatego też ani nasze odczucia ani też nasze opinie nie są prawdziwe czy też fałszywe. Nie należy im ufać, ale być bez opinii, bez skłonności, o każdej rzeczy mówić iż nie jest bardziej niż jest. Albo, ani jest ani nie jest. Ci którzy znajdą się w tym stanie najpierw odczują apatię-bezpasyjność a później nieporuszalność-atarrassię.
Pierwsze stwierdzenie Pyrrona nie odnosi się do subiektywnego poznawania lecz do obiektywnego stanu rzeczy.
Dla Pyrrona wszystko jest tylko fenomenem i dlatego nie możemy dojść do natury rzeczy. Mówi on, iż natura boskiego i dobra jest wieczna, od tych elementów człowiek otrzymuje życie bardziej równe. Pyrron ma coś w sobie z mistyka, wszystko stara się widzieć miarą Boga: dobra, których istnienie jest autonomiczne, a wszystko inne jest tylko fenomenem. Cyceron uważał z tego względu Pyrrona za moralistę, a nie za sceptyka. Jako moralistę, który wyznawał naukę ekstremalną, według której tylko cnota była jedynym dobrem, Cyceron umieszcza Pyrrona często razem z Aristonem, który był najbardziej rygorystycznym stoikiem. Numenius zaś, uczeń Pyrrona twierdził, iż mistrz dogmatyzował, czyli posiadał także pewności co do niektórych rzeczy.
Człowiek żyjący według zasad pyrronizmu charakteryzuje się następującymi cechami:
adoksatos - bycie bez opinii, ponieważ nie możemy ufać ani naszym zmysłom, ani też naszemu rozumowi. Jest to konsekwencja założenia, że nic nie istnieje naprawdę (aletheia). Tak rozumiana ontologia wpływa tak na teorię poznania jak i na moralność, etykę.
akrisis - wstrzymanie się od opiniowania, od wydawania sądów, adiaforos, nie wypowiadanie naszych sądów, epoché40,
atarassia - nie skłanianie się w żadną stronę, bycie obojętnym nieporuszonym,
Afasia, atarassia są jakby praktycznym wyrażeniem niemożności uchwycenia najwyższej zasady bytu. Człowiek jest jak gdyby niebytem przybranym w byt. W całkowitej nieporuszalności człowiek jest najbliższy temu co prawdziwie istniejące i dobre!
Wnioski:
Arnobiusz uważa, że sytuacja ludzka odnośnie poznania jest opłakana, nie wiemy czy śpimy, czy czuwamy, pyta się swych rozmówców Arnobiusz: Pozostawiając rzeczy boże i rzeczywistość, która ze względu na swą naturę ogarnięta jest ciemnością. Czy może ktoś ze śmiertelników wytłumaczyć to, co się nie udało zrozumieć nawet wielkiemu Sokratesowi w Phaidrosie, a mianowicie; kim jest człowiek i skąd przychodzi, ten człowiek tak niepewny, niestały... po co został stworzony... co robi na świecie... czyż może znać te rzeczy, które są wspólnym doświadczeniem wszystkich...: dlaczego zapadamy w sen, dlaczego się budzimy, jak powstają sny, a jak wizje...41. Prowizoryczność ludzka jest widoczna także w dziełach Enezydema, ucznia Pyrrona, którego Arnobiusz mógł poznać albo przez Cycerona, De divinatione II, albo z niektórymi opiniami spotkał się przez Filona Al., De Iosepho 125-147. Doktryna zaś Enezydema o poznawaniu jak przez sen znajduje się u Filona w De somniis I,21-24. Wiele informacji o Pyrronie i jego uczniach daje Diogenes Laertios, który pisze swoje dzieło początkiem trzeciego stulecia n.e. Księga dziewiąta przybiża nam postać tak Pyrrona jak i Enezydema42, który ułożył dziesięć tropów.
Wcześniej wyliczone zasady logiczne Arnobiusza, momentami przypominają twierdzenia z Diogenesa. Wspominam tutaj o Diogenesie Laertiosie po to tylko, by wskazać że w tym czasie istniały wypisy, antologie ukazujące poglądy znanych filozofów i mężów. Być może Arnobiusz miał kontakt z podobnymi dziełami. Zgodnie z założeniami sceptycyzmu dojdzie Arnobiusz do wniosku, że w sprawach przekraczjących ludzkie możliwości poznawcze (np. poznanie Boga, natury duszy), lepiej jest być adoksatos, akrisis, atarassos. Potępiając ludzką ciekawość (curiositas) powie: pozostawcie wszystkie te sprawy Bogu, dozwólcie, aby On wiedział czym jest dana rzecz, dlaczego istnieje, skąd pochodzi... nie jest dozwolone waszym umysłom zgłębiać te sprawy, ... tak niedostępne waszym możliwościom43. Dopuszcza jednak przyjęcie prawdy przez autorytet, którym dla niego jest Chrystus: Chrystus, który jest Bogiem, nawet jeśli wy się z tym nie zgadzacie... przemawiając w postaci ludzkiej z polecenia Boga Najwyższego, wiedząc że ludzie z natury są ślepi, nie potrafią zrozumieć prawdy mając ją nawet przed oczyma, ... On(Chrystus) jest jedynie pewny, on jest prawdziwy44. Prawda nie jest czymś subiektywnym, lecz obiektywnym, tkwi w podmiocie objawiającym. Sceptycyzm poznawczy zastosowany do teologii u Arnobiusza prowadzi do powstania swoistej teologii apofatycznej, która przybliża Arnobiusza do teologów wschodnich. Przykładem takiej teologii są między innymi rozdziały 35-37 siódmej księgi45, gdzie Arnobiusz dokonuje zestawienia poglądów pogan i chrześcijan odnośnie bóstwa. Oto kilka przykładów:
Wy otwarcie twierdzicie, że bóstwa o których myślicie lub wierzycie że istnieją w świecie, ... zrodzone zostały lub poczęte według prawa łączenia nasienia...
My, przeciwnie utrzymujemy, że jeśli są bogami i mają znaczenie, moc i godność jakie się odnoszą do ich imienia, to albo nie podlegają zrodzeniu - to jest pogląd odpowiadający pobożności - a jeśli mają początek związany z narodzeniem, to tylko bóg najwyższy wie z jakiego powodu ich uczynił, od jak dawna udzielił im wieczności swej boskiej mocy....
Wy wierzycie, że są podobni do ludzi, ich oblicza były uczynione na wzór ludzkich..
My zaś myślimy, że takie oblicze jest bardzo dalekie od nich, gdyż jest obliczem ciała śmiertelnego.... a jeśli mają jakieś, to przysięgamy z niezachwianym przekonaniem, że nikt nie może pojąć go swoim rozumem...46. Przejdźmy teraz do kolejnej formy sceptycyzmu jaką jest probabilizm.
4.2.1.2. Arnobiusz a probabilizm. Twórcą probabilizmu jest Karneades z Cyreny. Żył między rokiem 219-129, był wielkim mówcą i dialektykiem. Według niego nie istnieje żadne kryterium prawdy, ani myśl, ani przedstawienie, ani odczucie, ani żadna inna rzecz, wszystko jest złudzeniem.
To co mi się jawi, może być względem przedmiotu albo prawdziwe albo fałszywe. Natomiast dla mnie, może ukazywać się prawdziwe lub fałszywe. Ponieważ to co prawdziwie obiektywne nie jest uchwytne, należy zadowolić się tym, co wydaje się prawdziwe, jest to teoria probabilizmu/pithanon/credibile, czyli quod fidem facit.
Probabilizm lub wiarygodność/credibile jest związany ze słowem peithomai, oznaczającym proces przekonywania, forma medio pasywna oznacza dać się przekonać. Wiarygodność dotyczyć może osoby, rzeczy, zasady. Platon wiarygodność łączy z pistis/wiarą, którą stawia na drugim miejscu po eikasia(wyobrażeniu). Jest więc wiara, wiedzą nie posiadającą podstaw - ohne Grunde, zmysłowym postrzeganiem, dowodem. Po pistis idzie dianoia (czyli niepełna wiedza przyczynowa), a następnie noesis (pełne zrozumienie, wgląd pełny). Probabilizm zawiera w sobie element zaufania, gdyż nie ma pewności poznania. Pewne elementy probabilizmu możemy już dostrzec u Parmenidesa47 u którego mowa o bycie jest piston logon.
Dla Gorgiasza wiarygodność lub jej brak są związane z samą rzeczą, są obiektywne. Rzecz się jawi jako apista/niewiarygodna lub ta adela/niewidoczna. Doksa/to co się jawi danej rzeczy, może ją uczynić peithein - wiarygodną. Retoryka była określana przez Gorgiasza jako peithous demiourgos, nie jest to pouczenie (didaskalikes), lecz przekonywanie, nawracanie przy pomocy wiarygodności -pisteutikes48. Dla niewiedzących mówca-orator ma być wiarygodny pithanoteros. Orator bardziej buduje swoje przekonywanie w oparciu o wytwór jakiegoś oświecenia - phainestai, niż na samej rzeczy - ta pragmata. Arystoteles do prawdopodobieństwa wprowadzi element subietywny, psychologiczny. Prawdopodobne jest to co jest bardziej możliwe/dynamis. Potentia łączy problem prawdopodobieństwa z ontologią. Prawdopodobieństwo znalazło zastosowanie przede wszystkim w retoryce. Arystoteles uwzglądnia ją w swojej logice. Według niego prawdopodobieństwo jest produktem rozumu, jego epistemologicznym miejsem wykorzystania jest syllogizm apodyktyczny. W Topikach jest mowa między innymi o logos pithanos, synonimami tego pojęcia są eikos-to co prawdopodobne, oraz endoxon-powszechna opinia49.
Arystoteles rozróżnia trzy stopnie epistemologicznego prawdopodobieństwa:
a.) auta ta pragmata, naturalne i związane z samą rzeczą, b.) lexis, wytworzone, c.) hypokrisis, powstałe na skutek pewnej umowy(Rhet. II,23,1397a 7-19).
Teoria o prawdopodobieństwie rozwinęła się szczególnie na skutek rozwoju retoryki w okresie republiki. W późniejszym okresie będzie ją systematyzował także Quintilian50. Arnobiuszowi jako mówcy i nauczycielowi, chociażby częściowo musiały być znane zasady dialektyki, która wykorzystywała prawdopodobieństwo.
Powróćmy teraz do Karneadesa, który wydaje sę stosować zasadę relacji. Zjawiska są we wzajemnych relacjach, jest bardziej prawdziwe to, którego relacje nie są sprzeczne między sobą.
Jeśli do tego zjawiska przekonującego i niesprzecznego dojdzie analiza jego relacji z innymi zjawiskami relacjonującymi się z nim, to mamy do czynienia ze zjawiskiem najbardziej prawdopodobnym.
