Poradnik „Opoki”
Szybkie odsyłacze: Chrzest w niebezpieczeństwie śmierci | Ekskomunika za przerywanie ciąży | Eucharystia niedzielna | Przeszkody małżeńskie: pokrewieństwo | Rozwiedzeni | Seks | Święta nakazane | Unieważnienie małżeństwa| Uzdrowiciele | Zbawienie poza Kościołem
Poza serwisem "Opoki": Pogrzeb chrześcijański dla bardzo niewtajemniczonych | Katechizm bierzmowanych
Poniżej zamieszczamy odpowiedzi na różne pytania zadawane w programie "Father Justin Rosary Hour". Tworzą one rodzaj poradnika dotyczącego sakramentów, różnych aspektów wiary i praktyk chrześcijańskich. Inne odpowiedzi dotyczące zagadnień liturgicznych odnaleźć można w Trudnych pytaniach o liturgii.
SIEDEM SAKRAMENTÓW
- Wprowadzenie
- Sakramenty jako znaki wiary
- Stosunek wiary do sakramentów
- Sakrament jako znaki widzialne
- Ustanowione przez Chrystusa
- Sakramenty i życie
- Sakramenty jako znaki Kościoła
- Szafarz sakramentu
- Godne przyjęcie sakramentu
- Sakramentalia
- Sakramentalia
- Błogosławieństwa (sakramentalia)
- Sakramenty
- Chrzest
- Chrzest
- Oczyszczenie
- „Nowe narodziny”
- Chrzest konieczny do zbawienia
- Niepowtarzalność chrztu
- Szafarz chrztu
- Chrzest małych dzieci
- Więź między wiarą a chrztem
- Rodzice chrzestni
- Odpowiedzialność rodziców chrzestnych
- Śmierć niemowlęcia bez chrztu
- Świadectwo chrztu
- Ważność chrztu w Kościołach chrześcijańskich
- Bierzmowanie
- Bierzmowanie
- Szafarz sakramentu
- Wiek przyjmowania bierzmowania
- Eucharystia
- „Łamanie chleba”
- „Serce” Eucharystii
- Eucharystyczna obecność Jezusa Chrystusa
- „Wielka tajemnica wiary”
- Służba ołtarza
- Msza św. w niedzielę
- Świąteczny charakter niedzieli
- Pokuta
- Poczucie winy
- Zatracenie poczucia grzechu
- Nawrócenie i pokuta
- Forma pokuty
- Obrzydliwa bezgrzeszność
- Konieczność wyznania grzechów śmiertelnych
- Namaszczenie
- „Ostatnie namaszczenie”?
- Namaszczenie chorych — bynajmniej nie „ostatnie”
- Udzielanie namaszczenia
- Warunek przyjęcia namaszczenia
- Healers
- Wiatyk
- Kapłaństwo
- Kapłan jako reprezentant Chrystusa
- Świątobliwy ksiądz
- Przygotowanie do duszpasterzowania
- Diakoni
- Sutanna
- Celibat
- Problem święcenia kobiet
- Małżeństwo i rodzina
- Sens czystości przedmałżeńskiej
- Zakaz fizycznego współżycia w narzeczeństwie
- Wspólne zamieszkanie przed ślubem
- Bez ślubu
- Wobec kapłana i dwóch świadków
- Małżeństwo jest sakramentem
- W obliczu sędziego pokoju
- Przymioty małżeństwa
- Pokrewieństwo
- Prawo do własnego ciała
- Ekskomunika za przerywanie ciąży
- Jeszcze o ekskomunice
- Początek istnienia człowieka w chwili poczęcia
- Dwulicowość wobec przerywania ciąży
- Sztuczne zapłodnienie
- Inseminacja
- Sterylizacja
- Kościół na straży porządku moralnego
- Małżeństwo na rozdrożu
- Niezbędność sakramentu małżeństwa
- Kościół nie odrzuca rozwiedzionych
- Związek bez ślubu kościelnego
- Nierozerwalność małżeńska
- „Deklaracja nieważności”
- Powody nieważności małżeństwa
- Zawiadomienie o procesie
- Deklaracja nieważności za pieniądze
- Małżeństwo z osobą niewierzącą
- „Wielka karta” życia rodzinnego
- Poddani sobie „w bojaźni Chrystusowej”
- Utrata wiary dziecka
- Wychowanie dzieci
- Miłość między rodzicami a dziećmi
- Tajemnica urodzin w oczach dziecka
- Wychowanie seksualne
- Wychowanie do małżeństwa
- Macierzyństwo duchowe
- Pochwała jest zachętą do wysiłku
- Katechizm polskiego dziecka
- Problemy ludzi starych
- Wychowanie dzieci przez dziadków
- Dowartościowanie dziadków
Mam wątpliwości: Czyżby Bóg miał się wiązać z człowiekiem znakami, formami dla wyrażenia tego związku? Czyżby nie popadł wówczas w zależności od ludzkiej mocy rozporządzania?
Spotykamy nierzadko w naszych parafiach ochrzczonych, którzy - jak można sądzić - są ludźmi niewierzącymi. Czy można udzielać sakramentu (np. przy zawieraniu małżeństwa) ludziom niewierzącym?
Widzialna strona sakramentów jest przyczyną zarzutu, który czyni się z czasem Kościołowi katolickiemu, że zbyt wielką wagę przykłada do spraw zewnętrznych. Czy Bóg nie może udzielić łaski w sposób czysto duchowy?
Ustanowienie niektórych sakramentów przez Chrystusa jest nam znane w szczegółach, np. chrztu, pokuty i Eucharystii. W przypadku małżeństwa, namaszczenia chorych, bierzmowania i kapłaństwa Nowy Testament nie notuje żadnych bezpośrednich słów ustanowienia ich przez Chrystusa. Skąd się zatem wzięła liczba siedmiu sakramentów ?
Wszystkie sakramenty mają jedno wspólne zadanie: jednoczyć człowieka z Bogiem, służyć zbawieniu człowieka. Czyż nie wystarczą dwa sakramenty, np. chrzest i Eucharystia?
Dlaczego sakramenty przyjmuje się, poza wypadkami konieczności, w liturgicznym zgromadzeniu wiernych, w kościele ?
Już od wieków pojawiali się, a także i dziś występują w Kościele rzecznicy uzależnienia ważności sakramentów od osobistej świętości i wiarygodności ich szafarzy, kapłanów. Wydaje mi się, że ci rzecznicy mają rację.
Św. Paweł mówi, że kto przyjmuje sakrament niegodnie, nie tylko nie dostępuje łaski, ale ściąga na siebie wyrok (por. 1 Kor 11, 27-29). Co należy uczynić, aby sakrament przyjąć godnie?
Czy sakramentalia są w pewien sposób podobne do sakramentów? Czym one są?
Najbardziej rozpowszechnionym, najbardziej codziennym, a jednocześnie zakorzenionym w Piśmie Świętym spośród błogosławieństw jest błogosławieństwo stołu - modlitwa przed i po posiłku. Czy Ojciec może przypomnieć inne błogosławieństwa?
