Dziś polecamy
W księgarni Opoki
![]() |
||
| Twój głos | Poradnik | List do redakcji | Poinformuj innych |
Proponujemy podjęcie dyskusji na ważne dla katolików tematy. Poniżej odnajdziesz teksty, które mają stanowić wprowadzenie do dyskusji oraz formularz służący dodaniu własnego zdania. Nowy temat pojawiać się będzie co 2 miesiące. Oczywiście nadal istnieje możliwość dodawania wypowiedzi w tematach wcześniejszych.
Do lipca 2001 tematy opracowywane były wspólnie z redakcją Miesięcznika "Znak", Tygodnika "Gość Niedzielny" oraz Radiem Plus. Obecnie dział ten kontynuujemy samodzielnie.
| Temat | Teksty wprowadzające | Głosy czytelników |
Wierzący, niepraktykujący... Poprzednie tematy:
|
Wierzący, niepraktykujący...
Jak to możliwe, że statystycznie w Polsce ponad 90% obywateli uważa się za katolików, a jednocześnie duży procent Polaków kwestionuje nauczanie Kościoła i to nie tylko w kwestiach dotyczących moralności, ale nawet fundamentów wiary. Ilość osób uczestniczących systematycznie w niedzielnej Mszy św. wynosi 30-40% (według badań frekwencji, natomiast osób deklarujących systematyczne uczestnictwo jest ok 50%). Zadziwiający jest także stan wiedzy religijnej i stosunek do przykazań - np. jedynie 72% uważa pierwsze przykazanie za zdecydowanie wiążące, a 14% katolików nie wie, że pierwszą osobą Trójcy Świętej jest Bóg-Ojciec. Do podjęcia tego tematu zachęcił nas list jednego z czytelników Opoki. Zamieszczamy poniżej obszerny fragment tego listu, mając nadzieję, że zmotywuje on także innych do wypowiedzi.
(...) Zbliża się czas Pierwszych Komunii Świętych. Problem ten dotyczy również mojego
dziecka. To radosne święto, nie powinno być żadnym problemem, zwłaszcza,
że moje dziecko chodzi do szkoły, z nazwy „katolickiej”. A jednak dla mnie
jest to tak poważny dylemat moralny, że zastanawiam się nad sensem
dalszego pobytu mojego dziecka w tej szkole. Oczywiście powodów jest
kilka. Ja na tym etapie szkolnym rozpoczynałem naukę o godzinie 8-mej, ok.
10-tej, 11-tej byłem już w domu. Moje dziecko wraca po 15-tej, a później
uczy się później jeszcze przez kilka godzin. Oprócz „wyścigu szczurów”, w
którym nie ma miejsca na dzieciństwo, a inteligentne i rozwinięte dziecko
traci całą swoją spontaniczność i radość życia, zastąpioną przez
wypełnianie obowiązków metodą rozwiązywania testów, największe opory rodzi
we mnie „katolickość” szkoły.
To już dawno przestała być niewielka „rodzinna” szkoła. W tej chwili największe znaczenie mają miejsca w rankingach (to one wpływają na to, jacy rodzice (zasobni finansowo) posyłają swoje dziecko do tej, a nie innej szkoły) i spełnienie normy ISO. Dla mnie o wiele bardziej istotne jest to, jakim człowiekiem będzie moje dziecko po ukończeniu tej szkoły. Moje osobiste wspomnienia ze szkoły im. Wł. Illicza na ulicy PPR-u są makabryczne. Chciałem podobnych oszczędzić dziecku. Dla przykładu ograniczę się tylko do „przygotowania religijnego”. Oczywiście bardzo wielu nauczycieli jest autentycznymi chrześcijanami. Niestety wydaje się, że na lekcji religii najważniejsze jest przygotowanie do Pierwszej Komunii w postaci zrealizowania programu szkolnego, czyli opanowania formułek typu: „umęczon pod ponckim Piłatem, ukrzyżowan, umarł i pogrzebion”. Każdy wyraz wymaga wyjaśnienia przez rodzica, podczas którego dziecko zasypia. (Dlatego zabrałem je na „Pasję” Gibsona.) Przygotowania do Komunii to głównie dobór stroju, miejsca, w którym odbędzie się przyjęcie, sposobu i czasu wykonywania zdjęć przez fotografa, odpowiedniego ustawienia gości, wygłoszenia stosownych mów, nie dublowania kosztownych prezentów itp. Część rodziców (większa) wyraziła wolę, by rodzice wraz ze swoimi dziećmi przystępowali do Komunii, zwłaszcza, że każde dziecko (w sumie kilkanaście) siedzi w osobnej ławce ze swoją rodziną. Zdecydowana mniejszość stawiła opór i ku wyraźnej uldze księdza pomysł upadł. Sprawdziłem, rodzice żadnego dziecka nie mają przeszkody kanonicznej i mogą wspólnie z dzieckiem przyjąć Eucharystię. Oczywiście, czasem jak w przypadku niektórych członków mojej rodziny, którzy również mają dziecko w tej samej klasie, wymagałoby to powrotu po wielu latach do sakramentów pokuty i Eucharystii. Przykre, że nawet Pierwsza Komunia własnego dziecka, czy wnuka nie jest do tego dostatecznym powodem. Argumenty padające podczas prywatnych rozmów na ten temat? Trzaśnięcie słuchawką telefonu bez słowa, obruganie z góry do dołu w prywatnej rozmowie: „Nigdzie w Europie rodzice nie przystępują razem z dziećmi do Komunii!” „Ja jestem katolikiem i mogę wierzyć, w co mi się żywnie podoba, choćby w święty kamień, czy nożyczki. Jest wolność i nikt mi niczego nie może narzucić!” „ Jak chcesz, to sobie zrób własną sektę i przystępuj do Komunii razem z dzieckiem, ale nie narzucaj innym swojej wiary jak Świadkowie Jehowy! W Kościele Katolickim każdy ma prawo robić i wierzyć, w co mu się żywnie podoba, a ty nie masz prawa nikomu niczego narzucać!” No właśnie: Czy na prawdę tak jest? Wg kościelnych statystyk, na niedzielnych Eucharystiach pojawia się ok. 30 procent polskich katolików, praktykuje co najwyżej 10 procent. W takim razie trudno się dziwić warunkom na jakich godzimy się przystępować do Unii i jej kształtowi. Przy takich poglądach polskich katolików nie dziwię się ostrożności księży w „szkołach katolickich”, nie wspominając świeckich. Społeczną normę stanowią ci „wierzący (np. w nożyczki), niepraktykujący”, pozostali jawią się na tym tle jako sekta. Tylko ja coraz poważniej zastanawiam się: Co ja jeszcze robię w tym kraju? (...) Michał Rogoziński
Wierzysz, że jest jeden Bóg? Słusznie czynisz - lecz także i złe duchy wierzą i drżą.
(Jk 2,19)
Nie opuszczajmy naszych wspólnych zebrań, jak się to stało zwyczajem niektórych, ale zachęcajmy się nawzajem, i to tym bardziej, im wyraźniej widzicie, że zbliża się dzień (...) A mój sprawiedliwy z wiary żyć będzie, jeśli się cofnie, nie upodoba sobie dusza moja w nim.
Hbr 10,25.38
Artykuły i wypowiedzi:
Dokumenty: |
Najświeższe wiadomości:
Czekamy na Twój głos. |
Dodatkowo Opoka wybrała dla Ciebie również inne interesujące kwestie: "Dlaczego tak, dlaczego nie"