Dla Karneadesa ważne jest istnienie zjawiska obejmującego wszystko, jeśli takie nie istnieje, to wszystko staje się akataleptyczne. Karneades odrzuca kryterium dogmatyczne, gdyż zawodzi51. W jego miejsce wprowadza jako praktyczne kryterium właściwego postępowania w życiu wyobrażenie budzące wiarę/pithane phantasia. Wiara nie daje pewności, ryzykuje zawsze. Karneades ją cenił, ponieważ wyobrażenia wiarobudne częściej nie mylą, niż mylą, tak iż na ogół można im ufać pomimo ich obopólności, człowiek nie może zdobyć się na inną wiedzę niż opartą na wierze względnej52. Pewnym potwierdzeniem o związku Arnobiusza z myślą Karneadesa może być fakt, że uczeń Arnobiusza Laktancjusz podaje skrót nauczania Karneadesa w tym co się odnosi do względności praw cywilnych: ...nie ma żadnej sprawiedliwości, albo jeśli jest taka, to jest szczytem głupoty, gdyż dbając o korzyści cudze sobie szkodzi. Podawał Karneades następujące argumenty: wszystkie władne narody, a także Rzymianie, władcy całego świata, musieliby powrócić do swoich chałup i cierpieć nędzę i niedostatek, gdyby zechcieli być sprawiedliwi: to znaczy oddać co cudze53! Wydawać się może, że Arnobiusz w swojej krytyce współczesnej mu cywilizacji jest bliski sceptyzmowi Karneadesa kiedy mówi: cóż daje światu - aby zacząć od rzeczy poważnych - to, iż istnieją potężni królowie, tyrani, panowie oraz wszystkie pozostałe, niezliczone i najwyższe urzędy54.
Wnioski:
Arnobiusz na różne sposoby podchodzi do probabilizmu. Kiedy krytykuje dogmatyczne twierdzenia szkół filozoficznych, to wskazuje, że wiedza ich jest tylko prawdopodobna i nie obiektywna, widać to szczególnie wyraźnie w dyskusji o naturze duszy:
Lecz rozśmiesza was nasza odpowiedź, gdy mówimy, że dusze nie są potomkami bogów, i nie podajemy przyczyn pierwotnych, dzięki którym zostały stworzone. Jakimże rodzajem zbrodni jest nieznajomość jakiejś rzeczy albo też wyznanie bez udawania, że się czegoś nie wie: i spośród tych dwóch, kto się wam wydaje bardziej godny wyśmiania? Ten kto nie rości sobie znajomości rzeczy ciemnych, czy też ten kto utrzymuje, że wie z siebie samego to wszystko co przewyższa ludzkie pojęcie, i jest obwinięte w ślepe ciemności? Jeślibyście się dogłębnie przyjrzeli naturze każdej rzeczy, to zobaczycie, że i wy znajdujecie się w takiej samej sytuacji z powodu której nas ganicie. Mówiąc bowiem, że dusze pochodzą od samego króla i przybierają ludzkie formy, nie stwierdzacie niczego co byłoby ewidentne i jasno światłem prawdy oświecone. Domyślacie się a nie znacie; podejrzewacie, ale nie rozumiecie: ponieważ jeśli znać, oznacza zachowywać trwale w duszy to, co poznałeś i widziałeś, to o niczym z tego co twierdzicie nie możecie powiedzieć, żeście widzieli, to znaczy, że dusze z najwyższych siedzib i okolic zstępują. Tak więc stosujecie domysły, i nie poznanie wyraźne przez wiarę55. Czym jest zaś domysł, jeśli nie opiniowaniem niepewnym rzeczy i rzucaniem się rozumu na to, co nie jawne. Tak więc ten kto domyśla się, ten nie poznaje, ani nie wchodzi w światło dane dla poznania. Co ustaliwszy i stwierdziwszy, również to wasze domyślanie się któremu tak wierzycie, przez sędziów prawych i mądrych musi być uznane za ignorancję56.
Pewność poznania wiąże Arnobiusz ze znajomością ich przyczyn, jeśli ich nie znamy, lepiej zachować wstrzemięźliwość. Pojawia się więc miejsce na wiarę-pistis/pithanon.
Arnobiusz wyznaje nieznajomość rzeczy ciemnych, są one aktaleptos, nieuchwytne dla naszego poznania, często także niejawne (adela).
Zarzuca swoim oponentom, że ich twierdzenia nie są ewidentne i jasno światłem prawdy oświecone. Karneades także uważał, że jeśli jest jakieś kryterium prawdy, to należy go szukać w poczuciu jasności jakiego doznaje dusza za sprawą zewnętrznego bodźca(enargeias pathos tes psyches)57. Dla Karneadesa jest to phantasia, dla Arnobiusza nauka Chrystusa.
Poznanie przez wiarę dla Arnobiusza jest ważniejsze niż domysły. Wiara jako sposób poznania widzieliśmy także u Karneadesa.
Także Adv.Nat., II,4 gdzie Arnobiusz zachęca do uwierzenia nauce Chrystusa jest przykładem na argumentację probabilistyczną: czyż nie jest rzeczą mądrzejszą z pośród dwóch rzeczy niepewnych... wybrać tą, która niesie ze sobą jakąś nadzieję...?
Arnobiusz nie dyskutuje z samą szkołą probabilizmu, lecz zastosowuje ją w ramach swojej polemiki, diatryby.
Arnobiusz a eklektyzm
4.2.1.3.1. Filon z Larissy, od początku drugiego wieku występuje w akademii tendencja by połączyć w jedną całość różne szkoły filozoficzne. Jest wiele przyczyn, które do tego doprowadziły: wyczerpanie się oryginalności nowych szkół, wpływ ducha rzymskiego bardziej praktycznego, docenienie zdrowego rozsądku. Najmniej odczuł tę zmianę ogród z powodu z góry założonej izolacji i niemożności dyskusji nad tezami Epikura. Najbardziej odczuła zmiany stoa i akademia. Akademia odrzuca w tym czasie radykalny sceptycyzm wybierając eklektyzm.
Tym, który oficjalnie wprowadził eklektyzm do akademii był Filon z Larissy, scholarcha od roku 110. Uważał on, iż rzeczy jeśli chodzi o zjawisko kataleptyczne są niezrozumiałe, a gdy chodzi o naturę rzeczy samej są zrozumiałe.
Mówi o tym Sextus Empiricus. Przyjmuje on możliwość prawdy ontologicznej. On nie wie czy prawda istnieje, ale wie iż jej nie zna. Filon, a za nim również Cyceron dochodzą do wniosku, iż nie należy całkowicie odrzucać możliwości poznania prawdy, lecz należy przyjąć rozróżnienie pomiędzy tym co prawdziwe i tym co fałszywe, niestety nie posiadamy kryterium, które doprowadziłoby nas do prawdy czyli do pewności, posiadamy tylko pozory, które dają nam prawdopodobieństwo. Nie dochodzimy do poznania prawdy obiektywnej, lecz do niej się przybliżamy z oczywistością odpowiadającą temu co prawdopodobne.
Pojęcie tego co prawdopodobne nie jest tu to same, co w szkole ironiczno-dialektycznej Karneadesa, posiada tutaj bowiem znaczenie pozytywne, którego brak u pozostałych. Z dwóch założeń stoickich, iż istnieje prawda i istnieje kryterium jej poznania, Karneades odrzuca jedno i drugie, a Filon tylko drugie. Przyjęcie pierwszego postulatu zmienia znaczenie drugiego, zmieniając znaczenie tego co prawdopodobne, które położone obok prawdy obiektywnej staje się w jakiś sposób jej odbiciem pozytywnym. Jeśli przyjąć przedstawienie doktryny Filona z Larisy jakie daje A. Krokiewicz, to mamy jeszcze jeden wspólny element z Arnobiuszem. Krokiewicz twierdzi, że Filon będąc twórcą werysymilizmu, uważał iż to co ludzie uważają za obiektywną, absolutną prawdę jest tylko skutkiem ich rodzajowej natury. Prowadzi to z kolei do odrzucenia naczelnego twierdzenia Platona o wiedzy ludzkiej wynikającej ze świadomości czy też nadświadomości58. Krytyka ta jest widoczna przede wszystkim w 24 rozdziale drugiej księgi: Dlaczego, o Platonie, w Menonie próbujesz dowiedzieć się czegoś od młodego niewolnika, odwołując się do możliwości rozumowania, i z jego odpowiedzi usiłujesz wskazać, iż nie uczymy się tego co wiemy, lecz wracamy w przypominaniu do tego co pewnego dnia wiedzieliśmy? Jeśli tobie on mówi prawdę - nam zaś nie wypada odmawiać wiary temu co mówisz - nie jest on prowadzony przez znajomość rzeczy lecz przez inteligencję59, i ponieważ zna z codziennego użytku niektóre liczby, może się zdarzyć, iż z konieczności, w następstwie pytań, i przez powtarzanie, będzie mógł postępować w liczeniu. Lecz jeśli jesteś całkowicie przekonany, iż dusza jest nieśmiertelna i przylatuje tutaj wyposażona w wiedzę, przestań więc pytać tego młodzieniaszka, który jak widzisz zna rzeczy, i żyje w miejscu cywilizowanym60; czterdziestolatka zawołaj do siebie i zadawaj mu pytania nie zbyt trudne, nie zagmatwane, nie na temat trójkąta, kwadratu: nie pytaj go, co to jest kubik, albo potęga, relacja pomiędzy dziewięć i osiem, czwórką a trójką, lecz pytaj o rzeczy normalne, o to co jest pośrodku: jaką daje sumę, dwa więcej dwa, albo dwa przez trzy. Chcemy zobaczyć, chcemy wiedzieć, co odpowie zapytany, czy rozwiąże zadany problem? Tak więc on, chociaż uszy jego stoją otworem, czyż będzie czuł, że ty coś do niego mówisz, czegoś żądasz, oczekujesz aby tobie odpowiedział? I nie pozostanie podobny do pnia albo też skały Marpesi61 -jak się mówi- milczący i głuchy, ignorując i nie wiedząc nawet tego czy tym z nim, czy też z innym mówisz, gawędzisz z innym, czy też z nim; czy to jest mowa to co czynisz, czy też jest to dźwięk głosu co nic nie znaczy i brzmi na próżno62? Cytat ten interesuje nas ze względu na krytykę platońskiej teorii poznania, skrajny pesymizm antropologiczny widoczny w tym fragmencie jest raczej zabiegiem oratorskim.
Wniosek:
Arnobiusz, w swojej polemice często będzie stosował pojęcia dubium i jemu pokrewne oraz certus i jemu pokrewne63.
