słodki cukiereczek

Opoka
















O Dziewczynce-Skarbonce

Bajka-niebajka Bajdeusza

Czy wiesz, po co są bajki? Czy tylko do opowiadania i słuchania? A może jeszcze do ukrywania w nich czegoś i odgadywania?

A czego? Czegoś bynajmniej nie zmyślonego i niebajkowego, lecz PRAWDZIWEGO. Prawdziwszego od całej bajki i MĄDRZEJSZEGO. Czegoś, co jest opowieścią o kimś, kto tej bajki słucha, a kogo ta bajka chce nauczyć czegoś BARDZO WAŻNEGO.

Takie bajki opowiadał czasem Dziadek w swoim fotelu bujanym. Nie, nikogo nie bujał, bo to był prawdomówny Dziadek. Czasem tylko Mała wskakiwała mu na kolana i bujała się z Dziadkiem i z bajką, żeby potem zeskoczyć i odgadnąć z niej coś o sobie, bo to była bajka-przypowieść.

Ale teraz Mała w kącie stała i tylko zerkała, jak Dziadek buja się w fotelu z gotową bajką o Małej, ale Mała się tej bajki bała... Czemu? Bo coś się z Małą stało. Do niedawna taka była jasna, radosna i czysta, jak najpierwsza kropla rosy albo jak to miejsce w jej sercu, które Mała spowiedzią z grzechów wysprzątała. Dla Kogo? Dla Pana Jezusa, na którego tak długo już czekała i śpiewała coś o kapliczce serdecznej za Jezusem tak stęsknionej...

A przestała śpiewać, gdy ciocia Rebeka przyjechała z Ameryki. Ciocia miała przyjechać na samą Pierwszą Komunię Świętą Małej, ale czasu jej zabrakło i zaraz musiała wracać, a „Czas to pieniądz" - wciąż powtarzała. Dała więc Małej prezent - dużą i grubą świnkę --skarbonkę pełną srebrnych dolarówek i powiedziała: „To dla ciebie skarb i fortuna. Pilnuj więc tego bogactwa, moje biedactwo! Od nikogo takiego prezentu nie dostaniesz!" I ciocia wyjechała.

A Mała? - chyba zgłupiała. Spała ze świnką-skarbonką. Wciąż ją otwierała i monety przeliczała. Nie śpiewała już, nie szeptała do Pana Jezusa, nie chciała słuchać bajek, bo wciąż skarbonki pilnowała. A kluczyk do niej nosiła na szyi i chyba w... sercu. Tam właśnie, gdzie przedtem miała miejsce dla Jezusa. Bardzo się o tę skarbonkę Mała bała, żeby nie ukradła jej Cyganka albo koledzy Wojtka, jej brata, żeby nie wzięła dolara Babcia lub Tato albo żeby sroka-złodziejka srebrnej dolarówki nie porwała.

W dzień Pierwszej Komunii Świętej, rano, Mała stała w kącie ze świnką-skarbonką i chlipała. Czemu? Bo kluczyk się gdzieś zgubił, a na szyi Małej wisiał teraz medalik. Taki był piękny dzień, a nikt w domu się nie uśmiechał, oprócz tej pięknej i bogatej świnki.

Wtedy Dziadek wziął Małą na kolana i zaczął: „Posłuchaj, moja Wnusiu mała, opowiem ci o pewnej skarbonce, która miała dziewczynkę". Mała poprawiła: „Dziadek, coś ci się pokręciło". „Nie - odpowiedział Dziadek - ja wiem, co mówię. Ja nie mam już Wnuczki, bo mają... skarbonka. Owszem, jest tu jakaś dziewczynka, ale tak przyczepiona do skarbonki, że coraz do niej podobniejsza - z dolarami, zamiast serca!"

I wtedy Mała naprawdę się rozpłakała. „Nie kończ tej bajki, Dziadku! - szlochała -ja jeszcze mam w sercu trochę miejsca dla Jezusa. Weź ode mnie tę skarbonkę, ale pilnuj jej dobrze, bo ja się trochę w niej zakochałam". Wszyscy westchnęli smutno i ruszyli do kościoła, bo już ich dzwon bardzo głośno wołał.

W kościele Mała trochę zapomniała o skarbonce, bo Mszę świętą odprawiał Ksiądz Misjonarz i na kazaniu pokazywał slajdy, opowiadając o dzieciach z Kalkuty. Te dzieci ledwie się urodziły, a już musiały umierać, bo nie było dla nich ani chleba, ani ryżu, ani wody, ani lekarstw. Były one tak strasznie chude, tak strasznie smutne, tak strasznie biedne, że Mała znowu się popłakała, „Kochane dzieci! -zawołał Ksiądz Misjonarz - dziś dostaniecie wielki prezent: Jezusa samego - wszystkie dzieci na świecie kochającego. To może podzielicie się tymi małymi prezentami od - rodziców, chrzestnych i przyjaciół - z tymi dziećmi, które nic nie mają, a którym nawet życia może zabraknąć. Mając Wielki Skarb, podzielcie się tymi małymi prezentami!"

Po tych słowach Mała do Dziadka się przepchała, który miał przy sobie jej skarbonkę. Wzięła ją i zapytała Mamy, czy mogłaby dać te dolary dla tych dzieci. Mama uśmiechnęła się i wyszeptała: „Oddaj tę świnkę, bo wolę mieć w domu córkę bez skarbonki, niż skarbonkę, która zabrała mi córkę".

I wtedy Mata podbiegła do Księdza i powiedziała: „To jest skarb-fortuna od cioci Rebeki z Ameryki. Chcę go dać dla tamtych dzieci, ale... kluczyk mi się gdzieś zgubił". „Nie, nie zgubił się - powiedział Ksiądz - masz go na szyi". Mata zerknęła, ale tam wisiał medalik... „Tak, to Pan Jezus otworzył ci serce - uśmiechając się powiedział Ksiądz - a ja z tą skarbonką jakoś sobie poradzę".

I gdy Mała szła do Komunii świętej, czuła, że w sercu ma otwarty Sezam, z którego wszystkie małe skarby rozdała, aby mógł wejść tam Skarb Największy -Jezus, z kawałkiem nieba, gdzie jest wszystko. A gdy wracała do domu, to sobie śpiewała:

„Wiesz, radość jest lekka jak motyl, bo traci pieniądze-kłopoty i spada na głowę w te ręce gotowe dać więcej, niż mogą dać".

A w domu, po obiedzie, Dziadek wziął Małą na kolana i w fotelu bujanym zaczął bajkę o dziewczynce, która zamieniła świnkę-skarbonkę na tysiąc przyjaciół, którzy kiedyś, w niebie, podziękują jej tysiącem serc i uśmiechów i będzie ona tysiąc razy szczęśliwsza od cioci Rebeki i całej jej fortuny.

Fragment książki brata Tadeusza Rucińskiego „Przyjdź, Jezu, jak baranek na pierwsze spotkanie. Pamiętnik z Pierwszej Komunii Świętej”


opr. MK/PO




Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Noclegi, hotele w Polsce | Nowości na naszych stronach | PDA | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła