Pekao
Strona główna
opoka.news opoka.photo opoka.org.pl


o. Zdzisław Klafka CSsR, kard. Pietro Parolin

Zachowujcie i rozwijajcie wiarę



„Pozdrawiam cały Naród Polski i jeśli mogę skierować jakieś słowo, to powiedziałbym: zachowujcie i rozwijajcie wiarę. Wy, Polacy, macie bogate dziedzictwo wiary” — powiedział w wywiadzie udzielonym TV Trwam i Radiu Maryja ks. kard. Pietro Parolin, Sekretarz Stanu Jego Świątobliwości Ojca Świętego Franciszka. „Bóg człowiekowi niczego nie odbiera. Bóg daje człowiekowi wszystko. Tylko w zjednoczeniu z Nim możemy być spokojni, że budujemy Ojczyznę opartą na prawdzie, sprawiedliwości, miłości i wolności” — podkreślił Sekretarz Stanu Stolicy Apostolskiej. Wywiad został przeprowadzony 31 maja 2014 r. w Łomży i wyemitowany w TV Trwam 2 czerwca, a rozmowę przeprowadził o. Zdzisław Klafka CSsR.

Oto pełny tekst wywiadu.

1. Eminencjo, najczcigodniejszy Księże Kardynale, cieszymy się, że możemy gościć Eminencję w Polsce. Przyjmij w tym momencie także i od nas najserdeczniejsze słowa powitania. Ksiądz Kardynał niedawno powrócił z Bliskiego Wschodu, gdzie towarzyszył Ojcu Świętemu w jego podróży apostolskiej. Dzięki Telewizji Trwam i Radiu Maryja Polacy mogli uczestniczyć w tym historycznym wydarzeniu. Zaraz po powrocie do Watykanu w czasie audiencji ogólnej widzieliśmy Ojca Świętego Franciszka bardzo zadowolonego z tej wizyty w Ziemi Świętej. Dlaczego — zdaniem Waszej Eminencji — Ojciec Święty był tak szczęśliwy?

Najpierw chciałbym podziękować za to powitanie, jakie ojciec wyraził w imieniu Kościoła w Polsce, w imieniu całego Narodu Polskiego, a także wyrazić moją radość, że w takiej chwili znajduję się właśnie tutaj i dzielę z wami te wydarzenia. Wieczorem święcenia biskupie księdza prałata Marka, a jutro dziękczynienie za kanonizację Jana Pawła II i obchody 25-lecia odzyskania wolności. Jest to więc moment szczególny i pełen emocji także dla mnie.

Jeśli chodzi o ojca pytanie, muszę powiedzieć, że była to wspaniała podróż. Myślę, że Papież cieszy się, tak jak cieszy się każdy chrześcijanin, który jedzie do Ziemi Świętej. Doświadczenie Ziemi Świętej: móc przejść po ziemskich śladach Jezusa, zwiedzać miejsca, gdzie On się urodził, gdzie żył, gdzie umarł i zmartwychwstał — to jest zawsze głębokie doświadczenie duchowe. Myślę, że Papież jako następca tego Piotra, któremu Jezus powierzył swój Kościół, poczuł się — jak każdy chrześcijanin — nadzwyczaj szczęśliwy... Wydaje mi się, że dla Papieża to był pierwszy taki pobyt w Ziemi Świętej. Prawdopodobnie był tam w przeszłości, ale w bardzo trudnym okresie, dlatego nie mógł zwiedzić zaplanowanych miejsc. A więc teraz był to dla niego pierwszy raz. Poza tym podróż była bardzo udana. Powiedziałbym, że udana ze względu na trzy aspekty, które Papież uważał za cele tej podróży. Przede wszystkim podróż ekumeniczna: ze względu na spotkanie z Patriarchą Bartłomiejem w Bazylice Grobu Pańskiego; było to naprawdę poruszające móc celebrować wiarę w zmartwychwstanie Pana razem z naszymi prawosławnymi braćmi i przywrócić zapał procesowi ekumenicznemu, który potrzebuje płomienia, aby go trochę ożywić. Dalej aspekt dialogu międzyreligijnego: z pewnością również to spotkanie z muzułmanami i żydami; oraz właściwa misja następcy Piotra, którą jest umacnianie braci w wierze. Wspólnota chrześcijańska w Ziemi Świętej potrzebuje nadziei, potrzebuje odwagi. W niezwykle trudnej sytuacji. Sądzę, że obecność Papieża przyniosła właśnie tę nadzieję, tę odwagę. I wreszcie ostatni aspekt, który — można powiedzieć — łączy się z trzema poprzednimi: aspekt polityczny, położenie akcentu na rzecz pokoju i odwagi, aby dokonywać wyborów prowadzących do pokoju. Było też to wyraźne zaproszenie, skierowane do prezydentów Peresa i Abu Mazena, do strony izraelskiej i palestyńskiej, aby przyjechali do Rzymu wspólnie się modlić. Miejmy nadzieję, że to się zrealizuje, spełni się zgodnie z planem jak najszybciej. Sądzę więc, że bilans był bardzo pozytywny, i to jest powód radości i szczęścia Papieża.

