KATOLICKI UNIWERSYTET LUBELSKI JANA PAWŁA II
WYDZIAŁ TEOLOGII
AGATA PŁATEK
IDEAŁ ŻYCIA KAPŁAŃSKIEGO
W ŚWIETLE PUBLIKACJI NA ŁAMACH
„GŁOSU KAPŁAŃSKIEGO” W LATACH 1927-1931
Praca magisterska
napisana na seminarium
teologii moralnej pod kierunkiem
Ks. prof. dr. hab. Sławomira Nowosada
LUBLIN 2007
Uwaga, niniejsza wersja HTML może być niekompletna i niedoskonała pod względem składu, pełna wersja dostępna jest w formacie PDF
SPIS TREŚCI
Wykaz skrótów 3
Bibliografia 4
Wstęp 8
Rozdział I. Błogosławiony ksiądz Ignacy Kłopotowski na tle epoki .......................... 12
Ogólna sytuacja Kościoła katolickiego w Polsce 12
Rys biograficzny błogosławionego księdza Ignacego Kłopotowskiego 16
Działalność charytatywno-duszpasterska 19
Działalność redakcyjno-duszpasterska 23
Rozdział II. Życie duchowe kapłana w świetle „Głosu Kapłańskiego” 27
Duchowość eucharystyczna 27
Modlitwa źródłem duchowości kapłańskiej 31
Radykalizm ewangeliczny drogą do świętości kapłańskiej 35
Rozdział III. Wymiar apostolski kapłaństwa 44
Kapłan – głosiciel Słowa i szafarz sakramentów 44
Kapłan pasterzem według serca Bożego 49
Święty Jan Vianney jako wzór kapłana 53
Zakończenie 59
Aneks 61
WYKAZ SKRÓTÓW
BG - „Boży Gazeciarz” [Biuletyn Prac nad Beatyfikacją]
DeV - Jan Paweł II. Encyklika Dominum et Vivificantem
GK - „Głos Kapłański”
HD - „Homo Dei”
PDV - Jan Paweł II. Adhortacja Pastores dabo vobis
PK - „Polak-Katolik”
RH - Jan Paweł II. Encyklika Redemptor hominis
RT - „Roczniki Teologiczne”
VS - Jan Paweł II. Encyklika Veritatis splendor
BIBLIOGRAFIA
I. ŹRÓDŁA
1. ŹRÓDŁA PODSTAWOWE
„Głos Kapłański”1:1927 nr 1 – 5 :1931nr 8
2. ŹRÓDŁA POMOCNICZE
A. INNE PUBLIKACJE BŁ. KS. KŁOPOTOWSKIEGO
Bądźmy do szpiku kości Polakami i katolikami. „Posiew” 1: 1906 nr 7 s. 99-102.
Przytułek świętego Antoniego. Lublin 1906.
Pomóżcie nam przyjaciele. „Posiew” 8: 1913 nr 8 s. 214-216.
Nawiedzenia Najświętszego Sakramentu. Warszawa 1930.
Pójdź i ty do spowiedzi. Warszawa 1930.
B. DOKUMENTY KOŚCIOŁA
Benedykt XV: Encyklika o głoszeniu Słowa Bożego (Rzym 16 VI 1917). GK 2:1928 nr 5 s. 129-135.
Jan Paweł II: Encyklika Redemptor hominis. Watykan 1979.
Jan Paweł II: Encyklika Dominum et Vivificantem. Watykan 1986.
Jan Paweł II: Encyklika Veritatis splendor. Watykan 1993.
Jan Paweł II: Adhortacja Pastores dabo vobis. Watykan 1992.
Listy Ojca Świętego Jana Pawła II do wszystkich kapłanów Kościoła na Wielki Czwartek (1979-1997). Kraków 1998.
II. OPRACOWANIA
Bielecka K.: ABC życia chrześcijańskiego według księdza Ignacego Kłopotowskiego. Warszawa 2005.
Cordo E. D.: Ojcowie Kościoła mistrzami formacji kapłańskiej. Tłum. K. Charensa. Lublin 2005.
Chomiuk Z.
A.: Błogosławiony ksiądz Ignacy Kłopotowski w służbie ubogim
i
potrzebującym. Warszawa 2005.
Chomiuk Z. A.: Całym życiem dziękować. Błogosławiony ksiądz Ignacy Kłopotowski 1866 – 1931. Warszawa 2005.
Karolak T.: Ksiądz Ignacy Kłopotowski. Warszawa 1992.
Malej W.: Ksiądz Ignacy Kłopotowski założyciel Zgromadzenia SS Loretanek 1866 – 1931. Warszawa 1958.
Nowosad S.: Między Wieczernikiem a Kalwarią. Jana Pawła II wielkoczwartkowe listy do kapłanów. „Ethos” 10: 1997 nr 2-3 s. 69-79.
Olszewski D.: Ksiądz Ignacy Kłopotowski. Życie i apostolat. Warszawa 1996.
Stopniak F. : Franciszek Jaczewski biskup lubelski. Warszawa 1981.
Styk J.: Ksiądz Ignacy Kłopotowski 1866 - 1931. Społecznik, publicysta i wydawca. Warszawa 1987.
Verlinde J. M.: Duchowość kapłańska w nauczaniu Jana Pawła II. Warszawa 2004.
III. LITERATURA POMOCNICZA
Chmielewski M.: Vademecum duchowości katolickiej 101 pytań o życie duchowe. Lublin 2004.
Czaja A.: Credo in Spiritum Vivificantem. Pneumatologiczna interpretacja Kościoła jako komunii w posoborowej teologii niemieckiej. Lublin 2003.
Dębski K.: Bohaterstwo unitów podlaskich (1875 – 1905). Czerwińsk 1989.
Drączkowski F.: Piękno prawdziwe. Konferencje radiowe. Pelplin 1998.
Dybowski M.: Kapłaństwo. Warszawa 2003.
Glombik K.: Sens pokuty zadawanej podczas spowiedzi. HD 73: 2003 nr 4 s. 11-27.
Gogola J.: Kierownictwo duchowe. Kraków 1997.
Grudniok F.: Być kapłanem. Refleksje ascetyczno-duszpasterskie. Kraków 1978.
Tenże: Kochać kapłaństwo. Rozważania ascetyczno-duszpasterskie na tle przykładu i wypowiedzi Jana Pawła II. Kraków 1984.
Kobieta w oczach Sługi Bożego Księdza Ignacego Kłopotowskiego. BG nr 4 s. 2-3.
Krzyż w życiu księdza Ignacego. BG nr 6 s. 2-3.
Kejsiewicz M.: Rady dla młodych księży. Kraków 1999.
Kluz W.: Ziarnko gorczycy. O. Honorat Koźmiński OFM Cap 1829 – 1919. Warszawa 1987.
Kozubski Z.: Dobry żołnierz Chrystusa. (Fragmenty kazania ks. Z. Kozubskiego wygłoszonego z okazji przeniesienia ciała błogosławionego księdza Ignacego Kłopotowskiego z katakumb cmentarza Powązkowskiego w Warszawie na cmentarz w Loretto). BG nr 35 s. 2-4.
Kumor B.: Historia Kościoła. Cz. 7: Czasy najnowsze 1815 – 1914. Okres restauracji, odrodzenia religijnego i centralizmu papieskiego. Kościół wobec kwestii społecznej i nowoczesnej kultury. Podział Kościoła bizantyjskiego a rozbicie w protestantyzmie. Lublin 1991.
Tenże: Historia Kościoła. Cz. 8: Czasy współczesne 1914 – 1992. Kościół katolicki w okresie systemów totalitarnych i odnowy soborowej. Zniewolenie Kościołów wschodnich. Sekularyzacja i rozdrobnienie Kościołów i wspólnot protestanckich. Lublin 2005.
Lotz J. B.: Wprowadzenie w medytację. Kraków 1983.
Marmion O. C.: Chrystus wzorem kapłana. Warszawa 1956.
Michalik J.:
Pozostań Panie w naszych rodzinach! (Homilia wygłoszona przez ks.
Arcybiskupa J. Michalika podczas Mszy świętej z okazji zakończenia
III Krajowego Kongresu Eucharystycznego i beatyfikacji trzech
polskich kapłanów
w Warszawie 19 VI 2005 roku) „Różaniec”(Dodatek
do numeru 12/2005) s. 8-25.
Nowak A. J.: Osobowość sakramentalna. Lublin 1992.
Tenże. Psychologiczne przesłanki zdrowej ascezy. RT 40: 1993 z. 5 s. 5–20.
Olejnik J.:
Dar – Wezwanie – Odpowiedź. Teologia moralna. T.
5: Służba Bogu
i otwarcie się na świat. Warszawa 1991.
Olszewski D.: Polska kultura religijna na przełomie XIX i XX wieku. Warszawa 1996.
Pałyga J.: Golgota. Ząbki 1996.
Pokrywka M.:
Rola sakramentu pokuty w formacji sumienia. RT 50: 2003 z. 3
s. 55-67.
Popławski J. M.: Kaspra Drużbickiego teologia Krzyża. Lublin 1997.
Rosik S.: Wezwania i wybory moralne. Refleksje teologicznomoralne. Lublin 1992.
Seweryniak H. :Tajemnica Jezusa. Warszawa 2001.
Urbański S.: Teologia modlitwy. Warszawa 1999.
Welenc S.: Kapłaństwo moja miłość. Baboszewo 2004
Wermter W.: Szkoła Maryi. Wyciszenie – Prawda – Pokora – Czystość. Częstochowa 2001.
Witek S.: Teologia życia duchowego. Lublin 1986.
Włosiński M.: Kapłaństwem żyć. Włocławek 1999.
WSTĘP
Kapłaństwo jest wielką
tajemnicą. Zwrócił już na to uwagę święty Efrem Syryjczyk mówiąc o
nim z należną czcią i zachwytem: „o nadzwyczajny cudzie,
o
niewymowna władzy, o straszliwa tajemnico kapłaństwa!”.
Jednakże owa wielka godność kapłaństwa hierarchicznego nie zawsze
była doceniana i szanowana. Dziś zauważa się kryzys kapłaństwa
wywołany ogólną sekularyzacją i dechrystianizacją życia oraz
zataczającą coraz szersze kręgi niezdrową antropologią, która zdaje
się przesadnie akcentować sferę cielesną człowieka, deprecjonując
element duchowy.
Mówiąc o dającym się zauważyć kryzysie kapłaństwa nie można nie docenić ogromnej troski Urzędu Nauczycielskiego Kościoła o właściwą i permanentną formację prezbiterów, która uwzględnia wielorakie potrzeby i zagrożenia współczesnego pokolenia. Należy docenić bogactwo nauczania soborowego, które poprzez eklezjologię komunii rzuca nowe światło na posłannictwo i sferę oddziaływania prezbiterów.
Kapłan jako przewodnik Ludu Bożego jest powołany do szczególnej świętości życia po to, by swoim przykładem pociągał innych do Boga. Na nim bowiem spoczywa ogromna odpowiedzialność za Kościół, powierzona mu przez samego Chrystusa. Dlatego święty Paweł zachęca kapłanów, by ciągle na nowo rozpalali w sobie charyzmat Boży, który jest w nich od nałożenia rąk (por. 2 Tm 1, 6). To wezwanie Pawłowe stanowi imperatyw do nieustannego czuwania, wytrwałej pracy nad własnym postępem w życiu duchowym, które znajduje odzwierciedlenie w owocnym apostolacie i godnym sprawowaniu posługi.
Nigdy za wiele autorytetów,
nigdy za wielu świętych. Szczególnie dziś,
w świecie, w którym
panuje kryzys autorytetów, warto oddać głos autorytetom
z
przeszłości, ich cennym wskazówkom, radom, drogowskazom; warto oddać
głos wizji kapłaństwa prezentowanej w przeszłości, ta prezentacja
stanowi cel niniejszej pracy.
Tematem niniejszej pracy będzie ukazanie ideału życia kapłańskiego w świetle publikacji na łamach periodyku „Głos Kapłański” poświęconego problematyce formacji ascetycznej duchowieństwa. Celem pracy jest prezentacja wizji kapłaństwa, która wyłania się z publikacji zawartych w tymże periodyku, jak również wykazanie aktualności i uniwersalizmu wartości tam przedstawianych. Omówione zostaną fundamentalne kwestie związane z życiem duchowym kapłanów, jak: modlitwa, pobożność eucharystyczna, znaczenie rad ewangelicznych, rola formacji stałej, a także tematy związane z obowiązkami pastoralnymi prezbiterów. Problematyka dotycząca formacji kapłańskiej jest ważnym wyzwaniem dla Kościoła także dzisiaj. Postulat ten jest wiernie realizowany. Znajduje to wyraz w obecności licznych publikacji poświęconych formacji kapłańskiej.
Źródłem do pracy będzie miesięcznik „Głos Kapłański”, którego pomysłodawcą i redaktorem był błogosławiony ksiądz Ignacy Kłopotowski. Uwzględnionych zostanie pięć roczników, czyli „Głos Kapłański” wychodzący od października 1927 roku do sierpnia 1931 roku, kiedy redaktorem pisma był ksiądz Kłopotowski. Po jego śmierci obowiązki redaktora przejął ksiądz W. Kępiński, a od XI 1938 roku ksiądz S. Mystkowski. Periodyk ukazywał się do 1939 roku pozostając wiernym idei programowej nadanej przez księdza Kłopotowskiego. Pismo spotkało się z powszechną aprobatą duchowieństwa, które przysyłało do redakcji słowa uznania. Autorem artykułów programowych był ksiądz Kłopotowski jako redaktor, część z nich została podpisana, część opatrzona pseudonimem „Pomian” lub „Nadbużanin”. W piśmie zamieszczano również przedruki dokumentów papieskich i episkopatu polskiego. Od 1928 roku wprowadzono dział zatytułowany Memoriale vitae sacerdotalis oraz dział pt. Kazuistyka. Ukazywały się tam artykuły nie podpisane, ale sądząc po stylu, można dojść do wniosku, że ich autorem był błogosławiony ksiądz Ignacy Kłopotowski.
Obok
publikacji Błogosławionego, które mają charakter źródłowy
w
niniejszej pracy, w „Głosie Kapłańskim” ukazywały się
artykuły autorstwa innych kapłanów, bowiem jednym z założeń
programowych miesięcznika była wymiana doświadczeń duszpasterskich.
Wśród autorów artykułów znajdują się m.in. nazwiska księży: M.
Kosakowskiego, M. Jeża, A. Fajęckiego,
J. Korzonkiewicza, J.
Puchalika. W latach 1929 – 1931 ukazywały się często artykuły o
świętej Teresie z Lisieux i o świętym Janie Vianney’u.
W
pracy uwzględnione będą opracowania o błogosławionym księdzu Ignacym
Kłopotowskim, a także inne lektury z dziedziny duchowości
katolickiej. Opracowanie będzie przywoływać wiele cytatów wyjętych z
publikacji zawartych
w „Głosie Kapłańskim”. Wydaje
się to pożyteczne, gdyż umożliwi weryfikację źródłową formułowanych
wniosków i umożliwi czytelnikom bezpośredni kontakt
z
publikacjami archiwalnymi. W niektórych przypadkach dokona się
niewielkich zmian w pisowni, uwspółcześniając m.in. ortografię.
Źródła wykorzystane w pracy zastaną poddane analizie pod kątem ich przydatności dla wykazania tezy zawartej w temacie pracy. Niejednokrotnie konieczne będzie uwzględnienie kontekstu historycznego. Przeprowadzona analiza źródeł pozwoli następnie zaprezentować syntezę zagadnienia w oparciu o przyjęty plan. Dzięki temu cel pracy zostanie osiągnięty.
Praca
zawierać będzie trzy rozdziały. Rozdział pierwszy przedstawiać będzie
kontekst historyczny życia i działalności księdza Ignacego
Kłopotowskiego, a także krótki rys biograficzny. Wydaje się to ważne
dla zrozumienia motywów działalności duszpasterskiej Błogosławionego.
Szczególną uwagę zwróci się na aktywność charytatywno-duszpasterską i
wydawniczą. Prezentacja ta jest o tyle istotna, że był on
pomysłodawcą i redaktorem omawianego periodyku, a także
z uwagi
na to, że Kościół dostrzegając heroizm cnót świątobliwego kapłana
wyniósł go do chwały ołtarzy.
Rozdział drugi ukazywać będzie ideał życia duchowego prezbitera prezentowany na łamach czasopisma „Głos Kapłański”. Omówione zostaną aspekty życia duchowego kapłana, takie jak: pobożność eucharystyczna, tematyka modlitwy, ascezy, radykalizmu w życiu kapłańskim oraz formacji stałej. Wykaże się przy tym aktualność prawd zawartych w tymże periodyku. Dokona się tego poprzez przywołanie współczesnych opracowań o kapłaństwie. Wydaje się to konieczne po to, by doceniając prawdy przekazywane w przeszłości ukazać ich nieprzemijającą wartość także dzisiaj.
Z
uwagi na to, że praca ma na celu ukazanie ideału życia kapłańskiego
w jego pełnym wymiarze, wydaje się konieczną refleksja nad
zadaniami prezbiterów nie tylko nad własnym uświęceniem, ale także
nad obowiązkami pastoralnymi. Dzięki temu wizja kapłaństwa
prezentowana w niniejszej pracy okaże się komplementarna. Refleksji
nad wymiarem apostolskim kapłaństwa poświęcony będzie rozdział
trzeci, w którym zostaną omówione: posługa Słowa i sprawowanie
sakramentów jako fundamentalne zadania prezbitera. Zostanie podjęty
także temat wymiaru pasterskiego posługi kapłana. Ostatni paragraf
przedstawiać będzie sylwetkę duchową patrona proboszczów świętego
Jana Marii Vianney’a. Prezentacja tej postaci jest tym
cenniejsza, że świętego Jana Marię Vianney’a jako wzór dla
kapłanów ukazuje Jan Paweł II.
Rozdział I
Błogosławiony ksiądz Ignacy Kłopotowski na tle epoki
Ewangelia
jest niezmienna, ale jej interpretacja musi zawsze uwzględnić
adresata – epokę i warunki, w których on żyje. Zrozumienie
działalności duszpasterskiej błogosławionego księdza Ignacego
Kłopotowskiego wymaga choćby pobieżnego ukazania kontekstu
historycznego Kościoła w okresie jego życia. Okres ten nie jest zbyt
długi, ale bardzo zróżnicowany. Zmieniająca się wówczas sytuacja
społeczno-polityczna pociągała za sobą zmiany sytuacji
duszpasterskiej Kościoła, ukazując nowe możliwości i wyzwania
duszpasterskie.
