W WOLNOŚCI TWORZYĆ KOŚCIÓŁ, WIGILIA BOŻEGO NARODZENIA - Poniedziałek IV tygodnia adwentu (24 XII 2007)
dodał: ks. Zbigniew Kapłański | sekcja: Rekolekcje on-line
dodano: 2007-12-21 10:31:24
Czytania z Mszy porannej:
2 Sm 7,1-5.8b-12.14a.16
Gdy król zamieszkał w swoim domu, a Pan poskromił wokoło wszystkich jego wrogów, rzekł król do proroka Natana: Spójrz, ja mieszkam w pałacu cedrowym, a Arka Boża mieszka w namiocie. Natan powiedział do króla: Uczyń wszystko, co zamierzasz w sercu, gdyż Pan jest z tobą. Lecz tej samej nocy Pan skierował do Natana następujące słowa: Idź i powiedz mojemu słudze, Dawidowi: To mówi Pan: Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie? Zabrałem cię z pastwiska spośród owiec, abyś był władcą nad ludem moim, nad Izraelem. I byłem z tobą wszędzie, dokąd się udałeś, wytraciłem przed tobą wszystkich twoich nieprzyjaciół. Dam ci sławę największych ludzi na ziemi. Wyznaczę miejsce mojemu ludowi, Izraelowi, i osadzę go tam, i będzie mieszkał na swoim miejscu, a nie poruszy się więcej, a ludzie nikczemni nie będą go już uciskać jak dawniej. Od czasu kiedy ustanowiłem sędziów nad ludem moim izraelskim, obdarzyłem cię pokojem ze wszystkimi wrogami. Tobie też Pan zapowiedział, że ci zbuduje dom. Kiedy wypełnią się twoje dni i spoczniesz obok swych przodków, wtedy wzbudzę po tobie potomka twojego, który wyjdzie z twoich wnętrzności, i utwierdzę jego królestwo. Ja będę mu ojcem, a on będzie Mi synem. Przede Mną dom twój i twoje królestwo będzie trwać na wieki. Twój tron będzie utwierdzony na wieki.
Psalm:
Ps 89,2-5.27.29
Ref: Na wieki będę sławił łaski Pana
Na wieki będę sławił łaski Pana,
moimi ustami będę głosił Twą wierność
przez wszystkie pokolenia.
Albowiem powiedziałeś:
„Na wieki ugruntowana jest łaska,"
utrwaliłeś swą wierność w niebiosach.
„Zawarłem przymierze z moim wybrańcem,
przysiągłem mojemu słudze, Dawidowi:
Utrwalę twoje potomstwo na wieki,
i tron twój umocnię na wszystkie pokolenia".
On będzie wołał do Mnie: „Ty jesteś moim Ojcem,
moim Bogiem, opoką mego zbawienia".
Na wieki zachowam dla niego łaskę,
i trwałe będzie moje z nim przymierze.
Wschodzie, blasku światła wiecznego i słońce sprawiedliwości, przyjdź i oświeć siedzących w ciemnościach i mroku śmierci.
Ewangelia:
Łk 1,67-79
Zachariasza ojciec Jana został napełniony Duchem Świętym i prorokował, mówiąc: Niech będzie uwielbiony Pan, Bóg Izrael, że nawiedził lud swój i wyzwolił go, i moc zbawczą nam wzbudził w domu sługi swego, Dawida: jak zapowiedział to z dawien dawna przez usta swych świętych proroków, że nas wybawi od nieprzyjaciół i z ręki wszystkich, którzy nas nienawidzą; że miłosierdzie okaże ojcom naszym i wspomni na swoje święte Przymierze na przysięgę, którą złożył ojcu naszemu, Abrahamowi, że nam użyczy tego, iż z mocy nieprzyjaciół wyrwani bez lęku służyć Mu będziemy w pobożności i sprawiedliwości przed Nim po wszystkie dni nasze. A i ty, dziecię, prorokiem Najwyższego zwać się będziesz, bo pójdziesz przed Panem torując Mu drogi; Jego ludowi dasz poznać zbawienie [co się dokona] przez odpuszczenie mu grzechów, dzięki litości serdecznej Boga naszego. Przez nią z wysoka Wschodzące Słońce nas nawiedzi, by zajaśnieć tym, o w mroku i cieniu śmierci mieszkają, aby nasze kroki zwrócić na drogę pokoju.