Tylko w księdze drugiej certus/a/um w różnych formach jest użyte około 15 razy, w całym Adv.Nat. około 80 razy. W ten sposób wskazuje na napięcie pomiędzy tym co poznajemy jako prawdziwe lub prawdopodobne. Chociaż nie znajdujemy bezpośredniego odwołania do Filona z Larisy, to w metodzie poszukiwania prawdy, choćby w oparciu o cytowany rozdział 24 widzimy podobieństwo w podejściu do problemu pewnego poznania prawdy. Przyjmują oni obiektywne istnienie prawdy, Filon nie zna kryterium, Arnobiusz go wskazuje: jest nim wiara w istnienie jedynego Boga64. Nie ratio lecz fides daje pewność poznania65. Problem wiary jako sposobu poznania pewnego widoczny jest w 35 rozdziale drugiej księgi przy okazji dyskusji o naturze duszy: Lecz jeśli dusze -jak się mówi- są nieśmiertelne i średniej jakości, w jaki sposób z tej pośredniej jakości mogą stać się nieśmiertelne? Jeśli mówimy, że tego nie wiemy, i że wierzymy tylko dlatego iż usłyszeliśmy to od potężniejszego od nas, to dlaczego wydaje się upadłą nasza wiara? I jeżeli wierzymy, że dla króla wszechmocnego nie ma nic trudnego, nic mozolnego, a jeżeli nawet nam się wydaje niemożliwe coś do zrobienia, to dla niego jest to możliwe, i przygotowane do zrealizowania66? Czy istnieje coś co może przeciwstawić się jego woli? Czyż nie dokonuje się to, czego on chce? Być może za pomocą naszych rozróżnień określimy to, co może się stać, lub też nie, i nie uznamy iż nasz umysł jest tak śmiertelny, jak my sami i jest niczym wobec księcia? A zatem, wy którzy nie wierzycie, iż dusze są średniej jakości i pośrodku granic życia i śmierci się zawierają, czyż to wszystko, co się zakłada iż istnieje: bogowie, aniołowie, demony albo jakoś inaczej nazywające się, czyż nie jest to tak samo jakości średniej i zawieszone w pewnym rodzaju dwuznacznej, zmiennej naturze67? Jeżeli więc przyjmujemy, iż jest tylko jeden ojciec wszystkich rzeczy, nieśmiertelny i niezrodzony, przed którym nic co jakoś może być nazwane nie istniało, z tego wynika iż ci wszyscy którzy są uznawani przez ludzkie opinie jako bogowie nieśmiertelni, są albo zrodzeni przez niego albo przyszli posłani przez niego. Jeśli są przyniesieni albo też zrodzeni, są więc późniejsi według kolejności i czasu, jeśli więc są późniejsi według porządku i czasu; musieliby mieć koniecznie narodzenie, początek życia: to co zaś ma początek i wchodzi w życie, to w konsekwencji jest rzeczą konieczną aby miało również koniec68. Arnobiusz wydaje się stosować powątpiewanie właściwe sceptykom, wykorzystując formę sylogizmu, zasady prawdopodobieństwa i werosymilizmu dochodzi do wniosku o średniej naturze tak duszy jak i tego wszystkiego co stworzone.
4.2.1.3.2. Antioch z Askalonu - był on uczniem Filona. Urodził się około roku 120 i umarł w 69 p.n.Ch. Porzucił sceptycyzm wcześniej niż Filon sprawiając, że również Filon wszedł na nową drogę. Ogłosił on, iż prawda nie tylko istnieje, ale też może być poznana. Zastąpił prawdopodobieństwo pewnością prawdziwą. Antioch był przekonany, że Platon i Arystoteles nauczali tego samego. Z nim akademia wyszła z kręgów sceptycyzmu. W doktrynie była to teraz mieszanka akademii ze stoą i częściowo ze sceptycyzmem. Antioch wskazuje jak dwa cele obiektywne, jakim jest kryterium prawdy i nauka o najwyższym dobru, które kontestowali sceptycy. Są one fundamentalne dla kogoś, kto chce być filozofem i chce coś powiedzieć ludziom. Sceptycyzm, odrzucając kryterium prawdy, odrzuca samą prawdę i wszelką możliwość różnych sztuk, które na prawdzie i na jej wspomnieniu się zakładają. Dalej, odrzucając kryterium prawdy, odrzuca się możliwość ustalenia, co jest dobre a co złe, a co za tym idzie, co jest cnotą. Mamy do czynienia z niemożnością stworzenia prawdziwej etyki.
Według Antiocha nie można mówić o prawdopodobnym bez wcześniejszego kryterium tego co prawdziwe, tak więc kwestionuje teorię sceptyków. By ocalić to co prawdopodobne należy na nowo wprowadzić, to co prawdziwe. Nie ma też całkowitego zawieszenia sądu, ponieważ istnieją sytuacje na tyle ewidentne, że sąd-zgoda jest czymś naturalnym.
Bronił także znaczenia zmysłów, jeśli są zdrowe a zewnętrzne okoliczności są odpowiednie, zmysły nie okłamują.
Istnienie sztuk wskazuje na znaczenie pojęć ogólnych, które są prawdziwe. To samo wykazuje rozumowanie sceptyków które nie mogłoby istnieć jeśliby nie miały sensu ich pojęcia.
Wniosek:
Arnobiusz wielokrotnie będzie odwoływał się do filozofów związanych ze szkołą sceptyczną, raz po to, by ich krytykować innym razem będzie korzystał z ich metody w celu podważania prawdziwości twierdzeń swoich oponentów.
Aut illi, qui autumant nihil posse omnino conprehendi, an sit verum quod dicunt sciunt, ut ipsum quod definiunt veritatis esse intellegant pronuntiatum69? W tym fragmencie mamy do czynienia z pojęciem prawdy, albo też z jej brakiem u sceptyków. Ich głównym teoretykiem był jak to wyżej przedstawiłem Pyrron, a Sekstus Empiryk w swoich Szkicach Pyrroniańskich ukazał jego doktrynę. Również wiele ciekawych uwag podaje nam Diogenes Laertios w księdze dziewiątej. Pisze on, że sceptycy odrzucali wszelki dowód (apodeiksis) i kryterium prawdziwości (kriterion), a także pojęcia takie, jak znak (semeion), przyczyna (aition), ruch, nauka (mathesis), powstawanie i wreszcie pogląd, że coś jest z natury dobre lub złe. To odrzucenie prowadziło ich do wniosku, że rozumem nie jesteśmy w stanie poznać rzeczy niepewnych. Pytanie nie dotyczy bowiem tego, jakie się nam rzeczy wydają, lecz tego czym są w rzeczywistości70. Sceptycy, filozofów twierdzących coś stanowczo, czyli dogmatyków, uważali przeto za ludzi naiwnych, ponieważ temu co jest wyłącznie hipotezą, nadają walor twierdzenia udowodnionego, a nie zwykłego domniemania71. Możemy znaleźć u Arnobiusza wiele podobnych stwierdzeń72; niepewność naszego poznania jest ogromna. Pisze Arnobiusz: Ta nasza słabość i nie mądrość jest jeszcze bardziej godna pożałowania, ponieważ chociaż czasem przypadkowo mówimy prawdę, to pozostaje dla nas niepewne czy powiedzieliśmy prawdę73. Arnobiusz nie jest sceptykiem, lecz widzi jak człowiek poznając siebie, dotyka granic możliwości poznawczych. Człowiek jest media qualitas i jako taki nie może poznać Boga, który jest summa qualitas. Wątpienie (suspicio), pomimo wytrwałej inquisitio nie prowadzi do prawdy pewnej. Wiedza filozofów i mędrców według Arnobiusza nie ma uzasadnienia, jedynie wiara w Chrystusa prowadzi do pewności, do prawdy pewnej74. Ciągła niepewność, która wyraża się przez liczne pytania Arnobiusza75, może sprawiać wrażenie, że jest on sceptykiem, tymczasem jest to pewien zabieg stylistyczny mający wskazać na ograniczoność i słabość ludzkiego poznania. Człowiek sam ze siebie nie jest w stanie poznać drogi prowadzącej do Boga, ani nawet rozpoznać prawdy, która stoi przed jego oczyma76.
Arnobiusz a platonizm i neoplatonizm
Platon, jako największy uczeń Sokratesa, będzie wierny swojemu mistrzowi w ciągłym poszukiwaniu prawdy. Poszukiwaniu temu będzie towarzyszył niepokój, aby znaleźć się bliżej prawdy. Ta postawa poszukiwawcza i otwarta wyrażająca się w ciągłym dialogu bardzo odpowiada Arnobiuszowi.
Już wcześniej widzieliśmy związki pomiędzy myślą platońską a Arnobiuszem. Teraz spojrzymy na powiązania ograniczając się do prawdy, która często jest rozumiana w sposób bardzo konkretny, czyli jako wiedza na dany temat. Prawda jest wiedzą, zdobytą empirycznie, lub w oparciu o autorytet kogoś wielkiego.
4.2.2.1. Prawda lub wiedza odnośnie duszy
Idcirco animas misit, ut inmemores veritatis effectae et quidnam esset deus oblitae simulacris inertibus supplicarent, ligna aera et lapides divina adloquerentur ut numina77. Pojęcie prawdy jest tutaj użyte w kontekście dyskusji na temat natury duszy78, jej zdolności poznawczych. Polemizuje Arnobiusz z całym nurtem - nazwijmy go - idealistycznym, który przyjmował, że dusza jest elementem boskim, posiadającym prawdę, który na skutek zanurzenia w materii nie jest w stanie odtworzyć prawdy. W wielu punktach można dopatrzyć się związku Arnobiusza z Platonem. Nie jest to jednak zależność, lecz odwoływanie się do doktryny platońskiej, którą wielokrotnie Arnobiusz krytykuje, chociaż przyznaje, że Platon nie jest daleki od prawdy. Najwięcej odniesień dotyczy problemu duszy. Odniesienia te często są krytykowane przez Arnobiusza kiedy nie odpowiadają jego teorii średniej jakości, lub też zaprzeczają pesymizmowi antropologicznemu. Wyliczam teraz same odniesienia:
Prymat duszy (Adv. Nat., I, 53), w kontekście polemiki w formie zarzutu mówi Arnobiusz: jeśliby było prawdą, że dusze są tak cenne i nie ma niczego co człowiek mógłby bardziej kochać niż siebie samego... uważa on, że dusza i w ogóle człowiek jest bardzo nędznym stworzeniem. Jest to pesymizm polemiczny, wynikający z obserwacji. Arnobiusz podkreśla słabość człowieka, by pokazać konieczność zbawienia w Chrystusie. Krytykuje wię optymizm antropologiczny który jest wyraźnie akcentowany w dziełach Platona: Protagoras 313a; Gorgiasz 512a; Rzeczpospolita IV, 445a-e, Uczta 210b; Prawa V,727d-e; Alkybiades I,130c; Fedon 115c-d. Arnobiusz uważa, że dusza jest relatywnie słaba. Arnobiusz wydaje się niedoceniać wcielenia Chrystusa. Widzi je bardziej jako znak miłosierdzia, ale nie jak znak solidarności z naturą ludzką.
Troska o duszę i ciało polega na praktykowaniu cnoty (Adv. Nat., I, 65: jeśliby przybył do was z dalekich stron nieznany lekarz, obiecując wam lekarstwo zdolne uczynić wasze ciała odpornymi na wszystkie choroby i na wszystkie ograniczenia, czyż nie pobieglibyście wszyscy do niego...; Adv.Nat.,II, 66: jeśli będziesz nawet czystym i wolnym od wszelkiej nieczystości wad, pokonałeś moce, zyskując sobie ich przychylność... jednak w żaden sposób nie możesz przybliżyć się do nagrody nieśmiertelności). Podobną postawę, lecz pozytywną odnajdujemy u Platona: Apologia 29d-30b; Fedon 82d, 107c. Troska ta nie jest dowodem wielkości lecz ograniczenia, gdyż to co niedoskonałe musi podlegać rozwojowi, trosce.
Człowiek to dusza uwięziona w ciele (Adv. Nat., II, 13,9) Alkybiades I,129b-132b; Prawa V,728a-d; Gorgiasz 493a; 525a; Fedon 61d-e; 62b; 83c-d; 84a. Definicja platońska, która podkreśla wielkość duszy, jest krytykowana przez Arnobiusza. Z jednej strony przeciwstawia się Arnobiusz dualizmowi, z drugiej strony pokazuje, że to co doskonałe nie potrzebuje uwolnienia, gdyż nie łączy się z tym co niedoskonałe.
