link techniczny
 
Posłuchaj kolęd
 

Wiersze Bożonarodzeniowe

sekcja: Adwent

 

Błękitna kolęda

J. Pietrzycki

Ktoś miłowany tu przyjdzie Dobre obejmą nas ręce I będą nasze uśmiechy srebrnym błękitem dziecięce.

Ktoś miłowany nam powie: Tęsknotą waszą zakwitnę, Ponad srebrnymi łodziami ujrzycie żagle błękitne. Jakże daleko — daleko fala nas życia poniosła Wszystko się ku nam przybliży: żagle i łodzie, i wiosła.

Wszystko się ku nam przybliży i w zachwyceniu ukaże Dawno zgubione radości, imiona nasze i twarze.

Gwiazdy melodią zaszumią, struny się dźwiękiem rozpędzą. Będziemy sami dźwiękami i tą błękitną kolędą.

 

 

Kolęda

K. K. Baczyński

Aniołowie, aniołowie biali, na coście to tak u żłobka czekali, pocoście tak skrzydełkami trzepocąc płatki śniegu rozsypali czarną nocą?

Czyście blaskiem drogę chcieli zmylić tym przeklętym, co krwią ręce zbrudzili? Czyście kwiaty, srebrne liście posiali na mogiłach tych rycerzy ze stali, na mogiłach tych rycerzy pochodów, co od bata poginęli i głodu?

Ciemne noce, aniołowie, w naszej ziemi, ciemne gwiazdy i śnieg ciemny, i miłość, i pod tymi obłokami ciemnymi nasze serce w ciemność się zmieniło.

Aniołowie, aniołowie biali, O! poświećcie blaskiem skrzydeł swoich, by do Pana trafił ten zgubiony i ten, co się oczu podnieść boi, i ten, który bez nadziei czeka, i ten rycerz w rozszarpanej zbroi by jak człowiek szedł do Boga-Człowieka, aniołowie, aniołowie biali.

 

 

Modlitwa Wigilijna

Cz. Miłosz

Maryjo czysta, błogosław tej, Co w miłosierdzie nie wierzy. Niech jasna twoja strudzona dłoń Smutki jej wszystkie uśmierzy. Pod twoją ręką niechaj płacze lżej.

Na wigilijny ześlij jej stół Zielone drzewko magiczne, Niech, gdy go dotknie, słyszy gwar pszczół, Niech jabłka sypią się śliczne. A zamiast świec daj gwiazdę mroźnych pól.

Przyprowadź blisko pochód białych gór, Niechaj w jej okno świecą. Astrologowie z Chaldei, z Ur, Pamięć złych lat niech uleczą. Zmarli poeci niechaj dotkną strun Samotnej zanucą kolędę.

 

 

Nie-kolęda

K. Iłłakowiczówna

Nie wyjdzie z tego kolęda. Obcy przybłęda szedł, i nic nie wart był, i nic już nie chciał, zużyty, ot, na kształt wiechcia... Słońce czy deszcz — było mu wszystko jedno: niczym, nikogo nie jednał, i nikt mu nic dać nie mógł ani też odebrać. Ot, żebrak. Tak szedł... I w szalejącą grudniową zawieję trafił, choć mu o to nie szło, nie do aresztu, ale do Betlejem. Tam wśród aniołów śpiewania i bydlątek ryku obok pastuchów przystanął w kąciku i patrzył na Dzieciątko, patrzył, ludzie moi, i pewnie, gdy to piszę, dotychczas tam stoi, wpatrzony i wsłuchany — jak jak! — i jak ja zapomniał kolęd.

 

 

Noc Bożego Narodzenia

M. Jastrun

Bożego Narodzenia noc wśród nocy grobów, Wysoko świeci jasna gwiazda betlejemska, Błyszczy na śniegu, coraz bliższy, bardziej ziemska, Osioł i wół żują sen nocy zimowej u żłobu.

Między osłem i wołem wróbli świergotanie Wesołe, chwila, gdy opuszczając niebiosy Góry ziemi łagodnie klękają na sianie Przed tobą, dziecko ludzkie, zrodzone tej nocy.

Zniosą ci barwy ziemi, wszystkie świata mowy, Dziecko ludzkie, leżące na sianie stajenki, Gdzie zlatują się ptaki, by jeść z twojej ręki Maleńkiej, i gdzie puszy się gołąb tęczowy.

Tak życie, rozjątrzone przez śmierć i przez nędzę, Rozszerza się w swej głębi posępnej milczeniu I aby nic nie stracić, snuje z siebie przędzę I określa rzecz każdą we własnym jej cieniu, Wypruwa z niej kształt mowy i smak wydobywa Nieznany, smak anielski oszczędnego chleba, Którego okruszyny jak ptakom niebieskim Rzuca nam w lód okuta, twarda rękawica.

Głód wynosi ku niebu te pokarmy ziemskie, Treść ich umrzeć nie daje, ale nie nasyca.

W tę noc ma wszystko cichą przejrzystość księżyca, Jak w baśni rzeczy nic nie wiedzą o ciężarze. Ciemność liże nam dłonie jak dobra wilczyca I ciepły blask od ognia pada nam na twarze.

Patrz! gołąb śniegu rozleciał. Ma tęczę na szyi. To radość grucha ku nam, nocy zimowej dziecię. Ciężko stąpa wół płowy, którego jeszcze nie zabili Ludzie zbrojni, blask gwiazdy jego garb oświecił. Osioł cień rzuca kłapouchy na śnieg biały, Jak zamorska roślina, jak olbrzymi łopuch, I klon, który od śniegu jak od głodu opuchł, Rusza się, żyje! jakby mu ręce liści zmartwychwstały.

 

 

Noc Wigilijna

J. A. Gałuszka

Jakże samotnym zawsze mnie zastajesz o nocy! święta nocy! płonąca rajem czarodziejskich bajek, cudem rozjarzeń i tęczą rozzłoceń — jak śnieg cichutka, biała jak opłatek, którym się dzielisz z całym, z całym światem — O nocy, pod gwiazd milczeniem dalekim, I wśród której Bóg się pobratał z człowiekiem! Podchodzę cichy do cudzego stołu I przełamuję opłatek ze drżeniem: z warg proszą słowa z szarego popiołu w grobów milczenie — Stoję samotny w gwiazd źrenicach wilczych owity w smutek jak w sztandar żałobny — Na zmarzłej ziemi śnieg — Nade mną milczą wieczność i gwiazdy, a pode mną groby.

 

Powrót

K. I. Gałczyński

A podana jest gdzieś ulica (lecz jak tam dojść? którędy?), ulica zdradzonego dzieciństwa, ulica Wielkiej Kolędy. Na ulicy tej taki znajomy w kurzu z węgla, nie w rajskim ogrodzie, stoi dom jak inne domy, dom, w którym żeś się urodził. Ten sam stróż stoi przy bramie. Przed bramą ten sam kamień. Pyta stróż: „Gdzieś pan był tyle lat?" „Wędrowałem przez głupi świat ". Więc na górę szybko po schodach. Wchodzisz. Matka wciąż taka młoda. Przy niej ojciec z czarnymi wąsami. I dziadkowie. Wszyscy ci sami. I brat, co miał okarynę. Potem umarł na szkarlatynę. Właśnie ojciec kiwa na matkę, Że czas się dzielić opłatkiem, więc wszyscy podchodzą do siebie i serca drżą uroczyście jak na drzewie przy liściach liście. Jest cicho. Choinka płonie. Na szczycie cherubin fruwa. Na oknach pelargonie blask świeczek złotem zasnuwa, a z kąta, z ust brata, płynie kolęda na okarynie: Lulajże, Jezuniu, moja perełko, Lulajże, Jezuniu, me pieścidełko.

 

Pozdrowienie gwiazdy

B. Ostromęcki

Gwiazdo, gwiazdo czekałem ciebie tysiącami lat wołałem cię z północnych mroźnych borów gdy lodowce kry po rzekach ciemnych szły polarne tęcze paliły wzrok w spienione śniegiem noce lecz oddałbym dyszący młodością groźną świat za światła twego kroplę. Gwiazdo zakryta drżąca nad wiekami gdy marł cichutko zmarszczkami wiatr pustyni u stóp kolosów czarnych z grobowców śladu twoich dróg lecz tylko ziarna nieskończone paliły wąskie oczy i wyciosany moją dłonią pochmurny milczał Bóg. Tej jedynej nocy której nie zapomnę póki na ziemi trwa mój ślad gdy wszystko we mnie gasło powoli łuna srebrna uśmiechu twego wschodziła ponad świat i pozdrowiłem Światło.

 

 

Przyjście Mesjasza

A. Asnyk

Lud czekający na swego Mesjasza Nie zwróci oczu na dziecinę małą I do biednego nie zajrzy poddasza; Mniema, że zbawcę, którego czekało

Tyle pokoleń, ujrzy ziemia nasza Od razu ziemską okrytego chwałą, Jak na wojsk czele niewiernych rozprasza — Mniema, że wszystko będzie przed nim drżało.

Że nawet głowy ugną się książęce, Zdając mu władzę nad światem... Więc jeśli usłyszy, że się narodził w stajence I że mędrcowie dary mu przynieśli, Pyta ze śmiechem: „Jak to? ten syn cieśli Ma rządy świata ująć w swoje ręce?"

 

 

Psalm Wigilii

C. K. Norwid

I O, dzięki Tobie, Ojcze ludów — Boże, Że ziemię wolną dałeś nam i nagą, Ani oprawną w nieprzebyte morze, Ni przeciążoną gór dzikich powagą, Lecz jako piersi otworzoną Boże...

II Więc na arenie tej się nie ostoi Przeciwnik żaden, jeno mąż bezpieczny — I ten, co za się nierad szuka zbroi, Ale zupełny, wcale obosieczny, Który jak gwiazda w niebie czystym stoi.

III I za to jeszcze dzięki Ci, o Panie, Że człek się ówdzie laurem nie upoi „ Ani go wiatrów ciepławych głaskanie Prze — atłasowi w nicość — i rozstroi Na drzew i kwiatów motyle kochanie.

IV Strzeliście w niebo spojrzy on ku Tobie, Który przez stajnię wszedłeś do ludzkości, I w grobie zwiędłych ziół leżałeś — w żłobie, I w porze ziemskich próżnej zalotności, I kiedy cały świat się tarzał w grobie.

V Za prawo tedy do Polski obszaru Dziękujem Tobie, któryś niezmierzony, Wszech-istny —jednak z obłoków wiszaru Patrzący na świat w prawdzie rozdzielony Światło-cieniami czaru i roz-czaru.

VI I który łaski zakreślisz promieniem Dzielnicę ludów w czas ludów — chaosu, Tak, jako morze obszedłeś pierścieniem I nie rzuciłeś gór na wagę losu, Lecz najpodlejszym bawisz się stworzeniem.

VII Do Ciebie, Ojcze Ojczyzn, się podnosim W tym to ubóstwie naszym bardzo sławnym, I w tej nadziei, co po skrzydeł osiem Przybiera co dzień i w płaczu ustawnym, I w bólach, które tak mdło jeszcze znosim.

VIII O, dzięki Tobie za państwo — boleści, I za męczeńskich — koron rozmnożenie, I za wylaną czarę szlachetności Na lud, któremu imię jest — cierpienie — I za otwarcie bram... nieskończoności.

 

 

Wigilia w lesie

L. Staff

I drzewa mają swą wigilię... W najkrótszy dzień Bożego roku, Gdy błękitnieje śnieg o zmroku: W okiściach, jak olbrzymie lilie, Białe smereczki, sosny, jodły, Z zapartym tchem wsłuchane w ciszę, Snują zadumy jakieś mnisze Rozpamiętując święte modły. Las niemy jest jak tajemnica,” 'Milczący jak oczekiwanie, Bo coś się dzieje, coś się stanie, Coś wyśni się, wyjawi lica. Chat izbom posłał las choinki, Któż jemu w darze dziw przyniesie Śnieg jeno spadł na drzewa w lesie, Dłoniom gałęzi w upominki. Las drży w napięciu i nadziei, Niekiedy srebrne sfruną puchy I polatują jak snu duchy... Wtem bić przestało serce kniei, Bo z pierwszą gwiazdą niebo rozłogów, A z gęstwiny, rozgarniając zieleń, Wynurza głowę pyszny jeleń Z świeczkami na rosochach rogów...