2. Jako uczniowie Chrystusa dobrze wiemy, że pokój buduje się wciąż na nowo przez ochronę człowieka i jego praw podstawowych. Czy zdaniem Eminencji jest możliwe, aby ludzkość przyjęła kiedyś tę prawdę jako obiektywną i podzielaną przez wszystkich, że to właśnie zapominanie o Bogu, a nie Jego uwielbienie, rodzi przemoc — jak to kiedyś wyraził Benedykt XVI?

Oczywiście, to stwierdzenie jest naszym najgłębszym przekonaniem. Tylko i wyłącznie Bóg może zbawić człowieka, ponieważ człowiek w stosunku do Boga jest w relacji stwórczej. Między Bogiem a człowiekiem zachodzi relacja odkupienia, zatem człowiek bez Boga jest praktycznie rozbity. Także relacje świeckie, relacje społeczne, jeśli nie są oparte na solidnym fundamencie naszego przylgnięcia do Boga, mogą zostać zniszczone albo przekształcić się w konflikt, w relację sprzeczności, co nieustannie się dzieje. Zatem stwierdzenie Benedykta XVI zawiera głęboką prawdę, ponieważ to nie zapomnienie o Bogu, ale jego uwielbienie, to znaczy wiara, postawienie Go w centrum pozwala człowiekowi i społeczeństwu godnie żyć, respektować prawa każdego z osobna i wszystkich razem, i budować tę cywilizację miłości, o której tyle razy mówili papieże.

Jeśli chodzi o drugą część pytania, czy dojdziemy kiedyś do tego, że wszyscy uznają tę prawdę, to byłbym dużo bardziej wstrzemięźliwy. Owszem, my powinniśmy to robić. Nie wiem, czy do tego dojdziemy. Oby, bo sądzę, że gdyby naprawdę Bóg był podstawą naszego życia osobistego i społecznego, wtedy rozwiązalibyśmy wszystkie nasze problemy. Od nas, wierzących, oczekuje się, że będziemy dawać temu świadectwo w naszym życiu, że będziemy to przekonanie głosili i uwiarygodnimy je poprzez nasze dzieła. Tego się od nas oczekuje. Nie wiemy, czy wszyscy podzielą nasze przekonania. Prawdopodobnie nie, bo dopóki ten świat istnieje, mało prawdopodobne, że wszyscy się przyłączą. Są także ci, którzy nie wierzą w Boga, ci, którzy Go odrzucają. Jest to niestety wpisane w ludzką wolność. Chciałbym jednak z naciskiem podkreślić, że my powinniśmy dawać świadectwo. Ludzie uwierzą, że Bóg jest prawdziwą ostoją życia osobistego i społecznego tylko wtedy, jeśli my, wierzący, będziemy o tym świadczyli i pokażemy to poprzez nasze dzieła. Trzeba zatem mówić, ale przede wszystkim działać i dawać dobry przykład.