W WOLNOŚCI TWORZYĆ KOŚCIÓŁ
Dawid usłyszał w dzisiejszym I czytaniu, że nie on ma postawić świątynię, ma ona powstać później. Mowa tu nie tylko o świątyni - budynku, mowa tu o Kościele, który założył Chrystus, potomek króla Dawida. Święty Łukasz wkłada z usta Zachariasza, ojca Jana Chrzciciela słowa wdzięczności wychwalającej wierność Pana Boga i zapowiadającej przyszłe dary - wschód, czyli nadzieję. Czemu ta nadzieja jest tak ważna? Bo grzech przysłania każdą dobrą perspektywę, bo człowiek ma niejako zakryte oczy wiary. Tylko nie wszyscy to widzą....
Trzeba doświadczyć jak bardzo grzech zniewala, by zapragnąć trudnej drogi do prawdziwej wolności. Nie rozumiejąc tragizmu grzechu nie zdobędziemy się na naśladowanie Chrystusa, uciekniemy spod znaku Krzyża, bo będzie się wydawał zbyt dużą ceną za głupstwa.
Żaden grzech nie jest głupstwem, skoro powoduje takie skutki. Nie wolno nam oceniać grzechów tylko w aspekcie szkodliwości społecznej, bo przede wszystkim grzech jest krzywdą, którą wyrządza się sobie samemu. Krzywda komuś wyrządzona nie zamyka mu drogi do Zbawienia, zaś własna wina jest moją wolną decyzją, że nie ufam Panu Bogu, nie chcę mieć z Nim jedności.
Jak się wyzwolić z mocy grzechu? Na pewno nie własnym wysiłkiem. Jest on potrzebny, ale nie wystarczający. Ale też nie samą Bożą łaską, On czeka na naszą współpracę, na choćby niewielki nasz wkład. Tę proporcję doskonale ukazują nam Ewangeliści przypominając cudowne nakarmienie ponad pięciotysięcznego tłumu pięcioma chlebami i dwiema rybami. Jezus Chrystus pragnie pokazać nieograniczoność Swej łaski. Ze skromnych ludzkich możliwości Bóg potrafi uczynić dobro o nieprzewidywalnym rozmiarze. Ale czy w ogóle były potrzebne chleby podsunięte przez Apostołów? Czy Jezus nie dałby sobie rady bez wkładu człowieka? Gdyby nie mieli zupełnie nic - zapytałby ich o gorące i otwarte serca. Nie było ważne ile, ale było istotne, że podali wszystko, co mieli. Łaska Odkupienia jest darmowa, ale nie może zagościć w sercu człowieka, który próbuje sobie sam sobie poradzić, który Boga nie potrzebuje. Jak kropla wody jest potrzebna do kielicha z winem podczas Mszy Świętej, tak Bogu do skuteczności Jego darów potrzebna jest pełna gotowość i pełne zaufanie człowieka.
Boża odpowiedź przekracza wyobrażenia proszącego, wystarczy pokazać spracowane dłonie i ślady wysiłku na czole, Pan przyjmie każde otwarte serce.
Ale otrzymując łaskę Bożego przebaczenia, szansę jedności ze Stwórcą i Zbawicielem nie chcę zatrzymać jej dla siebie, istotą daru Bożego jest zarówno przyjęcie go jak i niesienie dalej.
Mam tworzyć Kościół, czyli Lud Wdzięczny Bogu. Ale jak to robić jak oni nie chcą wielbić Boga?
Zacznę od tego, by pamiętać, że wszyscy, których mijamy: zarówno ludzie, którzy ze wzruszeniem nas pozdrawiają, tacy, którzy mijają obojętnie i ci, którzy na nasz widok przeklinają - są dziećmi Boga. Kto zaś jest dzieckiem Bożym - jest naszym bratem, jest otoczony modlitwą i troską Kościoła. Ale Kościół - to każdy z nas. Nie wystarczy, że podczas Mszy Świętej wspominamy wszystkich ludzi, za których Syn Boży umarł i dla których zmartwychwstał. Nie można pozostawić biskupom, kapłanom i zakonnicom głoszenia radosnej nowiny, która jest skierowana do wszystkich ludzi. Chodzą obok nas, pracują czy mieszkają z nami osoby wezwane do zbawienia. Opatrzność Boża nikogo nie pomija. Może właśnie ode mnie ktoś ma usłyszeć słowa, że w Domu Ojca, w Królestwie Bożym jest właśnie dla niego przygotowane miejsce?
Dar Kościoła... - źródło łask, a przez obecność słabych ludzi - okazja do doskonalenia życzliwości.