Chrzest nie jest czymś wyłącznie chrześcijańskim. Obrzędu chrztu dokonywano na długo przed Chrystusem. Wiemy np. z Pisma Świętego, że Jan chrzcił po to, aby wzbudzić ducha pokuty. Na czym polega nowość w starochrześcijańskiej praktyce chrztu?
Podczas chrztu dziecku daje się białą szatę. Jaką posiada wymowę ten gest?
Ochrzczony ma szansę rozpoczęcia życia zupełnie od nowa. Czy nowe życie, które otrzymujemy w chrzcie, unaocznia symbol wody i nadania nowego imienia?
Jezus powiedział: „Kto uwierzy i przyjmie chrzest, będzie zbawiony; a kto nie uwierzy, będzie potępiony” (Mk 16, 16). Czy to znaczy, że chrzest jest konieczny do zbawienia? Czy nieochrzczeni są potępieni?
Czy Kościół katolicki uznaje za ochrzczonych, którzy otrzymali chrzest w innych wspólnotach kościelnych? Czy nie ma „przechrzczenia”?
W jakim przypadku może ważnie udzielić chrztu każdy człowiek?
Chrzczenie małych dzieci jest dzisiaj powszechną praktyką Kościoła. Czy ta praktyka ma oparcie w Piśmie Świętym?
Niektórzy widzą dziś w chrzcie dzieci zamach na indywidualną wolność, dlatego chcieliby przesunąć chrzest do wieku, w którym młody człowiek może już podjąć osobistą i samodzielną decyzję. Jak wobec tego można uzasadnić praktykę chrztu niemowląt?
Proboszcz nie zgodził się, aby ojcem chrzestnym był protestant, zamożny przyjaciel rodziny. Zmartwieni rodzice zwrócili się do mnie ze swym problemem. Jakie są obowiązki rodziców chrzestnych?
Moja znajoma skarżyła się, że księża czynili jej trudności, że chciała trzymać dziecko do chrztu. W tym celu uszyła nawet sobie nową suknię. Księża w parafii pytali ją, czy uczęszcza do sakramentów świętych, i w ogóle, jaki jest jej stosunek do Boga. Wiem, że nie była u spowiedzi od lat, stąd chcąc zadowolić księży, udała się do spowiedzi. A mimo to ją odrzucili.
Kilka miesięcy temu, po trudnej ciąży, kiedy wszystko wydawało się już zmierzać ku dobremu, dziewczynka zmarła w moim łonie, w przeddzień narodzin. Oprócz cierpienia doświadczyłam czegoś na kształt buntu wobec Boga, który pozbawił moje dziecko łaski chrztu. Przypomniałam sobie z katechizmu, że dzieci zmarłe bez chrztu nie mogą wejść do raju i że kiedyś nie były one grzebane w ziemi poświęconej. Wiem, że moi rodzice (byłam jeszcze w szpitalu) w chwili pogrzebu wezwali jednak kapłana, który pobłogosławił młode zwłoki i pocieszył obecnych, utrzymując, że dziewczynka jest aniołem Bożym przy Bogu. Ale ja nie wiem, czy mogę mieć nadzieję, nie mówiąc już o pewności. Gdy chodzę na cmentarz na grób mojej córeczki, nie potrafię snuć żadnej refleksji, i po zostawieniu kwiatka na pamiątkę wielkiej czułości dla nikłych szelestów życia, które czułam w swoim łonie, odchodzę, bez modlitwy i choćby znaku krzyża.
Czy w razie konieczności ksiądz może sporządzić fałszywe świadectwo chrztu?
Czy ważny jest chrzest tych chrześcijan, którzy nie zachowują jedności wspólnoty pod zwierzchnictwem następcy św. Piotra?
Sakrament dojrzałości chrześcijańskiej
Z Dziejów Apostolskich wynika, że bierzmowanie było zastrzeżone dla apostołów. Czy zwykły kapłan może udzielić tego sakramentu?
W pierwszych wiekach bierzmowania udzielano bezpośrednio po chrzcie. Tak też pozostało do dziś w Kościele Wschodnim. Dlaczego jest inaczej u nas?
Czytając Dzieje Apostolskie, natknęłam się na wyrażenie " łamanie chleba " (Dz 2, 42, 46). Czy wyraża ono zwykłą ucztę, którą chrześcijanie w Troadzie chcieli pożegnać św. Pawła czy też ucztę Eucharystii?
Początkowo „łamanie chleba”, „msza” odbywała się podczas prawdziwego posiłku zwanego agape. Dzisiaj trudno rozpoznać w naszych kościołach tę pierwotną postać wieczerzy Pańskiej, gdyż została ujęta w uroczyste ramy modlitwy i ceremonii.
Od czasu do czasu daje znać o sobie mój praktyczny rozum: Czy faktycznie obecność Jezusa może być ukryta pod prostym znakiem Mszy świętej? Bóg miałby być tak blisko nas? Czy możemy Go tam osobiście spotkać?
Czy obecność Chrystusa w Eucharystii zmienia obraz chleba i wina, tzn. ich kształt, zapach, smak, skład chemiczny? Raczej nie, prawda?
Wiem, że osobom płci żeńskiej, dziewczętom i niewiastom, nie wolno służyć do Mszy świętej. Czy jednak ministrantami muszą być wyłącznie chłopcy i nieżonaci? Czy jest jakaś granica wieku?
Czy mamy obowiązek brać udział we Mszy świętej w niedzielę, czy też nie? Podobno ksiądz miał powiedzieć młodzieży na lekcji religii, że uczestnictwo we Mszy nie jest nakazem, obowiązkiem, przykazaniem, bo nie jest pochodzenia Boskiego, lecz ludzkiego; jest to tylko przykazanie kościelne. Co Ojciec na to?
Martwię się tym, że moje dzieci nie świętują w niedziele. Chodzą na Mszę świętą w sobotę, a w niedziele pracują. Chciałabym, aby niedziela w naszej rodzinie miała charakter świąteczny.
Pokuta, wina, grzech to niemodne i niesympatyczne pojęcia w naszym społeczeństwie. Mówi się co najwyżej o „przekroczeniu przepisów drogowych”, o „wykroczeniach podatkowych”” lub o „grzywnach pieniężnych”. Płaci się i sprawa załatwiona. Czy naprawdę wina nie ma nic wspólnego z Bogiem? Czy od poczucia winy sami możemy się uwolnić?
Dlaczego tak mało ludzi przystępuje dziś do spowiedzi? Jaki jest tego powód?
Głównym powodem trudności związanych z sakramentem pokuty jest dla wielu to, że w popełnionym złu nie dostrzegają winy przed Bogiem, nie dostrzegają grzechu. Często nie mówi się już nawet o osobistej winie, a jeśli — szuka się jej najczęściej u drugich, u przeciwników. Winna jest przeszłość, natura, odziedziczone skłonności, otoczenie i okoliczności, ale nie ja. Czy ta sytuacja nie budzi — zdaniem Ojca — tym większego niepokoju, że wołanie o nawrócenie stanowi centrum przepowiadania Jezusa?
Oprócz sakramentów pokuty istnieją różne postacie pokuty codziennej. Czy Ojciec może wspomnieć o pokutnej praktyce Kościoła?
