|
Powrót | Dokumenty | Pierwszy stopień do... | Świadectwa | Szukaj pomocy | Uwaga ! Sekta | Życie uniwersalneProrokini czasu ostatecznego i jej działalność. Praktyki przywódczyni sekty Gabrieli Wittek. Drodzy Bracia w UL , Wiem, że w UL zostanę potraktowany jako zdrajca i ten, który kala własne gniazdo. W roku 1991, kiedy jeszcze należałem do wspólnoty "Nowa Jerozolima", tak właśnie określano tych, którzy się ze wspólnoty wycofywali. Wywieszano na "czarnej desce" ogłoszenie, że taki a taki ( tu nazwisko) złamał swój związek z Ojcem Niebieskim i tym samym zawarł pakt z diabłem. Niestety, w tym sposobie postępowania do dziś nic się nie zmieniło. Ale czy jest to rzeczywiście tak proste? Czy istnieje faktycznie tylko światło i ciemność? Czy myśleć należy - jak w UL - tylko w barwach czarno-białych, czy raczej, jak sądzę, w wielu odcieniach, od białego poprzez szary aż do czarnego - tak jak to jest w rzeczywistości? Objaśnianie świata praktykowane w UL jest na poziomie małych dzieci, a nie dorosłych ludzi. Pytam Was: czy jest to myślenie rzeczywiście chrześcijańskie? Czy Chrystus też tak myślał i działał? Czy w UL faktycznie działa Duch Święty Ożywiciel? Czy raczej nie działają tam ludzie z ich ludzką chytrością i przebiegłością? Kiedy przed wieloma laty wstępowałem do UL, było jeszcze całkiem inaczej - nazywało się ono jeszcze "Przybytkiem Wypoczynku w Jezusie Chrystusie", a ludzi, którzy ten "Boski przybytek" opuszczali, wysyłano w tę inną drogę, nie myśląc o nich źle. Dlaczego od tego odstąpiono, dlaczego ludzi takich, jak ja dzisiaj się potępia? Sądzę, że coś istotnego zmieniło się w UL: "opakowanie" nie zgadza się już z tym, czym faktycznie się żyje. Na opakowaniu wciąż jeszcze się pisze "wolność, równość, braterstwo, Bóg, Chrystus, wolna wola" itp., ale wewnątrz jakże często jest żądza władzy, chęć znaczenia, chciwość, zniewalanie, żądza panowania, strach, ból i zamieszanie. Jestem dziś przekonany, że przywódcy UL wykorzystują to "opakowanie" do zwabiania ludzi. Słowa na tym opakowaniu działają jak miód zwabiający pszczoły - ludzi czegoś poszukujących, jak Wy i jak ja. Dzisiaj sądzę, że " wilki w owczej skórze" "wciskają coś" ludziom na imprezach UL. Stopniowo człowiek staje się omotany. Niezauważalnie dla niego jego wolna wola zostaje ograniczana i wyłączana. Jest tak, jakby wyłączało się określone obszary mózgu, aby zapobiec krytycznemu myśleniu. Dzieje się to stopniowo i jest dłuższym procesem. Pierwszym krokiem jest faza "przynęty": wielkie imprezy, konferencje, kursy, pisma, kasety mają przyciągnąć człowieka. Potem przychodzi drugi krok: "faza przygotowania". Wchodzi się na szkolenia UL-owskie lub bierze udział w kursach zaocznych - chociaż te ostatnie nie są dla manipulatora tak pewne, jak osobisty udział adepta w szkoleniach. W tej fazie człowiekowi zasiewa się wątpliwości w jego dotychczasowym myśleniu, aby go potem móc przeprogramować. Trzeci krok nazwałbym "fazą izolowania". Tu zaczyna się przeprogramowywanie. Faza ta zaczyna się, gdy człowiek jest wystarczająco niepewny siebie. Wytacza się frazy o "demonicznym świecie na zewnątrz"; mówi się, że dotychczasowy krąg znajomych, rodzina odwodzi od "własnej wewnętrznej drogi do Boga". Wiem z własnego doświadczenia, że w tej fazie dopasowuje się "sekciarskie różowe okulary". Wyłącza się możliwości sprzężeń zwrotnych z ludźmi nie należących do sekty UL. W następnym, czwartym kroku, który nazywam "fazą wysysania", wyzyskuje się człowieka, który się już wyizolował od świata zewnętrznego i całkowicie zapisał sekcie. Zaczyna się "okres żniw", jak nazywam tę fazę bycia w UL. Człowiek staje się robotem lub niewolnikiem, utrzymywanym stale w biegu poprzez programy lub polecenia kierownictwa. Człowiekowi odbiera się w różnych formach energię życiową, przemęczając go zadaniami dla wspólnoty, zmuszając do udziału w szkoleniach. Kto przy tym mnóstwie zadań w UL ma jeszcze czas na zastanawianie się? Ponieważ jednak człowiek, jak wierzę, jest stworzony jako wolne dziecko Boga, można jego wewnętrzne siły na jakiś czas wyłączyć, ale nie można ich zniszczyć. Są ludzie tacy jak ja, którzy w jakimś momencie swego życia w UL już nie dają panować nad sobą, których Bóg doprowadził już tak blisko do ściany cierpienia i wewnętrznego bólu, że budzą się i przełamują mur męczarni, jaki wokół nich wytworzyła sekta. Również to nie staje się nagle lecz stopniowo. Młyny Boże mielą też tutaj powoli. Kiedyś tam własne ja budzi się głęboko we wnętrzu człowieka. Nie zostało zniszczone i chce żyć. Człowiek