Lata od narodzenia Chrystusa
dodał: Ks. Józef Naumowicz | sekcja: Boże Narodzenie
dodano: 2007-11-30 11:11:01
„Wybraliśmy liczenie lat od Wcielenia Pana naszego Jezusa Chrystusa, aby bardziej był widoczny początek naszej nadziei i by jaśniejszym światłem zabłysło dla nas źródło odnowienia ludzi, czyli tajemnica naszego Odkupienia” - pisał w 525 roku rzymski mnich Dionizy, który pierwszy wprowadził do kalendarza datę narodzin Zbawiciela i przyjął ją jako początek rachuby czasu. Tak powstała era, nazywana Chrystusową, chrześcijańską, nową lub - od imienia twórcy - dionizyjską.
Rola mnicha Dionizego
Kim był niezwykły autor z VI wieku, który stworzył powszechnie używaną rachubę czasu? Pochodził ze Scytii (dzisiejsza Mołdawia, Węgry lub Ukraina), ale niemal całe życie spędził w Rzymie, gdzie zmarł w 540 roku. Należał do największych uczonych swojej epoki, jednak przyjął pokorny przydomek „exiguus” (mały, uniżony). Znając doskonale język grecki, przełożył na łacinę szereg ważnych tekstów teologicznych. Był uznanym ekspertem w dziedzinie kanonów synodalnych — stworzył zbiory kanoniczne, niezmiernie ważne dla zachodniego prawodawstwa kościelnego.
Na prośbę papieża Jana I ułożył tabelę określającą daty corocznego świętowania Wielkanocy. Istniejący wykaz, autorstwa Cyryla Aleksandryjskiego, był doprowadzony do 531 roku. Dionizy, w traktacie „O święcie Paschy”, opracował dalsze 95 lat, od 532 do 626 roku. Do skomplikowanych obliczeń ruchomej daty święta wprowadził wiele innowacji.
Przede wszystkim odrzucił rachubę lat według popularnej wówczas ery dioklecjańskiej, którą posługiwał się także Cyryl. Zaczynała się ona od panowania Dioklecjana (284 rok), jednego z największych cesarzy rzymskich i zarazem najbardziej surowych prześladowców chrześcijan. Dionizy świadomie pominął stosowanie tej ery. „Nie chcieliśmy włączać do naszych obliczeń pamięci bezbożnika i prześladowcy, który byt raczej tyranem niż władcą” - pisał.
Rzymski mnich postanowił liczyć lata „od Wcielenia Pana”. Przypominał, że jest ono „początkiem naszej nadziei”, źródłem odnowienia ludzkości, centralnym wydarzeniem w dziejach świata. Dlatego data narodzin Jezusa jest właściwa, by przyjąć ją za punkt wyjścia w kalendarzu.
Rachuba czasu, którą Dionizy zastosował w tabeli wielkanocnej, nie od razu zyskała uznanie. Do jej rozpowszechnienia przyczynił się wielki dziejopisarz z ósmego wieku, św. Beda Wielebny. Nie tylko propagował dionizyjską erę, ale w swych dziełach, według niej stosował datowanie wydarzeń. W ten sposób utrwalił na zawsze szczęśliwy pomysł autora traktatu „0 święcie Paschy”.
Odtąd liczenie lat od narodzenia Chrystusa przyjmowali coraz powszechniej kronikarze, kancelarie kościelne i państwowe. Powoli weszło ono też do codziennej praktyki. Z czasem era Chrystusowa, wprowadzona przez pokornego rzymskiego mnicha, stała się najbardziej popularną rachubą czasu na świecie.
Rok narodzenia Jezusa
Dionizy nie podawał jednak, w jaki sposób ustalił rok narodzenia Chrystusa. Nie wiadomo nawet, czy sam się tym zajmował. Zapewne przyjął jedną z wersji datowania spotykanych u autorów z III-V wieku.
Podstawą obliczeń była Ewangelia św. Łukasza. Według niej, narodziny Jezusa przypadły na czasy panowania Augusta: „wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym państwie... a wielkorządcą Syrii był wówczas Kwiryniusz”. Jezus zaś rozpoczął działalność mając „lat około trzydziestu”, a było to „w piętnastym roku panowania Tyberiusza Cezara” (20 sierpnia 28 r. - 19 sierpnia 29 r.).