Tę sytuację twórczo wykorzystał ksiądz
Kłopotowski. Swoim świętym życiem zapisał wiele pięknych kart
historii Kościoła polskiego, które wciąż pozostają lekcją patriotyzmu
i miłości Boga dla wielu pokoleń Polaków.
1. Ogólna sytuacja Kościoła katolickiego w Polsce
Duszpasterska
działalność i życie religijne początku XX stulecia w zaborze
rosyjskim nosiła na sobie głęboko wyryty ślad wydarzeń drugiej połowy
XIX wieku. Władze carskie za aktywną postawę duchowieństwa podczas
powstania styczniowego odpowiedziały licznymi represjami, wzmożonym
prześladowaniem Kościoła, którego celem była rusyfikacja Polaków i
wykorzenienie katolicyzmu.
W wyniku represji popowstaniowych
władze carskie zlikwidowały resztki autonomii Królestwa Polskiego. Na
mocy ukazu carskiego z 27 X 1864 roku zostały skasowane prawie
wszystkie klasztory, a ich dobra, jak również tych, które pozostały
przejął skarb państwa. Ponieważ zakony nie mogły jawnie działać,
szczególną inicjatywę wykazał o. Honorat Koźmiński, który powołał do
istnienia bezhabitowe zgromadzenia zakonne. Objęły one siłą
oddziaływania wszystkie dziedziny życia społecznego: oświatę,
wychowanie, dzieła miłosierdzia1.
Ukaz cara Aleksandra II z 14 III 1865 roku wprowadzał upaństwowienie
wszelkiej własności Kościoła z wyjątkiem 6 morgów w każdej parafii.
Ukazem z 10 V 1867 roku dokonano kasaty diecezji podlaskiej,
rozwiązano seminarium duchowne, a diecezja została włączona pod
jurysdykcję biskupa lubelskiego2.
Franciszek Jaczewski, ówczesny biskup lubelski, miał w związku z tym
większe potrzeby finansowe na utrzymanie obydwu diecezji. W 1907
roku, zwracając się do Ministra Spraw Wewnętrznych, pisał, że
„duchownych pozbawiono majątków, a przyznając im uposażenie
takie jak oficjalistom i rolnikom, etatów jest za mało a pensje
etatowe za niskie”3.
W 1866 roku nastąpiło zerwanie konkordatu z 1847 roku między Rosją
a
Stolicą Apostolską. Władze rosyjskie ingerowały w życie Kościoła,
można powiedzieć, iż manipulowały Kościołem, co znalazło wyraz w
ingerencji przy nominowaniu na biskupów określonych kandydatów
lojalnych wobec władz,
o niskim poziomie intelektualnym. Za
pośrednictwem Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przechodziła
korespondencja z Rzymem. Biskup Jaczewski spotkał się z zakazem
wyjazdu do Rzymu. Ograniczenia władz zaburzały normalne
funkcjonowanie polskiego Kościoła. Biskup lubelski pisał do
gubernatora siedleckiego, nie odbyło się dwukrotnie spotkanie z
księżmi, które chciał zorganizować, ponieważ duchownym zakazano
wyjazdu do parafii sąsiednich. Wprowadzono także wówczas w Kościele
zakaz organizowania procesji4.
Rządy
cara Aleksandra II okazały się w jeszcze innym wymiarze okrutne
i
bezlitosne dla Kościoła. Okrucieństwo to znalazło przejaw w walce z
unitami, którzy bohatersko bronili swej wiary, nierzadko za cenę
męczeńskiej śmierci. „Prześladowanie unitów podlaskich w
swym okrucieństwie nie ustępowało prześladowaniom pierwszych
chrześcijan czy katolików irlandzkich. Podobnie perfidnego znęcania
się z pobudek religijnych nad spokojnym i bezbronnym ludem nie zna
historia”5.
Odrębne problemy rodziły się w związku z programem rusyfikacji polskiej szkoły. W Królestwie Polskim od 1868 roku język rosyjski stał się językiem wykładowym w szkołach średnich, a na mocy zarządzenia z 1871 roku był przedmiotem obowiązkowym w szkołach początkowych. Od marca 1885 roku jedynie lekcje religii mogły być prowadzone w języku ojczystym5. Z tej racji miały one zasadnicze znaczenie dla wychowania młodzieży szkolnej w duchu narodowym.
Podstawową
komórką działalności duszpasterskiej Kościoła była parafia. Łączyło
się to z likwidacją form życia zakonnego po ukazie kasacyjnym z 1864
roku. W zaborze rosyjskim organizacja sieci parafialnej była objęta
przepisami państwowymi. Normy prawne miały hamujący wpływ na rozwój
organizacji
i duszpasterstwa parafialnego. Parafie były liczne,
bądź rozległe terytorialnie. Według obliczeń dokonanych w diecezji
lubelskiej na podstawie katalogów diecezjalnych z 1906 roku, na
obszarach pozostających pod panowaniem rosyjskim istniały 32 parafie,
z których każda liczyła ponad 20 tysięcy wiernych oraz 133 parafie, w
których liczba wiernych wahała się od 10 do 20 tysięcy6.
Bolesnym
wstrząsem dla Kościoła na początku XX wieku był fakt oderwania się
mariawitów od Kościoła katolickiego. Do konfliktu między władzą
kościelną
a księżmi mariawitami włączyli się niektórzy wierni,
którzy popierali ich heretyckie poglądy i wspólnie odłączyli się od
Kościoła, tworząc parafie mariawickie.
Po formalnym zerwaniu z
Kościołem katolickim mariawici nawiązali bliższy kontakt z Kościołem
starokatolickim.
Kościół
katolicki podczas zaborów pozostawał wierny idei
narodowowyzwoleńczej. 15 VII 1915 roku biskupi polscy z trzech
zaborów wystąpili z apelem do całego świata o wsparcie dla Polski
jako episkopat jednego narodu7.
Po odzyskaniu niepodległości Kościół wziął aktywny udział w walce
o
zjednoczenie ziem polskich8.
Równocześnie duchowieństwo przystąpiło
z zapałem do pracy
religijno–oświatowej i odbudowy zniszczonych kościołów. Jednym
z podstawowych zadań stojących przed ówczesnym Kościołem było
zwiększenie liczby duchownych i zapewnienie im odpowiedniego
wykształcenia; dlatego już w 1918 roku ksiądz Idzi Radziszewski
powołał do istnienia Uniwersytet Katolicki, na którym wykładano:
teologię, prawo kanoniczne, prawo, nauki społeczne i nauki
humanistyczne9.
W
1918 roku przybył z Rzymu do Warszawy Nuncjusz Apostolski Achilles
Ratti, którego obecność zbliżyła młode państwo polskie do Stolicy
Apostolskiej
i ułatwiła wzajemne kontakty. Konkordat zawarty w
1925 roku między Stolicą Apostolską a rządem polskim gwarantował
większe możliwości działania dla Kościoła katolickiego. Korzystając z
wolności wychodził on naprzeciw potrzebom czasu realizując się
poprzez działalność duszpasterską, charytatywną i społeczną.
Przykładem totalnego poświęcenia się sprawie Kościoła i ojczyzny, pełnego zaangażowania wyjścia naprzeciw aktualnym potrzebom jest postać błogosławionego księdza Ignacego Kłopotowskiego, zasłużonego społecznika, wydawcy, a nade wszystko cnotliwego kapłana, którego Kościół wyniósł do chwały ołtarzy 19 VI 2005 roku w Warszawie. Nieprzeciętne jednostki żyjące w tych samych czasach, jak na przykład ojciec Honorat Koźmiński, kierownik duchowy księdza Kłopotowskiego, siostra Maria Karłowska, z którą współpracował przy moralnie upadłych kobietach, ksiądz Bronisław Markiewicz, również dostąpili chwały błogosławionych. Warto zacytować słowa homilii wygłoszonej podczas uroczystości beatyfikacyjnych: [ksiądz Kłopotowski] „niestrudzenie i nieustraszenie jak biblijny Dawid stawia czoła Goliatowi prasy liberalnej i ateistycznej z zasady promującej relatywizm a nawet zło moralne (...). Pracowitość, wykształcenie i talent organizacyjny zjednywały mu współpracowników, dzięki czemu ten jeden człowiek dokonywał niezwykłych dzieł na polu formacji wiary poprzez słowo drukowane”10.
2. Rys biograficzny błogosławionego księdza Ignacego Kłopotowskiego
Ksiądz
Ignacy Kłopotowski urodził się 20 lipca 1866 roku na Podlasiu,
w
Korzeniówce w parafii Drohiczyn (obecnie parafia Miłkowice M.).
Wywodził się z drobnej szlachty nadbużańskiej. Jego rodzinny dom
promieniował atmosferą patriotyzmu i religijności, która
ukształtowała charakter Ignacego i stała się zasadniczym motywem
działania w jego dalszym życiu. Ojciec Ignacego uczestniczył w
powstaniu styczniowym na Podlasiu w oddziale księdza Stanisława
Brzóski. Dwóch braci jego matki – Karol i Franciszek byli
kapłanami,
co niewątpliwie miało wpływ na kształtowanie się
powołania do służby Bożej
u Ignacego.
W
latach 1877 – 1883 był uczniem Męskiego Klasycznego Gimnazjum
w Siedlcach, gdzie zetknął się ze wzmożoną akcją rusyfikacyjną.
Towarzyszyło jej ograniczanie wpływów katolickich oraz propagowanie
prawosławia11.
Po sześciu latach nauki w gimnazjum podjął decyzję o wstąpieniu do
seminarium duchownego w Lublinie, gdyż likwidacja diecezji podlaskiej
uniemożliwiła studia w rodzinnych stronach. Studia seminaryjne
kontynuował na Akademii Duchownej w Petersburgu będącej pod zarządem
rektora arcybiskupa Symona, którego uznanie zdobył jako rzetelny
student12.
Święcenia kapłańskie otrzymał 5 lipca 1891 roku
w katedrze
lubelskiej z rąk biskupa Franciszka Jaczewskiego.
Życie kapłańskie błogosławionego księdza Ignacego Kłopotowskiego było związane z Lublinem i Warszawą. Pierwszą nominację otrzymał w 1891 roku na stanowisko wikariusza lubelskiego parafii Nawrócenia świętego Pawła Apostoła, liczącej ponad 10 tysięcy wiernych. Od tego samego roku pełnił funkcję wykładowcy w lubelskim seminarium duchownym oraz kapelana szpitala świętego Wincentego a’ Paulo. Od grudnia 1892 roku pracował jako wikariusz przy lubelskiej katedrze, a cztery lata później objął w zarząd podominikański kościół rektorski pod wezwaniem świętego Stanisława. Był rektorem tego kościoła przez dziesięć lat, przeprowadził jego gruntowny remont. Postarał się również o to, by wojsko rosyjskie odeszło z zajmowanego klasztoru. Wówczas też podjął się duszpasterstwa unitów, z powodu którego również był prześladowany przez władze carskie. Później został ponownie wikariuszem lubelskiej katedry.
Ksiądz
Kłopotowski spotykał się często z represjami ze strony władz
rosyjskich. W 1902 roku policja dokonała rewizji w jego mieszkaniu na
wiadomość o przyjęciu, które zorganizował u siebie dla księży z
biskupem Jaczewskim13.
Zachowały się dane z raportów policyjnych dotyczących działalności
księdza Kłopotowskiego, tak przedstawia go jednen z nich: „[ksiądz
Kłopotowski] należy do ludzi niezwykłej energii i wybitnych
zdolności. Łącząc z chytrością jasny rozum, ma on duży wpływ na
biskupa Jaczewskiego i cieszy się nieograniczonym zaufaniem polskiej
inteligencji i całej katolickiej ludności. Inicjatywa jego
w
ostatnim czasie widoczna wszędzie: i w Lublinie – w urządzeniu
zeszłym latem wystaw, i w Nałęczowie w zakładzie wodno-leczniczym, i
w Kolczynie, i różnych innych miejscowościach, gdzie tak czy inaczej
ujawnia się tajna działalność sprawy polskiej. Nawet w sprawach
honoru polskiego wpływowej i zamożnej szlachty widoczna jest ręka
księdza Kłopotowskiego”14.
Raporty te świadczą o tym, że cała aktywność księdza Ignacego była
nadzorowana przez policję. Na podstawie tej dokumentacji możliwe jest
ustalenie zakresu religijnego i społecznego oddziaływania
Kłopotowskiego. „Ostateczne wnioski z tych raportów są
następujące: są wszystkie dane do stwierdzenia prawidłowo i szeroko
zorganizowanej, politycznej, narodowo-polskiej propagandy, której
najbliższe cele są jak poniżej: a) zupełne bezwarunkowe
podporządkowanie polskiego ludu prostego Kościołowi
rzymsko-katolickiemu, b) możliwie ścisłe zbliżenie ludności wiejskiej
z klasami uprzywilejowanymi, c) przywrócenie narodowi polskiemu
samouświadomienia na przeszłych chwalebnych przykładach Wielkiej
Polski. […]. W celu wypełnienia tak obszernego programu należy
przypuszczać, że polskie społeczeństwo ma wystarczające środki
materialne, jeden wspólny plan działania
i doświadczonych,
oddanych sprawie kierowników”15.
Bezkompromisowa postawa Błogosławionego wobec władz carskich, będąca
przyczyną licznych represji stanowiła wyraz patriotyzmu i miłości
Boga. Te wartości były stale obecne w życiu księdza Ignacego, do
wierności względem tychże ideałów, zawsze postrzeganych
komplementarnie wzywał nie tylko na łamach swoich licznych
publikacji, ale sam był niejako ich uosobieniem. W jego życiu
dokonała się interioryzacja tych obydwu prawd.
W 1908 roku przeniósł się do Warszawy, by szerszą skalę poświęcić się działalności wydawniczej i charytatywnej. Żegnając się z Lublinem mówił: „Najpiękniejszy to okres życia mego. […]. W zamian biorę z sobą na pamiątkę ciężki krzyż najrozmaitszych cierpień, które w Lublinie przeszedłem. Krzyż ten cenię wysoko. U stóp jego poznałem, że dobrym jest tylko Bóg i ludzie, którzy żyją i postępują według Jego świętej woli. (...). Za wiele dla Lublina chciałem, widząc jego wielkie potrzeby moralne i materialne. Nie zważałem na żadne przeszkody, które się piętrzyły najniespodziewaniej. Najtrudniejsze były te, które swoi stawiali. Bo one wywoływały w duszy gorzką boleść, a chybione nieraz skutkiem tego wysiłki powodowały tym dotkliwsze cierpienia, ukrywane w sercu. Ale serca dla Lublina nie straciłem, owszem zachowuję je w tej nadziei, że ono mnie kiedyś sprowadzi do Lublina z powrotem”16.
W 1914 roku objął funkcję rektora kościoła pod wezwaniem świętego Jacka, a od 1919 roku został proboszczem parafii Matki Bożej Loretańskiej przy kościele świętego Floriana oraz dziekanem dekanatu praskiego. W 1920 roku po wielu rozmowach z Nuncjuszem Apostolskim Achilesem Rattim (późniejszym papieżem Piusem XI) oraz Arcybiskupem warszawskim Aleksandrem Kakowskim powołał do istnienia nowe zgromadzenie zakonne Sióstr Matki Bożej Loretańskiej, któremu za główny cel wyznaczył apostolstwo słowa drukowanego, jak również szerzenie dzieł miłosierdzia. Za wielkie zasługi w pracy charytatywnej i wydawniczej papież Benedykt XV mianował księdza Kłopotowskiego swoim Szambelanem, a w 1922 roku kardynał Kakowski powołał go do Kapituły Metropolitalnej17. Zmarł w opinii świętości 7 września 1931 roku. Kościół, dostrzegając heroizm cnót świątobliwego kapłana, włączył go do grona błogosławionych 19 czerwca 2005 roku.
3. Działalność charytatywno-duszpasterska
Błogosławiony
ksiądz Ignacy Kłopotowski od pierwszych lat kapłaństwa
z całą
gorliwością poświęcił się działalności duszpasterskiej. Nie
ograniczał się do odcinka pracy wyznaczonej przez władze kościelne,
ale otwierał się na nowe sposoby ewangelizacji. Szukał skutecznych
dróg zaradzenia ówczesnym potrzebom ludzi i kształtowania w nich
duchowości chrześcijańskiej. W pierwszych latach kapłaństwa w jego
duszpasterstwie wiele czasu zajmuje aktywność charytatywna, później
zwraca uwagę prowadzona na szeroką skalę działalność piśmiennicza.
Już
pierwsze obowiązki duszpasterskie, które podjął po święceniach,
pokazywały, jak poważnie i gorliwie traktował swoje kapłańskie
zadania. Praca duszpasterska i posługa duchowa w szpitalu dawały mu
możliwość bezpośredniego zetknięcia z problemem bezrobocia, nędzy
materialnej i duchowej, sieroctwa
i prostytucji. Posługa w
szpitalu wymagała od niego poświęcenia sięgającego aż po heroizm,
szczególnie w latach 1892 – 1893, gdy Lublin dwukrotnie
nawiedziła epidemia tyfusu i cholery. Błogosławiony ksiądz Ignacy
pozostawił przejmujące wspomnienia z tej pracy: „W szpitalu, w
którym byłem kapelanem, było pełno chorych na cholerę (...). Byłem
pewny, że się zarażę. Pan Bóg jednak zachował mnie (...). Wkrótce
zostałem wezwany do innego szpitala, abym wyspowiadał czterdziestu
chorych na tyfus więźniów (...). Trzeba było bardzo się nachylić przy
spowiadaniu, aby usłyszeć chorego tak, aby obok leżący chory nie
usłyszał. Wciąż mnie dręczyła myśl, że się zarażę (...). Należało
jednak spełnić przyjęty obowiązek zjednania grzeszników z Bogiem”18.
