|
Powrót | Przed ślubem | Idealne małżeństwo | Zaplanuj rodzinę | Adopcja | Wychowanie | Nałogi | Mamy wnuki | Rodzina w dokumentach | Trudna klasaNiejedno dziecko potrafi swym zachowaniem i postępowaniem poważnie naruszyć dobrą atmosferę domową, zwalić na barki zapracowanych rodziców kłopoty i trudy. Z posłusznego, miłego berbecia wyrasta coś krańcowo różnego: rogata dusza, osoba pyskata, skłócona z bliższym i dalszym otoczeniem, a już stanowczo nieskłonna liczyć się ze zdaniem znających życie i coś sobą prezentujących ludzi... Bytem niedawno na zebraniu rodziców w klasie szóstej szkoły podstawowej. Zmęczona i zniechęcona wychowawczyni, dodatkowo zresztą przeżywająca wyczyny "jej" klasy jako najgorszej na szkolnym apelu wobec dyrektora i ciała pedagogicznego, odwołała się w pewnym momencie do rady obecnych na spotkaniu rodziców. Przedstawiłam państwu swoje wysiłki i swoje kłopoty, jak również stanowisko, teraz wy proponujcie... Posypały się dobre rady. Bodajże najgłośniej i najbardziej twardo perorował ojciec pewnego Jacka - bynajmniej nie jedynaka czy zaniedbanego wychowawczo, puszczonego samopas ucznia - oczka w głowie obojga rodziców, a zwłaszcza taty... Jego zdaniem, należy często lać, trzymać krótko, żadnych przyjemności! Niech wie, że koniec z kolegami, telewizją, rowerem, pitką, sankami. Musi odczuć, że za karę nie będzie w domu kochany, pieszczony. Na uczucia rodziców musi sobie zasłużyć... Przeraziły mnie te "dobre rady". Nie tylko dlatego, że dom to rodzina, ludzie bliscy, a nie więzienie czy karny obóz pracy ze specyficznym drylem i regulaminem. Każdy pedagog wie, że nie można wszystkiego zabronić, łamać charakterów silą, brutalnością, presją. Znać proporcje wychowując trudne dziecko - to przede wszystkim przekonać je, że jest kochane niezmiennie, także wtedy, kiedy sprawia swym postępowaniem przykrość lub ból. Kochane, ale nie miłością "małpią", na wszystko przyzwalającą. W dziecku trzeba zaakceptować człowieka ze wszystkimi jego plusami i minusami. Nie odwracajmy się przeto od dzieci sprawiających nam kłopoty, dzieci trudnych. Starajmy się za wszelką cenę zrozumieć je, wyjść im naprzeciw z życzliwością. Często przecież - wiemy to - gesty bywają wymowniejsze i skuteczniejsze niż słowa... S. C. Copyright by Moja Rodzina, nr 3/2000 opr. TG/PO |