Na podstawie tych zwięzłych danych, Hipolit Rzymski, Euzebiusz z Cezarei i Epifaniusz obliczyli, że narodziny Pana w Betlejem miały miejsce w czterdziestym drugim roku panowania Augusta. Data ta jest zbieżna z początkiem dzisiejszej ery chrześcijańskiej, bowiem panowanie tego cesarza zaczynało się od objęcia przez niego władzy nad Italią i prowincjami zachodnimi po bitwie pod Filippi w 42 roku przed Chrystusem. Przynajmniej o jeden rok wcześniej umieszczał narodziny Jezusa Tertulian, według którego nastąpiły one w czterdziestym pierwszym roku rządów Augusta, a o dwa lub trzy lata wcześniej datował je Klemens Aleksandryjski.
Zgodnie z ówczesnym zwyczajem, autorzy pierwszych wieków ustalili datę przyjścia Jezusa na świat według lat panowania cesarza lub namiestnika czy też według urzędujących konsulów. Stosowali też różnego rodzaju ery lokalne, a także liczenie od początku olimpiad, stworzenia świata lub wreszcie „od założenia Rzymu”, chociaż ten ostatni sposób nie był rozpowszechniony.
Określenie roku narodzin Chrystusa nie było równoznaczne z wprowadzeniem go do kalendarzowej rachuby czasu. Jako pierwszy dokonał tego dopiero na początku VI wieku mnich Dionizy Exiguus.
Czy zmienić kalendarz?
Obliczając rok narodzenia Chrystusa, nie uwzględniono w pierwszych wiekach wszystkich danych koniecznych do dokładnego określenia tej daty.
Z Ewangelii wiadomo, że Jezus przyszedł na świat w czasach Heroda. Król Judei, zanim uległ śmiertelnej chorobie i umarł w 4 roku „przed Chrystusem”, przyjmował w Jerozolimie odwiedziny mędrców, zarządził masakrę dzieci w Betlejem oraz długo leczył się w uzdrowiskach koło Jerycha. Przypuszcza się, że narodziny Chrystusa przypadły co najmniej na dwa lata przed tą śmiercią. Wynika stąd, że starożytni autorzy ustalili datę narodzin Chrystusa o 4-7 lat za późno.
Czy zatem należy zreformować kalendarz i dostosować go do rzeczywistej daty narodzin Chrystusa, jak chcieliby niektórzy dzisiejsi badacze? Wymagałoby to zmiany daty wszystkich wydarzeń historycznych. Nie jest to reforma konieczna. Kalendarz, mimo pewnej nieścisłości, spełnia cel, jaki założył Dionizy: nieustannie przypomina, że narodziny Chrystusa stanowią punkt graniczny w dziejach świata. Że świat po Chrystusie nie jest taki sam, jaki był przed Nim. Że Wcielenie naszego Pana jest osią czasu, wokół której toczą się wszystkie wydarzenia historyczne.
Dzięki Dionizemu, Chrystus zajmuje należne miejsce w naszych almanachach, nawet jeśli nie zdajemy sobie z tego sprawy. Każda data, którą zapisujemy zaczynając list, podpisując dokument czy wypełniając rachunek, przypomina o przyjściu na świat Zbawiciela. Uświadamia też - jak pisał św. Grzegorz z Nyssy w IV wieku - że Chrystus jest centralnym punktem historii nie tylko w sensie chronologicznym, ale przede wszystkim zbawczym i powinien nim być także w naszym życiu.
Książki na Boże Narodzenie
Scenariusze katechez
Kartki świateczne
Adwent - Nadejście
NIE DA SIĘ UKRYĆ - Piątek I tygodnia adwentu (7 grudnia 2007)
BOŻY PRAGMATYZM - Piątek II tygodnia adwentu (14 grudnia 2007)
NADZIEJA... NIE DLA WSZYSTKICH - Czwartek I tygodnia adwentu (6 grudnia 2007)