Im
dłużej ksiądz Kłopotowski służył ludziom w kapłaństwie, tym wyraźniej
można było zauważyć w jego postawie realizację zasady z Listu
świętego Jakuba: „Wiara bez uczynków martwa jest (...). Jeżeli
powiecie głodnym najedzcie się, a nie dacie im tego, to cóż im to
pomoże?” (Jk 2, 15 – 17). Przejawem realizacji tej zasady
było utworzenie w 1894 roku Lubelskiego Domu Zarobkowego. Mogli tam
znaleźć zatrudnienie ludzie starsi, którym nie chciano dać pracy w
innych zakładach. Mężczyzn angażowano do prac w warsztatach
rzemieślniczych m. in.: ślusarskim, krawieckim, stolarskim, szewskim;
kobiety zaś były zatrudniane
w pralni, prasowalni, kuchni. Ksiądz
Kłopotowski, któremu droga była edukacja młodzieży, zorganizował w
ramach Domu Zarobkowego szkołę rzemieślniczą. Utworzenie Domu
Zarobkowego było przejawem jego ogromnej wrażliwości na problemy
społeczne tamtego czasu. Wiele inicjatyw podejmowanych przez niego
pomimo trudności czyni z księdza Kłopotowskiego wybitnego społecznika
i patriotę, którego miłość do ojczyzny znajdowała wyraz nie tylko
w słowach, jako wydawca podejmował on bowiem na łamach swoich pism
wiele ważkich problemów społecznych, ale jego refleksja znajdowała
zawsze próbę realizacji
w praktyce.
W
1894 roku zaczął organizować pomoc dla moralnie zaniedbanych
dziewcząt. Ogarnął duszpasterską troską kobiety uwikłane w
prostytucję. W 1896 roku założył dla nich przytułek pod wezwaniem
świętego Antoniego. Początki przytułku były bardzo trudne. Ksiądz
Kłopotowski wynajął trzy pokoje przy ul. Zamojskiej i wprowadził tam
dwanaście dziewcząt zabranych z ulic Lublina. Zorganizował dla nich
szwalnię, prasowalnię i pralnię. Warto zacytować słowa
Błogosławionego, które wyrażają jego głęboką motywację towarzyszącą
mu
w pracy przy moralnie zaniedbanych kobietach: „Bóg
mi powiedział, że trzeba koniecznie podnieść i otoczyć opieką
moralnie zaniedbane kobiety, którymi świat pogardza i które odrzuca
od siebie jako skorupę zużytej ostrygi (…). Ujrzałem przed
sobą pole pracy szerokie i przez nikogo nie zajęte. Taka praca –
to prawdziwe kapłaństwo. Dla grzeszników przyszedł Pan Jezus na
ziemię, grzesznikom przede wszystkim, i to największym mają się
poświęcić kapłani, namiestnicy Pana Jezusa”19.
Nawiązał przy tym owocną współpracę ze Zgromadzeniem Sióstr Pasterek
od Opatrzności Bożej również zajmującym się kobietami uwikłanymi w
prostytucję. Za zgodą założycielki i przełożonej zgromadzenia,
błogosławionej siostry Marii Karłowskiej sprowadził siostry do
Lublina, by zajęły się prowadzeniem domu na Wiktorynie. Do dzisiaj
ten dom należy do sióstr pasterek. Walczył o godność kobiet,
nazywając je „kapłankami ogniska domowego”.
„Na
łamach czasopisma „Posiew” (1906 r.) wołał do matek, żon
i sióstr Polek:
«Wy jesteście przez Boga samego wybrane na
kapłanki ogniska domowego. Pismo Święte nie darmo nazywa was pobożnym
rodzajem, bo same mając w sercu pobożność i u mężczyzn ją
zaszczepiacie. (...) Rodaczki, cześć i sława wasza będzie wielka,
jeśli wiarę, ten najcenniejszy skarb, w tych czasach przewrotnych
utrzymacie w sercach mężczyzn (...). Utrzymajcie w naszym kraju
miłość, tę miłość, o której mówi święty Paweł (...). Praca, której
teraz się poświęćcie.
Wy, kobiety, to zrobicie! Nasz naród się
zjednoczy! Wszyscy staniemy pod jedną chorągwią Matki Bożej
Częstochowskiej»”20.
Ksiądz Kłopotowski pomagał Siostrom Służkom Niepokalanej, zgromadzeniu powołanemu do istnienia w 1878 roku przez błogosławionego ojca Honotata Koźmińskiego. Wspierał je w zorganizowaniu gospody dla biednych, którą zlokalizowano naprzeciw kościoła świętego Pawła. Była to ważna inicjatywa, gdyż ludność przyjeżdżająca z odległych wiosek do kościoła, dzięki temu nie korzystała z usług żydowskich21.Współpraca z siostrami przynosiła dobre owoce, gdyż siostry także wspomagały księdza Ignacego w pracy społeczno-oświatowej.
Ksiądz
Kłopotowski współpracował z rodziną Kleniewskich, oddanych
społeczników, którzy organizowali tajne nauczanie dla dzieci z rodzin
robotników. Byli oni ponadto fundatorami ochronek dla dzieci i domów
dla bezdomnych staruszek. Taki dom znajdował się m.in. w pałacu
Kleniewskich w Niezdowie. Kleniewscy zakupili ziemię, na której
ksiądz Kłopotowski wybudował budynek przeznaczony dla moralnie
upadłych kobiet. Był prawdziwym opiekunem i ojcem sierot. Mimo
trudnych warunków materialnych i represji ze strony władz carskich
podejmował inicjatywę budowy sierocińców. Pierwszy sierociniec
powstał w 1893 roku przy Lubelskim Domu Zarobkowym. W 1905 roku z
powodu epidemii tyfusu
i cholery przeniesiono dom dla sierot do
Opola Lubelskiego. Po ukazie tolerancyjnym sprowadził oficjalnie do
Polski siostry felicjanki, które zaopiekowały się sierotami
umieszczonymi w majątku zakupionym w Jadwiniowie, blisko Lubartowa.
Powstał tam sierociniec dla 120 dziewcząt. Wspominając dzieła
charytatywne Błogosławionego nie można pominąć ważnej sprawy, jaką
była inicjatywa budowy szpitala dziecięcego w Lublinie.
Po przejściu do Warszawy mimo intensywnych prac apostolskich poprzez słowo drukowane nie przestał głosić Ewangelii czynami miłosierdzia wobec najbiedniejszych. Podjął współpracę ze Zgromadzeniem Sióstr Miłosierdzia prowadzącym na szeroką skalę działalność dobroczynną. Owocem tej współpracy było utworzenie w Radziwiłłowie i Oryszewie zakładów opiekuńczych dla dzieci. W 1919 roku sprowadził z Krakowa albertynów i albertynki, którzy podjęli opiekę nad ubogimi. Kontynuację dobroczynnej działalności powierzył założonemu przez siebie Zgromadzeniu Sióstr Loretanek. Mimo iż głównym charyzmatem zgromadzenia jest ewangelizacja poprzez słowo drukowane, by sprostać ważnym potrzebom czasu, prowadziły one letnie kolonie dla dzieci w Loretto, a na zimę urządzały tam przytułek dla bezdomnych staruszek. Podczas ostrej zimy roku 1930/31 ksiądz Kłopotowski zorganizował w swojej parafii bezpłatne obiady dla biednych22.
Ksiądz
Ignacy doskonale pojmował, że czyny miłości płynące z wiary
w
Boga przemawiają do ludzi bardziej niż słowa. Wiedział, iż postawa
prawdziwie ewangeliczna rodzi u innych pragnienie poznania Boga, a
powodem duchowego ubóstwa jest nierzadko skrajna nędza materialna.
Tej nędzy usiłował konsekwentnie zaradzać. „Gdy chodzi o
biednych – napisał o Słudze Bożym ksiądz Jan Pałyga –
to miał sokoli wzrok. Dostrzegał ich wszędzie: na wsi, w
mieście i za drzwiami mieszkań. Przed jego wzrokiem nie była się w
stanie ukryć żadna bieda i to zarówno materialna, jak i duchowa”23.
Wypływająca z wiary głęboka miłość pozwalała mu dostrzegać Chrystusa
w najbardziej poniżonym człowieku. Organizując godne warunki życia
dla najuboższych przygotował grunt pod zasiew Słowa Bożego.
4. Działalność redakcyjno-duszpasterska
Ksiądz
Kłopotowski obok działalności charytatywnej doskonale realizował się
jako redaktor i wydawca prasy katolickiej; mógł przez to ogarnąć
oddziaływaniem duszpasterskim niezliczone rzesze wiernych. Do tego
typu działalności zainspirowały go apele papieży, wśród których Pius
IX podkreślał, iż „nasze czasy potrzebują więcej obrońców
piórem niż głosicieli prawdy na ambonie”24.
Podobne myśli wypowiadał papież Leon XIII: „Piszcie
artykuły do gazet, przynoszą one więcej korzyści niż kazania,
gdyż gdzie kazanie nie dotrze, tam dojdzie dziennik”25.
Papież Pius X mówił: „Jeżeli jest jakieś dzieło zasługujące na
pamięć i współdziałanie wiernych, to gazety katolickie
(…) zamiast miecza
i broni – błogosławię pióro
[pisarza]”26.
Po
ukazie tolerancyjnym w 1905 roku ksiądz Kłopotowski otrzymał
pozwolenie od władz carskich na wydawanie prasy katolickiej.
Apostolstwo słowa drukowanego rozpoczął od wydawania broszur;
najbardziej popularne to: „Jak odmawiać różaniec”,
„Jak spowiedź uświęca”, „O częstej komunii
świętej”, „Bądź dzieckiem Maryi”, „Droga do
szczęścia” itp. W grudniu 1905 roku ukazał się pierwszy
numer tygodnika „Posiew”, który adresowany był do
mieszkańców wsi, jak również do niższych warstw społecznych
mieszkających w mieście
i wymagających oświecenia w duchu
patriotycznym i narodowym, a w lutym następnego roku zaczął
wydawać dziennik „Polak-Katolik”. W 1906 roku ukazał się
pierwszy numer miesięcznika pt. „Dobra Służąca”
przemianowany na inny tytuł Pracownica Polska. Po
przeniesieniu się do Warszawy zaczął publikować czasopismo „Kółko
Różańcowe” przeznaczone dla Bractw Żywego Różańca
i
czcicieli Matki Bożej, miesięcznik „Anioł Stróż”
dedykowany dzieciom
i młodzieży. W 1927 roku rozpoczął edycję
periodyku poświęconego sprawom duchowieństwa pt. „Głos
Kapłański”. Do śmierci pełnił wiernie obowiązki
redaktora pisma. Praca redakcyjno-wydawnicza napotykała na różne
problemy, takie jak: sprawa lokalu, ostra cenzura rosyjska i strajki
pracowników. Umocnieniem w trudach pracy były dla niego słowa
Nuncjusza Apostolskiego Achillesa Ratti: „Masz przepiękne
posłannictwo w Kościele”27.
Założone przez siebie Zgromadzenie Sióstr Matki Bożej
Loretańskiej włączył do pracy wydawniczej, którą obok innych ważnych
inicjatyw ewangelizacyjnych pełnią do dziś.
Charakteryzując
twórczość piśmienniczą księdza Kłopotowskiego należy zaznaczyć, iż
jest ona zróżnicowana tematycznie. Publikował teksty teologiczne,
historyczne, duszpasterskie i społeczne. Swoje publikacje
dostosowywał do lokalnych potrzeb religijnych. Świadczą one o jego
świetnej intuicji duszpasterskiej oraz są wyrazem ogromnej troski,
którą obejmował sieroty, bezdomnych, borykającychsię
z
problemem nędzy moralnej. Poprzez swoje pisma chciał rozbudzić
społeczną wrażliwość na potrzeby ludzi szczególnie dyskryminowanych w
wielkomiejskim środowisku. Zdawał sobie sprawę, że prasa posiada
ogromną siłę społecznego oddziaływania. Celem jego działalności
wydawniczej i piśmienniczej było także budzenie świadomości
religijnej, społecznej i narodowej w jak najszerszych kręgach
społecznych.
Bogaty
dorobek piśmienniczy błogosławionego zawiera w sobie wiele
uniwersalnych wartości, jak patriotyzm i wiara. Warto przywołać słowa
Błogosławionego, które ilustrują komplementarne rozumienie tych
ideałów: „Polak, który nie kocha ojczyzny, zaparł się wiary
katolickiej, bo nie zachowuje czwartego przykazania, nie szanuje
karmicielki swojej i źle jej życzy. Prawdziwa miłość Ojczyzny winna
pochodzić z miłości Pana Boga, (...) polega ona na życiu cnotliwym,
sumiennym spełnianiu obowiązków, wystrzeganiu się błędów
i
występków, które by Ojczyźnie wstyd, hańbę i nieszczęście przynieść
mogły”28.Zrealizował
się jako świetny redaktor i wydawca prasy katolickiej, doskonale
rozumiał potrzeby czasu, poświęcając się bez reszty Kościołowi. „Bez
przesady można o nim powiedzieć, że w tym względzie był
multimilionerem, to znaczy, że w ciągu czterdziestu lat swego
kapłańskiego żywota wydał kilka milionów egzemplarzy
katolickich broszur i książeczek”29.
W tym czasie nie było drugiego tak prężnego ośrodka wydawniczego, jak
powołany do istnienia przez niego. Dopiero założony w latach
trzydziestych przez świętego Maksymiliana ośrodek wydawniczy przerósł
zasięgiem ten, który stworzył ksiądz Kłopotowski.
Wieloletni
współpracownik Sługi Bożego ksiądz profesor Zygmunt Kozubski tak
wspomina świętego kapłana: „powiedział słusznie jeden z
głębokich myślicieli, że «duszę poznaje się po tonie, jaki
wydaje nękana doświadczeniami».
A takich chwil Bóg nie
szczędził tym, którzy wszystkie niemal energie życia włożyli w jakieś
dzieło (...), co stało się największym ideałem ich myśli,
najgorętszym serca pragnieniem, celem wszystkich wysiłków (...). On
ani pocieszać się pozwolił i współczuć, jeno (...) wolę Bożą i
przełożonych ponad wszystko sobie mając, godziny całe spędzał
wieczorem u swego Wodza Eucharystycznego
w kościele świętego
Floriana na Pradze i błagał, i prosił na klęczkach: Da robur et
auxilium – dodaj mocy i sił wielkich, by ułomne ludzkie
ramię nie ugięło się pod brzemieniem Krzyża wielkich cierpień
moralnych, cięższych bez porównania od najcięższych bólów fizycznych
(...). Takim był i takim pozostanie we wdzięcznej pamięci Kościoła i
archidiecezji, która straciła w Nim nie tylko kapłana, wielkiej cnoty
i czystego charakteru, lecz wiernego żołnierza, co w żołnierce Bożej
spalił się jako miła Bogu ofiara ku zbudowaniu braci kapłańskiej i
wiernego ludu. Nie odszedł zupełnie, mortuus adhuc vivit, żyje
w swych zbożnych dziełach, które pozostaną: żyje w idei, którą głosił
i którą żył; żyje w Zgromadzeniu, które jego myśli i zamiary chce
wprowadzać w czyn i pragnie tylko tego, by Bogu
i Kościołowi
pracę swoją, a choćby przyszło i zdrowie i życie złożyć w ofierze
(...); ten dobry żołnierz «potykaniem dobrym potykając się,
wiary dochowując, otrzymał zachowaną mu koronę chwały» i do
niego przemówił już Pan: «Znam sprawy twoje i prace, i
cierpliwość, i żeś znosił dla Imienia mego, nie ustając...».
Odtąd już mówi Duch: aby odpoczęli od prac swoich, albowiem uczynki
ich za nimi idą”30.
Błogosławiony ksiądz Ignacy Kłopotowski przez całe swoje kapłańskie życie był wierny ideałom zawartym w Ewangelii. Wszystkie podejmowane przez niego inicjatywy były wyrazem wdzięczności za dar powołania. Postać Błogosławionego inspiruje prezbiterów do wierności Chrystusowi, do poświęcania sił i talentów dla szerzenia Królestwa Bożego, a także do szukania nowych sposobów ewangelizacji. Błogosławiony inspiruje jako: gorliwy kapłan, mąż modlitwy, duchowy ojciec, opiekun ubogich, wybitny społecznik i oddany patriota. Jego postać winna zapalać kapłańskie serca do postawy wdzięczności i czci względem kapłaństwa, do komplementarnego rozumienia tajemnicy „Wieczernika i Kalwarii”. Błogosławiony pojmował, czym jest w swej istocie kapłaństwo. Zapatrzony w swego Eucharystycznego Mistrza oddał Mu się jako ofiara żywa, święta, Bogu przyjemna. Jego życie było wyrazem rozumnej służby Bożej (por. Rz 12, 1).
Rozdział II
Życie duchowe kapłana w świetle „Głosu Kapłańskiego”
Miesięcznik „Głos Kapłański”, którego redaktorem w latach 1927 – 1931 ksiądz Ignacy Kłopotowski przedstawia koncepcję życia duchowego kapłana. Wypływa ona przede wszystkim z duchowości eucharystycznej i modlitwy. Periodyk ten stał się przewodnikiem duchowym dla całych zastępów kapłanów. Redaktor czuwał nad rozwojem życia wewnętrznego swoich czytelników, sam zresztąbył znany z głębokiej pobożności eucharystycznej skorelowanej ze szczególnym nabożeństwem do Matki Bożej. Jego formacja była praktyczna, obejmująca całe spektrum wyzwań stojących przed kapłanem. Analizując to czasopismo można wyodrębnić pewne rysy duchowości kapłańskiej, które są względem siebie komplementarne, tworząc ideał kapłana wypływający z życia modlitwy, posłuszeństwa radom ewangelicznym, a nade wszystko z chrysto-centryzmu.
1. Duchowość eucharystyczna
Szczególnym rysem duchowości
kapłańskiej kreowanej na łamach omawianego czasopisma jest wymiar
eucharystyczny. Znajduje to wyraz
w odwiedzaniu i adorowaniu
Jezusa utajonego w Najświętszym Sakramencie. Jest to święty obowiązek
kapłanów, którzy z wdzięczności, czci i miłości ku Jezusowi winni Go
codziennie nawiedzać. Ksiądz Obuchowicz, który pisał o tym
wielokrotnie nazywa to cnotą stanu kapłańskiego1.
„Najświętszy Sakrament jest dla kapłana źródłem prawdziwej
miłości, siły i pociechy i spokoju duszy, a kapłanowi potrzeba tej
miłości, bo sprawuje urząd miłości Chrystusa, a od kogo ma czerpać tę
miłość jeśli nie padnie na kolana przed Najświętszym Sakramentem i
nie zapali swego serca u źródła prawdziwej miłości?”2.
Eucharystyczny Jezus jest „słońcem kapłana”, jak
Go określa ksiądz Mateusz Jeż, który często publikował w „Głosie
Kapłańskim” artykuły poświęcone duchowości eucharystycznej;
warto
w kontekście tych rozważań przywołać wiersz księdza Jeża
będący świadectwem miłości do Jezusa Eucharystycznego:
Słońce kapłana
Znam słonko przejasne, złote,
Co świeci we dnie i w nocy,
Co koi smutek, tęsknotę,
I wszelkie ludzkie niemocy.
