słodki cukiereczek
 
Posłuchaj kolęd
 

Narodził się z Maryi Dziewicy

dodał: Chistoph Schönborn | sekcja: Boże Narodzenie

dodano: 2007-11-30 11:11:00

 
„Bóg na ziemi, Bóg pośród ludzi. Już nie jako dający Prawo, w ogniu i ogłuszającym ryku trąb, na buchającej dymem górze, ale w postaci ciała, cichy i pełen dobroci, przebywający razem z podobnymi sobie. Bóg w ciele... po to, by upodobniwszy się do nas przez ciało, przyprowadzić na powrót do siebie całą ludzkość"
„Bóg na ziemi, Bóg pośród ludzi. Już nie jako dający Prawo, w ogniu i ogłuszającym ryku trąb, na buchającej dymem górze, ale w postaci ciała, cichy i pełen dobroci, przebywający razem z podobnymi sobie. Bóg w ciele... po to, by upodobniwszy się do nas przez ciało, przyprowadzić na powrót do siebie całą ludzkość". To słowa z homilii Bazylego Wielkiego na Boże Narodzenie. W cielesnym narodzeniu Chrystusa może on teraz świętować spełnienie się starotestamentowej obietnicy. Odnajdujemy w nich ten sam motyw zstępowania Boga, który tym sposobem pragnie wynieść ku sobie swój lud (Wj 3,8). Ale jest także Nowe: Ten, który zstępuje, by „przyprowadzić do siebie całą ludzkość", jest Synem Boży m, Przedwiecznym Słowem Ojca: „Słowo stało się ciałem i zamieszkało wśród nas" (J 1,14). Syn, którego „zesłał Bóg, gdy nadeszła pełnia czasu" (por. Ga 4,4), według chrześcijańskiej wiary sam jest „Bogiem z Boga, światłością ze światłości" — tak, że w swoich bożonarodzeniowych kontakionach Romanos mógł wołać:

„Dziecię małe — wiekuisty Bóg!"'

Tu mogą się nasunąć wątpliwości. Marzenia często bywają piękniejsze, dopóki pozostają marzeniami. Czy bogaty świat mitycznych wyobrażeń zstępowania Boga do ludzi nie dlatego jest tak pełen uroku, że są to tylko obrazy? Niepozorne narodziny nieznanego Galilejczyka mają w rzeczywistości stać się tym, o czym mówią obrazy? „Dziecię małe — wiekuisty Bóg"? Cóż dziwnego, że rozum ciągle odmawia tu przyjęcia. A jeśli jeszcze to Dziecię miało się począć z Ducha Świętego, narodzić z Dziewicy... Czy wszystko to nie byłoby piękniejsze i bardziej sensowne, gdyby pozostało obrazem, gdybyśmy temu nie nadawali sensu tak obcego i przykrego dla dzisiejszej wrażliwości?

O dogmacie dziewiczego zrodzenia Kari Barth powiedział kiedyś: Kościół dobrze wiedział, co robi, stawiając ten dogmat niczym strażnika przed bramą tajemnicy Narodzenia 2. Za podobnego strażnika przy bramie wcielenia możemy uważać tajemnicę narodzenia Chrystusa z Maryi Dziewicy. Realizm obu tych tajemnic okaże się warunkiem zachowania przez nie całej pełni ich symbolicznego znaczenia. Dlatego najpierw zajmiemy się zagadnieniem historyczności, a potem dopiero przejdziemy do teologicznej symboliki słów „narodził się z Maryi Dziewicy".

Problem historyczny, ale nie tylko...

Poczęcie człowieka należy do sfery intymnej. Matka mówi o nim inaczej niż o wydarzeniach z życia swych dzieci. I jeśli już się zdecyduje coś o tym powiedzieć synowi czy córce, zrobi to z całą ostrożnością i rezerwą. Poczęcie Jezusa za sprawą Ducha to nie sensacja do sprzedania na rynku ludzkiej ciekawości. Jeżeli próbujemy o nim mówić, nasz język musi odpowiadać intymności i tajemniczości tego wydarzenia. A równocześnie w tej właśnie sprawie musimy uważać, żeby drzewa ścisłej egzegezy nie przesłoniły wierzącym i myślącym samego lasu.