Dusza jest boskim elementem w człowieku: Jest to znana opinia Platona, wcześniej podobnie uważali orficy, Fedon 80b; Rzeczpospolita VI, 504b, opinię tę przytacza Arnobiusz: Jeśli dusze byłyby, jak się mówi, dziećmi boga i zrodzone z Najwyższej Mocy, to niczego by nie brakowało ich doskonałości, ponieważ zrodzone przez moc doskonałą, miałyby wszystkie takie samo poznanie i we wszystkim byłyby zgodne.
2. Zamieszkiwałyby zawsze siedziby królewskie (boskie) i nigdy by nie opuszczały tych błogosławionych siedzib, w których poznały i zachowywały najwyższą wiedzę, i nie szukałyby nieroztropnie miejsc na ziemi ciemnych, aby owinięte w ciała, pośród krwi i flegmy życie przepędzać, pośród tych zbiorników odchodów, worków wstrętnych, glinianych naczyń79, ale nie czyni jej swoją. Dla Arnobiusza jest niemożliwe połącznie tego co boskie z tym co cielsne. Stoi więc pod znakiem zapytania sposób w jaki rozumie Arnobiusz wcielenie Jezusa.
Dusza preegzystuje względem ciała, jest nieśmiertelna. Obydwa stwierdzenia są użyte w kontekście polemicznym. Arnobiusz walczy z tymi poglądami, (Adv. Nat., II, 52): czym jest ich dusza i skąd pochodzi? -Pyta się Arnobiusz- I nie można wierzyć, iż dusze pochodzą z tego platońskiego kielicha, który przyrządził i zamieszał Timajos, ani nie można wierzyć, że szarańcza, szczur i mysz, mól, żaba, stonoga, są ożywiane i żyją ponieważ z tych samych elementów pochodzą przyczyny i początek ich narodzenia.... Odnosi się Arnobiusz do dzieł Platona: Menon 81b-c; Fedon 76a-d; Prawa X,783a, Fedon 77b-78b.
Dusza jest stworzona przez Demiurga, ciało zaś przez jakieś bóstwo pośrednie. Podobnie jak wcześniej, również i ta teoria jest odrzucana przez Arnobiusza: Z jakiego powodu uważamy, że Platon - wielki bez wątpienia, święty i mądry - miał rację, kiedy odrzucił, że Bóg najwyższy ulepił człowieka i przeniósł to (akt stwórczy), na nie wiadomo jakich bogów mniejszych, nie chciał też uznać, że dusza ludzka w swej mieszaninie była takiej samej czystości jak dusza świata, a to dlatego - według jego zdania - że budowa człowieka była niegodna Boga i nie odpowiadała Jego najwyższej wielkości budowa rzeczy tak słabej (Adv. Nat., II,52; 58;), oraz u Platona: Timajos 41d-42e; Prawa X, 898d-e. Z cytowanego fragmentu nie można wywnioskować czy Arnobiusz podziela w pełni opinię Platona, wydaje się z szerszego kontekstu, że traktuje ją wybiórczo: odrzucana jest, jeśli Demiurga utożsamiamy z Bogiem, jeśli Demiurg nie jest Bogiem, problem zostaje otwarty.
Boskość duszy i jej doskonałość jest dowodem na istnienie bogów. To teoria Platona (Prawa X,898d-899d), której przeciwstawia się Arnobiusz, kiedy mówi: Lecz odsuńmy daleko - jak już wcześniej i często powtarzaliśmy - przekonanie tak szaleńcze i bezbożne, że ten Bóg zbawienie świata, wszelkich cnót głowa, podpora dobroci - i aby go wywyższyć pochwałami ludzkimi - najmądrzejszy, sprawiedliwy, wszystko czyniący doskonale i zgodnie z ich integralnością, uczynił coś kulawym, co by nie było całkiem prawe, co jest przyczyną nieszczęść i niesprawiedliwości, albo nakazał i polecił tym samym działaniom, które stanowią i formują ludzkie życie, by odstąpiły od jego przykazań. Te rzeczy nie od niego są, lecz są niszczycielskie dla Jego wielkości i potęgi i jesteśmy dalecy od wierzenia, że On jest autorem tych rzeczy, i wpada w przestępstwo świętokradztwa i bezbożności ktoś, kto wyobraża sobie, że człowiek jest przez Niego zrodzony, człowiek rzecz nieszczęśliwa i godna litości, która żałuje że istnieje, która nienawidzi i opłakuje własne uwarunkowania, która rozumie, że nie ma innej przyczyny jej stworzenia, jak ta, aby istniała materia gdzie może się zło rozprzestrzeniać, aby zawsze była biedna, której cierpieniami może się paść nie wiem jaka siła tajemna i okrutna, wroga człowiekowi(Adv. Nat., II,46). Arnobiusz nie jest niewolnikiem myśli Platona, potrafi się odnieść do niej w sposób krytyczny. Spójrzmy teraz na kolejne odniesienie do myśli platońskiej.
4.2.2.2. Veritas, auctoritas, declinatio
Nec tamen eius auctoritas plurimum a veritate declinat80. W stwierdzeniu tym zawarte są trzy pojęcia, które oczywiście można traktować jako bez znaczenia. Kontekst jednak upoważnia moim zdaniem, do odczytania ich znaczenia zgodnie z ich użyciem w środowiskach filozoficznych. Tymi pojęciami są: auctoritas, veritas, declinatio.
Auctoritas, jest to pojęcie, którego definicję znajdujemy u Cycerona w Topikach; pisze on: Dowody natomiast, które bierze się z zewnątrz, opiera się przeważnie na czyjejś powadze. Toteż Grecy dowodzenia takie nazywają atechnoi, czyli nienaukowymi, ... te oto, którem podał zródła dla wynajdywania wszelkich dowodów, niby początki jakiejś nauki objaśniają nam znaki i dają wskazania81. Jak więc widzimy auctoritas to dowód wzięty z zewnątrz, nie wynikający z analizy samej rzeczy, czy też oczywistości. Już Grecy uważali go za nienaukowy. Użycie więc tego pozornie obojętnego pojęcia przez Arnobiusza w zestawieniu z Platonem, podważa wartość poglądów platońskich. Odniesienie do Topik cyceroniańskich jako zródła aparatu pojęciowego odnośnie logiki i dowodzenia, pokazuje nam zaplecze naukowe mówcy, prawnika czy też filozofa tego okresu. Zasady logiki wyłożone przez Cycerona jako komentarz do Topik arystotelesowskich, chociaż wykraczają poza komentarz, są w dużym stopniu zgodne z poglądami logicznymi Arystotelesa.
Veritas, w tym kontekście, jest poglądem pewnym odnośnie do śmiertelności czy też nieśmiertelności duszy. Byłaby to zgodność logiczna w ramach systemu Platona. Arnobiusz kwestionuje tę zgodność pokazując niespójność występującą w różnych dziełach Platona. Prawda jest owocem dokładnego rozprawiania, składającego się z dwóch części: jedna polegająca na wynajdywaniu dowodów i druga sprowadzająca się do rozstrzygania sprawy. Według Cycerona pierwszą część opracował Arystoteles nazywając ją topikami, a drugą zajęli się stoicy i nazwali ją dialektyką82. Według Cycerona łatwą sprawą staje się znalezienie rzeczy ukrytych, gdy oznaczy się i określi miejsce ukrycia. Podobnie ma się rzecz z dowodami - należy wskazać ich źródło. Siedlisko dowodu jest jego źródłem; dowodem zaś jest uzasadnienie, które rzeczy wątpliwej zapewnia wiarygodność83. Arnobiusz postępuje w sposób ukazany przez Cycerona i zaraz w dalszej części tego rozdziału wskazuje na siedlisko dowodu; jest nim nauczanie Chrystusa, oraz Jego czyny, mówi: /Dusze/ są więc średniej jakości, tak jak jest to w sposób pewny wiadome z nauczania Chrystusa i jeśliby nie poznały Boga mogłyby zginąć, jeśli zaś zwrócą się ku jego upomnieniom i łaskawości mogą zostać uwolnione od straty życia a co jest nieznane odsłoni się84. Końcowe słowa tego fragmentu, prawie literalnie tłumaczą definicję nominalną prawdy; czyli aletheia. Cyceron we wspomnianych Topikach pośród wielu rodzajów definicji wymienia także definicję etymologiczną tłumacząc ją na język łaciński jako veriloquium, czyli ustalenie znaczenia słowa. Arnobiusz nie prowadzi polemiki z Platonem na temat pojęcia prawdy; są zresztą w pewnym stopniu sobie bliscy. Platon uważający, że poznajemy tylko cienie rzeczywistości, potwierdza ostrożną, a czasami wręcz pesymistyczną postawę Arnobiusza względem zdolności poznawczych człowieka. Różnica między sceptycyzmem poznawczym Platona a Arnobiusza polega na tym, że Platon całkowite i pewne poznanie prawdy widzi jako efekt powrotu do świata ideii, Arnobiusz natomiast zgodnie z poglądem chrześcijańskim uważa, że prawdę egzystencjalną dotyczącą zbawienia objawia nam Chrystus i jesteśmy zdolni ją przyjąć. Natomiast całkowite poznanie każdej rzeczy dokona się, podobnie jako u Platona, po przejściu przez bramę śmierci. Dla Platona i starożytnych poznanie to będzie wynikiem kontemplacji, w której intelekt ludzki jednoczy się z boskim, dla chrześcijan ten stan jest przede wszystkim miłością, jak mówi św. Paweł w Liście do Koryntian85.
Declinatio. Możemy zastosować definicję etymologiczną tego słowa. Słowem greckim które mu odpowiada jest clinamen, pojęcie stosowane w filozofii epikurejczyków w ich fizyce i etyce. Odchylenie atomów od ich biegu nakazanego prawami natury, jest podstawą wolności, ratunkiem przed determinizmem. Według Lukrecjusza, clinamen jest podstawą wolnej woli ludzkiej. W teorii poznania stanowi źródło różnic w poznaniu, a to z kolei czyni poznanie niepewnym. Declinatio nie jest więc potocznym terminem, lecz pojęciem mającym za sobą ściśle określone znaczenie.
Quod si ea, quae discimus, reminiscentias esse constaret, ut antiquis opinionibus scitum est, coveniebat nos omnes ab una veritate venientes unum nosse, unumque reminisci, non habere diversas, non plurimas, dissidentesque sententias86.
W rozdziale, z którego pochodzi ten fragment, przekonuje Arnobiusz, że dusza nie jest natury boskiej.