Kiedy mię ludzie zawiodą,
I troski pomarszczą czoło
Ono mię darzy pogodą
I myśl mi wraca wesoło.
Kiedy pokusy cielesne
Zastawią na mnie swe sidła,
Gasi pragnienia niewczesne,
Ziemskie rozwiewa mamidła.
Gdy niemoc ciała zawładnie,
Gdy śmierć mi porgozi kosą,
Ono uśmierza lęk snadnie
I jest mi chłodzącą rosą.
Gdy świat roztacza swe czary,
Bez głębszej myśli i treści,
Gdy mi posuwa puchary,
Na których dnie jad się mieści
To słonko rzuca promienie,
Odkrywa marne ich złudy,
Budzi uśpione sumienie,
Swych żarów rozpala cudy
I cnót ukazuje szczyty
Kapłańskiej powinne braci,
A jest nim Jezus ukryty
W Sakramentalnej postaci!3.
Eucharystia
jest dla kapłana źródłem wewnętrznej siły i miłości do ludzi, jest to
bardzo istotne gdyż „wszystkich zarówno ma objąć serce kapłana.
Kapłan patrząc na wzór Jezusa Chrystusa w świętej Eucharystii,
powinien zapomnieć o sobie,
a widzieć tylko bliźniego, by
mu Chrystusa przynieść lub w nim Chrystusa zachować”4.
Kapłan przedłuża i aktualizuje obecność Chrystusa. Jest zatem wezwany
do tego, by w sposób szczególny troszczyć się o własną świętość, by
poprzez jego cnotliwe życie inni przybliżali się do Chrystusa,
zafascynowali się Nim. Czymś fundamentalnym jest, by kapłan miał
niekwestionowaną wiarę
i świadomość realnej obecności Jezusa
ukrytego w tabernakulum. Ta miłująca obecność Jezusa Chrystusa jest
dla kapłana źródłem wewnętrznej siły i zapału szczególnie wtedy, gdy
spotka się on z nienawiścią i niezrozumieniem od ludzi. „Jest
tam [w tabernakulum] Pan nasz Jezus Chrystus i niezaprzeczenie
należy do ciebie z całą swą Boską potęgą, ze swem sercem,
swemi cnotami, swemi zasługami Odkupiciela, swą krwią, za nas
przelaną i z wszystkiemi obietnicami swego Ojca”5.
Najświętszy
Sakrament jest źródłem wzajemnej miłości między kapłanami,
a
jedynie szczera, braterska miłość może zwyciężyć podziały wśród nich,
współzawodnictwo i zazdrość, destruktywną krytykę i nieuzasadnione
podejrzenia6.
Kapłani mają żyć w jedności, dla której wzorem jest jedność Chrystusa
z Ojcem. Ponieważ tworzą jedno ciało – Kościół, karmią się
jednym chlebem Eucharystycznym, winni zabiegać o jedność, ona bowiem
będzie inspiracją do podobnej postawy względem siebie u wiernych7.
Jezus
utajony w Najświętszym Sakramencie jest dla kapłana Mistrzem, na
podobieństwo którego ma wzrastać. Kapłan przemieniony przez
Chrystusa, oddający Mu się na modlitwie, staje się człowiekiem
chrystocentrycznym.
Ów chrystocentryzm kapłaństwa znajduje wyraz
w jego życiu wewnętrznym, jak
i działalności zewnętrznej. Ważne
jest, by miał wzrok stale utkwiony w Chrystusa na wzór świętego
Szczepana, który zdobywa palmę męczeństwa zapatrzony
w niebo8.
Spożywanie chleba eucharystycznego daje siłę do „składania
duchowych ofiar” (1 P 2, 5).
Wyrazem duchowości eucharystycznej, a zarazem źródłem tożsamości kapłańskiej jest codzienne odprawianie Mszy świętej, to niewątpliwie największy przywilej i obowiązek kapłana. Poprzez jego zaniedbywanie pozbawia on możliwości korzystania z darów Bożych wspólnotę wierzących. Sprawowanie Eucharystii za zmarłych jest dla nich szczególną pomocą w udrękach czyśćcowych. Msza święta stanowi ogromną pomoc i otuchę dla samego kapłana, który karmiąc się Ciałem i Krwią Zbawiciela uświęca się i chroni od zła. Odprawianie Mszy świętej wymaga odpowiedniego przygotowania, usposobienia serca, skupienia, czystości sumienia9.Ważne jest trwanie w dziękczynieniu po Mszy świętej. „Niech (...) największą będzie to boleścią dla ciebie, jeżeli byś miał choć jeden dzień utracić pożywanie najświętszego chleba”10.
Liczne publikacje na łamach „Głosu Kapłańskiego” podkreślają, że duchowość eucharystyczna jest fundamentalną cnotą kapłaństwa. Chrystocentryzm duchowości kapłańskiej znajduje wyraz w adoracji Najświętszego Sakramentu, godnym sprawowaniu Mszy Świętej i stawianiu Chrystusa w centrum wszelkiej działalności kapłańskiej, której dewizą są słowa: Christus rex sacerdotum. Chrystocentryzm jest podstawowym imperatywem wszelkiej działalności kapłańskiej. W świetle artykułów zamieszczanych w „Głosie Kapłańskim” duchowość eucharystyczna to dojrzały owoc życia Tajemnicą Eucharystii. Stąd ich siła, jakiś nie dający się zakwestionować autorytet tych słów, które w czytelnikach wzbudzają pragnienie duchowego postępu, podążania drogą świętości. Zarówno ksiądz Kłopotowski, jak i inni autorzy akcentowali, jak ważne i nieodzowne jest, by każdy ksiądz pielęgnował i rozwijał w sobie cześć dla Najświętszego Sakramentu.
2. Modlitwa źródłem duchowości kapłańskiej
Jednym z głównych założeń programowych „Głosu Kapłańskiego” była formacja ascetyczna duchowieństwa. Postulat ten był wiernie realizowany. Stąd zwraca uwagę dosyć regularnie obecny temat modlitwy, który okazuje się być klamrą spinającą szerokie spektrum zadań pastoralnych stojących przed kapłanem. Warto zatem przyjrzeć się koncepcji modlitwy ukazywanej na łamach tego czasopisma.
Ważnym
obowiązkiem kapłańskim jest pobożne odmawianie brewiarza. Redaktor
„Głosu Kapłańskiego”, błogosławiony ksiądz Ignacy
Kłopotowski dzieli się swoim świadectwem i przywiązaniem do tego
rodzaju modlitwy. Warto przytoczyć jego słowa: „Nie miałem za
mało pracy od swego wyświęcenia, owszem bywałem nieraz bardzo nią
przeciążony, ale Brewiarza ani razu nie opuściłem (...) zawdzięczam
to księdzu Borkowskiemu (..). Wiesz, mówił mi raz, pewien wikariusz
napisał do Ojca świętego Piusa IX, prośbę o dyspensę od Brewiarza.
Za powód, pisał w podaniu, przedstawiam, że jestem wikariuszem u
proboszcza, który ma 15 tysięcy parafian (...). Cały dzień mam
zajęty sprawami parafialnemi. Papież miał mu dyspensy stanowczo
odmówić i (...) zaznaczył wyraźnie, że «Mój proboszcz ma
trzysta milionów, a ja jednak cały Brewiarz codziennie odmawiam».
Obecny wikariusz tegoż Proboszcza naszego, Pana Jezusa, odmawiał
Brewiarz za swego pobytu w Warszawie, jako Nuncjusz, (...) nie
dyspensuje się od pacierzy kapłańskich dla bardzo uciążliwych swych
zajęć, (...) z Brewiarza nabiera siły do codziennych obowiązków,
jakie sprawuje nad całym Kościołem (...).Odmawiajmy Brewiarz, ale go
odmawiajmy distincte, attente, devote”11.
Przykładem pobożnego odmawiania brewiarza jest święty Wincenty12.
Praktykowanie
modlitwy ustnej, wierne odmawianie brewiarza jest jedynie małą
częścią przy wielkiej potrzebie modlitwy wewnętrznej, która stanowi
istotę duchowości kapłańskiej. Sam Jezus Chrystus pogrążony w
modlitwie, spędzający całe noce na rozmowie z Ojcem, jest wzorem
wytrwałości, całkowitego, pełnego zaufania poddania woli Bożej (por.
Mk 14, 32 – 36). Kapłaństwo, które pociąga za sobą wielką
odpowiedzialność, musi być stale budowane na gmachu modlitwy,
szczególnie zaś modlitwy wewnętrznej po to, by sam Jezus kierował
wszystkimi krokami i czynami swego sługi13.
Owocem modlitwy wewnętrznej jest ciągłe trwanie w obecności Bożej,
które jest źródłem męstwa, wytrwałego podążania drogą świętości.
Modlitwa winna przenikać całe życie kapłańskie. „Synu, kiedy
wstajesz ze snu i modlitwa niech wstaje z tobą i niech w nocy czuwa z
tobą w łożu; niech odmawia z tobą psalmy z Brewiarza; niech poprzedza
i niech za tobą idzie do kościoła; niech z tobą siada, kiedy
jesz i pijesz i niech składa dzięki po przyjęciu pokarmu”14.
Modlitwa myślna, która polega na wzniesieniu serca, myśli i pragnień
ku Bogu, może być praktykowana w każdym miejscu i czasie. Jest ona
jedną
z fundamentalnych cnót kapłana, dlatego nigdy nie może on
opuszczać tej praktyki, bo w innym razie stanie się on „jako
sól zwietrzała, jako pochodnia bez ognia
i światła”15.
Apostołowie
wraz z Maryją proszący o Ducha Świętego są przykładem trwania na
modlitwie dla kapłanów. Oni też prosili Jezusa, by On sam nauczył ich
modlitwy. Apostołowie, będąc pod natchnieniem Ducha Świętego, wybrali
diakonów po to, by sami poprzez nadmiar obowiązków nie zaniedbali
życia modlitwy. Porzucenie bowiem jej byłoby tożsame z porzuceniem
samego Jezusa, jak miało to miejsce w Ogrójcu i podczas Jego Męki;
porzucenie modlitwy byłoby tożsame ze zdradą Jezusa, której dopuścił
się Judasz, a której przyczyną był brak modlitwy16.
Droga modlitwy jest jedyną drogą do Boga. Bez niej nie ma świętości
ani owocnego apostolstwa. Kapłan jako ktoś obdarzony szczególnym
powołaniem do tego, by szerzyć Boże Królestwo i zdobywać serca
ludzkie dla Boga musi
w pierwszej kolejności troszczyć się o
nieustanne, wytrwałe i pełne gorliwości budowanie tegoż królestwa we
własnym sercu po to, by stawać się „podatnem narzędziem w ręku
Bożem”17.
Żadna bowiem inna umiejętność, jak choćby doskonała erudycja, czy
świetnie opanowana sztuka retoryki, nie są w stanie zastąpić braku
świętości u kapłana, która wzrasta wraz z modlitwą. „Świętości
nikt nie zdobędzie bez modlitwy, bo pomiędzy świętością a modlitwą
zachodzi związek konieczny. Dlatego słusznie wyraża się święty
Chryzostom, że jest jasnem dla wszystkich i po prostu
niepodobieństwem, by ktoś żył cnotliwie bez obrony modlitwy”18.
Modlitwa
jest zatem źródłem duchowości kapłańskiej, bowiem tylko dzięki niej
spływa na cały świat błogosławieństwo i łaska. Jezus proszący za
Piotra, by nie ustała jego wiara, prosi także za swoich kapłanów,
ponieważ pragnie, aby byli oni oddanymi sługami, którzy przez
modlitwę wytrwają mimo wielu pokus dzięki Jego łasce na drodze
kontemplacji spływającej na ich serca i umysły. Kapłan, chcący
realizować wezwanie do świętości, musi dbać o to, aby Duch Święty
codziennie na nowo rozpalał w nim łaskę sakramentu kapłaństwa.
Modlitwa stanowi skuteczny środek realizacji tego wezwania.
[Rozmyślanie] „skuteczniej zdoła ustrzec
i umocnić kapłana,
niż wszelkie przepisy zewnętrzne. Będzie mu pomocą
i światłem
wewnętrznem towarzyszącem mu każdej chwili i na każdem miejscu,
i
utrzymującem w nim łaskę sakramentalną kapłaństwa jego; a tem samem,
będzie mu Boską i nieomylną pomocą w każdem niebezpieczeństwie i w
każdej potrzebie”19.
Ważna jest systematyczność w modlitwie, codzienne trwanie przed
Panem, bowiem „bez rozmyślania, choćby krótkiego, nie ma
mowy o jakemś głębszem życiu Bożem, o jakimś postępie w cnocie (...).
W rozmyślaniu naucza nas Duch święty wszelkiej prawdy i staje się
naszym mistrzem, przewodnikiem, pocieszycielem, światłem i mocą,
która zstępuje z wysokości (...). Odstępstwo od Boga, od cnoty, od
ideałów życia kapłańskiego zawsze zaczyna się od zaniedbania
modlitwy”20.
Ważne
miejsce w pobożności kapłańskiej winna zajmować duchowość pasyjna.
Tylko kapłan wpatrzony w krzyż Chrystusa, kontemplujący Jego rany
jest gotowy zrozumieć własne powołanie będące niczym innym, jak drogą
krzyża. Tylko kapłan wpatrzony w krzyż nauczy się kochać miłością
przebaczającą
i pozbawioną lęku; w obliczu krzyża krzyże
kapłańskiego życia nabierają nowego światła, ponieważ zbawcze owoce
męki Chrystusa są w stanie rozświetlić mroki ludzkiego cierpienia.
Zbawcza perspektywa Golgoty jest jedyną realną perspektywą
kapłaństwa, które zawdzięcza jej swoje źródło, siłę i owocne
trwanie21.
Modlitwa
kapłańska nie może być pozbawiona aspektu maryjnego. Kapłan jest
umiłowanym synem Maryi, jako Matka jest Ona pośredniczką wszelkich
łask, obdarowującą hojnie tych, którzy szerzą Jej cześć22.
„Maryja jest matką najczulszą kapłana; bez Jej pomocy
niepodobna wytrwać w dobrem i walczyć skutecznie
w obronie
Krzyża (...). Tylko pod Maryi przemożną obroną kapłan dziś sam się
ostoi w cnocie i odniesie zwycięstwo nad książętami tego świata i nad
mocami ciemności. To wołanie Kościoła świętego zawsze pozostanie
wołaniem skutecznem kapłana: Dignare me laudare Te Virgo sacra; da
mihi virtutem contra hostes tuos”23.
Modlitwa
pełni rolę fundamentalną w kształtowaniu duchowości kapłańskiej. Na
dobrze ukształtowanym życiu modlitwy opiera się całe życie duchowe
kapłana
i od niego zależy owocność jego działań apostolskich.
Najdoskonalszą formą modlitwy jest kontemplacja, intymna rozmowa z
Bogiem. Jednocześnie kapłan jest zobowiązany do sumiennego
praktykowania modlitwy ustnej, szczególnie do codziennego odmawiania
brewiarza. Te obydwie formy modlitwy są względem siebie
komplementarne, służą sobie nawzajem. Praktykowanie modlitwy ustnej
implikuje potrzebę modlitwy myślnej, stanowi wprowadzenie do
kontemplacji. „Wielką dla kapłana pomocą jest modlitwa
wewnętrzna. Brewiarz jest modlitwą ustną, ale samem
odmawianiem jego umysł napełnia się materią do modlitwy wewnętrznej.
Życie kapłana, na podobieństwo życia Boskiego Zbawiciela, jest życiem
łączącym w sobie i pracę czynną i bogomyślność, - vita mixta, jak je
zowie asceza katolicka; - przetoż dla nauki naszej Pan Jezus dni całe
trawił na pracy,
a noce na modlitwie. Życie kapłańskie powinno
być zarazem i bogomyślne
i czynne; rozłączać tych dwu żywiołów
niepodobna bez szkody i bez niebezpieczeństwa dla duszy”24.
3. Radykalizm ewangeliczny drogą do świętości kapłańskiej
Jezus ustanawiając Dwunastu pozostawił im bardzo konkretne wskazówki, którymi mają się kierować w życiu, są to bardzo radykalne wymagania. Jezus nie pozostawił uczniów samych, przed swoim odejściem obiecał im, że ześle innego Pocieszyciela (por. J. 14, 6). Jan Paweł II z mocą podkreślał, że zrozumienie nauki Chrystusa, proponowanej przez Niego drogi będzie możliwe tylko w Duchu Świętym25. Radykalne wymagania nauki Jezusa, które stawia uczniom ze względu na siebie stanowią jedyną sposobność osiągnięcia przyjacielskiej relacji z Bogiem26. Także kapłani współpracując z biskupami, mocą sukcesji apostolskiej kontynuującymi nauczanie Kościoła Chrystusowego, są wezwani do wiernego zachowywania Ewangelii, do życia wzorowanego na ewangelicznych „radykalizmach” po to, by być solą ziemi i światłem świata (por. Mt 5, 13 – 14). To właśnie w nich w sposób szczególny mają jaśnieć owoce działania Ducha Świętego, o których naucza święty Paweł: „miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, opanowanie” (por. Ga 5, 22). Ten radykalizm, do którego wzywa Jezus stanowi w swej istocie wezwanie do wolności, która stanowi fundament do tego, by Bogu oddawać cześć w Duchu i prawdzie (por J 4, 24).
Koncepcja życia duchowego kapłana przedstawiana na łamach periodyku „Głos Kapłański” jest kreowana w oparciu o filary, którymi są Jezusowe „radykalizmy”. Powołanie do kapłaństwa w świetle tych publikacji jest szczególnym powołaniem do życia kształtowanego wedle Jezusowych błogosławieństw, do realizacji radykalnych postulatów zawartych w Ewangelii. Pan mówi: „wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znadują!” (Mt 6, 13 – 14).
Jezus
powołując uczniów wezwał ich do rezygnacji z posiadania rodziny po
to, by niepodzielnym sercem oddali się sprawie szerzenia Królestwa
Bożego. Kapłaństwo, czerpiąc wzór z Boskiego Mistrza, pociąga za sobą
radykalny wymóg celibatu. Kapłan, który chce być godnym szafarzem
tajemnic Bożych musi chronić siebie od niebezpieczeństw i pokus,
które mogłyby zniszczyć w nim czystość serca, ciała i myśli. „Ta
ręka, która codziennie kładzie Ciało Pańskie na patenę i
podaje je wiernym do spożywania, musi być podobna do rąk tych
Aniołów, którzy to samo Ciało Pańskie niegdyś w ludzkiej postaci
układali do snu w domku Nazaretańskim (...). Czysty jak święty Jan
ewangelista, powinien być kapłan w wiecznej Komunii spoczywać na
Sercu Mistrza, od dnia, w którym mu biskup przy święceniach podał
kielich z hostią, aż do chwili, gdy na jego nagrobku kielich z hostią
kamieniarz wyryje. W Kościele bezżenny stan kapłana jest w pierwszym
rzędzie szatą godową do służby przy ołtarzu. Kto po katolicku nie
pojmuje Najświętszego Sakramentu, ten mimo najlepszych chęci nie
zrozumie celibatu, bezżenności kapłańskiej (...). Dla niektórych jest
to wszystko głupstwem i zgorszeniem, ale dla tych, którym to jest
dane, staje się mocą Bożą! To bowiem jest dodatnią stroną celibatu,
że daje on siłę lwa. Na firmamencie także konstelacja lwa jest tuż
obok konstelacji dziewicy”27.
Kapłan powinien strzec w sobie z największą troską czystości serca,
ciała i myśli; unikać niebezpiecznych sytuacji. „Już
tobie powiedziałem synu i proszę cię abyś nigdy nie zapomniał, że
wielu zginęło z przyczyny piękności niewiasty (...).
A któżeś ty,
o synu, abyś śmiał z niemi obcować bez należytej ostrożności? O synu!
O uczniu! czyś ty większy nad Mistrza?”28.
Pomocą w zachowaniu czystości jest kierowanie się zawsze czystą
intencją29,
radosna afirmacja Bożego piękna w drugim człowieku. Cnota czystości
nie zakazuje dostrzegać piękna drugiej osoby, ale cały proces
wychowania do czystości winien zmierzać do tego, by nauczyć się
patrzeć na innych oczyma Chrystusa. Jego obecność w człowieku jest
podstawą do godnego traktowania innych, do miłowania ich ze względu
na Niego samego, do kochania mocą Jego czystej miłości. Drogą do
czystości jest życie oparte na ascezie przejawiającej się we
wstrzemięźliwości, szeroko pojętym umartwieniu, a także pamięć o
przyszłym sądzie30.
Skutecznym środkiem w walce o czystość jest praktykowanie częstej
spowiedzi, ona bowiem „coraz więcej gładzi nieprawość, odwodzi
od grzechu, chroni od złego, umacnia w dobrem, zaostrza czuwanie nad
sobą (...); zasila przeciw pokusom, przynosi święty pokój duszy,
pomnaża gorliwość i czyni człowieka co dzień lepszym i
doskonalszym (...). Kto się zaniedbuje spowiadać, powoli upada, nie
poznaje już swoich grzechów, i (...) przywyka do nich”31.
Droga radykalizmu ewangelicznego, która jest drogą Jezusowych błogosławieństw, stanowi wyzwanie dla kapłanów. „Raduj się, szczęśliwyś, jeżeli ubogim jesteś w duchu, bo do ciebie królestwo należy (...). Raduj się, szczęśliwyś, jeżeli sakrament miłosierdzia Mojego [spowiedź świętą] gorliwie administrujesz dla penitentów szczęśliwyś, bo ty sam otrzymasz miłosierdzie. Raduj się, jeżeli Mię przyjmujesz czystem sumieniem, jeżeli masz proste serce i wyłącznie tylko chwały Mojej szukasz: błogosławionyś, bo Mię oglądać będziesz”32.
Perspektywa
kapłaństwa jako drogi do świętości zakłada postulat nieustannej,
wytrwałej pracy nad sobą, nad rozwojem duchowym i intelektualnym.
Kapłan jest zobowiązany do stałej formacji intelektualnej, obowiązek
ten jest bardzo ważny, ponieważ „kierowanie dusz jest sztuką
nad sztukami (...). Konieczna jest tedy kapłanowi umiejętność
kierowania dusz i znajomość niepospolita nauk teologicznych; nigdy
bowiem kapłan nie może być bezpiecznym w radach duchowych, jeżeli nie
trzyma się zasad i zdań rozważonych, przyjętych
i obowiązujących
w Kościele Bożym. Ten, który w kierowaniu dusz, w udzielaniu rad,
nauczaniu obowiązków i rozstrzyganiu wątpliwości rządzi się tylko
własnym omylnym rozumem, lub idzie za własnem natchnieniem, czy też
przywidzeniem, naraża powierzone sobie dusze na ciężkie upadki i
straty”33.
Obowiązek stałego zgłębiania prawd Bożych, pism ascetycznych wynika z
powodów apologetycznych, bowiem kapłan musi być zawsze gotowy do tego
by bronić wiary, a także umiejętnie pouczać żyjących w błędzie i
grzechu. Na sądzie Bożym kapłan zda bowiem sprawę z tego, jak
wykorzystał swój czas. Czytanie pism ojców Kościoła, papieży,
świętych kapłanów wzbudza pragnienie naśladowania ich cnót34.
Kapłan wyróżniający się erudycją zdobywa u ludzi większe uznanie i
autorytet35.
Nieodzowną jest potrzeba posiadania przez duchownych ogólnej wiedzy
z dziedziny filozofii, biblistyki, ascetyki. Są oni także
zobowiązani orientować się w zakresie spraw społeczno-politycznych,
oraz do rozwijania w sobie sztuki retoryki36.
Wyrazem
troski o postęp duchowy są rekolekcje kapłańskie, bez których
niemożliwy jest wzrost w świętości. Sam Jezus przebywający na pustyni
przez 40 dni, wskazuje kapłanom, że w wyciszeniu znajdą łaskę i siłę
do nawrócenia, do dalszego postępu w cnotach. Rekolekcje kapłańskie
są czasem stawiania sobie trudnych pytań: „Może masz zastarzałą
oziębłość na modlitwie? Może rozproszenie ducha? Może (...) z
pośpiechem odbywasz święte obowiązki twego stanu? Jaką masz baczność
na pokusy i jak z niemi walczysz? O ile się lękasz i chronisz
grzechu? O synu! Może żyje jeszcze w tobie cały stary człowiek, a ty
na to nie uważasz; możeś opuścił wiele dobrych uczynków, a nie
widzisz tego? Być może, żeś wiele złego popełnił, a na to nie
zwracasz uwagi; być może, żeś nie w stanie łaski i nie lękasz się
tego?”37.
Rekolekcje są czasem pustyni, na której Bóg mówi do ludzkiego serca,
czasem odkrywania prawdy o sobie, o grzechu, ale i o Bożej miłości,
doświadczenia mocy Bożego uzdrowienia. Kapłan w swoim życiu duchowym
korzystając z dostępnych środków jest zobowiązany stale wzrastać
w
łasce i świętości; skutecznymi środkami są m. in.: rekolekcje,
lektura duchowa, rozmyślanie, częsta spowiedź, motywacją do tego
wzrostu winien czerpać ze słów Jezusa: „Qui perseveraverit
usque ad finem, hic salvus erit!” (Mt 24, 13)38.
Przejawem
troski o własny rozwój duchowy jest zastosowanie karności
i
dyscypliny we wszystkich sferach życia. „Synu, jeżeli chcesz
postąpić na drodze cnoty, nie żyj zbyt swobodnie, lecz trzymaj
na wodzy wszystkie zmysły twoje. Będziesz dla Mnie żył, jeżeli
przepiszesz dla siebie regułę postępowania i na zawsze ściśle jej się
trzymać będziesz (...). Przepisz więc koniecznie dla siebie porządek
życia i wszystkie sprawy twoje podług niego urządzaj; w ten sposób
całe życie twoje uświęcone będzie”39.
Owa karność i dyscyplina wyrażać się winna m.in. w: walce z
lenistwem, umartwianiu zmysłów i wyobraźni, wierności
w
modlitwie, pobożnym przygotowywaniu się do Mszy Świętej,
systematycznym rachunku sumienia. Pomocą do przeprowadzenia dobrego
rachunku sumienia jest lektura Pisma Świętego oraz rozmyślanie o
śmierci. Życie kapłańskie kształtowane wedle radykalnych reguł
pobożności i ascezy przyniesie błogosławione owoce, którymi są: pokój
i nadzieja na zbawienie40.
Radykalnym
wezwaniem Jezusa jest codzienne niesienie krzyża: „Jeśli ktoś
chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia
bierze krzyż swój
i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować
swoje życie, straci je, a kto straci swe życie z Mego powodu ten je
zachowa” (Łk 9, 23 – 24). To paradoksalnie
brzmiące zaproszenie Jezusa stanowi wezwanie dla całego Ludu Bożego,
w szczególności zaś dla kapłanów, jako jego przewodników.
Realizacja owego wezwania dokonuje się niekoniecznie na drodze
heroicznych czynów, choć nie wyklucza potrzeby wielkiej ofiary, gdy
okoliczności zaczną się jej domagać.
W codzienności wymaga ona
jedynie radosnej akceptacji trudów życia na wzór Jezusa. „Znosił
Pan Jezus dolegliwości, zmęczenie po ciężkiej pracy, niewygody
codziennego życia, ubóstwo, znosił krzywdy od złych ludzi,
oszczerstwa
i pośmiewiska, poniósł wreszcie mękę i śmierć
krzyżową. Jakże często życie kapłana, na wzór Jezusowego z
różnorodnych składa się udręczeń!”41.
Kapłan winien naśladować swego Mistrza, który podczas modlitwy w
Ogrójcu wyraża swoje „tak” względem woli Ojca, będące
przejawem ogromnej ufności
i zawierzenia42.
Radykalizm
ewangeliczny jako droga do świętości każe uwzględnić Chrystusowe
„biada” wobec pewnych niemoralnych zachowań m.in. wobec
zgorszenia (por. Łk 17, 1 – 2). Kapłan będący powodem
zgorszenia ponosi większą odpowiedzialność aniżeli człowiek świecki
żyjący w grzechach. „Jezus Chrystus wyrzucił precz księcia tego
świata; tymczasem niegodziwy kapłan na nowo rozciąga jego
panowanie nad temi duszami, które przez swe zgorszenie do grzechu
przywiódł”43.
Powodem do zgorszenia może być m.in.: brak uszanowania wobec
Eucharystii, grzechy nieczyste, chciwość na pieniądze, powodowanie
kłótni, nienawiść, duma i próżność, umiłowanie biesiad, brak
cierpliwości i łagodności względem wrogów, lenistwo. Kapłan jest
zatem zobowiązany do roztropnego postępowania po to, by być wzorem
dla wiernych we wszystkim44.
Do takiej postawy zachęca święty Paweł słowami: „Nie dając
nikomu sposobności do zgorszenia, aby nie wyszydzono «naszej»
posługi, okazujemy się sługami Boga przez wszystko: przez wielką
cierpliwość, wśród utrapień, przeciwności i ucisków, w chłostach,
więzieniach, podczas rozruchów, w trudach, nocnych czuwaniach
i w
postach, przez czystość i umiejętność, przez wielkoduszność i
łagodność, przez [objawy] Ducha Świętego i miłość nieobłudną, przez
głoszenie prawdy i moc Bożą, przez oręż sprawiedliwości zaczepny i
obronny, wśród czci i pohańbienia, przez zniesławienie i dobrą sławę.
Uchodzący za oszustów, a przecież prawdomówni, niby nieznani, a
przecież dobrze znani, niby umierający, a oto żyjemy, jakby karceni,
lecz nie uśmiercani, jakby smutni, lecz zawsze radośni, jakby ubodzy,
a jednak wzbogacający wielu, jako ci, którzy nic nie mają, a
posiadają wszystko...” (2 Kor 6, 3 – 10).
Celem życia duchowego jest osiągnięcie świętości, do której wzywa Ewangelia. Drogą prowadzącą do doskonałości są wiara i miłość45. Dążenie do świętości wymaga stałej aktywności w życiu duchowym. Realizuje się ona nie inaczej jak przez współpracę z łaską; ta przekształcając ludzką naturę wraz z jej władzami, oddziałując szczególnie na rozum i wolę uświęca człowieka, powoduje, że jego działanie ma walor nadprzyrodzony. Łaska otrzymana na chrzcie lub też przywracana w sakramencie pokuty uaktywnia działanie cnót nadprzyrodzonych, które stanowią ogromną pomoc na drodze do świętości. Ta zaś jest jedynym dowodem wielkości człowieka. Nic bowiem poza nią, ani cnoty obywatelskie, ani pozytywne cechy charakteru, intelektu nie mają wartości jeśli dany człowiek pomija w swoich dążeniach ostateczny cel, którym jest doskonałość, ukierunkowanie na Boga, który powołał człowieka do życia we wspólnocie ze sobą46.
Świętość,
jako ukierunkowanie życia człowieka na cel ostateczny, winna być
postrzegana w kategoriach drogi, zadania, które ma być realizowane
przez całe życie. Ascetyka katolicka wprowadza pojęcie trzech etapów
w życiu duchowym. Pierwszym jest etap oczyszczenia, który
polega na walce z grzechem, namiętnościami, przyziemnymi
skłonnościami ludzkiej natury po to, by opanować je w celu
ukierunkowania się ku czystej miłości Bożej. Oczyszczenie ma na celu
pozbycie się przywiązania do grzechu ciężkiego, co jest warunkiem
koniecznym dla dalszego rozwoju w życiu łaski. Bardzo ważna jest
intencja radykalnego zerwania
z grzechem, zrozumienie, czym jest
on w swej istocie, a jest odrzuceniem Miłości.
Na
drugim etapie, etapie oświecenia, ważne jest, by zdać sobie
sprawę, iż Bóg jest celem życia człowieka, uświadomienie sobie tego
faktu będzie stanowić ogromną motywację do walki z grzechem,
porzucenia dążeń zmysłowych. Poznanie bowiem Boga i uznanie w Nim
największej wartości jest najskuteczniejszą, najbardziej
fundamentalną pomocą do wzniesienia się na wyżyny życia duchowego,
ponieważ gdy człowiek uzna w swym życiu królowanie Boga wtedy dopiero
może swoje cele, pragnienia i upodobania konfrontować z Nim, by On je
przemieniał
i oczyszczał ogniem swojej miłości. Oświecenie
dotyczy władz poznawczych człowieka i dokonuje się przy pomocy
światła rozumu i wiary. Rola rozumu polega na tym, iż pomaga on
uświadomić sobie własną godność, a ogólnie rzecz ujmując na tym
etapie chodzi o zdobycie wiary jako „fides qaerens
intellectum”. Ważną pomocą jest tutaj rozważanie prawd
Bożych m.in. tematu łaski, modlitwy, cnót, nauki Chrystusa. Na tym
etapie Bóg udziela daru kontemplacji wlanej. Rozum oświecony wiarą
pobudza wolę do działania zgodnego z zamysłem Bożym, to stanowi dobry
fundament do rozwoju cnót moralnych. One bowiem mogą się rozwijać
tylko wtedy, gdy człowiek opiera się namiętnościom i świadomie
wybiera dobro rozpoznane na drodze rozumowego zgłębiania prawd
Bożych. Konsekwentne ćwiczenie się w cnotach umacnia wolę.
Trzeci etap na drodze życia duchowego zwany jest stanem zjednoczenia. Na tym etapie człowiek doświadcza miłującej obecności Boga. Dominującą cnotą jest miłość. Charakterystyczne jest wówczas pełne mocy działanie Ducha Świętego. Ważną pomocą jest wtedy przyjęcie jako swojej drogi duchowego dziecięctwa; przykładem jest tu życie świętej Teresy z Lisieux, „Duch Święty jakoby bezpośrednio kierował jej czynnością, władał niepodzielnie jej myślą i czuwał nad każdem prawie jej słowem”49. Droga dziecięctwa duchowego nie wyklucza potrzeby ćwiczenia się w cnotach, a wręcz przeciwnie, domaga się tego.
Konkludując
powyższe rozważania należy jeszcze raz zadać pytanie: kim zatem
winien być wzorowy kapłan? jakimi cechami charakteru ma się
odznaczać? na czym ów ideał życia duchowego kapłana prezentowany na
łamach „Głosu Kapłańskiego” polega? Niewątpliwie
jest to ktoś odznaczający się umiłowaniem modlitwy, gorliwością w
służbie Bożej, karnością i samodyscypliną, która wynika
z bojaźni
Bożej, a stoi na straży utrzymania daru łaski i miłości; to także
ktoś totalnie zaangażowany we własny rozwój duchowy poprzez
systematycznie odprawiane rekolekcje, codzienny rachunek sumienia,
regularną spowiedź, lekturę dobrych książek, to także ktoś zapatrzony
w świetlane przykłady świętych, cnotliwych kapłanów, upatrujący w
nich wzór do naśladowania, to wreszcie ktoś
w pełni
odpowiedzialny za wspólnotę Kościoła, co znajduje wyraz i
potwierdzenie w unikaniu zgorszenia i życiu świętym, którego dewizą
są słowa: omnia ad maioram Dei gloriam. Życie
wewnętrzne „dla kapłana staje się pierwszorzędnym postulatem.
To jest ta broń zwycięska, która zwycięża ponęty świata, to jest
światło, jaśniejsze od nauki i zdolności, które wszelkie rozprasza
ciemności, to jest ten kapitał, który i kapłana chroni od bankructwa
i innych ubogaca; to jest ta sól, która odkaża skutecznie zatrutą
atmosferę świata przez brudne opary ziemi; to jest to jedyne
budowanie Ciała Chrystusowego ku zbawieniu i szczęściu ludzkości”50.
Rozdział III
Wymiar apostolski kapłaństwa
Kapłaństwo jako sakrament ustanowiony przez Chrystusa pociąga za sobą obowiązek kontynuacji misji powierzonej Apostołom, a jest nią głoszenie Dobrej Nowiny i wznoszenie duchowej świątyni poprzez udzielanie chrztu, dzięki któremu wierzący jako „żywe kamienie” poprzez udział w kapłaństwie Chrystusa stają się nowym Ludem Bożym, czyli Kościołem. Wierność zamysłowi Chrystusa co do Jego Kościoła wymaga szczególnej zażyłości z Nim jako winnym krzewem. Jezus mówi otwarcie do Apostołów: „beze Mnie nic nie możecie uczynić”(J 15, 5). Zatem tylko nieustanne szukanie i głębsze poznawanie Go stanowi warunek istnienia Kościoła będącego przedłużeniem misji Chrystusa. Apostołowie poprzez wierność Ewangelii stali się filarami Kościoła. Ta wierność stanowi imperatyw dla kapłanów, winna ona znaleźć wyraz w ich sposobie życia, mówienia i w godnym sprawowaniu posługi.