wchodzi w konflikt: wpojono mu, że "zawarłeś przymierze z Bogiem i nie wolno ci go złamać!" albo: "tylko w UL możesz spełnić swoje posłannictwo!" Jego własne "wyższe ja" mówi mu jednak, że to wszystko nie może być prawdą; zmylono cię; wiele z tego co jest w UL nie jest prawidłowe. Generał Paulus musiał pod Stalingradem prowadzić podobną wewnętrzną walkę: uświadomił sobie, że rozkazy Hitlera prowadziły do śmierci wielu tysięcy żołnierzy. Z drugiej strony był z Hitlerem związany przysięgą. Dopiero po długim czasie zwyciężyło jego sumienie i wraz z kapitulacją 6 armii generał zadbał o to , by w walce pod Stalingradem nie ginęli już ludzie. Podobnie jak generał Paulus, taką długą wewnętrzną walkę prowadzi członek sekty UL, aż rozpozna, że kierownictwo traktuje go nieprawidłowo - a sumienie nie pozwoli mu się już podporządkować. Ale czy można odsunąć od siebie "przysięgi", "przyrzeczenia Bogu", podjęte zobowiązania? Czy można to wszystko odsunąć na bok i oderwać się od UL? Tak, drodzy Bracia, można. Ja i inni już to zrobiliśmy - i Wy możecie dać radę, jeśli posłuchacie głosu sumienia i waszego "wyższego ja". Wielkie przebudzenie przychodzi zwykle dopiero wtedy, gdy całkowicie opuściło się sektę, gdy stało się wolnym. Ja sam, kiedy opuściłem sektę, byłem bez środków, znalazłem się w biedzie, musiałem wszystko, co zniszczone budować od nowa. Z drugiej strony, kiedy opuściłem sektę, szara zasłona spadła z mych oczu. Świat i ziemię widziałem znowu takimi, jakie one są rzeczywiście - wspaniałe i kochane, a nie demoniczne jak powiada się w UL. W sekcie na pewno po moim wystąpieniu powiedziano: świat demonów dostał go znowu. Ale wcale tak nie jest. Poprzez moje wystąpienie z UL odzyskałem znowu sam siebie. Moje życie mogę znowu kształtować z własnego napędu. Oczywiście po moim wystąpieniu z UL zaczął się dla mnie ciężki czas pracy nad sobą. Człowiek jest w pożałowania godnym stanie wewnętrznym. Dochodzi jeszcze to, że jest się samemu ze swoimi kłopotami, wyssany duchowo, cieleśnie i finansowo. Kupa złomu! Często wskazana jest porada psychologiczna, aby móc postawić stopę w normalnym świecie. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć: stosunek społeczeństwa do tych, którzy wyszli z sekt, pozostawia wiele do życzenia. Długo trwało, zanim znalazłem ludzi, którzy mnie zrozumieli, pomagają mi dać sobie radę z następstwami życia w UL. Nie ukrywam, że znam "wysiadkowiczów", którzy w mrocznych godzinach po wystąpieniu najchętniej z powrotem wpełzliby do UL. Co mnie skłoniło do przetrwania tego mrocznego czasu? Powiedziałem sobie, że nigdy więcej nie zrezygnuję z odzyskanej wolności. Mogę dziś robić lub nie robić, co tylko chcę. Mogę się z tą książką zwrócić do was i zawołać: nie pozwalajcie sobą manipulować! Odważcie się żyć na własną odpowiedzialność! Ponoście sami koszty Waszych działań. Nie dajcie się prowadzić na krótkiej lince jakichś proroctw. Nie zrywajcie więzi z Bogiem, opuszczając UL. Jest zwykłym kłamstwem twierdzenie, że tylko w UL można służyć Bogu. Moim zdaniem w UL służy się nie Bogu, lecz kontu bankowemu jej kierownictwa. Każdy człowiek winien sam znaleźć zadanie, jakie Pan Bóg dla niego przewidział. Bóg nie dyktuje tego zadania, nikogo nie indoktrynuje i nie każe też tych zadań ogłaszać jakiejś "prorokini". Bóg przemawia do każdego człowieka we wnętrzu jego serca. Zwracam się do Was jako do Braci i Sióstr, bo i w UL tak się Was nazywa - choć nie zawsze tak traktuje. Każdy z Was wystarczająco zna hasła UL, i każdy z Was wie: wpierw przychodzą słowa, a potem cięgi. Dlaczego? Bo w końcu za wszystkimi pobożnymi hasłami stoi mała grupa ludzi interesu, którzy chcą pieniędzy i władzy. Tak to widzę. Jeśli ktoś widzi potrzebę budowania imperium gospodarczego, to niech to robi, ale bez motania swych bliźnich pobożnymi powiedzonkami i zaprzęgania ich potem do swoich celów gospodarczych. Drodzy Bracia i Siostry, Powiedzcie "nie" wszystkiemu temu, co Was tak zniewoliło, wszystkim tym, którzy chcą myśleć za Was, którzy narzucają Wam przepisy. Nie oddawajcie swego rozsądku do szatni UL, lecz porównajcie zachowanie się Waszych przywódców z pobożnymi słowami, które codziennie płyną z ich ust. Nie dajcie żyć za siebie, zrzućcie z siebie programy sekciarskie, które Was psychicznie i fizycznie uzależniają . Zwróćcie się do ludzi spoza UL, którzy mogą Wam pomóc stać się znowu samymi sobą. Matki, ojcowie, bracia oraz inni krewni i przyjaciele nie zapomnieli o Was i czekają tylko na to, żeby Was znowu wziąć w swe ramiona. Volker Kempf opr. TG/PO |