 

 

W święto rodziny

M. Pawlikowska-Jasnorzewska

O Refiugies niebiescy, godni dziś zazdrości, Nierozłączni w swej gwiezdnie wyzłacanej szopce! Posłuchajcie kantyczki, którą Wojna niesie: „Maria martwo zrodzone opłakuje dziecię, Józef odchodzi, w mroźne pognany zaświecić, Betlejem płonie I reflektory w chmurnym wędrują bezkresie..."

 

 

* * *

L. Staff

Patrzyli z oczu ogromną dziwota Pasterze, owiec porzuciwszy straże, O, trzej królowie, gdyście Panu w darze Przynieśli mirrę, kadzidło i złoto,

Lecz o Melchiorze, Kasprze, Baltazarze, Tajnej mądrości słynęliście cnotą I z swych uczonych ksiąg doszliście oto, Że się w Betlejem cud boski ukaże.

Cóż to wielkiego, Magowie ze Wschodu, Żeście odkryli po roku podróży Pana na sianie, między bydłem, gnojem,

Gdy ja, bez gwiazdy szczególnej przewodu, Znalazłem Boga — błądząc wiele dłużej — W jeszcze podlejszej stajni: w sercu swojem.”

 

 

Przy wigilijnym stole

Jan Kasprowicz

Że, jako mówi nam wszystkim Dawne, odwieczne orędzie, Z pierwszą na niebie gwiazdą Bóg w naszym domu zasiędzie. Sercem Go przyjąć gorącym, Na sciezaj otworzyć wrota — Oto co czynie wam każe Miłość, największa cnota.

 

 

Zbigniew Trzaskowski „Jezus malusieńki” Wybór jasełek i obrazków bożonarodzeniowych; Jedność Kielce 2000 r.


Pozostałe artykuły:

1 | 2 | 3 | 4 | 5  >>  >|
 

WCIELONY NA AMEN - czyli o tym, jak Pan Bóg pobrudził się człowiekiem

ab,  2012-12-24 00:01:00Rozmowy 2012

 

Życie poznaje się żyjąc, a chrześcijaństwo poznaje się idąc za Panem Jezusem.

więcej ]

Adwentowe medytacje ks. Zbigniewa - poniedziałek 24 grudnia 2012r.

ab,  2012-12-24 00:01:00Rekolekcje on-line

 

Czytania:  (z Mszy porannej)
2 Sm 7,1-5.8b-12.14a-16; Ps 89,2-5.27.29;
Łk 1,67-79

więcej ]

NA CO CZEKAMY? - czyli o skuteczności Bożej bezradności

ab,  2012-12-23 00:01:00Rozmowy 2012

 

Pan Bóg nikogo nie zmusza, nie przekonuje do siebie na siłę. Doświadczenie Jego obecności i bliskości jest zawsze delikatne i nienarzucające się.

więcej ]

Adwentowe medytacje ks. Zbigniewa - sobota 22 grudnia 2012r.

ab,  2012-12-22 00:01:00Rekolekcje on-line

 

Czytania:  
1 Sm 1,24-28; 1 Sm 2,1.4-8;
Łk 1,46-56

więcej ]

DOBRA NOWINA, czyli... wszystko będzie dobrze!

ab,  2012-12-22 00:01:00Rozmowy 2012

 

Najważniejsze, w jakimkolwiek nawróceniu, jest doświadczenie własnej nędzy. Bo nawrócenie, to nie jest zwiększenie moralności, tylko to jest doświadczenie działania i miłości Boga żywego

więcej ]
 
1 | 2 | 3 | 4 | 5  >>  >|