1. Kapłan – głosiciel Słowa i szafarz sakramentów
Jednym
z najważniejszych obowiązków kapłana jest głoszenie Słowa Bożego,
któremu towarzyszy szczególna asystencja Ducha Świętego1.
Każdy kapłan powinien powtarzać za świętym Pawłem: „Vae mihi si
non evangelizavero!” (por.1 Kor 9, 16). Ważnym tematem
podejmowanym na łamach „Głosu Kapłańskiego”
jest problematyka dotycząca formacji kapłanów w dziedzinie
przepowiadania Słowa Bożego. Ksiądz powinien głosić kazanie z
namaszczeniem. „Namaszczenie jest to duch wiary i pobożności,
jaki tchnie ze słów kaznodziei. Jest to ogień święty miłości Bożej,
jaki bucha z jego słów, a raczej z jego serca, z jego duszy i udziela
się słuchaczom. Wiadomo, że bez namaszczenia najlepsze nawet kazanie
pod względem formy i treści nie wywrze na słuchaczach głębszego
wrażenia, nie wywoła trwałych skutków. Można o takiem kazaniu
powtórzyć słowa świętego Apostoła Pawła, że jest to tylko miedź
brząkająca i cymbał brzmiący
(1 Kor 13, 1)”2.
Dobry kaznodzieja głosi kazania przeniknięte chrystocentryzmem, przez
to wychowuje wiernych do oddawania należytej czci Chrystusowi
ukrytemu
w Najświętszym Sakramencie, ważne jest ukierunkowanie
wiernych ku Chrystusowi, ku Jego Osobie, aby poznawali Tego, Który ma
moc zbawić nasze dusze3.
Dobry kaznodzieja to ktoś, kto umie podnosić na duchu słuchaczy, jego
słowa otwierają serca wiernych na Bożą łaskę, jest on nieprzejednany
wobec wszelkich liberalnych nurtów, jego obowiązkiem jest pozostać
wiernym głosicielem prawdy w każdym środowisku, w jakim się
znajdzie4.
Głoszenie
kazań jest obowiązkiem nakładanym proboszczom przez prawo kanoniczne;
„prawo kanoniczne (...) wkłada obowiązek na proboszcza, by
napominał wiernych do uczestniczenia w kazaniach, a proboszczom,
którzy by zaniedbywali obowiązki głoszenia słowa Bożego w niedzielę i
święta, grozi nawet usunięciem z probostwa”5.
Jednym z podstawowych postulatów, które winny być realizowane przy
głoszeniu kazania jest nawiązywanie do odczytywanej podczas
Eucharystii perykopy ewangelicznej, bowiem „słowa Ewangelii,
jako słowa Chrystusowe, słowa Boże, mają w sobie tyle światła, tyle
pociechy, tyle siły
i powagi, tyle treści najgłębszej, że
pominięcia ich zupełnego (...) nie może wynagrodzić żadne, choćby
najwymowniejsze kazanie”6
.Konieczne
jest zatem
w kazaniu choćby krótkie odwołanie się do przeczytanej
perykopy ewangelicznej. „Czy kaznodzieja może zignorować
zupełnie przeczytaną Ewangelię, a więc słowa samego Boga –
Człowieka, wybrane przez Kościół święty na oznaczoną niedzielę czy
święto, jako szczególny temat do rozważania dla wiernych –
słowa, na których wysłuchanie wzywa się do powstania wszystkich
obecnych w kościele?”7 .
Homilia nie powinna być pozbawiona charakteru dogmatycznego, ma stanowić wykładnię prawd wiary często podważanych przez heretyków, jak: jedność i nieomylność Kościoła, jego apostolskie pochodzenie, znaczenie Stolicy Apostolskiej8 .
Kazania ponadto stanowić powinny skuteczny środek reewangelizacji;
dechrystianizacja
i laicyzacja spotykana niemal we wszystkich
dziedzinach życia społecznego domaga się wykładu podstawowych prawd
wiary, zasad moralnych, owocność kapłańskiego przepowiadania wymaga
żywej wiary i modlitwy od kaznodziei bowiem „nie zapali, kto
nie płonie. Ogień ogniem się roznieca”9 .
Roztropny kaznodzieja w odpowiednim tonie przemawia, by nie urazić słuchaczy, jest mistrzem dobrego tonu, przemawia z łagodnością, nigdy nie używa słów niegodnych kapłana, które by poniżały jego samego, owa łagodność otwiera serca innych na jego słowa, budzi zaufanie10 . Nade wszystko zaś jest zobowiązany do dawania dobrego przykładu własnym życiem, by nie spotkał się z zarzutem: „Medice cura te ipsum! Aliter vivis, aliter loqueris!”11 . Znakomitym retorem, niedoścignionym wzorem dla kapłana w głoszeniu Dobrej Nowiny pozostaje święty Paweł, o którym wspomina papież Benedykt XV w Encyklice o głoszeniu Słowa Bożego. Fenomen Apostoła Narodów polegał na jego całkowitym poświęceniu siebie dla Ewangelii, na cierpliwości w trudach związanych z jej głoszeniem, co niewątpliwie przyciągało doń słuchaczy; z odwagą głosił Chrystusa ukrzyżowanego, nie zważając na względy ludzkie pozostał wytrwałym „Nauczycielem prawdy”12 .
Głoszenie
Słowa zawsze było, jest i pozostanie podstawowym imperatywem dla
Kościoła. Kapłan jest powołany do tego, by strzegł „depozytu
[wiary], unikając światowej, czczej gadaniny i przeciwstawnych
twierdzeń fałszywej wiedzy, jaką niektórzy obiecując, odeszli od
wiary (1 Tm 6, 20). Przytoczone uwagi na temat głoszenia Słowa Bożego
w omawianym czasopiśmie są bardzo aktualne także dzisiaj, co
potwierdza Jan Paweł II w Pastores dabo vobis mówiąc, iż
„pragnienie Absolutu oraz żywego i głębokiego z Nim kontaktu
jest dziś tak silne, że sprzyja szerzeniu się pewnych form
religijności bez Boga oraz sekt wszędzie tam, gdzie brak
autentycznego przepowiadania całej Ewangelii. Rozprzestrzenianie się
sekt, również w niektórych środowiskach tradycyjnie chrześcijańskich,
niech będzie dla wszystkich synów Kościoła, a zwłaszcza dla kapłanów,
stałym nakazem przeprowadzania rachunku sumienia odnośnie do
wiarygodności ich świadczenia
o Ewangelii i równocześnie znakiem,
jak głębokie i powszechne jest poszukiwanie Boga”13 .
„ Głos
Kapłański” jako czasopismo poświęcone formacji
duchowieństwa zawiera nie tylko rady duchowe dla kapłanów, ale także
wskazówki pastoralne, jakże cenne w pracy duszpasterskiej. Jednym z
tematów podejmowanych dosyć często na łamach tegoż periodyku jest
problematyka spowiedzi. Kapłan jako szafarz sakramentów winien
wiedzieć, że jest jedynie sługą i pośrednikiem
w
przekazywaniu ludziom Bożego przebaczenia i miłosierdzia. Miłosierna
postawa Jezusa wobec grzeszników jest dla niego wzorem, dlatego jest
on zobowiązany przyjąć z łagodnością każdego „marnotrawnego
syna”. Ksiądz Kłopotowski pisał: „uważ synu, obrażony
ojciec nie strofuje go, nie okazuje najmniejszego znaku smutku lub
gniewu. Czegóż chciałem nauczyć przez tę przypowieść? Oto, słuchaj
synu; chciałem nauczyć grzeszników, aby bez bojaźni wracali do
ciebie, jako do ojca, a ciebie chciałem nauczyć, abyś ich przyjął bez
gniewu i oburzenia. Poznaj synu, poznaj dobrze jakiego jesteś ducha.
Dla pozyskania i zbawienia dusz posłałem cię, nie zaś dla
zatracenia”14 .
Posługa kapłana w sakramencie pokuty wymaga szczególnej łagodności i
delikatności względem grzeszników.
Łagodność
pasterska nie wyklucza surowości i rygoryzmu, nie jest ona
w
żadnym wypadku przyzwoleniem na zło, na grzech, nigdy nie
usprawiedliwia grzechu; dobry spowiednik to ten, kto umie własnym
autorytetem wezwać penitenta do radykalnej walki z własną słabością,
do zmiany życia. Ważnym zadaniem spowiednika jest pomóc rozpoznać w
człowieku zło, którego on nie dostrzega. Kapłan nie może udzielać
rozgrzeszenia jeśli nie zauważy prawdziwej skruchy
i chęci
poprawy życia u penitenta. „Kapłan, co grzesznika bez skruchy
potrzebnej
i bez poprawy życia świadomie, albo też z grzesznej
nieświadomości rozgrzesza; kapłan, co daje pokój Mój temu, który Mię
nienawidzi, taki kapłan wydaje Mię
w ręce grzesznika dla
ukrzyżowania powtórnie”15 .
Sakrament pokuty i pojednania winien być sprawowany w Kościele z
pełną odpowiedzialnością, to niesłychanie istotne, gdyż to właśnie w
konfesjonale dokonuje się formacja ludzkich sumień, charakterów,
wychowywanie do cnót chrześcijańskich i obywatelskich. Dlatego kapłan
aby okazać się wiernym szafarzem tajemnic Bożych, musi sprawować ten
sakrament z roztropnością, jest zobowiązany modlić się za tych,
których spowiada, szukać Bożego światła w dobrych książkach. Winien
zachęcać własnym przykładem do częstego korzystania z sakramentu
pokuty, jeśli bowiem zaniedba tego „zniknie czystość wśród
młodzieży, wszelka wstydliwość między małżonkami; zniknie
sprawiedli-wość u kupców (...) zaginie u rodziców troskliwość o
dziatki,
a u dzieci posłuszeństwo dla rodziców. Wkrótce nareszcie
zniknie (...) wszelka pobożność, wiara i święta religia”16 .
Bardzo istotne jest poczucie szczerego żalu za grzechy, nad tym
winien czuwać spowiednik ukazując motywy do wzbudzenia żalu, jak na
przykład: wdzięczność za otrzymane Boże dary, obietnica niebieskiej
szczęśliwości dla tych, którzy czystym sercem miłują Boga,
wdzięczność za nieskończone Boże miłosierdzie17 .
Ważne jest, by kapłan przyciągał do konfesjonału, aby tak było musi
kierować się świętością, praktykować życie modlitwy, winien być
dyskretny, nie mówić głośno w konfesjonale18 .
Dobry spowiednik zadaje właściwą pokutę, która motywuje penitenta do
postępu w łasce
i miłości. Winno nim kierować wyłącznie
pragnienie dobra dusz, doprowadzenie ich do Boga, dlatego swoją
posługę winien przeplatać gorącą modlitwą po to, by dla każdego był
tak samo dobrym, pełnym zrozumienia i serdeczności duchowym ojcem, od
którego ludzie będą czerpać inspirację do zmiany życia, doświadczając
nadprzyrodzonej miłości19 .
Kapłan pasterzem według serca Bożego
Kapłaństwo
służebne jest kontynuacją misji Chrystusa – Dobrego Pasterza,
którego totalne oddanie urzeczywistniło się w pełni w ofierze krzyża.
Tę fundamentalną prawdę o kapłaństwie przytacza Jan Paweł II20.
Metafora pasterza bardzo często obecna na kartach Ewangelii
niesłychanie plastycznie opisuje miłość Boga wobec swego ludu (por. J
10, 1 – 16). Tajemnica kapłaństwa, które czerpie
z mocy
Chrystusowego krzyża odnajduje w nim siłę do takiej miłości, którą
Chrystus umiłował Kościół. Miłość pasterska winna odznaczać się
łagodnością, której wzorem był Chrystus pocieszający smutnych,
nawiedzający chorych, tulący do serca dzieci; pasterska łagodność nie
wyklucza rygoryzmu, a nawet go zakłada; „miej i łagodność i
ścisły rygor, ale połącz je w taki sposób, ażebyś napominając
upartego nie wyzuł się zupełnie ze wszelkich uczuć miłości, ani też
pocieszając słabego na duchu, abyś nie rozwolnił karności
kościelnej”21.
Łagodność pasterska przejawia się w serdeczności, w walce z
wybuchowym temperamentem,
w opanowaniu, uprzejmości. Winna ona
iść w parze z cierpli-wością, bez której kapłan nie spełni w sposób
właściwy swego powołania lekarza dusz, duchowego ojca i
nauczyciela22.
Łagodność jest cechą, która przyciąga parafian do kapłana, sprawia,
że otwierają się oni na jego rady, pouczenia, ona także powoduje, że
zyskuje on większy szacunek. Do niej zachęca święty Paweł słowami:
„niech będzie znana wszystkim ludziom wasza wyrozumiała
łagodność” (Flp 4, 5). Całe kapłańskie życie, szerokie spektrum
wyzwań przed nim stawianych, stanowi motywację do zdobywania tej
cnoty23.
Kapłan na wzór Chrystusa – Dobrego Pasterza powołany jest do czujności pasterskiej, która jest weryfikatorem prawdziwej miłości i troski o Lud Boży. Owa czujność znajduje wyraz w obecności pasterza pośród ludzi, którzy stale potrzebują przewodnika, nauczyciela, ojca, autorytetu; owa obecność jest niesłychanie istotna, bo dzięki niej wierni trwają przy Bogu. Czujności pasterskiej nie zastąpi ani pobożność ani erudycja kapłana. Został on powołany do miłowania Kościoła przez samego Jezusa Chrystusa, który tak bardzo mu zaufał powierzając swój umiłowany lud jego pasterzowaniu, stąd tak ogromna odpowiedzialność czuwania24.
Jedną
z fundamentalnych cnót chrześcijańskich jest pokora. Kapłaństwo
rozumiane jako dar i zadanie, winno być budowane w oparciu o filar,
jakim jest pokora. Ona też była motywacją działania Jezusa. Ksiądz
narażony jest na pokusę pychy, ponieważ kapłaństwo łączy się z
godnością, przywilejami, ale zarazem
z ogromną
odpowiedzialnością. Pycha zaczyna się wtedy, gdy kapłan przecenia
siebie, szuka samego siebie zamiast chwały Bożej25.
Kapłan jako pasterz według serca Bożego jest powołany nade wszystko
do miłości. Zakłada to całkowitą ofiarę z własnego życia na rzecz
tych, którzy mu są dani. „Pasterz ma tyle posług do spełnienia,
ile ma dusz, którym z urzędu swego służyć winien. I dobrych i złych,
i chorych i zdrowych, i młodych i starych, i mądrych i
niemądrych, i światowych
i nie światowych, - którzy nie zawsze są
mądrymi, - i skruszonych i zatwardziałych, i nawróconych i dopiero
się nawracających, i upadłych, i upornych i podejrzliwych, słowem
wszystkich winien czujną pieczą otaczać (...). Żadna włosienica tak
nie umartwia ciała, jak podobne życie w ustawicznem zaprzaniu się
siebie umartwia wolę. Lecz gdy wola umartwiona, wtedy sługa podobny
jest do Pana swego, a Pan jego jest wzorem wszelkiej doskonałości.
«Jeśli więc», powiada Święty Grzegorz Wielki, «dowodem
miłości jest pieczołowitość pasterska, to tedy, kto mając władzę i
możność po temu, trzody Pańskiej paść nie chce, ten jawnie dowodzi,
że Pasterza Najwyższego nie miłuje»”26.
Przejawem miłości pasterskiej jest troska o chorych, okazywane im
współczucie i pomoc duchowa, obecność kapłana umacnia chorego w
cierpliwym znoszeniu cierpienia, zmniejsza lek przed śmiercią czy
samotnością. Kapłan odwiedzając chorego, wyraża miłość wobec Jezusa,
który w nim jest szczególnie obecny27.
Kapłaństwo
jako pasterzowanie wspólnocie wymaga dobrej znajomości parafian.
kapłan nie może się alienować, jednakże musi on być zawsze świadomy
własnej tożsamości kapłańskiej, innym razie może on zakwestionować
swoim zachowaniem wielką godność tego sakramentu, co się wiąże z
utratą autorytetu. „Rozumie się, że nie wszystkie formy, czy
zwyczaje towarzyskie, mają dla duchownych tę samą wartość; są nawet
takie, do których kapłan stosować się nie może, bez uchybienia
własnej godności lub narażenia się na pośmiewisko; np. nie wolno mu
całować w rękę pani domu, chociaż świeccy tak czynią. Trzeba zatem
już w seminarium przyswoić sobie pewien ton towarzyski, duchownym
odpowiedni,
a później go doskonalić, strzegąc się zarówno
rubaszności, która nawet proste formy grzeczności lekceważy, jak
ducha światowego, który z kapłana robi eleganta i dowcipnisia,
umiejącego rozbawić całe towarzystwo i podobać się paniom. Jest
rzeczą pewną, że ludzie świeccy z księdza rubasznego i nietaktownego
się śmieją, ale i «księdza eleganta» o posługi duchowne
nie tak chętnie poproszą. «Księże –
–
powiedział raz pewien pan do słynnego kaznodziei, ale przytem
wykwintnego salonowca – ilekroć jesteś na ambonie, napełniasz
mię strachem, ale gdy cię widzę w salonie, uspokajasz mnie»”28.
Dobry
pasterz odznacza się gościnnością, jest to jednakże gościnność
roztropna, pozbawiona podejrzeń o to, że powadzi on życie rozrzutne i
nastawione na umiłowanie biesiad, zbytku. Jego gościnność winna być
przejawem troski
o biednych, podróżnych, nieszczęśliwych; „stół
jego zastawiony być powinien również dla nie zaproszonych, jak dla
zaproszonych, przypuszczając że potrzebują jego gościnności lub na
nią zasługują. Ksiądz znajdujący się chwilowo bez obowiązku,
współtowarzysz jadący przez twoją wieś, zakonnik kwestarz, podróżny
(...) są to goście nie proszeni, którym dobry proboszcz stołu swojego
odmawiać nie powinien (...) Oto jest obraz gościnnego pasterza. Oto
jak miłość, której roztropność towarzyszy, umie rozdzielać swoje
dary. Nieszczęściem, ta miłość roztropna jest równie rzadką na
świecie, jak prawdziwe dobro”29.
„Dam
wam pasterzy według mego serca” (Jr 3, 15), to słowa Bożej
obietnicy, które doskonale wypełniły się w osobie Jezusa Chrystusa
Dobrego Pasterza; „On «Wielki Pasterz owiec» (por.
Hbr 13, 20), powierzył Apostołom i ich następcom posługę pasterzy
owczarni Bożej (por. J. 21,15 nn.; 1 P 5, 2)”30.
