słodki cukiereczek

Rodzina
















Powrót | Przed ślubem | Idealne małżeństwo | Zaplanuj rodzinę | Adopcja | Wychowanie | Nałogi | Mamy wnuki | Rodzina w dokumentach |


Roksana Jędrzejewska - Wróbel

"Skąd się biorą dzieci?"

"Skąd się biorą dzieci?" - pytania przedszkolaka

"Skąd się biorą dzieci?", pyta w którymś momencie każdy maluch, i to pytanie, zadane zazwyczaj w najmniej odpowiednim momencie, nieodmiennie zaskakuje nawet najbardziej "przygotowanych" rodziców. Zaskakuje i wprowadza w zakłopotanie, jak i wszystkie inne pytania związane z tzw. "uświadamianiem", a tym samym z koniecznością wprowadzenia w nasze kontakty z dzieckiem tematu seksu. Nie zapominajmy jednak, że dla malucha pytanie o to, skąd się biorą dzieci, jest równie naturalne, jak pytanie o to, dlaczego pada deszcz? Dziecko pytając, nie ma żadnych skojarzeń, pyta w dobrej wierze, z czystej ciekawości. Problem więc nie w pytaniu, ale w odpowiedzi, z którą wielu rodziców nie bardzo umie sobie poradzić, właśnie dlatego, że sami wychowywani byli w rodzinach, w których na "te" tematy się nie mówiło. Co rzecz jasna nie znaczy, że nie mówiło się wcale - dzieci edukowały się po prostu na podwórkach. Jeśli nie chcemy, aby w tę, tak ważną dla każdego człowieka sferę życia wprowadzał nasze dziecko syn sąsiadów, spróbujmy przełamać własne opory.

Jak więc się zachować? Przede wszystkim nie wstydźmy się własnego skrępowania. To naturalne. Postarajmy się jednak, aby nie stało się ono dla naszego dziecka powodem do poczucia winy. Jeśli nie bardzo wiemy co odpowiedzieć, przyznajmy się do tego, np.: "Muszę się zastanowić, jak ci odpowiedzieć, porozmawiamy po obiedzie." Jednak przez ten czas nie przygotowujmy sobie elaboratu z anatomii. Pamiętajmy, że im młodsze dziecko, tym prostszych odpowiedzi oczekuje. Prostych nie znaczy jednak - niezgodnych z prawdą. Dajmy więc raz na zawsze spokój bocianom i kapuście. Z rozmów przeprowadzonych z dziećmi w klasach I-IV wynika, że obok pytania: "Jak to się dzieje, że kobieta jest w ciąży?", równie często - ku zaskoczeniu dorosłych - padało pytanie: "Czy kobieta się cieszy, że będzie miała dziecko?" A więc najprostszą odpowiedzią na pytanie: "Skąd się wziąłem?", wydaje się być odpowiedź: "Z miłości". I co ważne, ta odpowiedź - pierwsza i najprostsza - otwiera jednocześnie drogę odpowiedziom dużo bardziej skomplikowanym. Bo jeśli spróbujemy spojrzeć na problem ludzkiej seksualności oczami własnego dziecka, wszystko wyda się łatwiejsze. Skoro ludzie się kochają, lubią być blisko siebie. Form bycia blisko jest wiele, inaczej przecież okazują sobie miłość rodzice i dzieci, inaczej mężczyzna i kobieta. Pamiętajmy, że dziecko ma naturalną barierę intymności. Ono wcale nie chce wiedzieć wszystkiego naraz i dokładnie. Tę wiedzę, jak i każdą inną, gromadzić będzie stopniowo, w miarę swoich możliwości poznawczych. Dlatego wielu przedszkolakom wystarczy informacja, że przed urodzeniem byli u mamy w brzuszku. Mówmy o tym językiem prostym i obrazowym. I nie zapominajmy o poczuciu humoru! Traktowanie tematu ze śmiertelną powagą rozmowy nie ułatwi, a dziecko znudzi.

Te pierwsze rozmowy na "dorosłe tematy" mogą stać się doskonałym pretekstem do tworzenia uwielbianej przez dzieci rodzinnej kroniki: wyszperane z szafy zdjęcie USG, pieczołowicie przechowywana przez wiele mam szpitalna opaska z przegubu noworodka, pierwszy pukiel włosów. Także zwyczajny album to cudowny i każdemu dostępny pierwszy podręcznik "uświadamiania"; ślubne zdjęcie rodziców, fotografia mamy w ciąży, nasz przedszkolak w beciku to gotowy początek rozmowy na frapujący wszystkie dzieciaki temat: "Jak to było, kiedy byłem malutki".

"Jak zmienia się i rozwija dziecko w brzuchu mamy?" - pytania 8-latka

Pamiętajmy, że pytanie "Skąd się wziąłem?", zadane po raz pierwszy w wieku ok. 4 lat, powróci jak bumerang i dociekliwy 8-latek zainteresuje się przede wszystkim tym, co się zmienia i rozwija. Musimy być więc przygotowani na coraz więcej wnikliwych pytań typu: co to jest jajowód, macica, pępowina, łożysko? Jak poczęte dziecko odżywia się w łonie mamy i w jaki sposób się urodzi? A do tego jeszcze: wody płodowe, cięcie cesarskie, ciąże bliźniacze, inkubatory! A także: Kiedy maluchowi zaczyna bić serce? Kiedy zaczyna widzieć i słyszeć? Czy siusia? Te pytania, a także 60 innych, ściśle "związanych z tematem" zadali uczniowie kl. I-III w jednej z trójmiejskich szkół. Dzieci okazały się więc zaskakująco "otrzaskane" z terminologią, której jednak do końca nie rozumieją. I tu nasza, rodziców rola, a i niemały kłopot, jak dostosować konkretną przecież wiedzę medyczną do możliwości percepcyjnych dziecka? Jak ułatwić dzieciakom podróżowanie po tym skomplikowanym świecie embriologii, anatomii i fizjologii? Sięgnijmy po książki.

