TWÓJ GŁOS W DYSKUSJI
Proponujemy podjęcie dyskusji na ważne dla katolików tematy. Poniżej odnajdziesz teksty, które mają stanowić wprowadzenie do dyskusji oraz formularz służący dodaniu własnego zdania. Nowy temat pojawiać się będzie co 2 miesiące. Oczywiście nadal istnieje możliwość dodawania wypowiedzi w tematach wcześniejszych.
Do lipca 2001 tematy opracowywane były wspólnie z redakcją Miesięcznika "Znak", Tygodnika "Gość Niedzielny" oraz Radiem Plus. Obecnie dział ten kontynuujemy samodzielnie.
| Temat | Teksty wprowadzające | Głosy czytelników |
Czy cierpienie uszlachetnia? Poprzednie tematy:
|
Czy cierpienie uszlachetnia?
Na pewno odpowiedź na to pytanie nie jest jednoznaczna. Zapewne większość z nas przeżywała i przeżywa w swoim życiu różne troski i cierpienia - zarówno fizyczne, jak i psychiczne, a nawet duchowe. Niektóre z nich mogły przyczynić się do zastanowienia się nad sensem życia, do próby odpowiedzi na pewne fundamentalne pytania, inne - rozwinąć w nas większą wrażliwość na cierpienia innych, jeszcze inne - zwiększyć naszą wytrzymałość czy odporność, jeszcze inne zaś - po prostu bolały i wydawały się bez sensu.
Zwłaszcza cierpienia przeżywane tylko na poziomie fizycznym, czy psychicznym wydają się bezsensowne i szczególnie bolesne, dlatego cierpiąc próbujemy sięgać wyżej i głębiej. Dla niektórych oznacza to większy altruizm, otwarcie się na potrzeby drugich, dla innych - także poszukiwanie religijnego wymiaru cierpienia. Tu jednak potrzeba zachowania ostrożności. Prawdy dotyczące religijnego wymiaru cierpienia mieszają się z niestety półprawdami i błędnymi poglądami. I tak, prawdą jest, że Bóg dopuszcza cierpienie i potrafi wykorzystać je dla naszego dobra. Nieprawdą jest jednak, że Bóg specjalnie zsyła na nas cierpienia - cierpienie jest konsekwencją skażenia całej natury (nie tylko człowieka) przez grzech. Podobnie jest ze zbawczym charakterem cierpienia: "Nikt jednak z was niech nie cierpi jako zabójca albo złodziej, albo złoczyńca, albo jako [niepowołany] nadzorca obcych dóbr! Jeżeli zaś [cierpi] jako chrześcijanin, niech się nie wstydzi, ale niech wychwala Boga w tym imieniu!" (1P 4,15-16). Istnieją więc cierpienia złe, zawinione przez własną głupotę lub złe postępowanie. Nawet i takie cierpienia mogą jednak mieć sens, jeśli prowadzą do nawrócenia i przemiany myślenia. Chcemy zachęcić obecnie czytelników do podzielenia się z innymi swoim przeżywaniem cierpienia lub swoimi refleksjami na temat cierpienia - być może dzięki temu będziemy nawzajem dla siebie wsparciem i nauczymy się "lepiej cierpieć"...
Pełny obszar ludzkiego cierpienia jest o wiele rozleglejszy, bardziej zróżnicowany i wielowymiarowy. Człowiek cierpi na różne sposoby, nie zawsze objęte przez medycynę, w jej nawet najdalszych rozgałęzieniach. Cierpienie jest czymś bardziej jeszcze podstawowym od choroby, bardziej wielorakim, a zarazem głębiej jeszcze osadzonym w całym człowieczeństwie. Jakiś pogląd na tę sprawę daje nam rozróżnienie pomiędzy cierpieniem fizycznym a cierpieniem moralnym. Rozróżnienie to przyjmuje za podstawę dwoisty wymiar ludzkiego bytu, wskazuje na pierwiastek cielesny i duchowy jako bliższy czy też bezpośredni podmiot cierpienia. O ile można do pewnego stopnia używać zamiennie wyrazów „cierpienie” i „ból” — to cierpienie fizyczne zachodzi wówczas, gdy w jakikolwiek sposób „boli ciało”, cierpienie moralne natomiast jest „bólem duszy”. Chodzi zaś o ból natury duchowej, a nie tylko o „psychiczny” wymiar bólu, który towarzyszy cierpieniu zarówno moralnemu, jak i fizycznemu.
(Jan Paweł II, Salvifici Doloris 5)
Artykuły i wypowiedzi:
Dokumenty: |
Najświeższe wiadomości:
Czekamy na Twój głos. |
Dodatkowo Opoka wybrała dla Ciebie również inne interesujące kwestie: "Dlaczego tak, dlaczego nie"