Słowa
z Księgi Jeremiasza stanowią ponadto imperatyw dla
kapłanów, by nieustannie poprzez modlitwę, ascezę, walkę duchową
owymi „pasterzami według Bożego serca” się stawali,
prowadząc Lud Boży w wędrówce wiary.
Przekonania
błogosławionego księdza Kłopotowskiego i innych kapłanów
zamieszczających swoje publikacje w „Głosie Kapłańskim”
wyrastają z nauczania Ojców Kościoła o kapłaństwie. Ojcowie
antiocheńscy zwracali uwagę na cechy, które winny wyróżniać
prezbitera, a są nimi: doskonała jedność z Chrystusem
i pełne
oddanie owczarni, one wyznaczają zasadniczy kierunek, ku któremu ma
zmierzać proces formacji kapłańskiej. „One stanowią jedną i tę
samą rzeczywistość. Są jak dwie strony tego samego medalu. Jedna
stanowi o prawdzie drugiej i nie może mieć miejsca przypadek kapłana,
który pielęgnowałby jedną tylko cechę bez drugiej. Dla prezbitera
całkowite oddanie owczarni jest znakiem jego zjednoczenia
z
Chrystusem. Z drugiej strony jego pełne poświęcenie dla owczarni
zobowiązuje go «by pośpieszać» wciąż «do Jezusa
Chrystusa jako do jedynej świątyni Boga, jak do jedynego ołtarza».
Zważywszy na to wszystko, «realizm» Ojców antiocheńskich
zachęca prezbitera do progresywnej syntezy między konfiguracją ku
Chrystusowi (zażyłość, jedność z Nim) i poświęceniem duszpasterskim
(misja, służba Kościołowi i światu), aż do momentu, w którym jeden
wymiar przemawiać będzie przez drugi i kapłani nie ograniczą się do
bycia «jedynie dystrybutorami», ale będą «autentycznymi
świadkami» tajemnic Chrystusa i Jego Kościoła”31.
3. Święty Jan Vianney jako wzór kapłana
Duchowa
sylwetka świętego Jana Vianney’a przedstawiana na łamach „Głosu
Kapłańskiego” stanowi wzór do naśladowania nie tylko dla
kapłanów, ale
i dla świeckich. Święty Jan Vianney był wzorem w
umiłowaniu umartwienia, które jest jedną z podstawowych cnót nie
tylko na początkowym etapie rozwoju duchowego, ale także w całym
życiu chrześcijańskim. Bowiem „łaska i miłość Boża zakładają
swe królestwo gdzie natura wyniszczona i gdzie zmysły umartwione. Nie
znajdą Boga, którzy żyją życiem zmysłowem i rozrzucają się na
wszystko, co ich otacza: On przychodzi z przedziwnemi swemi dary
tylko do tej duszy, która Mu wszystko oddała i wszystko poświęciła
(...). Proboszcz z Ars pojął to tak doskonale, że serce i ducha i
zmysły swe, wszystko umartwił. Można było powiedzieć o jego wielkiej
duszy, że była samowładną panią swego ciała. On ciało swe nazywał
trupem i jako z trupem się z nim obchodził; nie mógł znieść, aby go
pytano o jego trupa. Adamowi zawsze zanadto dobrze – mawiał
(...). Od najmłodszych lat miał pociąg do pokuty; i tak się z nią
zawczasu oswoił, że się stała największą potrzebą jego duszy. Tylko
pierwszy krok trudny na tej drodze, - mawiał; gdy kto raz pozna
słodycz umartwienia, żyć bez niej nie może, pragnie wychylić czarę do
samego dna... Nie ma innego sposobu oddania się Bogu, jak zaprzeć się
siebie i na nieustanne być gotowym ofiary. W tem ćwiczeniu człowiek
oddaje się całkowicie, nic dla siebie nie zatrzymując. Cokolwiek się
zatrzyma dla siebie, wszystko zawadza i przyczynia się do
cierpienia...”32.
Jego umartwienia miały głęboki sens
i motywację, mówił: „chętniej
bym najstraszniejsze boleści wycierpiał, gdyby Bóg raczył nawrócić
moją parafię”33.
Motywacją do przyjmowania upokorzeń w duchu łagodności i cierpliwości
był dla niego krzyż Chrystusa. Święty Jan Vianney był zakochany w
krzyżu. Z niego czerpał siłę do wytrwałego znoszenia upokorzeń
i
zniewag. Za największe z umartwień uznawał wyrzeczenie się własnej
woli, samozaparcie ze względu na Boga. Odznaczał się silną wiarą,
która promieniowała na innych. Z ogromnym przekonaniem mówił o
rzeczach ostatecznych, budząc
w słuchaczach pragnienie nieba. Był
przepojony miłością do Jezusa Eucharystycznego, który był dla niego
największą wartością, spełnieniem wszelkich pragnień, niewyczerpanym
źródłem mocy do podążania drogą krzyża.
Świętość
życia, ciągłe przebywanie w obecności Bożej pozwoliło Świętemu
doskonale spełniać kapłańskie obowiązki, w tym obowiązek jednania
grzeszników
z Bogiem, w istocie bowiem był on charyzmatycznym
spowiednikiem, przyciągającym tłumy „więźniem konfesjonału”.
„Łaska Boża towarzyszyła każdemu jego słowu; od razu dostrzegał
główną serca strunę, w którą należało uderzyć; i prawie zawsze
osiągał swój cel. Są ludzie obdarzeni od Chrystusa Pana jakiemś
bezpośredniem jakoby jasnowidzeniem, które im nadaje nadprzyrodzoną
i nieprzepartą moc nad duszami (...). Słowu jego towarzyszyło
tyle łaski, że od razu wprowadzał do duszy promienie światłości
wiecznej”34.
Mówił o miłości Bożej wzgardzonej przez grzesznika, o szczęściu,
którego Bóg jest źródłem, a które przez grzech zostaje nam odebrane,
o zbawieniu, sądzie, o cierpieniu Boga.
Posiadał doskonałą intuicję co do stanu duchowego penitentów, obdarzony był nadprzyrodzonym darem czytania w ludzkich duszach. Najbardziej nienawidził pychy i braku skruchy. „Bóg pokornym daje łaskę, odmawia jej pysznym: Proboszcz z Ars zamykał przed nimi swe serce, był dla nich zimny i suchy. Nie jeden doznał tego obejścia, co tak wiele różniło się od zwykłego usposobienia jego dla grzeszników”35.
Odznaczał się cnotą pokory i umiłowaniem ubóstwa. Często uniżał się przed ludźmi, starał się o wolność od względów ludzkich. Jego pokora znajdowała wyraz w przekonaniu, że człowiek przed Bogiem jest marnym stworzeniem, które nie zna ogromu swojej nędzy. „Nigdy nie zgłębimy całej przepaści nędzy naszej. Aż dreszcz przechodzi pomyśleć o niej! Bóg daje nam zaledwo maleńkie o niej wyobrażenie. Gdybyśmy się znali, jak On nas zna, nie moglibyśmy żyć; umarlibyśmy ze strachu”36. Proboszcz z Ars był wolny od żądzy posiadania a odznaczał się umiłowaniem ubóstwa; to znajdowało wyraz w codziennym życiu; uciekał od zbytków, nie był chciwy. „Pieniądz był dla niego po prostu narzędziem apostołowania (...) jakaś pani, co dała mu sto franków na intencję swego zdrowia, kiedy nie odzyskała go, przyszła doń żądając zwrotu onych pieniędzy. «I ksiądz Proboszcz oddał jej?» – zapytał ktoś, komu to zdarzenie opowiadał; – „Oczywista” – odpowiedział (...). I nic jej ksiądz Proboszcz nie powiedział? – Broń Boże!”37.
Jako
kapłan był oddany modlitwie, spędzał długie godziny przed
Najświętszym Sakramentem. Był wzorem dla parafian, jak również dla
kleryków
w umiłowaniu modlitwy. Tylko w niej znajdował
pocieszenie, z niej czerpał nowe siły i zapał do pracy nad zbawieniem
innych. Jego pobożność była prosta, szczera, pociągała innych do
Boga38.
Katechizował z zapałem podejmując tematy: grzechu, pokus, godności ludzkiej duszy, miłosierdzia, miłości bliźniego. Jako dobry znawca ludzkich dusz często podejmował temat pychy. „Moje dzieci, my do wszystkiego musimy użyć tej pychy, jakby soli. Miło nam, gdy ludzie wiedzą o naszych dobrych uczynkach. Cieszy nas gdy widzą cnoty nasze, a smuci, gdy wady nasze wykryją”39.
Miał
niezwykły dar pocieszania tych, którzy przychodzili do niego prosząc
o moralne czy duchowe wsparcie, zawsze odchodzili umocnieni,
napełnieni jakąś wewnętrzną siłą, którą czerpał od Najwyższego i
która promieniowała na nich; słowa jego nie były tanim pocieszeniem,
były one poparte motywacją płynącą
z głębokiej wiary i
zawierzenia; umiał wykrzesać u innych nadzieję nierzadko wbrew
wszelkiej ludzkiej nadziei; jedna z osób tak wspominała świętego
proboszcza: „Proszę Boga , aby mi dał raz jeszcze być w Ars:
tak mi potrzeba odetchnąć czystem jego powietrzem. Za życia tego
drogiego świętego byłem spokojny, bo pewny, że zaczerpnę u niego
światła i siły. Kilka razy do roku przychodziłem orzeźwiać się u tego
źródła, czerpać z niego odwagę do życia i moc do pokonywania
trudności na każdym kroku. Bo każdy wychodził od niego umocniony i
nadzieją uweselony. Dziś jestem jak okręt rozbity...”40.
Warto w tym kontekście przytoczyć słowa świętego Pawła:
„Błogosławiony Bóg (...) wszelkiej pociechy, Ten, który nas
pociesza w każdym naszym ucisku, abyśmy mogli pocieszać tych, co są w
jakimkolwiek ucisku, tą pociechą, której doznajemy od Boga. Jak
bowiem obfitują w nas cierpienia Chrystusa, tak też wielkiej
doznajemy przez Chrystusa pociechy”(2 Kor 1, 3 – 5).
Warto
postawić pytanie: w czym szczególnie tkwiła tajemnica świętości
Proboszcza z Ars? Otóż świętość jego wypływała z umiłowania
cierpienia. Wszystko zawdzięczał Bożej łasce, choć był powszechnie
podziwiany, sam nie uznawał siebie za charyzmatyka. Jego pobożność i
miłość do Chrystusa była na tyle czysta, że nie poszukiwał dla siebie
pociechy; ogromną ranę zadawało mu poznanie grzechów ludzi. „Z
wszystkiego najwięcej dręczył go grzech. Przyjmował upokorzenie,
obawę i smutek dla siebie; ale obrazy Bożej znieść nie mógł. Cierpiał
nad nią uczuciem syna, któremu znieważono ojca; jęczał i omdlewał z
boleści nad nią. Każda obelga wyrządzona Bogu, targała najtkliwszą
strunę jego duszy. Gdy
o niej myślał, dreszcz przerażenia go
przenikał. Nigdy z widokiem grzechu oswoić się nie mógł; obrzydzenie
i nienawiść grzechu były w nim zawsze żywe, dojmujące. Dlatego czuł
się tak nieszczęśliwym”41.
Z pełną powagą i odpowiedzialnością traktował własne powołanie; we
wszystkim kierował się rozwagą, siłę czerpał
z modlitwy, dialogu
z ukochanym Bogiem42.
Starał się o wolność od względów ludzkich, kierował się zawsze
czystymi intencjami; motywacją jego działań była Boża chwała;
zachowywał spokój, niewzruszoną ufność pomimo oszczerstw,
nieuzasadnionych podejrzeń i zjadliwej krytyki, która była tym
bardziej bolesna gdy pochodziła od innych kapłanów43
Pobożność
eucharystyczna była u niego skorelowana ze szczególnym nabożeństwem
do Najświętszej Maryi Panny i do świętych, których uważał za swoich
przyjaciół. Jego ogromny szacunek i przywiązanie do Jezusa obecnego
w Najświętszym Sakramencie wyrażały się nie tylko w słowach
uwielbienia Chrystusa, ale także w całej jego postawie. Współcześnie
zwrócił na to uwagę papież Jan Paweł II w jednym z listów
skierowanych do kapłanów na Wielki Czwartek o znamiennym tytule:
Święty Jan Maria Vianney – wzór dla wszystkich kapłanów:
„Eucharystia zaprawdę znajdowała się w samym centrum jego życia
duchowego i pasterskiego posługiwania. Mówił: «wszystkie dobre
dzieła razem wzięte nie dorównują Ofierze Mszy świętej, gdyż są to
dzieła ludzi, podczas gdy Msza święta jest dziełem Boga» (...).
Nade wszystko Msza święta była dla Jana Marii Vianney wielką radością
i umocnieniem życia kapłańskiego. Mimo napływu penitentów poświęcał
przygotowaniu do niej przynajmniej piętnaście minut. Mszę świętą
odprawiał w skupieniu, dając wyraz szczególnego uwielbienia podczas
Przeistoczenia i Komunii świętej (...). Proboszcz z Ars miał
szczególną świadomość stałej obecności Chrystusa w Eucharystii. Przed
tabernakulum spędzał zazwyczaj długie godziny w adoracji, o świcie
lub wieczorem; ku tabernakulum często zwracał się podczas wygłaszania
homilii, mówiąc z uniesieniem: «On tam jest!» z tego też
powodu, mając ubogą plebanię, nie szczędził wydatków na ozdobienie
swego kościoła. Owocem tego było, że parafianie rychło nauczyli się
modlić przed Najświętszym Sakramentem, poznając, dzięki postawie
Proboszcza, wielkość tej Tajemnicy wiary”44
Surowa asceza, umiłowanie modlitwy i pokuty, bogate życie wewnętrzne
promieniowało na zewnątrz prostotą, łagodnością, dobrymi uczynkami;
ta autentyczna pobożność pociągała innych do Boga45.
Reasumując rozważania o świętym Proboszczu trzeba za Janem Pawłem II powiedzieć, że: „postać Proboszcza z Ars zaiste nie przedawnia się!”46. W istocie bowiem świetlana sylwetka duchowa tegoż kapłana stanowi niewyczerpane źródło inspiracji w dążeniu do świętości dla całych zastępów kapłanów, jest paradygmatem, według którego kapłańskie życie winno być kształtowane, by nie zatraciło własnej tożsamości i blasku. W obliczu wielu zagrożeń współczesności, wobec kwestionowania autorytetu kapłaństwa i głosów uznających celibat za anachronizm święty Proboszcz z Ars swoim życiem odpowiada na ważkie problemy i pytania współczesnego kapłana, jest duchowym przewodnikiem na trudne czasy.
Wyrazem
tożsamości kapłańskiej jest wierność obowiązkom: głoszenia Słowa i
sprawowania sakramentów, zaś jej źródłem jest świadomość
„szczególnego związku ontologicznego, który jednoczy kapłana z
Chrystusem Najwyższym Kapłanem i Dobrym Pasterzem”47.
Prezbiterzy zatem jako szafarze różnorakiej łaski Bożej są powołani
do tego, by służyć sobie nawzajem darem otrzymanym od Chrystusa (por.
1P 4, 10). Posoborowa eklezjologia komunii akcentuje ów wymiar
relacyjny kapłańskiej tożsamości, bowiem „poprzez kapłaństwo,
które wypływa
z głębi niepojętej tajemnicy Boga, czyli z miłości
Ojca, łaski Jezusa Chrystusa
i daru jedności Ducha Świętego,
kapłan zostaje sakramentalnie włączony we wspólnotę z biskupem i z
innymi prezbiterami, by służyć Ludowi Bożemu (...). Tak więc
eklezjologia komunii staje się podstawowym kryterium określenia
tożsamości kapłana, jego autentycznej godności, powołania i misji
pośród Ludu Bożego
i w świecie. Aby określić tożsamość kapłana,
odniesienie do Kościoła jest konieczne, chociaż nie priorytetowe”48
Obraz kapłaństwa prezentowany na łamach periodyku „Głos
Kapłański” jako uczestnictwa w łasce Chrystusa, które
zakłada wierną służbę w wypełnianiu zbawczej misji Kościoła,
przedłużenie obecności Chrystusa, jest całkowicie zgodne z wizją
posoborową.
Zakończenie
Kapłaństwo
to temat szeroko omawiany w Kościele. Formacja kapłańska jest ważnym
wyzwaniem dla Kościoła, szczególnie dziś, gdy w świecie panuje ogólny
chaos wartości, kult przyjemności i brak odniesienia do prawdy o
godności ludzkiej osoby w perspektywie jej wiecznego przeznaczenia.
Wielką troską Kościoła jest uformowanie prezbiterów świętych,
roztropnych, umiejących rozważnie oceniać rzeczywistość, która
relatywizując wartości prawdziwe naraża ludzi na niebezpieczeństwo
utraty umiejętności odnajdywania obiektywnego ładu
i porządku,
mającego jedyne źródło w Prawdzie Absolutnej.
Tematem
pracy było ukazanie ideału życia kapłańskiego w świetle publikacji na
łamach periodyku o charakterze ascetycznym, poświęconym formacji
duchowieństwa pt. „Głos Kapłański”. Ideał ów obejmował
życie duchowe kapłana
– wszystko, co na duchowość kapłańską
się składa, a więc modlitwę, pobożność eucharystyczną, znaczenie rad
ewangelicznych i rolę formacji stałej, a także wymiar apostolski
kapłaństwa, czyli szereg obowiązków stojących przed prezbiterem
w
zakresie pracy pastoralnej, takich jak głoszenie Słowa, sprawowanie
sakramentów i pojęte szeroko posługiwanie wspólnocie.
Źródłem do pracy były publikacje zawarte w „Głosie Kapłańskim” w latach 1927-1931, kiedy redaktorem pisma był błogosławiony ksiądz Ignacy Kłopotowski. Za źródła pomocnicze służyły dokumenty Kościoła i inne publikacje księdza Ignacego. Wykorzystano także opracowania biograficzne o błogosławionym księdzu Ignacym Kłopotowskim oraz pisma z dziedziny duchowości katolickiej, szczególnie podejmujące tematykę kapłaństwa.
Źródła poddano analizie, następnie zinterpretowano z uwzględnieniem kontekstu historycznego, eklezjalnego i pastoralnego omawianego okresu. Pozwoliło to na opracowanie syntezy zagadnienia w oparciu o przyjęty plan, tym samym cel pracy został osiągnięty.