Przedziwna obecność Chrystusa w sercu każdego człowieka...
Kościół, w którym każdy ma do spełnienia jakieś zadanie, w którym dążenie do zbawienia ma być umacniane przez braci, w którym moja modlitwa, słowa, decyzje i postępowanie mają być światłem dla innych.
Kościół, posłany przede wszystkim do tych, którzy nic nie wiedzą o Bogu, albo wiedzą tylko to, co im prawdziwy obraz Boga przesłania. My wszyscy ofiarowani światu jako sól ziemi i światłość dla pozostających w ciemnościach.
Kościół ze wszystkimi jego problemami... Pomyślmy nieraz o sprawach otaczających nas ludzi, czyli o sprawach Kościoła. Pomyślmy o wszystkim, co nas drażni, ale od dzisiaj pomyślmy o tym zupełnie inaczej. Niech każdy z nas spoglądając krytycznie na otaczających ludzi i zaobserwowane problemy zobaczy w nich swoje miejsce. Nie chodzi tutaj o doszukiwanie się własnej winy, ale raczej o dostrzeżenie swej roli w rozwiązywaniu trudności. Może nie jestem w stanie nic więcej z siebie dać niż odmówienie części różańca ale nie ma sprawy w Kościele, a tym bardziej człowieka, o którym mógłbym powiedzieć, że jest mi obojętny.
Każdy, kto należy do Kościoła doznaje smutków, bo i żaden człowiek nie jest od nich wolny. Wszelkie zło, ma swoje źródło w grzechu. Jak inni ponoszą skutki moich grzechów, tak i ja cierpię z powodu grzechu innych. Ten nieprzyjaciel, grzech, rani Kościół na różne sposoby, wydaje się nawet czasem, że wróg uwziął się na nas, jest szczególnie złośliwy, umie wypatrzeć wszystkie rysy, aby się w nich zagnieździć i spowodować pęknięcia...
Ale spośród Kościoła wychodzi ktoś z nas, człowiek, który pokonuje wroga Swą boską mocą. To Założyciel Kościoła, Jego Głowa, Syn Boży. W jedności z Nim odnajdujemy zwycięstwo, które już się dokonało, i które możemy wprowadzać w życie przez podtrzymywanie łączności z Odkupicielem.
Kościół jest miejscem sensownego przeżywania trudów codziennego życia. Wszystko, co wynikło z grzechu nie jest zgodne z wolą Bożą, ale Jezus Chrystus pokazał jak przez te cierpienia i niedogodności przejść na sposób zwycięski. Jak nadać sens temu, co samo w sobie jest bezsensowne. W nauczaniu Kościoła i łaskach sakramentalnych odnajdujemy siłę na każdy powszedni dzień w przybliżaniu się do Chrystusowej chwały.
Podziękowania
Zespół pracujący w Fundacji "Opoka" i przygotowujący stronę o Bożym Narodzeniu dziękuje księdzu Zbigniewowi Kapłańskiemu z Archidiecezji Warszawskiej za trud jaki włożył w przygotowanie codziennych rozważań na każdy dzień Adwentu 2007. Dziękujemy, że w codziennym zabieganiu nasi użytkownicy i my mogliśmy dzięki nim zbliżyć się do przyjścia Pana.
Dziękujemy również wszystkim odwiedzającym Rekolekcje On-line. W czasie tegorocznego Adwentu stronę odwiedziło prawie 8 tysięcy osób. Domyślamy się po tej statystyce, że pomysł był dobry. Nawiasem mówiąc zapewne były to najbardziej liczne rekolekcje w Polsce :-)
Podobną inicjatywę przygotowujemy na Wielkanoc - zapraszamy!
NIE DA SIĘ UKRYĆ - Piątek I tygodnia adwentu (7 grudnia 2007)
BOŻY PRAGMATYZM - Piątek II tygodnia adwentu (14 grudnia 2007)
NADZIEJA... NIE DLA WSZYSTKICH - Czwartek I tygodnia adwentu (6 grudnia 2007)
BLISKOŚĆ - Sobota I tygodnia adwentu (8 XII 2007) - Uroczystość Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny
REALNE MARZENIA- II tydzień adwentu - Niedziela (9 XII 2007)
PRZEDZIWNE RZECZY - Poniedziałek II tygodnia adwentu (10 XII 2007)
POCIECHA - Wtorek II tygodnia adwentu (11 grudnia 2007)












