Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl

"Tygodnik Powszechny" nr 14/2009


ks. Adam Boniecki


Świadomość siostry



Takiej książki o Janie Pawle II nie dał nam ani kardynał Dziwisz, ani arcybiskup Mokrzycki, ani ks. Maliński, ani Arturo Mari, nie mówiąc o Weiglu, Poniewierskim czy Bonieckim. Nikt.


Zasadniczo wolałabym, aby [te notatki] się ukazały po mojej śmierci” – wyznaje Wanda Półtawska, pisząc o genezie książki. To zrozumiałe. Przed czytelnikiem, przecież nie zawsze życzliwym, otwiera sprawy – jak mówi – „bardzo prywatne”. Dlaczego je otwiera? Odpowiada: „Dzieje świętych należą do ludzi, nie są prywatną własnością” i „jednak przekonano mnie – więc uległam”.

Zadanie domowe

Sama prezentuje książkę tak: „Tekst, który zdecydowałam się obecnie przekazać czytelnikom, nie został napisany ex post, jak piszą swoje wspomnienia ludzie starzy – powstał o wiele wcześniej, a raczej powstawał przez wiele lat. W pewnej chwili powstała myśl napisania wspomnień, ale nie wyszła ona ode mnie. To Ojciec Święty Jan Paweł II wyraził w 1993 r. takie życzenie. 14 listopada 1993 r.

Ojciec Święty powiedział przy obiedzie, w obecności arcybiskupa Józefa Michalika: »Musisz napisać wspomnienia«. Więc zaczęłam pisać. Powstały wtedy dwa pierwsze rozdziały, które Ojciec Święty przeczytał i zaakceptował. Przeczytał je także arcybiskup Michalik. Ale znaleźli się inni, którzy osądzili, że lepiej »nie teraz«. Przerwałam więc pisanie książki i aż do dziś nie wróciłam już do tego tekstu”.

Inny fragment: „Od początku mojej przyjaźni z ks. Karolem Wojtyłą pisałam do niego, a raczej dla niego moje myśli, bo mieliśmy tradycję wspólnego rozmyślania rano po Mszy św. Ks. Wojtyła wybierał tekst, nad którym rozmyślaliśmy w ciągu dnia i omawialiśmy go wieczorem. Ale gdy ktoś z nas wyjeżdżał, on pisał dla mnie teksty przeznaczone na każdy dzień, a ja ze swej strony pisałam, co myślę na dany temat – trochę tak jak »zadanie domowe« – w zeszycie, który mu dawałam po spotkaniu. Czytał to zawsze i niekiedy robił swoje uwagi. (...) Z pisanych przez szereg lat moich myśli wybrałam niektóre i one stanowią następne rozdziały. Całość tekstów z okresu 50 lat byłaby za obszerna dla publikacji i zresztą zbyt osobista. Osobne rozdziały stanowią lata 1962, 1967 i 1978”.

Odrębną część stanowią listy, a raczej notatki pisane już, gdy Karol Wojtyła został papieżem i wyjechał na zawsze z Krakowa. Jak pisze Półtawska, „są one o tyle odmienne, że – na jego prośbę – zawierają opisy przyrody, opisy miejsc, które polubił w naszych górach i będąc zamknięty w Watykanie, wspominał je (...). Zebrałam z tych 27 lat notatki z każdego miesiąca według kalendarza, począwszy od września, bo ostatni raz Ojciec Święty był tam w sierpniu 1978 r. Zebrałam je w ten sposób, (...) [że] każdy miesiąc zawiera teksty z różnych lat, ale z tego samego miesiąca (...). Ponadto Ojciec Święty pisywał dla mnie swoje myśli i od początku naszej przyjaźni nazywaliśmy go Bratem, stąd w listach jego skrótowy podpis »Br.« (...) Rozdział końcowy, który zadedykowałam rodzinie i przyjaciołom, powstał obecnie i tego tekstu on już nie czytał, ale znał oczywiście opisane w nim zdarzenia”.

Jest to więc opowieść o przyjaźni Wandy Półtawskiej, a także jej męża Andrzeja i ich dzieci z księdzem, biskupem, kardynałem, papieżem Wojtyłą. Opowieść, ale i dokument.