Ilekroć w niedzielę wybieram się z wizytą do moich znajomych, zawsze zastaję ich przy pracy — ona w ogrodzie, a on przy swoim warsztacie w garażu. Raz zwróciłam im uwagę, że niedziela powinna być poświęcona służbie Bożej. Otrzymałam taką odpowiedź: „Moja droga, trzeba od czasu do czasu popełnić grzech, aby można było z czymś pójść do spowiedzi. Nie sądzisz”?
Ostatnio nasz biuletyn parafialny stwierdza, że ci ludzie, którzy znajdują trudności w wyznaniu swoich grzechów śmiertelnych, nie muszą się z nich spowiadać. Jeśli spowiedź jest dla nich „moralną niemożliwością”, mogą tak czy owak otrzymać rozgrzeszenie, a „być może za rok lub dwa” wrócić do wyspowiadania się z tego, czego poprzednio nie mogli wyznać. Czy tak naucza Kościół?
Dawniej namaszczenie chorych nazywano ostatnim namaszczeniem, sakramentem konających, w stanie agonii, na łożu śmierci. Modlitwę o zdrowie odmawiano nad konającymi i często nad zwłokami. Czyż nie było to nonsensem, magią, zabobonem, słowem: degeneracją sakramentu namaszczenia chorych w rozumieniu pierwotnego Kościoła?
Sakrament chorych wielu ludzi pojmuje jako sakrament przeznaczony dla umierających, jako „ostatnie namaszczenie”. Pamiętam, że udzielano go zwykle dopiero w bezpośrednim niebezpieczeństwie śmierci, stąd wielu widziało w nim zapadający na chorego wyrok śmierci. Czy takie rozumienie sakramentu nie jest sprzeczne z praktyką czasów Nowego Testamentu?
Kiedy i jak odbywa się namaszczenie chorych?
Czy można udzielać sakramentu namaszczenia wszystkim ludziom starym po osiągnięciu określonego wieku? Czy też istnieje jakiś warunek?
Jestem przekonany, że wszyscy tzw. healers (cudotwórcy), którzy występują w telewizji i przez nałożenie rąk na chorych rzekomo ich uzdrawiają, są zwykłymi oszustami i wyzyskiwaczami. Nie widziałem żadnego sparaliżowanego lub niewidomego, który by naprawdę został uzdrowiony. Zresztą, do stwierdzenia cudownego uzdrowienia potrzeba długich i żmudnych badań.
O umieraniu na ogół się nie mówi. Odsuwamy od siebie tę rzeczywistość, spychamy ją niejako poza margines życia. Mało kto ma prawdziwe doświadczenie towarzyszenia umierającym. Nawet zwłoki preparuje się tak, aby wyglądały, jakby zmarły tylko drzemał. Tymczasem nie możemy zatkać uszu na wezwanie umierających, odmówić im prawa do pomocy, do wsparcia w czasie umierania. Czy w obliczu śmierci można jeszcze coś zrobić dla umierającego?
Kapłaństwo to jest taki wymiar, który absolutnie przekracza wszystko, w czym żyjemy i co tworzymy. To wejście człowieka w rzeczywistość Bożą, jego świętość, potęgę, niezmierzoność i niewymierność jest zdumiewające. Myślę, że Ojciec teraz rozumie, dlaczego kapłaństwo mnie tak fascynuje.
Nie wystarczy być dobrym kaznodzieją, dobrym spowiednikiem, dobrym organizatorem parafii. Księdzu potrzebne jest koniecznie uświęcenie. Tylko świątobliwy ksiądz zdolny jest ukształtować dobrą parafię. Jestem zdania, że nie jest rzeczą dobrą, gdy ksiądz miał inną ambicję poza ambicją formowania dusz. Czy Ojciec zgadza się ze mną?
Sądzę, że wielu księży nie jest przygotowanych do duszpasterstwa. Myślę zwłaszcza o tych, którzy przechodzili przez małe seminarium. Zabrani zbyt wcześnie z domu nie mają pojęcia o życiu, o trudnościach, z jakimi boryka się współczesny człowiek. Są nastawieni zbyt idealistycznie i dlatego nie są w stanie pomóc, zrozumieć, współczuć niedoli człowieka.
Ostatnio w naszej parafii mieliśmy święcenia diakonatu. Składając gratulacje nowemu diakonowi, nie wiedziałem, jak powinnam zwrócić się do neigo. Chciałabym wiedzieć, jak należy go tytułować.
Czy zwyczaj noszenia sutanny przez księży nie pochodzi przypadkiem od starożytnych Żydów? Piuski, które noszą biskupi, wyraźnie nawiązują do żydowskich jarmułek.
Telewizja kanadyjska CBC transmitowała wizytę Ojca Świętego. Wszędzie można było zauważyć ogromny entuzjazm, z jakim witano Namiestnika Chrystusa. Nawet księża przyjmowali go mniej czule i serdecznie niż dzieci w katedrze Notre Dame. Dlaczego więc teraz, po jego wizycie, ukazują się artykuły, w których się mówi, że księża są zawiedzeni, gdyż spodziewali się ulg i zniesienia celibatu?
Deklaracja Kongregacji Nauki Wiary z r. 1977 mówi, że Kościół nie może udzielać święceń kapłańskich kobietom, ponieważ Jezus nie wyświęcał niewiast. Ale też Jezus nie udzielał święceń nikomu oprócz wyznawców religii mojżeszowej. Ta niekonsekwencja i selekcja niepokoi młodych ludzi.
Uprzejmie proszę poruszyć sprawę seksu w okresie przed małżeństwem. Wraz z narzeczonym przeżywam wiele trudności w zachowaniu czystości przedmałżeńskiej.
Wielu sprowadza katolickie zasady etyki narzeczeńskiej do zakazu fizycznego współżycia. Czy to jest nauka Kościoła?
Czy jest grzechem, gdy chłopak i dziewczyna przed ślubem postanawiają mieszkać razem, nawet jeśli rezygnują ze współżycia fizycznego?
Narzeczony namawia mnie, byśmy żyli bez ślubu kościelnego. Jestem katoliczką praktykującą i boję się, że taki dziki związek mógłby być oparty wyłącznie na egoizmie i zmysłach. Gdy się znudzi, wystarczy, że małżonek dmuchnie w ten związek jak w bańkę mydlaną i się rozpryśnie.
Mówimy że kapłan udziela ślubu. Kto zatem jest szafarzem sakramentu małżeństwa -kapłan czy nowożeńcy?
Czytałam w biuletynie parafialnym, że przez większą część historii Kościoła nie mieliśmy żadnego szczególnego prawa, które by zobowiązywało katolików do zawierania małżeństwa przed kapłanem, i że Kościół uznawał śluby katolików niezależnie od tego, gdzie zostały zawarte. Czy zmiana nastąpiła dopiero 500 lat temu?
Skoro istotą sakramentu małżeństwa jest zgoda dwojga osób na przyjęcie go, dlaczego Kościół nie uznaje małżeństw katolików, którzy pobrali się w obliczu sędziego pokoju (a juste of the peace)?
