Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


Albumy | Eseje i felietony | Poezja | Polecamy | Recenzje | Zapowiedzi | Linki | Napisz do nas |


Krzysztof Zanussi

Koronowane głowy

W trakcie obrzędów ślubnych w prawosławiu nad głowami młodożeńców unoszą się korony. Unoszenie się jest określeniem dość istotnym, sygnalizuje bowiem, że korony nie spoczywają na głowach (co w wypadku panny młodej wymuszałoby stosowne uczesanie), przeciwnie, są unoszone na odpowiednich uchwytach i w ten sposób pełnią rolę symboliczną bez opierania się na czaszce.

Pomyślałem o prawosławnym ślubie zastanawiając się nad staromodnym, ale jakże wdzięcznym powiedzonkiem, które mówi, że od czegoś tam korona nikomu z głowy nie spadnie. Nie spadnie — to znaczy, że korona na tej głowie już spoczywa i że może z niej się stoczyć, umniejszając w ten sposób majestat rzeczonej głowy.

Polska podobnie jak Francja od dawna nie jest królestwem, ale w języku rojalizm pozostał obecny. Mówimy o pewnym miejscu, dokąd król chodzi piechotą, mówimy, że karp jest królewski i wreszcie ta korona, która grozi, że spadnie nam z głowy. Mój znajomy przedsiębiorca, do niedawna mój student na artystycznej uczelni, opowiada, jak idąc przez podwórze swoich zakładów zebrał parę unoszonych wiatrem torebek plastikowych, które albo wyleciały ze śmietnika, albo też zostały porzucone przez zakładowego niechluja. Kapitalista i właściciel wdał się w pogoń za torebkami i na oczach całej załogi podglądającej go przez okna wrzucił je do kosza na śmiecie. Przypuszczał, że jego działanie stanie się dla innych zachętą, usłyszał jednak zupełnie inną treść w komentarzu. Właściciel, który sam własnymi rękami zbiera śmiecie, w oczach załogi stracił honor i dał wyraz szczególnego skąpstwa, bo zamiast zatrudnić dodatkowego sprzątacza, poniżył się do własnoręcznego zbierania śmieci. Metaforyczna korona z brzękiem potoczyła się po bruku. Znajoma dyrektor galerii (zapewniam, że nie chodzi o Zachętę), widząc zadeptane przez przychodzących podłogi, rzuciła się ze ścierką na kiju, by w trakcie wernisażu przywrócić miejscu jego wdzięczny wygląd. Po uroczystościach pracownicy, którzy nie pospieszyli z pomocą, zwrócili pani dyrektor uwagę, że się nie szanuje i tą drogą podważa prestiż galerii. Najważniejszym motywem ich rozumowania było to, że jak się już raz zostało dyrektorem, to nie można robić takich rzeczy, których dyrektorom robić nie wypada.

Pytanie o to, co komu wypada, jest w gruncie rzeczy przedmiotem bardziej etyki niż savoir vivre'u. Wypada robić wszystko, co jest etycznie stosowne, a nie wypada nic z tego, co jest etycznie podejrzane. Zagraniczny (tym razem) przedsiębiorca, który zainwestował w Polsce, powiedział parę lat temu przed telewizyjną kamerą, że jego zdaniem w Polsce jeszcze rażąco niezamożnej nie wypada rozjeżdżać się Mercedesami, bo jest w tym lekceważenie dla tych, którzy mało zarabiają i, co istotniejsze, jest w tym podejrzenie, że pieniądze wydane na pokaz kryją niesolidność właściciela. Poważne pieniądze nie muszą się afiszować i prawdziwie bogatym nie wypada podpierać się zamożnością, bo o wartości człowieka ma świadczyć na zewnątrz dobre zachowanie, a nie sama dobra oprawa. Nie pomoże Mercedes ani kostium od Diora, kiedy w sposobie bycia zawarta jest trywialność, prymitywizm, brak otwarcia na innych, a przede wszystkim brak prostoty, która, jak uczą wszystkie podręczniki, jest najwyższym przejawem wyrafinowania i stanowi przeciwny biegun dla prostactwa.

Wracając jeszcze do śmieci i korony. Na piknikach, które co roku organizujemy, by zebrać pieniądze na budowę szkoły, jednym z największych problemów jest sprzątanie; nie to, które musi nastąpić po zakończeniu imprezy, ale to, które trwa w trakcie, kiedy wśród setek osób trzeba nieustannie krążyć wybierając z trawy i z krzaków porzucone kubki i torebki plastikowe, sztućce i papiery. Na to, by wśród zaproszonych gości pełnić funkcję sprzątających śmieci, trzeba ludzi o niezakłóconym poczuciu własnej wartości. Pozostali wykruszają się po chwili, zawstydzeni widokiem eksponowanych postaci, przy których są śmieciarzami. W dotychczasowej praktyce tyraliera sprzątaczy sprawdzała się tylko w wypadku ludzi wysoko utytułowanych. Okazało się, że podobnie działają tytuły dziedziczne co akademickie. Tym mocno osadzone korony nie spadają na skutek pochylania się nad śmietnikiem.

opr. JU/PO

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: Polska wychowanie etyka felieton przedsiębiorczość obyczaj rzeczywistość zwyczaje Zanussi