Święta bliskość

Dla niej, młodej kobiety po koszmarnych przeżyciach obozu koncentracyjnego (i to w roli „królika”), Karol Wojtyła okazał się kimś, kto ją zrozumiał i kto zrozumiał jej dramatyczne szukanie odpowiedzi na pytanie, kim jest człowiek. Okazał się mistrzem i... bratem. Po konsekracji biskupiej Karola Wojtyły szereg osób ustawia się do składania życzeń. „Obok mnie stoi prosta kobieta w chustce na głowie i kieruje do niego proste pytanie: »siostrzyczka?«, a on odpowiada twierdząco: »tak, siostrzyczka«. Tak serdecznie, tak zwyczajnie i tak już od tego września zostało. Siostra, o którą troszczył się jak brat”.

Dla niego? List pisany zaraz po wyborze na papieża (20 października 1978 r.): „Droga Dusiu! Dobrze, że mogłem usłyszeć przez telefon w dniu 17 października również Twój głos i Andrzeja i Mariana [ks. Jaworskiego] (...) Rozumiesz, że myślę w tym wszystkim o Tobie. Od dwudziestu z górą lat, odkąd Andrzej powiedział po raz pierwszy »Duśka była w Ravensbrück«, powstało w mojej świadomości to przekonanie, że Bóg mi Ciebie daje i zadaje, abym poniekąd »wyrównał« to, co tam wycierpiałaś. I myślałem: za mnie wycierpiała. Mnie Bóg oszczędził tej próby, bo Ona tam była. Można powiedzieć, że przekonanie takie było »irracjonalne«, niemniej ono zawsze było we mnie – i ono nadal pozostaje. Na tym przekonaniu rozbudowała się stopniowo świadomość »siostry«. I ta również należy do wymiaru całego życia. Ona również nadal pozostaje. Moja Droga Dusiu! Cały tamten wymiar zostaje we mnie i musi zostać w Tobie”.

Taki jest klimat tej książki: niezwykłej bliskości („powiedziałeś o mnie, że jestem niezastąpiona i potrzebna”). Świętej bliskości. Nie przesadzam. To są sui generis „dzieje duszy”.

Autorka, co oczywiste, zna wiele faktów dotychczas nieznanych. Ujawnia np., że jadąc na konklawe, kard. Wojtyła wiedział, że zostanie wybrany papieżem. Po śmierci Jana Pawła I, „on powiedział do mnie: Myślałem, że mam więcej czasu. Gdy odjeżdżał (...) zapytałam: jakie imię weźmiesz jako papież? Andrzej, mój mąż, spokojnie odpowiedział: Jak to jakie, Jan Paweł II, przecież to logiczne. On nie odpowiedział”.

Dowiadujemy się też, że to jej nowo wybrany papież zlecił uporządkowanie swoich prywatnych papierów. Dowiadujemy się, czyją (Wandy Półtawskiej) ręką zostało ołówkiem napisane, widoczne na faksymile „Tryptyku rzymskiego”: „14 IX 2002 Castelgandolfo” – i dlaczego. A także to, że Karol Wojtyła (ksiądz, biskup, kardynał) na górskie wędrówki i biwaki jeździł nie tylko z ludźmi z tzw. środowiska, ale równie często, a może częściej z małżeństwem Półtawskimi. I poznajemy rozmaite szczegóły z biwakowania, rozmów, a nade wszystko notatki z rozmyślań Karola Wojtyły, wiernie przekazywane Duśce. No i listy, w których człowiek spontanicznie wypowiada siebie, swoją dobroć, troskę o tych, których kocha; dzieli się ważnymi refleksjami. Niezwykłe dla czytelnika różnych papieskich biografii źródło.

Ekspert osobisty

Pasją życiową lekarza, doktora psychiatrii Wandy Półtawskiej, odkąd oglądała mordowanie przez Niemców w Ravensbrück noworodków, stała się obrona życia dzieci, zwłaszcza nienarodzonych. W 1969 r. zrezygnowała z pracy w Klinice Medycznej w Krakowie, by wszystkie siły oddać poradnictwu rodzinnemu.

Krakowski Arcybiskup miał do niej w tej materii ogromne zaufanie. To ona organizowała Instytut Teologii Rodziny przy Wydziale Teologii, potem na Akademii Teologicznej w Krakowie, ona wykładała w krakowskim seminarium medycynę pastoralną, wykładała także w Instytucie Jana Pawła II przy Uniwersytecie Laterańskim w Rzymie. Zresztą Rzym miał stać się jej drugim miastem.

