Czy chrześcijaństwo musi być przygnębiające?
|
Znakiem chrześcijaństwa jest krzyż - symbol męki. Według chrześcijańskiej doktryny nad całą ludzkością już od jej początków ciąży grzech pierworodny. W praktyce katolickiej chrześcijaństwo oznacza obowiązki, obowiązki i jeszcze więcej obowiązków: zachowywanie 10 przykazań, chodzenie samemu (lub wysyłanie dzieci) na religię, chodzenie w niedzielę do kościoła, spowiadanie się przynajmniej raz w roku, dawanie na tacę, zapamiętywanie znacznych ilości prawd katechizmowych, które według opinii samego Kościoła przekraczają możliwości ludzkiego zrozumienia ... Czy jest tu jeszcze miejsce na szczerą radość? Z czego chrześcijanin ma się cieszyć? Z niejasnej obietnicy jakiegoś szczęścia po śmierci?
Przesłanie chrześcijaństwa, pomimo wszelkich pozorów jest jednak optymistyczne: przed grzechem pierworodnym jest miłość Boga, który stworzył człowieka na swój obraz i podobieństwo i nie opuścił człowieka także po jego upadku. Krzyż Chrystusa stanowi logiczną całość z prawdą o Wcieleniu, czyli zbliżeniu się Boga do Człowieka tak bardzo, jak tylko to możliwe i z prawdą o Zmartwychwstaniu, które pokazuje człowiekowi ostateczny cel jego zmagań. Katecheza o grzechu, krzyżu, przykazaniach zawiera realną ocenę ludzkiej duszy, skłonnej zarówno do dobrego, jak i do złego, ale też nadzieję przekroczenia własnych ograniczeń. Tu właśnie zaczyna się chrześcijańska nadzieja: nie przypadkiem wielkanocna radość następuje po cierpieniu i trudach Wielkiego Piątku. Chrześcijańska radość jest radością paschalną: można jej doświadczyć, gdy człowiek uwierzy słowom Chrystusa i "zaprze się samego siebie" - czyli tego, co w człowieku niższe, słabe, obciążone egoizmem, pożądaniem lub pychą. Chrześcijańska nadzieja dotyczy nie tylko jakiejś mglistej obietnicy życia po życiu, lecz dotyczy nas tu i teraz; Chrystus dołącza się do nas w naszej doczesnej "drodze do Emaus":
"Choć droga do Emaus jest uciążliwa, wiedzie od przygnębienia i zagubienia ku pełni wiary paschalnej. Gdy przemierzamy ten szlak, także do nas przyłącza się tajemniczy Towarzysz podróży. Jezus zbliża się do nas w drodze, spotyka nas w momencie, który właśnie przeżywamy, i stawia nam fundamentalne pytania, które otwierają serca na nadzieję. On może nam wyjaśnić wiele spraw dotyczących Jego i naszego przeznaczenia. Przede wszystkim objawia nam, że każde ludzkie życie musi przejść przez Jego krzyż, aby wejść do chwały. Ale Chrystus dokonuje jeszcze czegoś: łamie dla nas chleb komunii, zapraszając nas na eucharystyczną ucztę, w której Pisma zyskują pełnię sensu, ujawniając niepowtarzalne rysy promiennego oblicza Odkupiciela." (Jan Paweł II, Katecheza 18.04.2001).
Bóg wkroczył w ludzkie dzieje oraz w świat i idzie naprzód, w milczeniu i cierpliwie czeka na ludzkość borykającą się z opóźnieniami i przeszkodami. Szanuje jej wolność, wspiera ją, kiedy ogarnia ją rozpacz, prowadzi przez kolejne etapy oraz zaprasza do współpracy w realizowaniu planu prawdy, sprawiedliwości i pokoju, jaki niesie z sobą Królestwo. Boże działanie i ludzkie wysiłki powinny się zatem zespolić. (...) Chrześcijanin powinien dawać wyraz swojej nadziei również w obrębie struktur życia świeckiego. Królestwo Boże jest wprawdzie wieczne, istnieje jednak w czasie i przestrzeni: jest 'pośród nas', jak mówi Jezus. (Katecheza, 31.01.2001)
Więcej o nadziei i radości chrześcijańskiej:
|
Najświeższe wiadomości:
Czekamy na Twój głos.
|