3. Ksiądz Kardynał jako najbliższy współpracownik Papieża z bliska przeżywa radości, cierpienia i nadzieje Ojca Świętego Franciszka. Czy Wasza Eminencja mógłby powiedzieć nam słowo o głębokim znaczeniu pontyfikatu Papieża Franciszka, tego aktualnego Biskupa Rzymu powołanego do umacniania braci w wierze w czasie niełatwych wyzwań?

Tak, poczytuję sobie to za łaskę, iż mogę przeżywać to doświadczenie bycia bezpośrednim współpracownikiem Ojca Świętego Franciszka. Przyjąłem to jako wielką niespodziankę, która spotkała mnie w życiu, ponieważ nie spodziewałem się, że Ojciec Święty powoła mnie do pełnienia tego zadania. Chcę jednak powiedzieć, iż przeżywam to jako łaskę, ponieważ czuję, że ten pontyfikat jest łaską, łaską jest ten Ojciec Święty, którego Pan postawił na czele swojego Kościoła. Uważam, iż głębokie znaczenie jego praktycznego przesłania — tego dotyczącego Kościoła — przesłania, które Ojciec Święty pragnął nam przekazać, zawarte jest w encyklice Evangelii Gaudium. Mówi nam ono, że istniejemy po to, aby głosić innym Ewangelię Chrystusa. Chodzi tu o tę misyjną otwartość, o ten wymiar misyjny, który w Kościele zawsze był czymś fundamentalnym. Już Paweł VI wskazywał w Evangelii Nuntiandi, że Kościół istnieje dla ewangelizacji. A jeśli nie ewangelizuje, to traci sens swojego istnienia oraz swoją głęboką tożsamość. Pragnę zaznaczyć, że Ojciec Święty Franciszek przywołał tę prawdę właśnie w sposób bardzo mocny i namacalny. Polecił, aby wszystko w Kościele, wszystkie struktury, każdy rodzaj zaangażowania, wszystkie inicjatywy, były nacechowane tą misyjnością, wymiarem ewangelizacyjnym. Myślę, że jest to wkład wywodzący się przede wszystkim z jego doświadczenia Ameryki Łacińskiej. Ja też spędziłem wiele lat w Ameryce Łacińskiej, praktycznie aż do września ubiegłego roku, i widziałem, jak tamtejszy Kościół, zwłaszcza poprzez konferencję w Aparecida, podkreślał znaczenie wymiaru misyjnego. Uczniowie, misjonarze, a więc ludzie, którzy mają głębokie doświadczenie Chrystusa, a zarazem ludzie, którzy głoszą, przekazują, komunikują innym to głębokie doświadczenie. Przede wszystkim w sensie bliskości (z ludźmi) i miłosierdzia. Dla Kościoła: wymiar misyjny, dla świata: wymiar bliskości i miłosierdzia. Czuć, iż jesteśmy cząstką tego świata; jesteśmy w świecie, aby dać światu nadzieję, aby dać światu życie, i to życie w obfitości, jakim jest życie Ewangelią. Poprzez taką postawę bliskości, solidarności i miłosierdzia. I widzimy to, dostrzegamy to również w osobie samego Ojca Świętego. Sukces, jaki osiągnął Ojciec Święty — jeśli można nazywać to sukcesem — nie jest sukcesem światowym, ale duchowym, wywodzącym się właśnie z tej zdolności do wchodzenia w relację z każdą osobą, będącym owocem uznania za swoje własne — jak to mówił Sobór — m.in. radości, cierpień i nadziei współczesnego człowieka, które są radościami, cierpieniami i nadziejami każdego chrześcijanina, ucznia Chrystusa. Ojciec Święty to pokazuje. Stąd też wydaje mi się, że głębokie znaczenie dla świata znajduje się w tym głoszeniu obecności, bliskości, miłości Boga wobec każdego człowieka.