Dowód zastosowany przez Arnobiusza odnośnie metody dowodzenia możemy określić jako epagoge czyli indukcję.Pisze Arnobiusz: Jeśliby dusze wiadomości ze sfer niebieskich przyniosły, musiałyby je znać koniecznie wszystkie, musiałyby je posiadać już od pewnego czasu na całym świecie, i nie powinno znaleźć się żadnej rasy, która byłaby pozbawiona jej w stopniu równym i identycznym. Natomiast ilu teraz mamy na świecie: muzyków, dialektyków czy też geometrów, ilu oratorów, poetów lub gramatyków? Tak więc okazuje się, iż - jak się już wielokrotnie rzekło - zostały one bardziej wynalezione z powodu konieczności miejsca i czasu, a nie dlatego że dusze zstąpiły tutaj boskie i pouczone, ponieważ nie są wszystkie, ani uczone, ani uczyć się mogą, lecz wiele spośród nich ma inteligencję stępioną i spowolnioną i są zapędzane do uczenia się pod przymusem rózg... Arnobiusz odniósł się do doświadczenia ludzkiego i do zdroworozsądkowej obserwacji. Przykłady, które podał powinny przekonać słuchaczy, iż teoria reminescencji nie jest prawdziwą. O takiej metodzie dowodzenia mówi Cycero w Topikach87. Mamy tutaj do czynienia z podwójnym odniesieniem filozoficznym: w metodzie jest nawiązanie do Cycerona a przez niego do akademii, w teorii jest polemika z Platonem, który w Menonie przedstawia swoją ideę duszy i poznania. Dla nas ciekawsza jest metoda, która ma prowadzić do poznania prawdy.
Metoda indukcji była także znana i stosowana przez epikurejczyków88 i chociaż Arnobiusz w tym co dotyczy wyników indukcji sprzeciwia się epikurejczykom, to posługuje się jednak podobną metodą. Powyższy cytat z Arnobiusza jest także polemiką z platońską teorię reminescencji89, którą Arnobiusz odrzuca całkowicie90.
Wydaje się, że znajomość Platona Arnobiusz zaczerpnął w dużym stopniu od Cycerona. W Rozmowach Tuskulańskich, Cyceron wykład doktrynę platońską odnośnie natury duszy. W Timajosie, który miał być przekładem platońskiego dialogu o tej samej nazwie, wykłada filozofię przyrody. W księdze drugiej Adversus Nationes, Arnobiusz podejmuje dyskusje z tezami platońskimi, poddając krytyce wnioski do których dochodzi Platon, przede wszystkim teorię reminescencji, oraz boskiego pochodzenia duszy. Krytykuje je za brak pewności, chociaż są prawdopodobne. Arnobiusz w tej polemice występuje jako ktoś, kto jest ubogacony o doświadczenie Chrystusa. Platon jest tym, który szuka prawdy. Krytyka więc nie tyle dotyczy Platona, co tych, którzy od Platona nie potrafią pójść do Chrystusa.
4.2.2.3. Przeciw teorii reminescencji
Non enim quia dicitis ab ipso animas rege descendere ac succedere in hominum formas, exploratum aliquid dicitis et in luce positum manifestissimae veritatis. Conicitis enim, non scitis; suspicamini, non tenetis: nam si scire est illud quod ipse tu videris aut cognoveris animo continere, nihil eorum quae adseritis potestis vos dicere aliquando vidisse, id est, animas sede ab supera et regione descendere91. Rozpoczyna się krytyka poglądów przeciwników Arnobiusza. Nie odpowiadają one wszystkim kryteriom wiedzy pewnej. Nie są czymś oczywistym. Arnobiusz uważa, że twierdzenia te, nie zrodziły się w luce veritatis/świetle prawdy. Kontekst tego stwierdzenia podobny jest do wcześniej omawianego fragmentu. Arnobiusz, stawia swoich adwersarzy przed koniecznością zweryfikowania swoich poglądów. Mianowicie, powszechnie przyjmowano iż prawdziwość danego twierdzenia powinna być konfrontowana z doświadczeniem. Jeśli nie jesteśmy w stanie oprzeć się na doświadczeniu zmysłowym to, co najwyżej możemy się domyślać lub podejrzewać, ale nie możemy twierdzić, że znamy prawdę. Z kontekstu toczonego tutaj sporu, dotyczącego pochodzenia dusz, nie możemy stwierdzić, czy Arnobiusz jest zwolennikiem teorii prawdy jaka była wypracowana przez platończyków, czy też przygotowuje sobie grunt pod obronę własnej pozycji, to znaczy uznania, iż człowiek nie jest w stanie sam z siebie poznać prawdy o rzeczach ostatecznych. Twierdzenie o poznawaniu przez reminescencję, czyli przypominanie jest nieweryfikowalne, czyli co najwyżej jest opinią, lecz nie może być nazwane prawdziwym twierdzeniem.
Wniosek:
Arnobiusz często powołuje się na Platona, na jego dzieła, cytuje fragmenty. Akceptuje jego autorytet jako wielkiego filozofa, ma jednak odwagę podważać te teorie, które nie odpowiadają jego systemowi logicznemu; najbardziej kontrowersyjną doktryną Platona jest teoria duszy, jej nieśmiertelności, boskiego pochodzenia, reminescencji i reinkarnacji. Arnobiusz będzie w poszczególnych częściach drugiej księgi obalał je: np. w Adv.Nat., II, 15-16, Arnobiusz przyjmujej jako hipotetyczne twierdzenie o nieśmiertelności, boskości i doskonałości duszy, by następnie przez nawiązanie do doświadczenia pokazać jego absurdalność: ...z faktu, że dusze pochodzą z tego samego, jedynego źródła, wynika więc, iż również nasze myśli są takie same i zgodne między sobą, nie różnimy się opiniami i zwyczajami, wszyscy znamy te same rzeczy92... lub przynajmniej poddawał w wątpliwość wartość tych teorii, pokazując jak człowiek nie wiele różni się od zwierzęcia, o którego boskości czy też nieśmiertelności nikt nie twierdzi: Lecz, gdy w ciała ludzkie wpadamy i zbliżamy się do nich, jesteśmy ściągani z kręgów niebieskich przez tych którzy są przyczyną tego, iż jesteśmy źli, pożądaniem i gniewliwością wrzemy, żyjemy w hańbie i potępiamy się sprzedając nasze ciała w publicznych orgiach poprzez prostytucję. W jaki sposób może to, co jest niecielesne z ciałami się połączyć, lub też rzeczy przez Boga Władcę zrobione mogą być przez niższe przyczyny ku wadom oszpecającym przeciągnięte? Chcecie o ludzie, odłożyć wrodzoną arogancję i pychę, wy którzy Boga pozwalacie sobie nazywać ojcem i spieracie się z nim, iż macie taką samą nieśmiertelność? Chcecie szukać, badać, zgłębiać kim jesteście wy sami, do kogo należycie, kogo uważacie za ojca, co robicie w świecie, w jaki sposób się rodzicie, w jakim celu wchodzicie w życie? Chcecie, odkładając stronniczość, w milczących rozmyślaniach poznać, iż jesteśmy zwierzętami podobnymi do innych zwierząt i niewiele od nich różniącymi się? Cóż jest tym, co wam wskazuje iż mimo podobieństwa, różnimy się? Czy na tyle je przewyższamy, że mamy prawo nie godzić się by nas zaliczono pomiędzy zwierzęta? Ich ciała są zbudowane z kości i oplecione połączeniami nerwowymi: i my w sposób podobny jesteśmy zbudowani; z kości są nasze ciała i połączeniami nerwowymi obwiązane. Przyjmują powietrze nosami przez oddychanie i wydalają je podobnie; i my w podobny sposób oddychamy ciągle zmieniając powietrze wewnętrzne i zewnętrzne. Różnią się rodzajem męskim i żeńskim: w taką samą ilość płci zostaliśmy przez naszego stwórcę uformowani. Wysyłają z łona płód, płodzą przez jednoczenie się ciał; my również rodzimy się przez połączenie ciał i z łona matki jesteśmy wylewani i wyrzucani. Utrzymują się dzięki jedzeniu i piciu, a zbywające brudy wyrzucają i odprowadzają dolnymi organami: my również utrzymujemy się dzięki jedzeniu i piciu i co już natura sama odrzuciła, przez te same drogi wylewamy. Troską ich wszystkich jest nie dopuścić głodu śmiertelnego i starać się (invigilare) o rzeczy konieczne do jedzenia: cóż tak innego my czynimy w naszym życiowym zatroskaniu, jeśli nie to, iż szukamy w jaki sposób uniknąć niebezpieczeństwa głodu i pozbyć się przykrego wysiłku? Doświadczają chorób i niedostatków i na końcu ze starości giną: cóż więc? czy my jesteśmy odporni na to zło, i czy nie w ten sam sposób jesteśmy łamani uciążliwymi chorobami i niszczeni przez zarazę starości? I jeśli jest to prawdą, co się mówi w tych tajemnych misteriach, że dusze nieprawych wchodzą do bydła i w inne dzikie zwierzęta93, po tym jak oddzielą się od ciał ludzkich; to jeszcze wyraźniej widać, że jesteśmy im bliscy i nie oddzieleni odległościami tak wielkimi. W rzeczywistości z tego samego powodu nazywani jesteśmy bytami uduchowionymi, ponieważ porusza nami ruch życiowy94.
4.2.3. Arnobiusz a perypatetycy
Arystoteles jest cytowany tylko dwa razy przez Arnobiusza95. W cytatach tych widzimy uznanie dla Arystotelesa, odnosi się jednak wrażenie, że Arnobiusz nie zna dzieł Stagiryty. W dyskusji o duszy nie ma echa dzieła De anima Arystotelesa za wyjątkiem być może stwierdzenia96, że o duszy jest bardzo trudno osiągnąć jakąś pewność97, co Arnobiusz udawadnia stosując pojęcie media qualitas. Pewna zależność istnieje w kwestiach dotyczących dowodzenia. Jak widzieliśmy wyżej Arnobiusz za pośrednictwem Cycerona zna Topiki Arystotelesa i wykorzystuje je w swoim dowodzeniu. W dwóch wyżej wymienionych miejscach, Arnobiusz odwołuje się do Arystotelesa wymieniając go pośród innych pisarzy lub filozofów. W księdze trzeciej powołując się na świadectwo innego pisarza łacińskiego, Graniusa98, przytacza tłumaczenie znaczenia bogini Minerwy. W księdze drugiej przypisuje Arystotelesowi i jego naśladowcom wprowadzenie piątego pierwiastka, czyli eteru. W dwojaki sposób można tłumaczyć tak skromną obecność Arystotelesa w dziele Arnobiusza. Pierwsze tłumaczenie to możliwość, że Arnobiusz nie zna dzieł Arystotelesa i jest ono najbardziej prawdopodobne. Drugie, że zna je i akceptuje, dlatego nie wchodzi z nim w polemikę, gdyż wydaje się mu, że szkoła perypatetycka nie jest dla wiary niebezpieczna. Jest to trudne do obronienia. Arystoteles tak w kwestiach gnozeologicznych jak i etycznych jest bardziej optymistyczny odnośnie możliwości ludzkich. W swoich argumentacjach odnośnie duszy Arnobiusz będzie stosował zasadę wprowadzoną przez Arystotelesa; że wszystko co jest utworzone jest zniszczalne phthora. Etyka Arystotelesa jest budowana w oparciu o uznaną rolę intelektu, zdolności poznawczych rozumu i roli duszy. Etyka arnobiańska, jest bardziej przyjęciem nauki Chrystusa99, mówi Arnobiusz: Po co macie poszukiwać, odkrywać, któż uczynił człowieka, jaki jest początek dusz, kto wymyślił przyczyny zła, czy słońce jest większe od świata, czy też tylko jedną stopę długości mierzy, obcym światłem, czy też własnym blaskiem błyszczy księżyc? Wiedza o tym, jest żadną pomocą, niewiedza żadną stratą100. Złóżcie to wszystko na Boga i zostawcie jemu znajomość, dlaczego i skąd jest, powinno być, albo też nie powinno, czy coś jest niezrodzone czy też istnieje przez narodziny, należy zniszczyć czy też zachować, spalić, rozwiązać, czy też ponownie zostanie odnowione w doskonałości. Nie możecie w sposób dowolny gmatwać się w takie rozważania i zajmować się czymś tak odległym i niepotrzebnym. Wasze położenie (sprawa) jest zagrożone - chodzi mi o zbawienie waszych dusz - jeśli nie zabierzecie się za poznanie Boga najwyższego, oczekuje was okrutna śmierć po tym jak zostaniemy uwolnieni z więzów naszego ciała, śmierć która nie przynosi natychmiastowej zagłady, lecz w odstępach czasu nas pożera, poprzez kary okrutnych cierpień. Poznanie jest bardziej aktem poddania się, przyjęciem, czy też naśladowaniem/mimesis niż aktywnym poszukiwaniem. Etyka wynikająca z takiego poznania jest bardziej bierna jeśli chodzi o wzorce, normy. Element wolności dotyczy wyboru a nie stanowienia norm.