W
pierwszym rozdziale przedstawiony został kontekst historyczny
działalności księdza Ignacego Kłopotowskiego, który stanowi podstawę
zrozumienia motywów działalności duszpasterskiej przez niego
podejmowanej. Ukazany został także krótki rys biograficzny
Błogosławionego, z wyszczegól-nieniem jego aktywności w dziedzinie
charytatywnej i wydawniczej. Przybliżenie sylwetki duchowej księdza
Kłopotowskiego jest o tyle istotne, że był on inicjatorem
i
redaktorem omawianego czasopisma a także z tej racji, że Kościół
dostrzegając heroizm cnót świątobliwego kapłana włączył go do grona
błogosławionych.
Zadaniem
rozdziału drugiego było ukazanie życia duchowego prezbitera w świetle
„Głosu Kapłańskiego”. Omówiona została duchowość
eucharystyczna
i jej znaczenie w życiu kapłana. Podjęto także
refleksję nad rolą modlitwy
w kształtowaniu pobożności prezbitera
a także nad znaczeniem rad ewangelicznych
w dążeniu do
świętości. Omówiono również problematykę permanentnej formacji
prezbiteratu w sferze intelektualnej i duchowej.
Rozdział trzeci omawiał kwestię obowiązków pastoralnych prezbitera, którymi są w pierwszym rzędzie posługa Słowa i sprawowanie sakramentów. Podjęto także rozważania nad wymiarem pasterskim kapłańskiej posługi. Ostatni paragraf przedstawiał sylwetkę duchową patrona proboszczów świętego Jana Vianney’a, którego cnoty inspirują kapłanów do podążania drogą świętości, co zaznaczał Jan Paweł II, ukazując Świętego jako wzór dla wszystkich prezbiterów.
Praca
pozwala stwierdzić, że warto nadal analizować problemy dotyczące
ideału życia kapłańskiego. Warto niewątpliwie sięgać do
przywoływanego periodyku, pogłębiać studium. „Głos Kapłański”
może być cennym przewodnikiem nie tylko dla kapłanów, ale również dla
kleryków, diakonów i zakonników. Należy przy tym dodać, że praca nie
wyczerpuje tematu podejmującego problematykę ideału życia
kapłańskiego. Problem formacji prezbiterów to niewątpliwie jeden
z
fundamentalnych tematów, który winien być podejmowany z
uwzględnieniem kontekstu i zmieniającej się sytuacji współczesnego
Kościoła. „Głos Kapłański” jest o tyle cenny, że rady w
nim zawarte są ponadczasowe, może dlatego trzeba do tego czasopisma
wracać dziś, kiedy relatywizuje się pewne zasady, dopuszczając głosy,
które zdają się podważać aktualność pewnych ideałów, które dla
ukazania pełnej prawdy o kapłaństwie mają podstawowe znaczenie. Można
powiedzieć, że ów radykalizm w „Głosie Kapłańskim” stoi
na straży wartości, których zasadność nie powinna podlegać dyskusji
prowadzącej do niegodziwych wniosków.
Przypisy:
1 Por. W. Kluz. Ziarnko gorczycy. O. Honorat Koźmiński OFM Cap 1829 – 1916. Warszawa 1987 s. 83-120.
2 Por. B. Kumor. Historia Kościoła. Cz. 7: Czasy najnowsze 1815 – 1914. Okres restauracji, odrodzenia religijnego i centralizmu papieskiego. Kościół wobec kwestii społecznej i nowoczesnej kultury. Podział Kościoła bizantyjskiego a rozbicie w protestantyzmie. Lublin 1991 s. 357-358.
3 Por. F. Stopniak. Franciszek Jaczewski biskup lubelski. Warszawa 1981 s. 90.
4 Por. tamże s. 82-83.
5 K. Dębski. Bohaterstwo unitów podlaskich (1875 – 1905). Czerwińsk 1989 s. 16.
5 Por. D. Olszewski. Polska kultura religijna na przełomie XIX i XX wieku. Warszawa 1996 s. 78.
6 Por. tamże s. 65-66.
7 Por. B. Kumor. Historia Kościoła. Cz. 8: Czasy współczesne1914 – 1992. Kościół katolicki w okresie systemów totalitarnych i odnowy soborowej. Zniewolenie Kościołów wschodnich. Sekularyzacja i rozdrobnienie Kościołów i wspólnot protestanckich. Lublin 1995 s. 380.
8 Por. tamże s. 383-387.
9 Por. tamże s. 396.
10
J. Michalik. Pozostań Panie w naszych rodzinach. Homilia
wygłoszona przez ks. Arcybiskupa Józefa Michalika podczas Mszy
świętej z okazji zakończenia III Krajowego Kongresu Eucharystycznego
i beatyfikacji trzech polskich kapłanów w Warszawie 19 czerwca
2005 r. „Różaniec”(Dodatek do numeru 12/2005) s. 24.
11 Por. D. Olszewski. Ksiądz Ignacy Kłopotowski. Życie i apostolat. Warszawa 1996 s. 23.
12 Por. T. Karolak. Ksiądz Ignacy Kłopotowski. Warszawa 1992 s. 32.
13
Por. J. Styk. Ksiądz Ignacy Kłopotowski 1866 – 1931.
Społecznik, publicysta i wydawca. Warszawa 1987
s. 23.
14 Karolak s. 72-73.
15 Tamże s. 73.
16 Krzyż naszą drogą do nieba. BG nr 6 s. 2.
17 W. Malej. Ksiądz Ignacy Kłopotowski założyciel Zgromadzenia SS Loretanek 1866 – 1931. Warszawa 1958 s. 6.
18 I. Kłopotowski. Pójdż i ty do spowiedzi. Warszawa 1930 s. 14.
19 I. Kłopotowski. Przytułek świętego Antoniego. Lublin 1906 s. 5.
20 Kobieta w oczach Sługi Bożego księdza Ignacego Kłopotowskiego. BG nr 4 s. 2.
21 Por. Styk s. 50.
22 Por. tamże s. 52-53.
23 J. Pałyga. Golgota. Ząbki 1996 s. 461.
24 Cyt. za: I. Kłopotowski. Pomóżcie nam przyjaciele. „Posiew” 8: 1913 nr 8 s. 214.
25 Tamże.
26 Tamże.
27 PK 13: 1918 nr 125 s. 1.
28 I. Kłopotowski. Bądźmy do szpiku kości Polakami i katolikami. „Posiew” 1: 1906 nr 7 s. 99-100.
29 Malej s. 5.
30
Z. Kozubski. Dobry żołnierz Chrystusa. (Fragmenty kazania Z.
Kozubskiego wygłoszonego wygłoszonego 28 września 1932 r. z okazji
przeniesienia ciała Sługi Bożego z katakumb cmentarza Powązkowskiego
w Warszawie na cmentarz w Loretto). BG nr 35 s. 2-4.
1 Por. B. Obuchowicz. Visitatio Sanctissimi. GK 2: 1928 nr 1 s. 7.Błogosławiony ksiądz I. Kłopotowski wydał książkę zawierającą modlitwy do adoracji Najświętszego Sakramentu. Tenże. Nawiedzenia Najświętszego Sakramentu. Warszawa 1930.
2 Obuchowicz. Visitatio Sanctissimi s. 8.
3 M. Jeż. Słońce kapłana. GK 2: 1928 nr 1 s. 9.
4 B. Obuchowicz. Najświętszy Sakrament a działanie kapłana. GK 2: 1928 nr 3 s. 69.
5 Co może dziś proboszcz. GK 1: 1927 nr 3 s. 68.
6 Por. Obuchowicz. Najświętszy Sakrament a działanie kapłana s. 69. M. Jeż. O stowarzyszeniu Kapłańskiem Adoracji Przenajświętszego Sakramentu. GK 2: 1928 nr 9 s. 248-253. Nasze bogactwo, nasza siła. GK 3: 1929 nr 12 s. 362-366.
7 Por. O braterskiej miłości między kapłanami. GK 2: 1928 nr 4 s. 106.
8 Por. Kozubski. Christus rex sacerdotum. GK 2: 1928 nr 12 s. 324.
9
Por. O częstem odprawianiu Mszy świętej. GK 3: 1929 nr 8 s.
235. Żarliwe odprawianie Mszy świętej. GK 3: 1929 nr 10 s.
292-300. A. N. Obowiązek dziękczynienia po Mszy świętej. GK
2: 1928 nr 9 s. 257-
-261. F. Astruc. Msza mistyczna. GK
2: 1928 nr 7-8 s. 209-213. Na ten wymiar życia kapłańskiego
wielokrotnie zwracał uwagę Jan Paweł II, por. np. RH 20.
10 O częstem odprawianiu Mszy świętej s. 236.
11
Nadbużanin. Nasz brewiarz kochany. GK 1: 1927 nr 2 s. 46.
Por. O potrzebnem usposobieniu do odmawiania oficjum. GK 3:
1929 nr 10 s. 311-313. Uwaga przy Brewiarzu. GK 3: 1929 nr 11
s. 345-
-346. O. C. Marmion. Chrystus wzorem kapłana. Warszawa
1956 s. 253-273.
12 Por. Nadbużanin. Nasz brewiarz kochany s. 46-47.
13 Por. O modlitwie wnętrznej albo medytacji. GK 2: 1928 nr 7 s. 205. Marmion s. 274-294.
14 Tamże s. 206.
15 Tamże.
16 Por. T. J. Hauduch. O duchu modlitwy. GK 3: 1929 nr 8 s. 250-251.
17 Tamże s. 252.
18 Tamże.
19
I. Kłopotowski. Nie masz, kto by rozmyślał... GK 1: 1927 nr 3
s. 84. Por. O czasie modlitwy myślnej czyli medytacji. GK
4: 1930 nr 10 s. 281-282. I. Kłopotowski. Psalmy modlitwą
Kościoła. GK 3: 1929 nr 6
s. 163-166. F. Drączkowski. Piękno
prawdziwe. Konferencje radiowe. Pelplin 1998 s. 103-128.
20 Hauduch. O duchu modlitwy. GK 3: 1929 nr 9 s. 272-273.
21 Por. O pobożnem rozmyślaniu męki Pana naszego Jezusa Chrystusa. GK 4: 1930 nr 3 s. 84-86.
22 Por. O serdecznem nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny. GK 4: 1930 nr 4 s. 119.
23 Hauduch. O duchu modlitwy s. 270.
24 Kłopotowski. Nie masz, kto by rozmyślał s. 83.
25 Por. DeV 1.
26 Por. H. Seweryniak. Tajemnica Jezusa. Warszawa 2001 s. 216-217.
27 Czemu się księża nie żenią? GK 4: 1930 nr 1 s. 19-20.
28 O roztropności w obcowaniu z niewiastami. GK 4: 1930 nr 11 s. 326. Pisał o tym Jan Paweł II W Liście do kapłanów. Por. Jan Paweł II. Znaczenie kobiety w życiu kapłana. Watykan 25 III 1995. W: Listy Ojca Świętego Jana Pawła II do wszystkich kapłanów Kościoła na Wielki Czwartek (1979 – 1997). Kraków 1998 s. 215-228.
29 Por. O czystej intencji. GK 4: 1930 nr 8 s. 228.
30
Por. O wstrzemięźliwości. GK 5: 1931 nr 4-5 s.
170-173. O obecności Pana Boga. GK 2: 1928 nr 12
s.
334-336.
31 O częstej spowiedzi. GK 2: 1928 nr 6 s. 181. Por. O szkaradności grzechu śmiertelnego w kapłanie. GK 5: 1931 nr 4-5 s. 115-117. O potrzebie formacji sumienia pisał Jan Paweł II w encyklice Veritatis splendor. Por. VS 54-64.
32 O chwale niebieskiej kapłana. GK 4: 1930 nr 1 s. 23.
33 Kapłan a nauka. GK 1: 1927 nr 2 s. 50. Na temat potrzeby permanentnej formacji prezbiterów pisał Jan Paweł II w adhortacji Pastores dabo vobis. Por. PDV 51-56.
34 Por. O naukowej pracy i czytaniu. GK 3: 1929 nr 1 s. 12.
35 Por. Wykształcenie i wychowanie duchowieństwa. GK 27: 1930 nr 2 s. 52-53. PDV 66-67.
36 Por. Współczesne wychowanie duchowieństw. GK 4: 1930 nr 9 s. 244-245.
37 O świętych rekolekcjach. GK 3: 1929 nr 6 s. 179. Por. M. Jeż. O potrzebie lepszego rozumienia rekolekcji zamkniętych w Polsce. GK 3: 1929 nr 10 s. 301-305.
38 Por. Halak. Qui pervesuaverit usque ad finem, hic salvus erit! GK 4: 1930 nr 10 s. 277. O Sądzie Ostatecznym. GK 3: 1929 nr 10 s. 305-308.
39 O urządzeniu życia kapłańskiego. GK 3: 1929 nr 7 s. 208.
40 Por. tamże s. 208-210.
41 I. Kłopotowski. O krzyżach życia kapłańskiego. GK 27: 1929 nr 6 s. 182.
42 Por. tamże.
43 O zgorszeniu. GK 5: 1931 nr 3 s. 90.
44 Por. tamże s. 91.
45 Por. O. J. Puchalik. O doskonałości chrześcijańskiej. GK 5: 1931 nr 2 s. 47.
46 Por. tamże s. 49-50.
49 O. J. Puchalik. Droga doskonałości chrześcijańskiej. GK 5: 1931 nr 4-5 s. 114.
50 T. J. Hauduch. O życiu wewnętrznem kapłana. GK 3: 1929 nr 7 s. 203-204.
1 Por. Marmion s. 312.
2 M. Jeż. O namaszczeniu w kazaniu. GK 3:1929 nr 7 s. 216.
3 Por. tamże.
4 Por. Wpływowy i żarliwy kaznodzieja. GK 3: 1929 nr 1 s. 15-17.
5 Kto może głosić kazania? GK 2: 1928 nr 12 s. 365.
6 M. Jeż. Czy to dobrze? Czy to wolno? GK 4: 1930 nr 1 s. 27.
7 Tamże.
8 Por. Pomian. Veritas nos liberabit. GK 2: 1928 nr 3 s. 67.
9 M. Jeż. Bądźmy misjonarzami. Bądźmy misjonarzami na ambonie. GK 3: 1929 nr 7 s. 208.
10 Por. Łagodność i dobroć duszpasterza dla parafian s. 201.
11 M. Jeż. W której osobie kaznodzieja winien przemawiać do słuchaczy na ambonie? GK 4: 1930 nr 2 s. 201.
12
Encyklika Benedykta XV o głoszeniu Słowa Bożego( Rzym 15 VI
1917). Cyt. za: GK 2: 1928 nr 5 s. 133-
-134.
13 PDV 6.
14 O miłosierdziu potrzebnem w trybunale pokuty. GK 3: 1929 nr 2 s. 47.
15Tamże s. 49.
16 O słuchaniu spowiedzi świętej. GK 5: 1931 nr 2 s. 54.
17 Por. O duszę spowiedzi. GK 4: 1930 nr 4 s. 124-125. Z. Wądołowski. De deneganda absolutione. GK 5: 1931 nr 1 s. 5-9. Marjański. Kapłan spowiednik. GK 2: 1928 nr 2 s. 52.
18 Por. Marjański s. 51.
19 Por. Marjański. Kapłan spowiednik. W jakim duchu spowiednik ma siadać do konfesjonału. GK 2: 1928 nr 3 s. 71.
20 Por. Jan Paweł II. Kapłaństwo służebne. Watykan 24 II 1980. W: Listy Ojca Świętego Jana Pawła II do wszystkich kapłanów Kościoła na Wielki Czwartek (1979 – 1997) s. 19.
21 O łagodności. GK 4: 1930 nr 12 s. 353. Por. O mocy ducha. GK 3: 1929 nr 4 s. 106-107.
22 Por. I. Kłopotowski. Łagodność i dobroć duszpasterza dla parafian. GK 4: 1930 nr 6-7 s. 197.
23 Por. tamże s. 198.
24 Por. O czujności pasterskiej. GK 5: 1931 nr 7 s. 200-201.
25 Por. M. Jeż. Kapłan a pycha. GK4: 1930 nr 6-7 s. 193-196. O ambicji albo żądzy godności. GK 2: 1928 nr 2 s. 44-46.
26 Szkoła doskonałości. GK 2: 1928 nr 1 s. 10.
27 Por. O troskliwości względem chorych. GK 2: 1928 nr 9 s. 265-266. Nawiedzanie chorych. GK 2: 1928 nr 6 s. 183-186.
28 Pasterz w towarzystwie. (Podług Biskupa Pelczara). GK 3: 1929 nr 4 s. 110. Por. A. Fajęcki. Znajomość parafii w mieście i kontakt z parafianami. GK 3: 1929 nr 12 s. 354-361.
29 I. Kłopotowski. O gościnności Pasterza dusz. GK 3: 1929 nr 6 s. 182-185.
30 PDV 1.
31 E. D. Covolo. Ojcowie Kościoła mistrzami formacji kapłańskiej. Tłum. K. Charamsa. Lublin 2005 s. 34.
32 Umartwienie, łagodność i cierpliwość księdza Vianney’a. GK 5: 1931 nr 2 s. 55.
33 Tamże s. 57.
34 Proboszcz z Ars jako spowiednik. GK 4: 1930 nr 12 s. 354-355.
35 Tamże s. 358.
36 Pokora księdza Vianney’a – jego ubóstwo. GK 5: 1931 nr 1 s. 18.
37 Tamże s. 19.
38 Przybycie księdza Vianney’a do Ars. Nieustanna jego modlitwa. GK 3: 1929 nr 8 s. 237-238.
39 Katechizacja Proboszcza z Ars. GK 3: 1929 nr 11 s. 328.
40 Dar pocieszania księdza Vianney’a. GK 3: 1929 nr 6 s. 174-175.
41 Tamże s. 215.
42 Por. tamże s. 214.
43 Por. Przeciwnicy świętego kapłana. GK 3: 1929 nr 5 s. 149-155.
44 Jan Paweł II. Święty Jan Vianney – wzór dla wszystkich kapłanów. Watykan 19 III 1986. W: Listy Ojca Świętego Jana Pawła II do wszystkich kapłanów Kościoła na Wielki Czwartek (1979 – 1997) s. 138-139.
45 Uprzejmość, grzeczność, prostota, dobroć księdza Vianney’a. GK 4: 1930 nr 11 s. 321-325.
46 Jan Paweł II. Święty Jan Vianney – wzór dla wszystkich kapłanów s. 145.
47 PDV 11.
48 Tamże nr 12.
opr. mg/mg
Copyright © by Agata Płatek


wyślij znajomym