Ponieważ poczęcie Jezusa za sprawą Ducha jest rzeczywistym cudem, dowiedzieć się o nim możemy z dwóch tylko źródeł:

albo sama Maryja o tym opowiedziała, albo zostało to komuś w jakiś sposób objawione. Jest jeszcze inna możliwość: mamy tu do czynienia nie z wydarzeniem historycznym, lecz z konstrukcją teologiczną, mającą na celu podkreślenie szczególnego znaczenia Jezusa.

Historyczność tego wydarzenia stanowi niewątpliwie trudny problem. O dziewiczym narodzeniu mówią tylko Mateusz i Łukasz. Nigdzie o nim nie wspomina Paweł, tak samo niemal Marek. Uczeni spierają się ze sobą, czy wie o nim Jan. Prawdą jest, że nigdzie nie jest ono wprost odrzucane. Argumenty pro i contra związane są w dużej mierze z różnicą w interpretacji tego milczenia3. Argumentem ex silentio należy się, oczywiście, ostrożnie posługiwać.

Nic milczy o nim natomiast poapostolska Tradycja kościelna. Drugie stulecie dostarcza mnóstwa świadectw potwierdzających dziewicze narodzenie. Wyłączywszy gnozę i inne „herezje", możemy bez cienia wątpliwości przyjąć, że Kościół drugiego wieku był przekonany o realności dziewiczego poczęcia. Tutaj możemy przytoczyć tylko najważniejsze świadectwa. W starożytnym rzymskim Credo, które musiał przyjąć każdy katechumen, słowa: „natus est de Spiritu Sancto et Maria Virgine" („narodził się z Ducha Świętego i z Maryi Dziewicy") pojawiają się — obok śmierci i zmartwychwstania Jezusa —jako jeden z istotnych elementów wyznania wiary w Chrystusa 4. „Jest rzeczą oczywistą, że do takiego Credo nie mogła się przedostać żadna nowa obca nauka"5. Odnosi się to do połowy drugiego wieku. Świadectwo Ignacego, biskupa i męczennika, doprowadza nas aż do przełomu pierwszego i drugiego wieku. Również dla niego cudowne narodzenie Chrystusa stanowi jeden z istotnych elementów wyznania wiary. Ignacy zalicza je do „trzech głośnych tajemnic, które się dokonały w ciszy Boga": „Dziewictwo Maryi, Jej macierzyństwo i śmierć Pana" (List do Efezjan 19,1). Według Ignacego, „Pan nasz (...), będąc naprawdę według ciała z rodu Dawida, jest Synem Bożym według woli i potęgi Boga (por. Rz l ,3), naprawdę urodził się z Dziewicy... a za Poncjusza Piłata i tetrarchy Heroda naprawdę został przybity za nas w ciele..." (List do Smyrneńczyków 1,1-2) Piszący około 110 roku Ignacy poświadcza, że dla jego ojczyzny, Antiochii, ale także dla Kościołów, do których się zwraca (Azja Mniejsza, Rzym) wiara w dziewicze poczęcie Jezusa nie jest prawdą, dopiero teraz torującą sobie drogę, lecz należy do podstawowych elementów apostolskiego wyznania wiary. Ten „artykuł wiary" mówi przy tym jak najwyraźniej, że Jezus był prawdziwym człowiekiem. Powinno dawać do myślenia, że przez całe drugie stulecie dziewicze narodzenie nigdy nie było wysuwane jako argument za boskością Jezusa, lecz przytaczano je na potwierdzenie Jego prawdziwego człowieczeństwa6. Z jakiego źródła Kościół II wieku wziął swe wyznanie „głośnej tajemnicy" dziewictwa Maryi? Kto twierdzi, że starożytny Kościół wynalazł to jako „teologumenon" mający podkreślić znaczenie Jezusa, ten musi zarazem wyjaśnić, dlaczego Kościół zaczął głosić coś, co go mogło tylko ośmieszyć w środowisku zarówno żydowskim, jak i pogańskim. Pouczające byłoby tu przyjrzenie się reakcjom niechrześcijan na naukę o dziewiczym narodzeniu. Tutaj możemy przytoczyć tylko kilka spośród nich.

W powstałym około 155 roku Dialogu chrześcijańskiego filozofa i męczennika Justyna z Żydem Trytonem, ten ostatni twierdzi, że również Żydzi oczekiwali Mesjasza, ale jako „człowieka spośród ludzi". Chrześcijanom zarzuca, że opowiadają historie przypominające greckie mity, takie jak mit o Perseuszu: „...powiadają, że Perseusz narodził sio z Danay, która była dziewicą, jako że ten, którego zowią Zeusem, opadł na nią w postaci deszczu złotego. Wy zaś powinniście się wstydzić powtarzać to samo, co oni, a należałoby wam raczej mówić, że ten Jezus był człowiekiem pochodzenia ludzkiego"7. Polemika mogła nabrać jeszcze ostrzejszego tonu. Już pod koniec pierwszego wieku zaczęły krążyć różne opowiadania, które z rzekomo dziewiczego poczęcia Jezusa robiły, na przykład, jakąś historię Maryi z rzymskim żołnierzem.