Podczas ślubu kościelnego kapłan trzykrotnie stawia pytanie o „tak” i nowożeńcy trzykrotnie na to pytanie odpowiadają. Dlaczego aż trzy razy?
Czy pierwsi kuzyni mogą zawrzeć katolicki związek małżeński?
Kobiety broniące prawa do usuwania ciąży twierdzą, że ciało jest ich własnością. Mogą więc robić z nim, co się im żywnie podoba. Czy rzeczywiście maja takie prawo? Czy mogą się rządzić jak szara gęś w tak wielkich sprawach?
Ktoś niedawno napisał, że katolicy nie są ekskomunikowani na mocy prawa kanonicznego tylko za to, że są za przerywaniem ciąży. Przypuszczam, że odnosił się do kanonu 1398. Ale co na to kanon 1329.
Bardzo zdziwiło mnie, gdy ktoś powiedział, że Kościół nakłada jeszcze ekskomunikę, np. na matkę, która targnie się na życie dziecka nie narodzonego.
Słyszałem jak spiker mówił w radio, że płód jest masą komórek i stąd nie można nazwać go dzieckiem. Jak należy na to odpowiedzieć? Kiedy Bóg tchnie duszę w ciało? czy w chwili poczęcia?
Niektórzy katolicy, zajmujący wysokie stanowiska państwowe, twierdzą, że prywatnie są przeciwko przerywaniu ciąży, ale szanują prawo Sądu Najwyższego Stanów Zjednoczonych dopuszczające usuwania płodu. Czy można mieć dwie miary moralności — jedną prywatną, a drugą publiczną?
Często słyszy się twierdzenie, że także bezpłodni rodzice mają prawo do posiadania dziecka. Czy sztuczne zapłodnienie, umożliwiające doczekanie się potomstwa przez małżonków bezpłodnych, dozwolone jest przez Kościół?
Mówi się coraz częściej o dzieciach zapłodnionych w probówkach (test-tube babies) oraz o ojcach i matkach zastępczych (proxy fathers and mathers). Wszyscy wierni pragną otrzymać moralną ocenę takiego postępowania. Bezpłodne małżeństwa pytają o to ze względu na naturalną tęsknotę za dzieckiem.
Czy sterylizacja zarówno kobiet, jak i mężczyzn, jako jedna z metod zapobiegania ciąży, jest grzechem ciężkim?
Stanowczo odrzucam naukę Kościoła o zapobieganiu ciąży. Dziwię się, że papież jest tak zacofany w tej sprawie, chociaż miliony małżeństw odrzucają wtrącanie się duchowieństwa w sprawy intymne sypialń małżeńskich. Kościół musiałby ekskomunikować wszystkie małżeństwa katolickie, które nie mają dzieci co dziewięć miesięcy.
Obawiam się, że nasza miłość małżeńska jest na rozdrożu. W oczach dzieci widzę lęk przed rozbiciem się naszej rodziny. Jak temu zapobiec?
Byłam zgorszona odpowiedzią Ojca w programie radiowym o współżyciu po ślubie cywilnym. Spodziewałam się raczej słów: „Idź i napraw zło, weź ślub kościelny, a jeśli się nie da trzeba pozostać samotnym”. Tymczasem Ojciec, zamiast potępić niemoralność wyraźnie głaskał „wiaruśników”, i to im odpowiada, ale wprowadza wielu w błąd.
Moja przyjaciółka jest rozwódką i żyje w cywilnym ślubie z drugim mężczyzną. Jest bardzo szlachetną kobietą, żal mi jej, bowiem stale chodzi smutna i zastraszona, myśląc, że Kościół ją odrzucił.
Przybyłam z Polski i spotkałam bardzo dobrego człowieka, który mnie poślubił. Jest on rozwodnikiem, gdyż jego pierwsza żona opuściła go i w spadku pozostawiła mu nawet dwoje dzieci, biorąc ślub z innym mężczyzną. Wiem, że Kościół uważa mój związek za nieprawidłowy. Liczę jednak na dobroć i wyrozumiałość Bożą. Mój mąż padł ofiarą tamtej kobiety, być może dlatego, że był dla niej zbyt dobry. Może doczekamy się chwil, kiedy będziemy mogli wziąć ślub kościelny.
Czy papież Jan Paweł II może coś zrobić z rozwodami, gdyż takich ludzi rozwiedzionych jest dużo w Ameryce? Niektórzy z nich są dobrzy i pobożni. Nadal chodzą do Kościoła, chociaż nie mogą wziąć drugiego ślubu kościelnego.
Sprzeczałem się ze znajomym, katolikiem praktykującym, o to, czy Kościół ma prawo unieważnić małżeństwo. Oczywiście twierdzę, że nie ma prawa, gdyż ślubujemy przed Bogiem nierozerwalną wierność.
Mój mąż rozwiódł się z pierwszą żoną, dlatego wzięliśmy ślub cywilny. Obecnie staramy się o unieważnienie jego pierwszego małżeństwa, gdyż pragniemy żyć po katolicku i przystępować do sakramentów świętych.
Mój mąż bez mojej wiedzy i zgody, po dwudziestu trzech latach pożycia małżeńskiego, wniósł prośbę do trybunału kościelnego o unieważnienie naszego małżeństwa. Unieważnienie to otrzymał kilka lat temu, o czym dowiedziałam się przypadkowo niedawno. Czy sąd kościelny nie miał obowiązku zawiadomić o tym procesie stronę najbardziej zainteresowaną? czy nie mam już żadnych praw?
Znam przypadki, że nawet Kościół unieważnił pierwsze małżeństwo i zezwolił na drugie. Za pieniądze wszystko da się zrobić!
Moja córka pragnie poślubić człowieka niewierzącego. Ksiądz powiedział mi, że możliwy jest ślub kościelny, ale pod warunkiem, że córka oświadczy, iż chce w małżeństwie żyć po katolicku i uczynić wszystko, co w jej mocy, by wszystkie dzieci zostały ochrzczone i wychowane w wierze katolickiej. Obawiam się, że mogą powstać konflikty w sprawach ślubu i wychowania dzieci.
Św. Paweł w Liście do Efezjan pisze: „Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus — Głowa Kościoła” (Ef 5, 21-23). Czy Apostoł narodów nie jest w tym oświadczeniu nastawiony tendencyjnie do kobiet?
Moja koleżanka jest bardzo zjadliwa wobec mężczyzn, gdyż wiele wycierpiała od swego męża, alkoholika i awanturnika. Jest religijnie obojętna i lubi podchwytywać teksty Pisma Świętego, które rzekomo są przeciwko kobietom. Od jakiejś feministki dowiedziała się, że św. Paweł w Liście do Efezjan nakazuje żonom, by były poddane swoim mężom. To ją bardzo rozsierdziło i jeszcze bardziej oddaliło od religii.
Jesteśmy zrozpaczeni, gdyż straciliśmy wspólny język z jednym z naszych synów. Stracił wiarę. Próbowaliśmy rozmawiać z nim po dobroci, ale bez skutku, i złością, ale było jeszcze gorzej. Chodzi nam przede wszystkim o to, by wrócił do Kościoła.
Mam trudności z wychowaniem swoich dzieci. Są bardzo nieposłuszne i drwią z czwartego przykazania Bożego.