4.2.4. Arnobiusz a Sofiści
Z sofistami następuje zmiana w przedmiocie filozofii, nie jest nim świat czy też natura ale człowiek. Różni ich także metoda uprawiania swego zawodu. Mówi nam o tym Arystoteles wspominając Protagorasa, przedstawiciela sceptyków: "filozof ten twierdził, że człowiek jest miarą wszystkich rzeczy, mając na myśli po prostu to, że co się każdemu wydaje, z pewnością jest takie. Skoro tak, to z tego wynika, że sama rzecz jest i nie jest, jest zła i dobra, i że wszystkie inne twierdzenia przeciwne są również prawdziwe, gdyż często ta sama rzecz wydaje się piękna jednym, a przeciwnie innym, i że to, co wydaje się każdemu człowiekowi, jest miarą rzeczy"101.
W teorii poznania takie stwierdzenie doprowadzi do silnego relatywizmu, przeniesione zaś na grunt społeczny poprowadzi do konwencjonalizmu; to grupy społeczne będą określały co jest dla nich prawdziwe. Kryterium prawdy według sofistów tkwi w człowieku, lub w grupie społecznej. Prawda jest czymś względnym, dialektycznym. Sam Protagoras miał twierdzić, że o każdej rzeczy istnieją dwa przeciwstawne zdania. Słabszy pogląd można uczynić mocniejszym102.
Twierdził on, że każdemu twierdzeniu można przeciwstawić inne, dowodowi inny dowód. O każdej rzeczy można na równi rozprawiać za i przeciw, i to nawet o tym czy o każdej rzeczy można rozprawiać za i przeciw103.
O bogach nic nie można powiedzieć, z powodu niemożliwości odpowiedniego doświadczenia zmysłowego i krótkości życia człowieka104.
Dusza to wrażenie zmysłowe/he aistheseis, i nic poza tym.
Logika - wzorując się na Antystenesie, wprowadził Protagoras tezę iż: wszystkie twierdzenia są równie nieuzasadnione, żadnego nie można obalić, ale nie można też udowodnić105. Był Protagoras twórcą podziału wypowiedzi na cztery rodzaje: życzący, pytający, odpowiadający i rozkazujący. Uczyli także sofiści jak odpierać tezy ogólne. Spójrzmy teraz jak Arnobiusz przeciwstawia się sofistom, czasem wykorzystując ich relatywizm.
4.2.4.1. Chrystocentryzm gnozeologiczny przeciw antropocentryzmowi
W swojej przygodzie intelektualnej Arnobiusz odkrył, że celem życia człowieka jest przyjęcie prawdy, którą przyniósł Chrystus. Prawda o naturze człowieka, której nauczał Jezus stawia w centrum Boga, On jest kryterium tego co jest. On jest jedynym Jest. Takie spojrzenie na rzeczywistość musiało w konsekwencji doprowadzić do konfliktu z tymi, którzy za kryterium prawdy uznali człowieka. W ten sposób sofiści będą krytykowani przez Arnobiusza za ich postawę pyszną i za zwodzenie ludzi. Cechą sofistów wyrastającą z zasady antropocentryzmu w dziedzinie gnoseologicznej będzie kwestionowanie wszelkich uznanych tradycji i zasad, pokazując ich względność. W metodzie tej przybliża się do nich Arnobiusz, lecz dla niego zawsze będzie istniał horyzont wątpienia i względności, a będzie nim Bóg. Podobnie jak sceptykom, zarzuca im Arnobiusz przesadną pewność co do własnych poglądów, oraz bezsensowny wysiłek poznawczy, który nie prowadzi do pewnego poznania a jest tylko obalaniem poglądów cudzych:
Quid est enim, quod humana ingenia labefactare, dissolvere studio contradictionis non audeant, quamvis illud quod infirmare moliuntur sit purum et liquidum et veritatis obsignatione106 munitum"107. Arnobiusz uznaje istnienie prawdy niezależnie od opinii ludzkich. Prawda nie jest czymś subiektywnym lecz tkwi w przedmiocie poznania. Takie rozumienie prawdy odrzucają sofiści oraz sceptycy. Najbardziej znany eksponent sofistów, wcześniej wspomniany Protagoras z Abdery twierdził, że człowiek jest miarą wszystkich rzeczy, mając na myśli po prostu to, że co się każdemu wydaje, z pewnością jest takie. Skoro tak, to z tego wynika, że sama rzecz jest i nie jest, jest zła i dobra i że wszystkie twierdzenia przeciwne są również prawdziwe, gdyż często ta sama rzecz wydaje się piękna jednym, a przeciwnie innym, i że to co wydaje się każdemu człowiekowi, jest miarą rzeczy108. Arnobiusz będzie wykorzystywał zasady sofistyki by obalić jej wnioski; jeśli z pomocą ludzkiego języka można wszystko udowodnić lub obalić, to nie można ufać samemu językowi, pięknej mowie, logice. Należy szukać fundamentu prawdy gdzie indziej. Prawda nie jest tylko logicznym (w znaczeniu wewnętrzenj koherencji) procesem. Prawda posiada fundament, który momentami wydaje się być personifikowany, utożsamiany z Chrystusem.
Słabość poznawcza człowieka prowadzi Arnobiusza nie do całkowitego relatywizmu czy też konwencjonalizmu, lecz sprawia, że szuka on fundamentu prawdy i znajduje go w Chrystusie. Można powiedzieć, że między Arnobiuszem i sofistami jest wielka przepaść a jednocześnie są sobie bardzo bliscy. Bliskość ta tkwi w tym, że człowiek-Chrystus jest dla Arnobiusza kryterium prawdy. Przepaść polega na tym, że dla sofistów kryterium jest tylko człowiek, dla Arnobiusza Bóg-człowiek. Sofiści może w jakimś sensie prorokują, nieświadomi głębi swego proroctwa. Chrystus jest syntezą, której szukali od początku wszyscy filozofowie, on rozwiązuje dylemat przed którym stali wszyscy myśliciele; jak pogodzić wieczność ze zmiennością, formę z materią, ideę z rzeczą, Boga z człowiekiem. On jest alfą i omegą. Być moż to właśnie do sofistów zwraca się Arnobiusz kiedy mówi: Teraz więc, podczas gdy także wam samym umykają początki tylu rzeczy, umykają przyczyny, cele, i nie możecie wyjaśnić to, co zostało uczynione i dlaczego, albo dlaczego nie powinno być; wy krytkujecie i rozdzieracie naszą wstrzemięźliwość, kiedy my wyznajemy, że nie znamy tego co nie można poznać, ani nie chcemy szukać czy badać tego, czego i tak nie można pojąć w sposób jasny, chociażby nawet tysiące serc ludzkich zajęło się na różne sposoby tymi domysłami. Dlatego Chrystus, przez was niechciany Bóg, mówię Bóg, Chrystus - to należy często powtarzać, aby uszy niewierzących zostały otwarte i rozkryte - przemawiając w postaci ludzkiej z polecenia Boga Najwyższego, wiedząc, że śmiertelni są z natury ślepi i nie mogą żadnej prawdy pojąć, chociażby była postawioną przed ich oczami; gdy są zaś o czymś przekonani, coś uważają za ewidentne i poznane, nie unikają z powodu swoich podejrzeń siania kłótni i podejmowania się sporów. To wszystko przykazał nam zostawić i wyrzec się tego, by tymi rzeczami które są z daleka od naszego poznania na próżno nie poruszać naszych myśli, lecz na ile jest to możliwe do Pana Wszechświata całym naszym umysłem i duszą się przybliżyć, wznieść się z tych miejsc i ku niemu poprowadzić naszych serc chwiejne pragnienia, wiecznie o nim pamiętać i uformować sobie choćby nie wiem jaki(słaby) Jego obraz, chociaż nie może być określony przez żadną wyobraźnię: bowiem z wszystkich rzeczy które zawiera mrok szanownej boskości, On jeden nie podlega wątpieniu, jest prawdziwy: o nim nikt nie może wątpić, chyba że jest pozbawiony rozumu lub jest szaleńcem beznadziei, jest wystarczające znać Jego, aby nie znać niczego innego i aby znaleźć prawdziwą i najwyższą wiedzę trwając w poznaniu Boga, głowie wszystkich rzeczy.
Prawdą dla Arnobiusza jest Chrystus. Wszystko inne jest względne. Fundamentem pewności, punktem odniesienia jest Chrystus Bóg i człowiek.
4.2.4.2. Relatywizm wierzeń pogańskich
Inny znany przedstawiciel sofistów, Kritiasz, w swoim dziele Syzyf, przedstawił historię powstawania praw i wierzeń: Był czas, kiedy ludzie wiedli życie nieuporządkowane, podobne życiu dzikich zwierząt... nie było nagród dla dobrych, ani kar dla złych. Wtedy to, jak sądzę, ludzie ustanowili karzące prawa, by dike władała wszystkimi jednakowo i by hybris było jej podporządkowane; jeśli więc ktoś dopuścił się bezprawia był karany... jak sądzę mąż przemyślny i mądry po raz pierwszy wynalazł śmiertelnych bogów po to, by istniał strach dla złych, kiedy w ukryciu czyniliby coś, mówili czy myśleli.... Tak to zaszczepił ludziom strach przez to, iż dał bogu piękne mieszkanie i zgasił bezprawie prawem109. Arnobiusz będzie się odwoływał do podobnej koncepcji110, pokazując, że wiele wierzeń pogańskich powstało na tej zasadzie. W piątej księdze, w której poddaje krytyce wierzenia pogańskie, odpiera zarzut skierowany pod adresem niewierzących/atheum: dziwię się, że wy nazywacie ateistą, bezbożnikiem, świętokradcą, kogoś kto zaprzecza istnieniu bogów, lub wątpi w nich, albo też twierdzi, że byli to ludzie, których zaliczono do bóstw, dzięki ich jakiejś mocy lub zasługom... Wątpienie tych ludzi nie jest świadectwem przeciw istnieniu Pana Boga, lecz dowodem na względność wierzeń pogańskich.