W tym samym kierunku szły polemiczne glosy ze strony pogańskiej. Celsus, który swoją rozprawę przeciwko chrześcijaństwu napisał około 178 roku, podejmuje argumenty Żydów i ironizuje na temat miłosnej historii Boga z jakąś przeciętną żydowską dziewczyną. Na tym samym poziomie pozostaje większa część pogańskiej krytyki tego artykułu wiary.

Do jakiego stopnia niemożliwe jest uzasadnienie nauki o dziewiczym zrodzeniu gustami i modnymi poglądami epoki dowodzi fakt, że oparła się ona wszystkim tym atakom. Dodatkowy argument stanowią tu kontrowersje wewnątrzchrześcijańskie. Gnoza drugiego stulecia odrzucała dziewicze zrodzenie, a jeśli już je przyjmowała, to za cenę negacji realizmu wcielenia: Logos przeszedłby przez Maryję jak przez kanał czy rurę.

Jak to się stało, że mimo zmasowanej akcji ośmieszania i fałszywego wyjaśniania Kościół tak jednoznacznie zachował swoją wiarę? Na właściwą odpowiedź może nas naprowadzi porównanie z inną „głośną tajemnicą", o której mówi Ignacy z Antiochii, a mianowicie z krzyżową śmiercią Jezusa. Ukrzyżowanie jest czymś tak odrażającym dla wszystkich zainteresowanych, zarówno Żydów, jak pogan, ale również dla samych chrześcijan, że jedynie historyczne wydarzenie może być przyczyną, dla której próbuje sieje zrozumieć, a następnie zaczyna nawet głosić. Interpretację wyprzedza historyczny fakt. Właśnie dlatego, że ten fakt jest tak trudny do zrozumienia i tak odrażający, pojawia się interpretacja. Krzyża absolutnie nie można wyjaśnić żydowskimi czy hellenistycznymi wzorcami interpretacyjnymi. Dopiero fakt śmierci Jezusa, jako wyklętego, na hańbiącym drzewie krzyża spowodował doszukiwanie się jakiegoś sensu tego straszliwego wydarzenia— tego, który od wieków przeczuwał Stary Testament.

To samo, jak się wydaje, można odnieść do dziewiczego narodzenia. Nie „wyszukuje się" czegoś, co naokoło wywołuje tylko kpiny i nieporozumienia! Jedyna możliwa do przyjęcia interpretacja jest następująca: Punktem wyjścia wszelkich prób zrozumienia, wyjaśnienia, a wreszcie głoszenia tego tak niepojętego, niekiedy gorszącego nawet faktu, jest rzeczywiste istnienie solidnej, pierwotnej Tradycji kościelnej, mówiącej o poczęciu Jezusa za sprawą Ducha Świętego. Dopiero ten argument pozwolił dojrzeć odniesienia do starotestamentowych obietnic i umożliwił zrozumienie wewnętrznych powiązań życia Jezusa z Jego poczęciem za sprawą Ducha.

Czy samo nasze doświadczenie nie potwierdza logiki takiej właśnie kolejności wydarzeń? Czy również w naszym życiu nie pierwsze są fakty, wydarzenia, które na nim wyciskają piętno, a których na pierwszy rzut oka nie da się połączyć w jedną sensowną całość (nagła śmierć w wypadku, jakaś porażka, nieoczekiwane spotkanie)? Później dopiero stopniowo odsłania się sens; to, co na początku zdawało się całkowicie krzyżować nasze życiowe plany, może się stać symbolem jakiegoś zupełnie nowego sensu życia. W tym, co zewnętrznym obserwatorom wydaje się tylko pozbawionym sensu, oderwanym szczegółem, sam uczestnik wydarzenia dostrzega powoli głęboki symbolizm (osobiście myślę tu o znaczeniu, jakie dla życia mojej rodziny ma ucieczka z ojczyzny). Fakt wyprzedza ujawnienie się sensu, a z kolei poznanie znaczenia umożliwia dostrzeżenie szerszego kontekstu samego tego faktu, tak że w końcu chciałoby się powiedzieć: Tak musiało być, bo t a k jest najbardziej sensownie. A przecież nikt nie będzie twierdził, że w ten sposób się konstruuje fakty.