Ojciec mówił, że w wychowaniu ważny jest autorytet. Czy z nim ściśle wiąże się miłość do dziecka?
Moja siedmioletnia córeczka zapytała: Mamusiu, czy to prawda, że bocian przynosi dzieci? Nie potrafiłam, niestety, wytłumaczyć jej tajemnicy narodzenia.
Dzisiaj szkoły uświadamiają seksualnie dzieci i młodzież. Jednak my, rodzice, mamy wiele trudności w wychowaniu ich do czystości.
Mam żonę i trzy córki. W naszym domu nigdy nie mówi się o macierzyństwie, o założeniu rodziny. Żona nie dopuszcza do tych tematów, zresztą, córki wyprawiła do szkoły prowadzonej przez feministki. Córki dorastają i w głowie im tylko kariera i wielka wolność. Dawniej mówiło się o dziewczynie męskiego temperamentu — to chłopak w spódnicy. Moje córy rzadko chodzą w spódnicy, ale nie jest to jedyny rys ich męskiego stylu życia. Obawiam się, że będą bardzo nieszczęśliwe.
Nigdy nie byłam matką i nią, niestety, już nie będę. W jaki sposób mogę obchodzić Dzień Matki?
Nasz syn żyje w ustawicznym strachu przed ojcem, który nie ominie żadnej okazji, aby chłopca zbesztać, wytknąć jego wady i obwinić go za byle co. A syn naprawdę się stara, jak może. Czy z ciągłego łajania mogą wyniknąć dobre skutki? Czy w ten sposób wychowuje się dziecko? Chciałabym, żeby mąż usłyszał Ojca odpowiedź.
Gdy chodziłam do szkoły polskiej, uczono nas pięknego wierszyka pt. „Kto ty jesteś?”. Byłabym wdzięczna, gdyby Ojciec przypomniał wszystkie wersety.
Ostatnie nasze dziecko wyszło z domu i założyło własną rodzinę. Nam, rodzicom, zaczyna zaglądać w oczy perspektywa samotności. Zmierzch życia zbliża się szybkimi krokami. Zgodziliśmy się, aby dzieci odeszły, gdyż rozumiemy, że takie jest prawo życia i prawo Boże. Chcielibyśmy jednak, by do nas wracały, by nas odwiedzały.
Ponieważ pracuję zawodowo, moje dzieci są prawie zawsze pod opieką dziadków. Co Ojciec sądzi o wychowaniu dziecka przez babcię lub dziadka?
Jestem weteranem II wojny światowej i dziadkiem licznych wnuków, a nawet prawnuków. Boli mnie, gdy widzę kolegów lub koleżanki, towarzyszy niewoli radzieckiej, usuwanych z domów do przytułków. W moim domu dziadkowie cieszyli się ogromnym szacunkiem i miłością. Z ich wspomnień nauczyłem się wiele. Potem lepiej radziłem sobie w szkole na lekcjach historii i religii. Dzisiaj wskutek oddawania dziadków do przytułków, wnuki i prawnuki polskiego pochodzenia nie znają już mowy polskiej i dziejów Polski
KOŚCIÓŁ
- Blaski i cienie Kościoła
- Kościół jako rzeczywistość wiary
- Kościół powszechnym sakramentem zbawienia
- Przynależność do Kościoła
- Sobór Florencki w sprawie przynależności do Kościoła
- Działalność misyjna Kościoła
- Charyzmaty w Kościele
- Znamiona Kościoła
- Herezje i schizmy
- Kościół grzeszników
- Inkwizycja
- Kapłaństwo wspólne
- Współodpowiedzialność świeckich
- Urząd kościelny a świeccy
- Diakonat stały
- Równouprawnienie kobiet
- Homilia
- Upoważnienie do udzielania Komunii świętej
- Pokropienie wodą święconą
- Franciszkański Zakon Świeckich
- Rycerstwo Niepokalanej
- Katolicy w Izraelu
- Urząd Piotrowy jako posługa jedności
- Autorytet Biskupa Rzymu
- Prymat Papieża i jego nieomylność
- Urząd nauczycielski Kościoła
- Prymat biskupa Rzymu w Kościele
- Nieomylność biskupa Rzymu i biskupów
- Zanim nastąpi nieomylne orzeczenie
- Znaczenie wyrazu „papież”
- Tytuły urzędowe papieża
- Rezydencja papieża
- „Pontifex Maximus”
- Pielgrzymki papieża
- Wielbłąd, ucho igielne i Watykan
- Bilans Stolicy Świętej
- „Machina miłosierdzia”
- Słabości Kościoła
- „Demokratyzacja” Kościoła
- Flaga papieska
Są ludzie, którzy mówią „tak” wobec Jezusa, ale „nie” wobec Kościoła. Główny zarzut, który stawia się Kościołowi, brzmi, że w swej historii sprzeniewierzył się pierwotnemu przepowiadaniu Jezusa. Bowiem Jezus — tak mówią krytycy Kościoła — sam był ubogi i był rzecznikiem ubogich. Kościół natomiast jest bogaty, paktuje z możnymi i zawiódł w kwestii socjalnej. Kościół odwartościował kobietę, zdemonizował sferę seksualną, niechętnie patrzy na szczęście człowieka, pocieszając go wiecznością. Według jeszcze innych krytyków Kościół jest pod każdym względem zacofany, po prostu przestarzały. Co ma odpowiedzieć katolik na ten „rejestr grzechów” Kościoła?
Wydaje mi się, że nie ma sensu podejmować próby rozliczenia stron jasnych i ciemnych Kościoła. Kościół osądzić ostatecznie można jedynie w świetle wiary. Czy się mylę?
Słyszałem stwierdzenie, że poza Kościołem nie ma zbawienia. Zupełnie tego nie rozumiem. Czy naprawdę muszę wierzyć w to, że wszyscy ludzie dobrej woli, którzy niegdy nie słyszeli o Chrystusie i Kościele, ale żyją uczciwie i pobożnie, znajdą się po śmierci w piekle? Czy odnosi się to również do chrześcijan niekatolików? Jak pogodzić tę naukę z e sprawiedliwością i miłością Boga wobec wszystkich ludzi?
Wielu ludzi bez własnej winy nie należy do Kościoła. Czy zatem istnieją różne rodzaje i stopnie przynależności do niego?
Niedawno czytałem tekst, w którym autor zacytował dekret Soboru z Florencji z r. 1439 o ty,. że przynależność do Kościoła katolickiego jest absolutnie konieczna do zbawienia. Jednocześnie zauważył, że Kościół, nie „odrzucając” wcale tego dekretu soborowego, doszedł do przekonania, że „każda osoba może się zbawić, która prawdziwie żyje zgodnie ze swoim sumieniem”. Świetnie, ale co z autorytetem nauki tego ekumenicznego Soboru? Jeśli jest ona tak daleko od celu, czy katolicy mogą wyraźnie odrzucić taką naukę?
Zarzuca się Kościołowi, że swą działalnością misyjną wypiera religie miejscowe i niszczy rodzinne kultury, że Kościół jest narzędziem szerzenia kultury zachodniej i nasze zachodnie kryzysy i problemy przenosi do kultur innych. Jak odeprzeć te zarzuty?
