Wiersze
Izabela Koba-Mierzejewska
W raju
adamowi
rodzi się jabłko
nasłuchujące
szelestu palców ewy
wśród liści
ona czyta biblię
szatan wilczur
grzeje jej stopy
Bóg zmienił scenariusz
Gosi
* * *
nie można darzyć zaufaniem
w opasce na oczach
dziecka które przedwcześnie sięgnęło
po owoc z drzewa wiadomości
dobrego i złego
stało się dorosłe
ale...
wieczorami znika w Krainie Czarów
pije herbatę z Puchatkiem
podlewa różę Małego Księcia
przy pełni księżyca spaceruje z Andersenem
odpowiedzialność zostawia wtedy
po drugiej stronie lustra
Magdalena
po północy - zimną wodą
zmywa dotyk mężczyzny
jej godziny dnia miesiąca
ściera pocałunki
płucze jamę ustną
by pozbyć się smaku
jego języka
szepcze zaklęcia — modlitwy
potem — leży sama
w pachnącej niewinnością pościeli
i zastanawia się
jak daleko
przesunęła granicę
Erotyk końca XX wieku
chuda dziewczyna w bramie
gra na flecie kołysankę
ulicznica
nie znająca mężczyzny
owrzodzoną twarz kryją włosy
gęste i splątane krzyczą
o niepokochanej kobiecości
* * *
„Takie jest nasze miłowanie, iż
nie możesz ty umrzeć beze mnie
ani ja bez ciebie”
„Dzieje Tristana i Izoldy”
połamanego Tristana
rozdziera ból
i obietnica dana Izoldzie
że nie odejdzie bez niej
tchnął w nią życie
i widzi każdego dnia
jej uśmiechnięte łzy
* * *
w deszczowy poranek
nauczyłam się od ptaków
chwalić Ciebie
i rozdawać uśmiechy lata
myślącym o jesieni
opr. MK/PO
|