A wracając do naszego problemu: Dziewicze narodzenie jest czymś nazbyt nieoczekiwanym i obcym naszemu myśleniu, żeby można je było stworzyć jako „teologumenon". Fakt Tradycji potwierdzającej to tajemnicze wydarzenie skłania do szukania jego znaczenia. A sens, który się ukazał pierwotnemu Kościołowi, poszerzył z kolei jego perspektywę i umożliwiał dostrzeżenie całkowitej zgodności tego wydarzenia z „logiką" działania Bożego.

Przed wyjaśnieniem symbolizmu dziewiczego narodzenia, niech mi będzie wolno podzielić się z czytelnikiem swoją prywatną hipotezą, dotyczącą historii procesu tego „ukazywania się sensu". Mam nadzieję, że epoka, w której pojawia się w egzegezie tyle rozmaitych hipotez, okaże się na tyle tolerancyjna, by zauważyć i to, trochę naiwne może, przekonanie laika;'« exegeticis — podane jako hipoteza tylko!

W jakim kontekście należałoby usytuować pojawienie się w kościelnej Tradycji tematu poczęcia Jezusa za sprawą Ducha? Wydaje mi się, że początki tej Tradycji należałoby wiązać zdoświadczeniem Ducha w pierwotnym Kościele. U Łukasza zauważyć można wyraźną paralelę między „narodzeniem" Kościoła w dniu Pięćdziesiątnicy i historią narodzenia Jezusa. W obu „przypadkach" cudowne narodzenie jest skutkiem zstąpienia Ducha. W paraleli tej można by widzieć tylko „konstrukcję" teologiczną. Ale czy nie lepiej będzie przyjąć odwrotną kolejność i powiedzieć, że doświadczenie Ducha dane pierwotnemu Kościołowi jerozolimskiemu dało możliwość pierwszej generacji chrześcijan „od wewnątrz", w oparciu o własne doświadczenie Ducha, zrozumieć, jak się rzecz miała z poczęciem Jezusa za sprawą Ducha? I, żeby jeszcze dalej poprowadzić tę hipotezę, czy nie dałoby się pomyśleć, że to pierwotne doświadczenie Ducha w Kościele stało się dla samej Maryi pewnego rodzaju „miejscem hermeneutycznym", doświadczalną przestrzenią, która Jej umożliwiła opowiedzenie o cudzie poczęcia przez Nią za sprawą Ducha? Pozwólcie, że tę myśl rozwinę jeszcze trochę: Doświadczenie Ducha przeżył niewątpliwie pierwotny Kościół jako wydarzenie, dzięki które mu przejrzysty i czytelny stał się sens postaci Jezusa. Czy logika nie nakazuje przyjąć, że dopiero to doświadczenie, którego uczestniczką była również Maryja (Dz 1,14; 2,1), dało pierwotnemu Kościołowi tło doświadczenia i rozumienia, konieczne do właściwego przyjęcia poczęcia Jezusa za sprawą Ducha?

Hipoteza ta wcale nic jest taka niedorzeczna, jeśli równocześnie pamiętamy, że specyficzną cechą tego pierwotnego doświadczenia Ducha w Kościele jest to, że nie tylko umożliwia zrozumienie Chrystusa, ale daje do Niego pewne upodobnienie. Dla Pawła życie ochrzczonego jest życiem „w Chrystusie": z Nim umarł i wraz z Nim został wskrzeszony, jego „życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu" (Koi 3,3). Jan posuwa się krok dalej: ochrzczony jest także nowo narodzonym — właśnie z Ducha (zob. J 3,5.8); t o narodzenie nie jest „ani z krwi, ani z żądzy ciała, ani z woli męża, ale z Boga" (J l, 13). „Dzieckiem Bożym stajemy się nic przez naturalne narodziny ani w ogóle przez jakiś proces stawania się, lecz dzięki działaniu Bożemu"". Nowym człowiekiem, „nowym stworzeniem" (2 Kor 5,17) stajemy się przez nowe n aro d ze n i e. Otóż już w bardzo wczesnej epoce liczni Ojcowie Kościoła (Justyn, Hipolit, Ireneusz, Tcrtulian) i świadkowie tekstu cytowane miejsce Janowego Prologu czytali w liczbie pojedynczej: O n, który nie z krwi... ale z Boga jest zrodzony", i interpretowali je jako świadectwo potwierdzające poczęcie Jezusa za sprawą Ducha. I jeśli nawet taką interpretację tekstu potraktujemy jako drugorzędną, niemniej potwierdza ona głęboką świadomość pierwotnego Kościoła istnienia szczególnej relacji między doświadczeniem Ducha jako powtórnych narodzin w chrzcie i poczęciem Jezusa za sprawą Ducha. Rzeczywiste poczęcie Jezusa za sprawą Ducha Bożego stało się w ten sposób gwarancją tego, że również „narodzenie z wody i z Ducha" (J 3,5) było rzeczywiście darem nowego życia.