Po wyborze Jan Paweł II tak do niej pisał: „szukając odpowiedzi na pytanie o »zasadę« (podstawę) dalszych kontaktów, należy ją po prostu sformułować tak: byłaś i nadal pozostajesz moim »ekspertem« osobistym od dziedziny »Humanae vitae«. Tak było od dwudziestu z górą lat, i to należy nadal utrzymać. W kontekst owego »eksperta« wchodzą różne sprawy, którymi de facto się zajmowałaś i na których się znasz, problem etyczny regulacji poczęć, wychowanie młodzieży »do miłości«, medycyna pastoralna”.

Tak też było. Doktor Półtawska w Kościele krakowskim odgrywała tak ważną rolę, że złośliwi kurialiści szeptali, że u nich jest „unus magister et una magistra”. Była szeroko znana, przez wielu podziwiana, przez innych wręcz nieznoszona. W sądach potrafiła być bezwzględna. W działaniu – skuteczna, wymagająca od innych, ale też od siebie, niezmordowana w pracy.

W tej książce poznajemy inną Doktor Półtawską. Wyrzuca sobie np., że jakąś zakonnicę potraktowała zbyt twardo. Poświęcając niedziele na pracę w duszpasterstwie rodzin, cierpi, że niedzieli nie może spędzić z własnymi dziećmi.

Poznajemy też Doktor Półtawską doświadczoną cierpieniem. Najpierw koszmar obozu, potem nowotwór jeden raz i drugi, operacja kręgosłupa (w Honolulu, w klinice dr. Clowarda).

Na drogę, kiedy na tę operację się udaje, Brat pisze dla niej piękną „Modlitwę dla mojej Siostry w Jej chorobie”.


Na koniec godzi się powiedzieć, że ta książka jest napisana i skonstruowana znakomicie. Opowieść przeplatają dokumenty: listy Wojtyły, medytacje autorki, z podkreśleniami i dopiskami na marginesie Brata, jego medytacje. W tle, jakby na marginesie głównego wątku, inne postacie, niby lekko zarysowane, a przecież ważne i żywe. Opowieść napisana jest z pasją, medytacje tchną autentycznością. Sprawy ducha przeplatają się (jak w życiu) z prozą opisu kupowania w Wiedniu opon i picia w upalnym Rzymie piwa i campari. Notatki ze zwiedzania Rzymu i Paryża nieco naiwne, bezpretensjonalne, z obowiązkowym dla Polaków wybrzydzaniem na „zachodnią mentalność”.

Mistrzowskie opisy własnych chorób (momentami fachowe, lekarskie): nowotworu, z którego została cudownie uzdrowiona przez ojca Pio, i tego, co przeżywa po uzdrowieniu („Andrzej [mąż] nic nie rozumie, mówi: »ciesz się«. A ja nie mogę się cieszyć (...) boję się »zachłanności« Bożej miłości, chcę być sobą, chcę żyć po swojemu choć trochę”). Potem innych chorób i operacji. Świetny dziennik podróży i pobytu w Honolulu, piękne opisy rodzinnych biwaków i wędrówek – zwykle w deszczu – najpierw tych z księdzem (biskupem, kardynałem) Wojtyłą, a w ostatniej części („Powroty”) jej własnych wędrówek śladami pamięci.

Ta odważna książka jest darem na kolejną rocznicę odejścia do domu Ojca naszego Papieża. Zdaje się mówić: „Myślałeś, że już wszystko o nim wiesz, że go poznałeś. Poczytaj i zobacz, jak bardzo się myliłeś”.  

Książka: WANDA PÓŁTAWSKA, BESKIDZKIE REKOLEKCJE. DZIEJE PRZYJAŹNI KSIĘDZA KAROLA WOJTYŁY Z RODZINĄ PÓŁTAWSKICH, Edycja Świętego Pawła, Częstochowa 2009.

Książkę o polskim przeżywaniu umierania Papieża przedstawiamy na str. 18 "Tygodnika Powszechnego" 14/2009


tygodnik.onet.pl


opr. aś/aś



Copyright © by Tygodnik Powszechny

 
Kliknij aby zobaczyć dokumenty zawierające wybrany tag: życie wiara papież Jan Paweł II świadectwo książka przyjaźń Wanda Półtawska