Gosiek
Witolda Bodaka
W kategorii utwór poetycki: wyróżnienie specjalne — zbiór wierszy Witolda Bodaka
( godło „Gosiek”, Wałcz)
* * *
wygoniło mnie
wypędziło
wygnało
i w drogę i dalej i w świat i na kraj tego
czasu było niewiele
by rzeczy pozbierać
między dłońmi, matki żalem, pocieszenia słowem
zabrałem tylko niezbędny dobytek
taki co to na kiju plecami niesionym za mały
i gdzieś pomiędzy radami, gdy ukąsi pszczoła
a że mleko to najlepsze rano i że od złych
ludzi to najlepiej z daleka
bajką o Marysi — gęsiarce, dobrą kolędą i zielonym
liściem
Śniardwy
co tak jak obłok, jak niebo są wielkie
zakołysało
uniosło, wzburzyło jak wiatrem
ucichło
gdzieś we mnie
głęboko, bo okropna głębia
jest tutaj
choć gość w białym kitlu
z czarno-białej kliszy od pasa i w górę
z tym swoim hasłem już wolno oddychać
stwierdzi małą plamkę
w zbyt małym kontraście
a to jezioro wielkie, jak niebo ogromne
jest
we mnie
* * *
wybacz mi bracie dębie
bracie buku i pomniejsi bracia
którzyście tak mali
a jednak jesteście
za kroki moje
za to że gdy zima, że ciepło dajecie
za mądrość waszą co tak jasno płonie
i że dziecko uczę na was barw ziemi
bo nie raz pewnie ramię wam złamałem
bo nie tworzyłem, nie widziałem,
z konewką też nie biegłem
lekarza od drzew nie znam — pewnie umarł starzec
bo trumna moja też będzie sosnowa
wybaczcie — jeżeli możecie
wybacz mi bracie wilku
siostro łanio i wiewiórko-siostro
bracie trzmielu i inne stworzenia
bo myślałem że jestem z was pierwszy
za pomieszanie ścieżyn
wolność — tak to wielkie słowo
lecz wam ją zabrałem
za przyzwyczajenia
które ktoś stwierdzi że to naturalne, bo to tylko
zwierzę
za wszystkie udręki, brak dobrego słowa
bo psa miałem kiedyś i wiem jak jest wierny
gdy przy nodze, później w nogach leżał
wybaczcie — jeżeli możecie
wybaczcie mi ziarnka piasku
wybaczcie — jeżeli możecie
* * *
popatrz
oto okno
a za oknem świat
wielki
oto klon, oto dąb a tam wierzba-płaczka
podejdź do niej
i utul
korę dłońmi wygładź
wypieść
może ci uwierzy
w prawdy
jak w chmury puchowe i białe
albo ciemne i ciężkie jak krukowe skrzydło
spytaj liście o matkę
może ci powiedzą
dlaczego taka i po co zielona co roku
bo wierzy i ma nadzieję jak kolejnej wiosny?
zupełnie jak ludzie
* * *
„jabłoneczko, jabłoneczko
patrz jak twoje ramiona
obracają talerz na niebie słoneczny”
moja kulo
co się toczysz jak jabłko
pod drzewem
ziemska
na ciebie wołają
w zieleń okryta
to w białe szaty bo zima
tyle lat już masz
że zliczyć nie sposób
palców braknie — bo tylko dziesiątka
mówią
żeś głupia
bo nas jeszcze nosisz
ja twojej mądrości do końca zawierzę
„jabłoneczko, jabłoneczko
patrz jak twoje ramiona
obracają talerz na niebie słoneczny”
opr. MK/PO
|