Co oznaczają charyzmaty? Niektórzy mówią, że chodzi tu przede wszystkim o zjawiska nadzwyczajne — ekstazy, wizje, cuda, przepowiednie, mówienie nie znanymi językami.
Gdzie i jak rozpoznać można w sytuacjach spornych, gdzie jest prawdziwy Kościół, gdzie urzeczywistnia się prawdziwie lud Boży, Ciało Chrystusa, Świątynia Ducha Świętego? Jakie są znaki rozpoznawcze prawdziwego Kościoła?
Herezja niszczy jedność Kościoła, zrywa wspólnotę wiary. Czy herezją jest każde błędne mniemanie?
Świętość Kościoła zdaje się kłócić z konkretnym doświadczeniem jego rzeczywistości w świecie. Nikt nie zaprzeczy istnienia grzechu w Kościele. W jakim sensie mówimy o świętości Kościoła?
Moim zdaniem nic nie jest w stanie usprawiedliwić faktu istnienia w Kościele inkwizycji. Odpędzanie wilków od Bożej owczarni czyni się przykładem życia, głoszeniem słowa Bożego, przekonywaniem i modlitwą, a nie przez sianie strachu i śmierci.
To prawda, że wszyscy ochrzczeni są Kościołem, a nie tylko papież i biskupi, „kasta” duchownych lub jakaś warstwa kierownicza. Jednak o tej prawdzie przez długie czasy nie pamiętano. Do dziś jeszcze wielu proboszczów uskarża się, że trudno im pozyskać do współpracy świeckich, i na odwrót. Na czym zasadza się współodpowiedzialność chrześcijan świeckich za wzrost i uświęcenie Kościoła?
W jaki sposób może się urzeczywistnić współodpowiedzialność świeckich w Kościele i parafii?
Czy sprawujący urząd kościelny, tzn. biskupi, kapłani i diakoni, są chrześcijanami lepszymi lub wyższego stopnia aniżeli „zwykły” laik, człowiek świecki?
Chrzciliśmy wnuczkę w naszym kościele. Cała ceremonia była piękna i wzruszająca. Jednak nasi goście z Brooklina byli nią bardzo zdziwieni. I gdy się dowiedzieli, że tej ceremonii przewodniczył diakon, ojciec dwojga dorosłych dzieci, niczego nie mogli zrozumieć. Mówili, że to kościół protestancki, gdyż księża katoliccy nie mogą się żenić, a tymczasem tu żonaty diakon „odprawia Mszę” i udziela ślubów. Ja również tego nie rozumiem. A może tak się dzieje tylko w naszym kościele? Mamy wystarczającą liczbę księży, więc nie wiem, dlaczego ksiądz nie może wypełnić swoich obowiązków.
Wiele kobiet domaga się święceń kapłańskich w imię równouprawnienia z mężczyznami i nie rezygnuje z walki przeciw upośledzeniu i niedowartościowaniu ich miejsca w Kościele. Czyż kościoły nie są wypełnione przede wszystkim przez kobiety? Religijność mężczyzn, zwłaszcza jeśli oceniamy je w oparciu o uczestnictwo w nabożeństwach kościelnych, jest o wiele niższa niż kobiet.
Czy nie można wziąć przykładu od protestantów, którzy dopuszczają ludzi świeckich do wykładania Pisma Świętego na lekcjach? I czy świeccy nie mogliby głosić homilii, kazań?
Kto może pozwolić osobom świeckim i zakonnym do rozdawania Komunii świętej?
Czy świeccy mogą pokropić wodą święconą zgromadzonych Mszy świętej, a w Środę Popielcową posypać głowy popiołem? Wydaje mi się, że jest to nadużycie, gdyż — te czynności należą wyłącznie do obowiązków kapłańskich. Pełnienie ich przez ludzi świeckich wynika — moim zdaniem — ze źle rozumianego pojęcia „dowartościowania” człowieka w Kościele.
W naszej parafii ksiądz mówił o franciszkańskim zakonie świeckich. Jestem tercjarką należącą do tzw. III zakonu św. Franciszka z Asyżu. Czy franciszkański zakon świeckich jest czymś innym?
Imię św. Maksymiliana Kolbego wiąże się z Rycerstwem Niepokalanej. Chciałbym zapoznać się z ideą tego stowarzyszenia.
Jak przedstawia się sytuacja Kościoła w Ziemi Świętej? Czy istnieje jeszcze Dom Polski zbudowany z ofiar żołnierzy polskich II korpusu generała Wł. Andersa?
Czy specyficznym znamieniem katolickiego pojmowania Kościoła jest prymat i nieomylność urzędu Piotrowego?
Kiedy ukształtowała się nauka o prymacie biskupa Rzymu?
Czy Sobór Watykański II potwierdził naukę o prymacie papieża nad całym Kościołem i o nieomylności jego urzędu?
Już Nowy Testament świadczy, że słowo Boże przybiera także postać nauki, doktryny. Już w Nowym Testamencie znajdujemy ustalone formuły nauczania i wyznania wiary. Komu została powierzona odpowiedzialność za czystość tej nauki?
Wydaje mi się, że prymat biskupa Rzymu nie jest prymatem nad Kościołem, że jego autorytet nie jest niczym nie ograniczony i absolutny.
Słowo „nieomylność” kojarzy się nam z nieskazitelną, doskonałością pod każdym względem lub nawet z bezgrzesznością. Tymczasem wiadomo, że „mylić się jest rzeczą ludzką”. I papież, i biskupi w swym ludzkim, osobistym charakterze nie są spod tej reguły wyłączeni. Jak zatem trzeba rozumieć ich nieomylność?
Czy papież zasięga opinii innych teologów, np. kardynałów, zanim wyda jakieś nieomylne orzeczenie? Jeśli naradza się nad czymś, to co powinniśmy myśleć o tych, którzy odradzają mu w sprawie, którą później orzeka w sposób nieomylny?
W zwrocie do papieża najczęściej używamy wyrażenia „Ojcze Święty”. Czyż nie sprzeciwia się to faktowi odrzucenia tego tytułu przez Ewangelię: „Nikogo na ziemi nie nazywajcie waszym ojcem, jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie” (Mt 23, 9)?
Chciałbym wiedzieć, jakie są urzędowe tytuły papieża. Czy ojciec mógłby je podać?
Dlaczego papież powinien rezydować tylko w Watykanie
Będąc z pielgrzymką w Rzymie często widziałem na zabytkowych budowlach napis: „Pontifex Maximus”. W języku angielskim wyraz „Pontiff” oznacza papieża. W języku polskim występują podobne wyrazy: „pontyfikat”, czyli rządy papieskie, i „pontyfikalny”, czyli bardzo uroczysty (np. Msza pontyfikalna). Skąd pochodzi tytuł „Pontifex”?
Jan Paweł II odbył wiele pielgrzymek zagranicznych. W moim gronie są osoby, które bardzo krytycznie patrzą na tę działalność papieża. Jaki zatem cel przyświeca w podejmowaniu tak kosztownych podróży?
„Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa Bożego” (Mk 10, 25). Słuchając podczas Mszy świętej tych słów z Ewangelii, nie wiem, dlaczego pomyślałem o papieżu i Watykanie i powiedziałem sobie, że pierwszym, który, być może, nie wejdzie do królestwa Bożego, będzie papież. Żyje on przecież ze swoimi współpracownikami wśród tych wszystkich bogactw, w tych pałacach... Jezus niczego nie posiadał. Myślę dziś o istotach ludzkich umierających z głodu i przywódcy Kościoła, który żyje wśród bogactw.
Czy Stolica Święta jest bardzo bogata?
Niektórzy utrzymują, że Watykan powinien coś sprzedać ze swoich bogatych zbiorów muzealnych, a pieniądze przeznaczyć dla ubogich.
Mój mąż po wielu latach religijnej gnuśności zapalił się do spraw wiary. Wszystkim się interesuje, wszystko analizuje, dużo czyta na tematy religijne. Potyka się jednak na jednej trudności: według niego Kościół jest za bogaty. Księża powinni naśladować ubóstwo św. Franciszka, mniej dbać o wystawność kościołów i luksus w życiu prywatnym, Chciałabym pomóc mu w przezwyciężeniu tej trudności.
Ksiądz mówił, że demokracji nie wolno wprowadzać w Kościele. Czy jednak kolegialność, w której uczestniczą biskupi w łączności z papieżem, nie jest w pewnym sensie demokracją?
Od kiedy Watykan posiada flagę i co ona symbolizuje?
ŻYCIE WIECZNE
- Niebo — nadzieja człowieka
- Niebo jako stan
- Niebo już się rozpoczęło
- Wiekuista wspólnota człowieka z Bogiem
- Wieczność szczęścia
- Nagrody w niebie
- Spotkanie z najbliższymi w niebie
- „Potępiony na wieki"
- „Ogień" piekła
- Liczba potępionych
- Wieczność kary piekła
- Możliwość pośmiertnego oczyszczenia
- Cierpienie oczyszczające
- Tajemnica śmierci
- Pamiętaj o śmierci!
- Lęk przed śmiercią
- Śmierć okazją do refleksji
- W permanentnej śpiączce (coma)
- Reanimacja
- Życie po życiu?
- Śmierć jako ostatni czyn
- Śmierć jako rozdział duszy i ciała?
- Czy człowiek będzie sądzony?
- Ostatnie słowo należy do Boga
- Wędrówka dusz?
- Cielesne zmartwychwstanie
- Zmartwychwstanie w ciele
- Ciało zmartwychwstałe
- Palenie ciał zmarłych
- Kremacja ciał
- Kremacja wśród weteranów
- Modlitwy przy zwłokach zmarłego
- Przyjście Chrystusa i sąd nad światem
- Sędzia żywych i umarłych
- Dies irae?
- Nowe niebo i nowa ziemia
- "O dniu owym ..."
- "Koniec świata"
Gdzież żyją nadal nasi zmarli i jak żyją? Nie wiemy o tym prawie nic. „... ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdoła pojąć, jak wielkie rzeczy przygotował Bóg tym, którzy Go miłują” — pisze św. Paweł (1 Kor 2, 9). Pismo Święte mówi jedynie, że będziemy żyć (1 Kor 15, 12 nn.).
W każdym życiu istnieją chwile wewnętrznego szczęścia: przeżycia harmonii i bezpieczeństwa, wolności i wiedzy, pewności i siły, pokoju i radości, miłości i bycia kochanym... Może to być przeczucie tego, co znaczy „być w niebie”. Czy pytanie: Gdzie jest niebo?, jest sensowne?
Czasami słyszę taki zarzut: Chrześcijanie oczekują raju poza doczesnością, ponieważ kapitulują przed trudnościami naszego konkretnego świata. Czy jest to słuszny zarzut?
W pogadance radiowej Ojciec powiedział, że szczęście w niebie będzie polegało na oglądaniu Boga „twarzą w twarz”. Obawiam się, że takie „widzenie” może nas upokarzać i wywoływać strach, gdyż Bóg jest wszystkim, a my niczym.
Kościół twierdzi, że nasze życie po śmierci będzie trwać wiecznie. Czy ono w końcu się nie znudzi? Gdybym ciągle grał w brydża, ciągle słuchał koncertu albo ciągle ucztował, to w końcu wszystko by mi się znudziło, nawet w doborowym towarzystwie. Osobiście nie chciałbym żyć wiecznie — wystarczyłoby mi tysiąc lat.
Pismo Święte mówi, że każdy otrzyma nagrodę w niebie. Czy można zatem mówić o różnych stopniach w niebie?
W mojej domowej biblioteczce nie znalazłem żadnej książki, która by wyjaśniała mi, czy zmarły będzie miał możliwość spotkania swoich najbliższych.
Niektórzy wyobrażają sobie piekło jako wielki, czarny loch podziemny, ciemny i pełen dymu. Tam doznaje się straszliwych mąk i katowania przez diabły. Wszędzie pali się ogień. Inni natomiast sądzą, że dusza błąka się gdzieś jak widmo i nigdy nie może zaznać spokoju. Czy to jest piekło?
Pismo Święte mówi głównie o ogniu piekła. Czy wyraża on rzeczywistość głębszą?
Czy istnieją ludzie, którzy całkowicie rozminęli się z celem swego życia i skazali się na wieczne potępienie, i ilu ich jest?
Słyszy się pytanie: Czy można myśleć o Bogu pełnym dobroci, że chce On wiecznej męki potępionych? Jak pogodzić kazania o piekle, budzące strach i wywierające presję psychiczną na słuchaczy, z radosnym przepowiadaniem Ewangelii?
Często modlimy się, zwłaszcza w Dzień Zaduszny (2 listopada), za "dusze w czyśćcu cierpiące". Czy jest sens mówić o czasie lub trwaniu w wieczności? Skąd się wzięta nauka o czyśćcu?
Potocznie mówimy o duszach czyśćcowych i modlimy się za dusze, które znikąd nie mają ratunku ani pomocy. Czy jest to uzasadnione?
Zdaję sobie sprawę, ze śmierć sięga już teraz w nasze życie, wyciska na nim znamię, zagraża mu na codzień. Choroba, niepowodzenia, cierpienie są przesłańcami śmierci, dają nam poznać, ze nasze życie nie jest ostatecznie w naszych rękach, że stale się nam z nich wymyka i ze kiedyś zostanie nam odebrane. Tam, gdzie próbuje się wyprzeć śmierć ze świadomości, przemilczeć ją, zatuszować, uczynić z niej tabu —jak to się często dzieje — tam gaśnie też prawdziwie ludzkie życie. Bo naprawdę po człowieczemu żyje tylko ten, kto śmierci patrzy prosto w oczy i akceptuje ją. Ale czy potrafimy tak żyć? Jaki jest sens życia stojącego w obliczu śmierci? Jaki ma sens śmierć w odniesieniu do życia?
Pobożność chrześcijańska sformułowała napomnienie: Memento mori! Pamiętaj o śmierci! Czy to upomnienie nie jest wezwaniem do ucieczki od świata i wyrazem strachu przed śmiercią?