4.2.4.3. Krytyka teorii języka
Albert Viciano111 analizując dzieło Arnobiusza z punktu widzenia zastosowania retoryki, dochodzi do wniosku, że Arnobiusz jest bardzo dobrym znawcą zasad mowy oratorskiej, którą się posługuje, ale i krytykuje. Sam Arnobiusz dokonuje ciekawego zabiegu, który wydaje się być skierowanym przeciwko sofistom, gramatykom, mianowicie podejmuje się krytyki teorii języka, w szczególności elokwencji. Elokwencji oratorów i gramatyków przeciwstawia prostotę i virtus Chrystusa i chrześcijan. Pod koniec jedenastego rozdziału drugiej księgi mówi: Sed quid istud ad causam. Numquid enthymemata syllogismi resque aliae similes scire illos veritate spondet aut ea re digni sunt quibus necessario debeat rebus de obscurissimis credi. Personarum contentio non est eloquentia viribus sed gestorum operum virtute pendenda. Ille non est dicendus auctor bonus, qui sermonem candidule prompsit, sed qui quod pollicetur divinorum operum prosequitur sponsione. Co to ma wspólnego z naszą sprawą(fundamentem prawdy budowanej na autorytecie viri novi, lub Chrystusa). Entymemy, sylogizmy i podobne inne rzeczy, czy zakładają znajomość prawdy, lub trzeba im koniecznie dowierzać w kwestiach tajemniczych? Porównanie między osobami nie powinno być robione w oparciu o ich zdolności oratorskie, lecz w oparciu o moc ich dzieł. Nie jest dobrym ten autor, który złoży mowę w sposób bezbłędny, lecz ten, który potwierdza swoje obietnice gwarancją dzieł bożych112.
Wniosek ten był poprzedzony argumentacją dotyczącą natury języka, który nie gwarantuje prawdziwości twierdzeń. W jakiś sposób, może i niezamierzony, Arnobiusz jest prekursorem krytyki języka. Dotyka problemu relacji między mową/sermo a rzeczywistością/res, którą opisuje. Ma coś w sobie ze sceptyka. Ale poza sceptyzmem zapewne na jego poglądy wpływ miała i praktyka życiowa. Wiedział że poprawność stylistyczna, gramatyczna, nie musi wcale oznaczać prawdziwego twierdzenia. Doświadczenie to wyrazi w formie wyżej przedstawionej teorii i zastosuje do sporu z viri novi: A może wydają się wam(viri novi) ludźmi otumanionymi i głupimi ci, którzy już po całym świecie jednomyślnie zgodni są w wyznawaniu tej wiary(chrześcijańskiej)? Cóż więc? Tylko wy napełnieni mądrością i inteligencją - nie wiem - cóż innego i głębszego widzicie: tylko wy uważacie to za żarty, za same słowa i dziecinne bzdurzenie, to co my sobie obiecujemy otrzymać od króla. Skąd - pytam - otrzymaliście tak wielką mądrość, skąd taka bystrość i żywotność, albo jaka nauka dostarczyła wam zasad zgromadzenia tak wielkiej inteligencji, skąd mogliście czerpać wiedzę przepowiadania113? Ponieważ umiecie odmieniać czasowniki i rzeczowniki przez wszystkie przypadki i czasy, ponieważ umiecie unikać barbaryzmów i solecyzmów, ponieważ umiecie układać rymowane mowy, dobrze złożone i zbudowane i spostrzegacie jeśliby były prostackie114, ponieważ wtłoczyliście w pamięć Cudzołożnicę Lucyliusza115 i Marsję Pomponiusza116, ponieważ znacie prawa dotyczące prowadzenia sporów, ile jest rodzajów, przypadków, ile rodzajów mów, co to jest rodzaj, co to jest postać, z jakich racji rozróżnia się to, co przeciwstawne od tego co sprzeczne; dlatego myślicie, że wiecie co jest fałszywe, co jest prawdą, co może się stać, a co nie, jaka jest istota rzeczy niższych(ziemskich) i wyższych(niebiańskich)117? Czyż nigdy nie wpadło wam do waszych uszów to przysłowie: mądrość człowieka jest głupotą u Boga Pierwszego?118.
W pewnym stopniu możemy dopatrzyć się tutaj odpowiedzi na zarzut kierowany pod adresem pism chrześcijańskich, że są prostackie, pisane w sposób barbarzyński. Arnobiusz, nie widzi bezpośredniego związku pomiędzy prawdą a formą. Prawda wydaje się być w relacji do podmiotu objawiającego, a nie formy wyrażenia.
Wniosek:
Sofiści są znani Arnobiuszowi, który będzie z nich korzystał w sobie właściwy sposób, raz przyjmując ich metody, drugi krytykując wnioski. Teza Protagorasa posłuży Arnobiuszowi do wskazania na ludzką słabość poznawczą, co z kolei doprowadzi do podważenia twierdzeń o bogach i duszy. Krytyka teorii języka wskaże na konieczność szukania innego kryterium prawdy jak tylko logiczna zgodność, stylistyczna czy gramatyczna poprawność. Prawda zależy nie od tego co i jak się mówi, ale od tego kto mówi. Jest to punkt spotkania z sofistami, lecz ten - Kto - jest dla Arnobiusza Bogiem i człowiekiem jednocześnie. Można by snuć wniosek dalej, kiedy człowiek staje się bliższy Bogu, pozwala Bogu siebie przemieniać, to staje się coraz bardziej prawdziwy, aż do zjednoczenia, utożsamienia.
Arnobiusz a gnostycy
Inną jeszcze doktryną, której echo słyszymy w dziele Arnobiusza był gnostycyzm. Wskazują na to tak autorzy gnostyccy, których kilkakrotnie cytuje jak i argumenty które traktuje. Świadczyć o tym związku może na przykład odwołanie się do Szymona Maga119, Merkuriusza, który jest określeniem Hermesa Trismegistosa120. Odwołuje się także do Pitagorasa i Platona w tym co dotyczy nieśmiertelności duszy i poznania, gdyż byli oni wielkimi autorytetami w środowisku filozoficznym, wiele zaś elementów ich doktryny przejęli gnostycy. Wydaje się więc, że Arnobiusz słyszał o gnostykach, nie przyjmuje ich teorii, lecz je krytykuje121. Poniżej postaram się przeprowadzić analizę związków Arnobiusza z gnostycyzmem, ukazując na czym polegała odmienność myśli Arnobiusza. Znajomość gnostycyzmu jest prawdopodobnie zapośredniczona, wydaje się, że Arnobiusz pewne teorie gnostyckie mógł poznać przez św. Ireneusza i jego Adversus Haereses. Nie wymienia Ireneusza po imieniu, gdyż wydaje się mało prawdopodobne, że powoływałby się na autorytet chrześcijańskiego pisarza, który krytykował gnozę. Arnobiusz w gnostycyźmie obawia się przesadnego zawierzenia w ludzkie zdolności poznawcze, gnostycyzm to dla niego wiara budowana na wiedzy filozofów: Wy, którzy podziwiacie i z otwartymi ustami słuchacie mędrców i filozofów .... uznajecie mniej więcej to samo co u nas wyśmiewacie ... do was się zwracam, którzy Merkurego, Platona, Pitagorasa naśladujecie...122. Teorie Hermesa Trismegistosa, Platona, Pitagorasa, w tym co odnosi się do duszy, są mniej więcej podobne do teorii chrześcijańskiej, ale istnieje też wielka różnica: dusza nie może poprzez misteria, sama z siebie poznać swego stwórcę. Poimandres Hermesa, którego wspomina Arnobiusz, daje dobrą lekcję tego, czym był hermetyzm, jaki mógł mieć wpływ. Największe niebezpieczeństwo polegało na zastąpieniu wiary pobożną wiedzą lub filozofią, lecz czy jest możliwa "Philosophia pia"?
4.2.5.1. Philosophia pia
Główną zasadą tej filozofii jest teza o ciągłym objawianiu się Logosu; teza ta jest widoczna u starożytnych poetów i pisarzy biblijnych, u Heraklita, Pitagorasa, Platona, Plotyna, aż po Dionizego Areopagitę. Philosophia pia pokrywa się tutaj z religio docta. Jest to antropologia, teologia i kosmologia. Z tych trzech elementów można wydedukować pozostałe elementy systemu. Człowiek poznaje siebie przez poznanie boga i na odwrót poznaje boga przez poznanie siebie. Celem życia jest osiągnięcie poznania siebie jako poznania Boga, albo lepiej, poznanie Logosu odnalezionego w sobie, skierowanie wszelkich pragnień zewnętrznych ku wewnętrznym, w celu osiągnięcia pokoju poprzez uczestnictwo w życiu Logosu nas zamieszkującego. Człowiek nie jest w stanie sam z siebie poznać prawdy. Umysł ludzki jest okiem, które po to aby widzieć potrzebuje światła, aby widzieć słońce potrzebuje światła słońca. Lecz słoneczne światło boskie (Logos) nie objawia się aż do momentu kiedy umysł się do niego nie zwróci. Nawrócenie staje się możliwe tylko wtedy kiedy dusza uwalnia się od zwodzenia zmysłów i mglistych fantazji123. To wyzwolenie jako proces nawrócenia się do Boga, realizuje się w teologii platońskiej, która odkryła pod mgłami wyobraźni poetyckiej za pomocą których wyrażała się intuicja religijna, najgłębszą istotę prawdy, prowadząc w ten sposób filozofów perypatetyckich do uznania swego błędu; widzieli bowiem oni tylko aspekt zewnętrzny religii odrzucając ją jako bajkę dla staruszek (de religione tamquam de anilibus fabulis sentiendum) a także poetów którzy dążyli do ograniczenia, tylko do wyobraźni całe doświadczenie metafizyczne124.
