Affabre Concinui „From Morley to McCartney”Oskar Kozłowski
Szczerze mówiąc bardzo trudno mi się ustosunkować do tej płyty, z jednej strony bardzo skąpe informacje we wkładce, skromne jej opracowanie (za to w dwóch językach: polskim i angielskim) oraz zbyt duża, a co za tym idzie budząca drobny niesmak reklama piwa, z drugiej zaś strony płyta jest bardzo dobra, wysmakowana i utrzymana w jednolitym nastroju. Nie wiem więc czy krążek ten jest pełnowartościowym materiałem wydawniczym czy też bardzo profesjonalnym nagraniem demo. Za tym drugim wariantem przemawia również niezbyt dobra dystrybucja (nie spotkałem tej płyty w żadnym odwiedzonym przeze mnie dużym salonie muzycznym), mało wyszukany sponsor przedsięwzięcia (pewnie takie czasy..) oraz bardzo przekrojowy repertuar. Zespół Affabre Cancinui składa się z sześciu śpiewaków: dwóch kontratenorów, jednego tenora, jednego barytonu i dwóch basów. Wszystkie utwory śpiewane są a capella-szlachetnie i z dostojeństwem. Na płycie znajdziemy 21 utworów, od renesansowych madrygałów aż po standardy jazzowe i rozrywkowe. Zespół powstał w 1983 roku, a jego dokonania artystyczne są doprawdy imponujące. Koncerty na prestiżowych festiwalach i imprezach muzycznych, współpraca z wielkimi nazwiskami polskiej sceny muzycznej i duży dorobek fonograficzny. Ma w repertuarze ponad 150 utworów, również muzykę współczesną i jak już wspomniałem, rozrywkową. Wróćmy jednak do omawianej zawartości płyty. Utwory renesansowe które zajmują większą część prezentowanego materiału wykonane są świetnie, z wdziękiem i lekkością. Słychać znakomite, wypracowane przez wiele lat współpracy brzmienie i zgranie zespołu. Muzyka płynie czysto, bez jakichkolwiek błędów intonacyjnych, jej urok jest prawie namacalny. Dowcipne naśladowanie instrumentów oddaje swoiste poczucie humoru którym epatują bohaterowie tego krążka. Także aranżacje przebojów wziętych wprost z estrady rozrywkowej skrzą się dowcipem i humorem- wszystko to jednak z umiarem i elegancją, w granicach dobrego smaku. Znakomitą większość aranżacji dokonali członkowie zespołu: P. Lewandowski i P. Czekała i są one po prostu znakomite. Może poza The shadow of your smile -J. Mandel'a zbyt przypominające słodkie musicalowe brzmienie rodem z amerykańskich filmów lat 30 i 40. Zapewne takie było zamierzenie pana Lewandowskiego, ja jestem przekonany do troszkę żywszej i bardziej odważnej stylistyki. Z mało precyzyjnych informacji we wkładce wynika, że materiał został nagrany na przestrzeni dwóch lat w Poznaniu. Jeśli tak jest w istocie to brawa należą się realizatorowi dżwięku za zminimalizowanie różnic w brzmieniu poszczególnych ścieżek. Jak już wspomniałem płyta ma charakter dema: skąpe informacje, słaba reklama i dystrybucja, a także krótki czas nagrania (tylko 52.14) nie wróży sukcesu komercyjnego. Mimo tego gorąco namawiam drodzy państwo, przeszukajcie półki w sklepach muzycznych, wygrzebcie tą płytę i zagłębcie się w tą muzykę. W jej szlachetności i elegancji wielu z was na pewno znajdzie ukojenie i spokój po zabieganym, szarym dniu codziennym. Universal Music, Decca opr. MK/PO | ||