Bardzo boję się śmierci, zwłaszcza tej, która "kosi" gwałtownie. Jestem już po sześćdziesiątce i śmierć zagląda mi w oczy. Pragnę żyć!
Umarła nasza, babcia. Mój synek był bardzo do niej przywiązany, bardzo ją kochał. Kiedy śmiertelnie zachorowała i znalazła się w szpitalu, okłamywałam go, że babcia wyjechała w dalekie strony. Bałam się przyprowadzić do łóżka umierającej, aby nie przeżył wstrząsu. Byłoby to jego pierwsze zetkniecie ze śmiercią, z bliska. Mam jednak z. tego powodu wyrzuty sumienia, czy dobrze postąpiłam.
Jakie jest stanowisko Kościoła wobec kwestii wstrzymania pokarmu pacjentom, którzy zapadli na głęboką i długotrwałą śpiączkę? Słyszałem różne opinie, które mnie dezorientują.
Przeczytałem kilka książek na temat reanimacji tych, którzy przeszli tzw. śmierć kliniczną. Zapoznałem się m.in. z najpopularniejsza: chyba książką doktora Moody 'ego pt. Życie po życiu — bardzo pasjonująca lektura. Jak się zapatruje Kościół na te kliniczne wskrzeszenia?
Powszechną sensację wzbudziły relacje ludzi, którzy znaleźli się w już w poprzedzającej śmierć zapaści, lecz przywróceni zostali życiu. To, co mówią w swych doświadczeniach, wskazuje, że umieranie jest zazwyczaj nie tyle bolesne i pełne trwogi, ile przeniknięte radością i światłem. Czyż to nie może być pociechą dla wielu i łagodzić lek przed śmiercią?
Przedwczesne, gwałtowne zakończenie życia ma w sobie coś wstrząsającego. Widzimy wyraźnie, że śmierć spotyka człowieka niekoniecznie w takiej chwili, gdy wewnętrznie dopełnił on już swego życia, nawrócił się do Boga i przygotował do spotkania z Nim. Dlaczego człowiek w chwili śmierci nie miałby raz jeszcze zrewidować swój stosunek do Boga i ostatecznie opowiedzieć się za Nim?
W naszym dzisiejszym spojrzeniu na człowieka, dusza i ciało to nie dwie oddzielne części człowieka; człowiek jest jeden w duszy i ciele. Jak można zatem pojąć naukę, że śmierć oznacza rozdział duszy i ciała, że ciało niszczeje, ale dusza człowieka umierające w stanie łaski przyjęta zostaje do wiekuistej wspólnoty z Bogiem?
Wielu myśli o sądzie, który według przekonań chrześcijańskich, czeka każdego człowieka po jego śmierci, jak o jakimś trybunale, przed którym zjawia się zmarły. Inni widzą otwartą księgę, gdzie zapisano wszystkie dane naszego życia i zdaje rachunek sumień ze swego postępowania, ze swojej nieprawości. Czy Bóg jest zainteresowany wydaniem potępiającego wyroku?
Pewien reporter pociesza w swym artykule rodzinę samobójcy i zachęca do modlitwy za niego. Czy można ufać w zbawienie samobójcy, skoro przez odebranie sobie życia popełnił grzech ciężki?
W wielu religiach chrześcijańskich spotyka się naukę o reinkarnacji, wędrówce dusz. W czasach najnowszych przeniknęła ona również do kręgu kultury zachodniej. Czy ma ona oparcie w Piśmie Świętym?
Gdy czytamy w Ewangelii św. Jana, że wszyscy, którzy spoczywają w grobach, "pójdą na zmartwychwstanie", dla człowieka dzisiejszego nasuwają się wątpliwości. Jak sobie wyobrazić zmartwychwstanie cielesne? Jak ma się ono dokonać?
Nie da się oddzielić od człowieka powiązania z otaczającym światem. W takim razie jednak ciało i otaczający świat także musiałby wejść do pozadoczesnego życia, jeśli rzeczywiście człowiek miałby v nim żyć jako człowiek?
Miałem siostrzyczkę, która umarła. Była bardzo piękna. Czy po zmartwychwstaniu ciał zobaczę ją taką, jaką była?
Czy to prawda, że można ciało umarłego spalić po jego śmierci. Moja siostra, która ma 85 lat, twierdzi, ze Kościół nie zabrania kremacji.
Przed wojną ludzkość liczyła 4 biliony, dziś już mamy 5 bilionów, a w końcu stulecia będzie nas aż 6 bilionów. Metropolie, miasta i wioski rosną, a procentowo także cmentarze. Czy nie trzeba będzie stosować kremacji ciał? Dzisiaj przeznacza się olbrzymie połacie coraz bardziej drogocennej ziemi pod "coś", co z natury "obraca się w proch". Co sądzi o tym Kościół?
Kiedyś Ojciec odpowiedział, że Kościół nie ma nic przeciwko paleniu zwłok, jeśli zmarły nie odniósł się do tej sprawy z pogardą dla nauki o zmartwychwstaniu ciał. Przy tej okazji Ojciec radził raczej grzebać na cmentarzu i oddać ciału hołd. Stwierdzam jednak, że coraz więcej Polaków z powojennej emigracji pali zwłoki.
Ostatnio uczestniczyłem w ceremonii w domu pogrzebowym. Ksiądz nie zgodził się na odmówienie różańca, o co prosiła go rodzina zmarłego. Powiedział, że jego obowiązkiem jest oddanie ostatniej posługi zgodnie z obrządkiem pogrzebów chrześcijańskich. Czyżby różaniec był zabroniony podczas modlitw przy zwłokach zmarłego.
Zawsze istnieli ludzie — dzisiaj znajdujemy ich w różnych sektach, którzy oczekiwali końca świata już jutro lub pojutrze. Czyż sam Jezus nie podkreśla, że nikt nie wie dokładnie, kiedy to nastąpi? Apostołowie również tłumią takie oczekiwania i ostrzegają przed wszelkim ustalaniem daty.
W momencie śmierci każdego człowieka następuje sąd. Jak pogodzić ten sąd szczegółowy z sądem powszechnym nad całą ludzkością?
Wielu z nas pamięta jeszcze sekwencje Dies irae (Dzień gniewu). Św. Łukasz pisze, że "ludzie mdleć będą ze strachu w oczekiwaniu wydarzeń zagrażających ziemi" (Łk21, 26). Czy naprawdę "dzień Pański" będzie przerażający?
Czy u końca czasów i po sądzie ostatecznym ziemia zostanie zniszczona?
To, co dzieje się na świecie: zanieczyszczenie ziemi, powietrza i wody, groźba wojny atomowej, duchowe samobójstwo ludzkości, odstępstwo wielu od wiary, sprzeniewierzenie się przykazaniom Bożym — to wszystko nieraz przywodzi mi na myśl koniec świata, dzień ostateczny. Jeśli nadejdzie ten ostatni dzień naszej historii, to znaczy, ze nastąpi całkowita zagłada i nic już więcej nie będzie. Po co więc wierzyć w życie wieczne.
Jak Ojciec wyobraża sobie koniec świata?
opr. mg/mg
Copyright © by Fr. Justin Rosary Hour