Ad 1 - K. Gambcr, Etn kleines Kinci — der ewige Colt. Bild unci Botschaft von Christi Geburi, Rcgcnsburg 1980.

Ad 2 - K. Barth, Kirchliche Dogmalik 1,2, Ziirich 1960, s. 198.

Ad 3 - A. Vógtlc, Ojfene Frage żur lukanischen Geburts- und Kindergeschichte, w. tenże, Duś Evangelium und die Evangelien, Diisseldorf 1971. Por. J. McHugh, The Mother ofJesus in Ihe New Testament, London 1975.

Ad 4 - Willy Rordorf, „...qui natus est de Spiritu sancto et Maria Virgine", w: „Augusti-nianum" 20/1980, ss. 545-557.

Ad 5 - J. G. Machcn, The Yirgin Birth ofChrist, London 1930, s. 4.

Ad 6 - Tamże, ss. 7n; por. D. Edwarda, The Yirgin Birlh in Hislory and Faith, Londot 1943,ss. 189-196iH.Gcsc,iVu(tue;i; Virgine, w: tenże, Vom Sinai zwn Zioń, Miinchol    1974,s. 46.

Ad 7 - Św. Justyn, Apologiu. Dialog z Żydem Trytonem, przeł. ks. Arkadiusz Lisiccki, Poznań 1926, nr 67; por. także nr 99.

Ad 28 - R. Schnackcnburg, Das Johannesevangelium I., Freiburg 1965, s. 238.

Chistoph Shönborn OP „Boże Narodzenie — Mit staje się rzeczywistością” - fragment książki

Źródło: Copyright by:

Pozostałe artykuły:

1 | 2 | 3  >>  >|
 

Piątek, 5 grudnia 2008 r.

Ks. Zbigniew Kapłański,  2008-12-04 23:05:03Rekolekcje on-line

 

Zapraszamy do uczestniczenia w rekolekcjach on-line.
Jeśli jesteś tutaj pierwszy raz, nie szkodzi, możesz kontynuować rekolekcje, które będą trwały cały Adwent. Zachęcamy do zapoznania się ze wstępem do całości rekolekcji.

Piątek, 5 grudnia 2008 r.

więcej ]

Czwartek, 4 grudnia 2008 r.

Ks. Zbigniew Kapłański,  2008-12-03 18:26:22Rekolekcje on-line

 

Zapraszamy do uczestniczenia w rekolekcjach on-line.
Jeśli jesteś tutaj pierwszy raz, nie szkodzi, możesz kontynuować rekolekcje, które będą trwały cały Adwent. Zachęcamy do zapoznania się ze wstępem do całości rekolekcji.

Czwartek, 4 grudnia 2008 r.

więcej ]

Rekolekcje on-line. Środa, 3 grudnia 2008 r.

Ks. Zbigniew Kapłański,  2008-12-02 17:52:35Rekolekcje on-line

 

Zapraszamy do uczestniczenia w rekolekcjach on-line.
Jeśli jesteś tutaj pierwszy raz, nie szkodzi, możesz kontynuować rekolekcje, które będą trwały cały Adwent. Zachęcamy do zapoznania się ze wstępem do całości rekolekcji.

Środa, 3 grudnia 2008 r.

więcej ]

Rekolekcje on-line. Wtorek, 2 grudnia 2008 r.

Ks. Zbigniew Kapłański,  2008-12-01 18:11:44Rekolekcje on-line

 
Wtorek, 2 grudnia 2008 r. [ więcej ]

Poniedziałek, 1 grudnia 2008 r.

Ks. Zbigniew Kapłański,  2008-11-30 22:53:59Rekolekcje on-line

 
Poniedziałek, 1 grudnia 2008 r. [ więcej ]
 
1 | 2 | 3  >>  >|