4. Czy mógłby nam Ksiądz Kardynał podarować jakąś osobistą refleksję o roli Sekretarza Stanu Stolicy Świętej, jaką zgodził się Eminencja pełnić u boku Ojca Świętego?

Jak najbardziej. Jak już wcześniej powiedziałem, dla mnie to jest łaska. Przeżywam tę rolę jako moment łaski i czas wielkiej odpowiedzialności, ponieważ oczekiwania względem Ojca Świętego, względem osoby, którą wezwał do współpracy, są wielkie. Ja jednak pragnę, aby styl tej współpracy był stylem Ojca Świętego, to znaczy stylem wielkiej prostoty w odniesieniu do innych, wielkiej bezpośredniości i wielkiej współpracy. Już na początku mojej posługi powiedziałem, że moim programem jest czynić to, o co prosi mnie Ojciec Święty, biorąc pod uwagę moje siły, zdolności i wiele ograniczeń. Wspomagać Ojca Świętego w wysiłku odnowy Kościoła, którego się podjął. To takie moje przemyślenia, aspekty związane z moją posługą, które wydają mi się najważniejsze.

5. Dzięki Radiu Maryja i Telewizji Trwam możemy śledzić prawie całe posługiwanie Następcy Świętego Piotra. Jak — zdaniem Księdza Kardynała — możemy pomagać Ojcu Świętemu Franciszkowi w jego wyjątkowej służbie?

Bardzo cieszę się także z tego wywiadu, bo wiem, że spełniacie wielką posługę przepowiadania, przede wszystkim głoszenia Ewangelii i wiary oraz formacji życia chrześcijańskiego. To jest bardzo ważne, bardzo ważne! Dalej także posługa przekazywania magisterium Papieża, komunikowanie jego nauczania. Wydaje mi się, że już samo to stanowi pomoc, której udzielacie i której winniście nadal udzielać. Święty Jan Paweł II w encyklice Redemptoris Missio mówił o nowych areopagach, na których powinno się zwiastować Ewangelię na wzór św. Pawła w Atenach. Media są takim właśnie areopagiem, zatem jeśli będziecie wiernie przekazywać, przekazywać z miłością treść orędzia zawartego w nauczaniu Ojca Świętego, będzie to waszym sposobem pomagania Papieżowi. Chciałbym was zatem zachęcić do kontynuowania tej drogi. Gdy chodzi o Ojca Świętego Franciszka, uważam, że warto podkreślić jego wielką zdolność posługiwania się gestami. Są to gesty, które napominają ludzi; gesty, które poruszają sumienia; gesty, które pozwalają odczuwać obecność Boga. Starajcie się w waszych transmisjach prezentować ludziom właśnie te gesty Ojca Świętego. Wydaje mi się, że jest to aspekt bardzo ważny, oprócz słów i nauczania, które są podstawowe. Ale rzekłbym, że jego cechą charakterystyczną jest właśnie ta umiejętność. Wasze środki przekazu, telewizja, powinna ten wymiar uwypuklać.

6. Nie mogę nie zapytać: jakie uczucia wzbudziła u Księdza Kardynała kanonizacja Papieża Włocha — Jana XXIII, i Papieża Słowianina — Jana Pawła II?