Według Ficino, wydawcy łacińskiej wersji Poimandresa, filozofia arystotelesowska prowadzi do śmierci religii, także podejście tylko estetyczne poetów w konsekwencji prowadzi do redukcji religii do zjawiska subiektywnego. Ani filozofowie, ani poeci nie pojęli prawd przekazanych przez starożytnych, którzy pod postacią mitów wyrazili najgłębsze prawdy. Podobną opinię ma Arnobiusz, krytykuje wierzenia i fiolzofie, tyle że uważa, iż wierzenia starożytne zabijają nie religię, lecz filozofię jako drogę do mądrości. Arnobiusz jest nieufny w stosunku do ludzkiego rozumu, konstrukcji opartych na ludzkich spekulacjach. Wydaje się, że z jednej strony dąży do filozofii pobożnej (podkreślając znaczenie objawienia), z drugiej zaś wszystko chce oprzeć na Chrystusie, nie na spekulacjach, czy wysiłku ludzkim: Lecz co znaczą cierpienia i różnorodne kary pośród tych co przebywali w głębiach? I któż byłby tak prymitywnym, nieumiejącym wnioskować, że wierzyłby iż dusze są niezniszczalne a jednocześnie, że ciemności Tartaru, lub też rzeki ognia, czy bagna wrzących popiołów, albo zawrotne obroty kół mogą im w czymś zaszkodzić? Co nie jest dotykalne, jest postawione poza prawem rozpadu - nawet jeśli jest lizane przez rzeki wzburzonych płomieni, otoczone błotem, lub godzącymi kamieniami i wielkimi górami rozpadającymi się - nietkniętym powinno pozostawać i nienaruszonym, i nie powinno doświadczać żadnego cierpienia ku śmierci prowadzącego125. Skądinąd, to przekonanie nie tylko że jest pobudzające do wad, pozostawiając człowieka wolnym do grzeszenia, ale niszczy samą rację istnienia filozofii i wskazuje na bezużyteczność zabierania się za nią, biorąc pod uwagę trudności przedsięwzięcia, które prowadzi do niczego. Jeśli jest prawdą, że dusza nie ma końca i że będzie trwała w nieskończoność wszystkich wieków, to jakie to niebezpieczeństwo oddać się przyjemnościom przestępując cnoty i oddając się niepohamowanemu żarowi pożądliwości, pogardzając i pozostawiając cnoty, które czynią życie bardziej surowym i twardym? Może dlatego, że gnije w przyjemnościach i niszczy się w miękościach wad? I w jaki sposób mogłoby być zniszczone to, co jest nieśmiertelne? To, co trwa wiecznie i nie podlega cierpieniom? Co się zabrudzi i zanieczyszcza paskudztwem działań wstrętnych? I jakże może zanieczyścić się to, co nie posiada substancji cielesnej, w jakim miejscu może się zanieczyszczać, jeśli nie ma gdzie odcisnąć się znak zanieczyszczenia? Poza tym, jeśli dusze podążają do bram śmierci, tak jak to się definiuje według Epikura126, to również w tej sytuacji nie istnieje odpowiedni powód do uprawiania filozofii, jeśli nawet jest prawdą, że dusze za jej pośrednictwem się oczyszczają, stając się pozbawione jakiejkolwiek wady. W rzeczywistości jeśli bowiem umierają razem i w ciele ich zmysły życiowe giną i wygasają, jest to nie tylko największy błąd ale i najgłupsza ślepota, iż hamują pragnienia wrodzone, ograniczają życie do minimum, nic nie popuszczają naturze, nie czyniąc tego co pożądliwość rozkazuje i do czego pobudza, ponieważ żadna nagroda nie czeka na ciebie za te wszystkie wysiłki, kiedy nadejdzie dzień śmierci i będziesz uwolniony z więzów127.
Zacytowany fragment, dotyczy przede wszystkim filozofii epikurejskiej, stoików i platoników. Arnobiusz uważa, iż ich doktryny filozoficzne zastosowane do etyki, prowadzą do fałszywych postaw. Nie dają dostępu do prawdy, w konsekwencji nie mogą zapewnić życia. Filozofia taka staje się niebezpieczna. Powinna więc filozofia być pobożna, źródłem zaś pobożności jest Chrystus. On jest filozofem i on jest samą mądrością.
4.2.5.2. Czy viri novi to gnostycy?
Gdzie możemy widzieć jeszcze miejsca spotkania Arnobiusza z gnostykami? Według A.Orbe128, viri novi o których wspomina Arnobiusz, to przedstawiciele różnych gnostyckich sekt:
a.) gnostycy rozważając problem wolności mówili o trzech przeszkodach: ograniczenie wolności przez wpływ złowrogich sił na człowieka materialnego(hylicznego), brak wpływu przeciwstawnych sił pozytywnych, oraz słabość i skłonność do zła. Brak równowagi między tymi siłami prowadzi do ograniczenia wolności. Na ile człowiek może pozostać wolny i nie poddać się virtus (potentiae)? Arnobiusz w II,13 i 62 omawiając naturę duszy, wspomina o siłach, przed którymi bronią się viri novi, Orbe więc dostrzega tutaj krytykę gnostyków129. Mówi Arnobiusz: Wy jednak, którzy podziwiacie i zachwycacie się wiedzą filozofów i uczonych, nie myślicie, że jest najbardziej niesłuszną rzeczą znieważać i wyśmiewać nas tak jakbyśmy mówili głupoty i bzdury, podczas gdy wy sami możecie znaleźć również u siebie to, co was śmieszy gdy my mówimy lub głosimy? I nie mówię do tych, którzy są rozproszeni na różnych ścieżkach sekt i którzy z powodu różnic opinii potworzyli różne grupy (partes): was, was wzywam, którzy Merkurego, Platona i Pitagorasa130 naśladujecie, was pozostałych, którzy jesteście jednej myśli i tą samą drogą zasad filozoficznych131 dochodzicie do jedności132. Macie czelność nas wyśmiewać, ponieważ ojca i pana rzeczywistości czcimy i wielbimy, i ponieważ jemu powierzamy się i w nim składamy nasze nadzieje? A cóż wasz Platon w Theajtecie133, że wspomnę jego sławne imię, czyż nie przekonuje dusze do ucieczki z ziemi, po to aby myślały i medytowały o Nim jak tylko mogą najwięcej? Ośmielacie się z nas śmiać, ponieważ mówimy, że zmarli w przyszłości zmartwychpowstaną, tak jak my to wyznajemy, lecz cóż innego słyszymy u was? Cóż sam Platon mówi w Polityku134? Czyż nie mówi, że kiedy świat zacznie się kręcić wzdłuż osi z zachodniej strony w kierunku wschodu słońca, wtedy znowu wyrzuceni zostaną ludzie z łona ziemi, starzy i łysi, zgrzybiali (decrepitos=zmarli), i kiedy będzie docierać do lat coraz odleglejszych, takimi samymi etapami jakimi dzisiaj rosną, do kołyski dziecinnej powrócą? Śmiejecie się z nas, ponieważ staramy się o zbawienie dusz naszych, to jest nas samych? Czym że jest człowiek jeśli nie duszą w ciele zamkniętą? A wy wszyscy, czyż nie dla utrzymania ich nietkniętymi (dusz) działacie? A powstrzymując się od wad pożądliwości, czyż nie lękacie się, że zostaniecie przybici i jakby przymocowani gwoźdźmi do ciała? Czego chcą dla siebie, te tajemnicze różnorodne praktyki, w których wzywacie nie wiem jakie potęgi, aby były dla was łaskawe i nie kładły przed wami przeszkód w żegludze135 do siedzib przodków136?
Arnobiusz wolność widzi nie w zwycięskiej walce z tymi siłami, nie w zapanowaniu nad stoicką heimarmene, lecz w darze Chrystusa. Według Orbe gnostykami tymi mogli być walentynianie. Podobnie jak oni myśleli hermetycy137 i carpocratianie138. Pod koniec drugiej księgi jeszcze raz Arnobiusz powróci do sporu z tymi wszystkimi, którzy uważając się za narodzonych z Boga, we własnych siłach, czy też wiedzy szukają wyzzwolenia: Niech was nie pociąga, albo też niech was nie zwodzi ulotną nadzieją to co liczni, bardzo zarozumiali mądrale mawiają; a mianowicie, że są zrodzeni przez Boga i nie podlegają prawom fatum139. Ażeby otworzyć sobie pokoje niebieskie, prowadzą życie w sposób bardziej ograniczony, a po śmierci ludzkiej niczym nie zatrzymywani, tak jak do ojcowskiej siedziby powracają; ani to co magowie udawadniają, że posiadają modlitwy polecające, którymi złagodzone są nie wiem jakie moce, ukazują łatwe drogi tym, którzy się wysilają do nieba podlecieć; ani to, co obiecuje Etruria140 w księgach acherontejskich141, a mianowicie, że ofiarując krew zwierząt pewnym bóstwom, dusze stają się boskie i wolne od praw śmiertelności. Obiecanki te próżne są i daremnie pobudzają do ślubów/obietnic/. Zbawić dusze nie może nikt inny, tylko Bóg Wszechmocny, i nie ma nikogo innego oprócz niego, kto może ją uczynić długowieczną, udzielić jej ducha wieczności, tylko ten, który jedyny jest nieśmiertelny i wieczny, w żaden sposób nie ograniczony czasem. Ponieważ wszyscy bogowie, tak ci prawdziwi jak i ci, co takimi poprzez plotki i opinie są określani, z jego woli i dobroci są nieśmiertelni i wieczni; jak więc się to dzieje, że innym udzielają to, co sami mają nie z natury lecz zostało im darowane mocą, przez kogoś większego? Niechby zabijała Etruria ile by chciała ofiar, niech wypierają się mędrcy tego wszystkiego co ludzkie, magowie niech upraszają i błagają wszystkie potęgi: lecz jeśli dusze nie otrzymają od Pana wszechświata to czego domaga się rozum - to znaczy przez jego przykazanie - będą bardzo żałowały, że stały się pośmiewiskiem, gdy później poczują, że zaczynają ginąć142.
b.) W II, 16 Arnobiusz krytykuje antropologię, która głosi, że dusze wpadają w ciała, są prześladowane przez różne siły, zaś człowiek psychiczny pozostaje zamknięty w materii/plaźmie, aż do spełnienia(synteleia) wieku. Orbe także tutaj widzi krytykę walentynian. To co wydaje się krytykować Arnobiusz, to nadmierne zapatrzenie w wolność ludzką. Walentynianie uważają, że te wszystkie zewnętrzne wpływy, jak również wpadnięcie w plazmę nie znosi wolności, chociaż ją ogranicza. Arnobiusz nie dyskutuje tutaj o samej wolności, lecz raczej neguje boskie, czy też niebiańskie pochodzenie duszy: at dum ad corpora labimur et properamus humana, ex mundanis circulis sequuntur nos causae, quibus mali simus et pessimi...kiedy spadamy (dusze), spieszymy do ludzkich ciał, ze sfer świata podążają za nami przyczyny dla, których jesteśmy źli, najgorsi..143.
Walentynianie uważali także, że człowiek psychiczny stworzony jest jako wolny i może zachować swoją wolność - ku dobremu lub złemu, jako ousia o średniej jakości - zbawiciel za zadanie ma tylko uwolnić wolność od ego, co ją ograniczało, nie ma jej odbudować bo jest zachowana. Arnobiusz wprowadzi swój termin medietas, odnośnie duszy, podkreślając że człowiek wszystko utracił i konieczny jest zbawiciel nie tylko by wyzwolić, ale by zbawić144.
c.) Gnostycy uważali, że Jezus przyszedł wyzwolić ludzi, psychikos i pneumatikos, lecz hylikoi pozostaną pod wpływem pasji. Przejściem od panowania heimarmene, czy fatum do wolności jest wiara. Dla tych co uwierzyli, nie ma już więcej prawa/nomos. Chrześcijanie stają się jak sofos, wszystko wiedzący, nie boją się fatum, są podobni do stoickich mędrców, którzy poznali wszystko przez zjednoczenie z Logosem świata. Arnobiusz w Adv.Nat.,II,62 pisze: neque illud obrepat, aut spe vobis aeria blanditur, quod a sciolis nonnulis et plurimum sibi arrogantibus dicitur: Deo esse gnatos, nec fati obnoxios legibus; si vitam restrictus egerint, aulam sibi eius patere, ac post hominis fuctionem prohibente se nullo tamquam in sedem referri patriam. Nie łudźcie się i nie dajcie się zwieść, temu co mówią niektórzy mądrale, bardzo zarozumiali: że jesteśmy z Boga zrodzeni, nie podlegamy prawom fatum (przeznaczenia), jeśli narzucimy sobie pewne ograniczenia, to otworzymy sobie bramy jego królestwa, po śmierci zaś bez żadnych trudności powrócimy do ojcowskiej siedziby... Arnobiusz krytykuje jeszcze raz tak antropologię jak i eschatologię gnostycką. Orbe dostrzega tutaj także krytykę hermetyków i zoroastrian, którzy także uważali, że rasa filozofów dominuje