Uczucia bardzo mocne, powiedziałbym, silne wzruszenia, bo Jan XXIII był pierwszym Papieżem, którego znałem. Urodziłem się za czasów pontyfikatu Piusa XII, ale byłem za mały, by być tego świadom. Tymczasem Jana XXIII zaczynałem już poznawać trochę lepiej, bo w tych czasach, na początku lat sześćdziesiątych, zaczynała się upowszechniać telewizja, zatem było także więcej okazji, by się z nim zaznajomić. Poza tym zawsze byłem mocno związany z osobą Jana XXIII, z jego duchowością, z gestami podejmowanymi także przez niego; jego „Dziennik Duszy” czytałem po wielekroć. Jego duchowość dobroci, prostoty, miłości, bliskości do ludzi... Zatem z tego punktu widzenia jestem bardzo uszczęśliwiony. Następnie Jan Paweł II, Papież, którego znałem osobiście i z którym w ostatnich latach jego pontyfikatu mogłem z bliska współpracować. Ponieważ zostałem mianowany podsekretarzem do spraw relacji z państwami w 2002 roku, zatem do roku 2005, do chwili jego śmierci, miałem możliwość współpracować z nim i naprawdę podziwiać jego miłość do Kościoła i umiejętność głoszenia Ewangelii, i poświęcenia się, wręcz spalania się aż do końca. Z racji tej osobistej znajomości, jaka mnie z nim łączyła, czułem się szczęśliwy i wzruszony w dniu, w którym Papież Franciszek ogłosił go świętym wraz z Janem XXIII.

7. Chcemy poprosić o słowo do całego Narodu Polskiego. Co Eminencja chciałby w tym uroczystym dniu nam powiedzieć? Uroczystym, bo obecność Księdza Kardynała pośród nas jest dla nas prawdziwym powodem do świętowania.

Dziękuję, dziękuję i także dla mnie jest to powodem do radości — jak mówiłem na początku — że mogę być tutaj z wami, i naprawdę dziękuję Panu Bogu za tę okazję. Pozdrawiam cały Naród Polski i jeśli mogę skierować jakieś słowo, to powiedziałbym: zachowujcie i rozwijajcie wiarę. Wy, Polacy, macie bogate dziedzictwo wiary. Polska zawsze była krajem katolickim. Taką ją poznaliśmy, podziwialiśmy odwagę, z jaką manifestowała tę wiarę. Podziwialiśmy także umiejętność przekształcania tej wiary w działanie, w czyny. Także w obliczu sytuacji trudnych, w obliczu poważnych problemów, którym Polacy musieli stawić czoła. Zachowajcie tę wiarę. Przede wszystkim nie lękajcie się. Jak mówiliśmy, Bóg człowiekowi niczego nie odbiera. Bóg daje człowiekowi wszystko. Tylko w zjednoczeniu z Nim możemy być spokojni, że budujemy Ojczyznę opartą na prawdzie, sprawiedliwości, miłości i wolności.

8. Wasza Eminencjo! Jesteśmy bardzo wdzięczni, cała rodzina widzów Telewizji Trwam i słuchaczy Radia Maryja. Czujemy się bardzo zainspirowani tą rozmową, słowami Księdza Kardynała. I pragniemy dziękować nie tylko za dyspozycyjność Waszej Eminencji, za czas nam poświęcony, ale także w tym momencie wizyty Księdza Kardynała w Polsce pragniemy podziękować za tę głęboką, dostrzegalną jedność z Ojcem Świętym Franciszkiem. To dla nas piękny dar, budujące świadectwo pozwalające doświadczyć, zobaczyć żywego Chrystusa obecnego w Kościele. Dlatego z całego serca wyrażamy Eminencji nasze podziękowanie i naszą wdzięczność.

Dziękuję ojcu i jeśli mi wolno, to bardzo prosiłbym ojca i wszystkich widzów: módlcie się za mnie. Za Papieża już się modlicie, ale módlcie się też za jego współpracownika, teraz kiedy znacie go trochę lepiej, dzięki tej rozmowie. Ja też zapewniam was o mojej modlitwie.

Zapewniamy, że od dzisiaj z całego serca będziemy się modlić za Eminencję.

Rozmowę z Księdzem Kardynałem Pietro Parolinem, Sekretarzem Stanu Stolicy Apostolskiej, przeprowadził o. Zdzisław Klafka CSsR.

Wywiad na stronie TV Trwam: http://tv-trwam.pl/


opr. mg/mg