Na rynku księgarskim jest sporo propozycji, z których jednak należy korzystać z rozwagą, króluje bowiem wśród nich dość nieskomplikowany model "kawy na ławę", ograniczający miłość między dwojgiem ludzi do fizjologii. Także język i strona plastyczna pozostawia często wiele do życzenia. Oczywiście można i tak, lepsze to niż milczenie. Jeśli jednak uświadomimy sobie, jak ważną sprawą w życiu każdego człowieka jest zdrowe podejście do własnej seksualności, może staniemy się bardziej wymagający i nie zadowoli nas wesoły komiks o rozmnażaniu? Ale nawet wtedy, gdy wybierzemy już odpowiadającą nam książkę, nie czekajmy niecierpliwie, aż nasze dziecko nauczy się czytać, aby mu ją podsunąć, wierząc, że odpowie za nas na wszystkie trudne pytania. Nie oszukujmy się, żaden "informator" nie zastąpi szczerej, otwartej rozmowy z bliską osobą. Zostawiając nasze dziecko sam na sam z najlepszą nawet lekturą, pozbawimy je możliwości stawiania pytań, a siebie przeżywania razem fascynującej przygody... poznania własnego dziecka. Bo to, czy tzw. "uświadamianie" będzie przykrym obowiązkiem wprowadzenia dziecka w skomplikowany świat fizjologii ludzkiego ciała, czy wspólnym poszukiwaniem wartości i nauką szacunku do samego siebie, drugiego człowieka i życia w ogóle, zależy tylko od nas. I nie wyręczy nas w tym żaden wprowadzony w szkole przedmiot, żaden podręcznik. Dlatego w zabieganej codzienności zróbmy sobie z naszym dzieckiem przystanek.

Jesteśmy obecnie w punkcie, w którym większość rodziców nie kwestionuje już konieczności wczesnego uświadamiania dzieci, może więc czas zastanowić się, jak to zrobić, nie ignorując dziecięcego prawa do duchowości? Jak mówić prawdę, nie naruszając jego prawa do wstydu? Jak uświadomić własne dziecko delikatnie i taktownie, jak dostosować informacje do indywidualnej wrażliwości konkretnego dziecka? Nie ma na te pytania uniwersalnej odpowiedzi, tej każdy rodzic musi poszukać samodzielnie. Ale już samo ich postawienie skłania do refleksji, uruchamia w nas wrażliwość, o której w pośpiechu dnia codziennego zbyt często zapominamy. A przecież te pierwsze rozmowy z naszym dzieckiem na "trudne pytania", to bardzo ważny moment. Od tego jaką odpowiedź usłyszy, będzie przecież zależało, czy zada następne pytanie. Gorzej, jeśli dziecko pytać przestanie. Bo to wcale nie znaczy, że nie jest ciekawe, ale że straciło do nas zaufanie i znalazło inne, pozadomowe źródło informacji, na które nie mamy wpływu.

Z rozmów z dziećmi wynika, że najbardziej obeznani w temacie są szczęśliwi "posiadacze" młodszego rodzeństwa. To oczywiste, trudno o bardziej sprzyjającą i naturalną sytuację do "uświadomienia" malucha. Pamiętajmy jednak, że sposób w jaki dziecko zostanie poinformowane o swojej nowej roli starszego brata lub siostry, jest bardzo ważny - stanowi podwaliny pod przyszłe stosunki między rodzeństwem. Niektórzy rodzice boją się reakcji dziecka, zazdrości. Żeby temu zapobiec, zadbajmy, by o ciąży mamy dziecko dowiedziało się od rodziców, a nie np. od pani w przedszkolu. A może narysuje, jak wyobraża sobie tego nowego przybysza, wybierze dla niego grzechotkę? Inicjowanie takich zabaw pomoże dziecku nawiązać emocjonalny kontakt z nienarodzonym maluszkiem i złagodzi zazdrość. Częste rozmowy o rozwijającym się w brzuchu mamy życiu, to nie tylko niezwykła lekcja anatomii i embriologii, ale przede wszystkim niepowtarzalna okazja do zacieśniania więzi rodzinnych. Dla tak przygotowanego "starszaka" narodziny brata czy siostry nie będą domowym kataklizmem, ale powitaniem długo oczekiwanego rodzeństwa.

"Co to jest antykoncepcja?" - pytania nastolatka

Tak więc rozmawiajmy, rozmawiajmy i jeszcze raz rozmawiajmy z naszymi dziećmi. Te rozmowy to bezcenny kapitał w jaki wyposażamy je na przyszłość. Jeśli stosunki z własnym dzieckiem od początku budujemy na szczerości, otwartości i wzajemnym zaufaniu, nie zaskoczą nas trudne pytania naszego nastolatka o antykoncepcję czy niechciane ciąże, a odpowiedzi przyjdą same. Jednak aby nie utonąć w powodzi słów, pamiętajmy, że jeśli to co mówimy sprzeczne jest z naszym zachowaniem, dzieci bezbłędnie wyłapią dysonans. Bo przecież tzw. edukacja seksualna, czyli po prostu wychowanie do życia w rodzinie, to także to, co niewerbalne: stosunek rodziców do siebie nawzajem, czułość i ciepło okazywane na co dzień, akceptacja własnej cielesności i wiele, wiele innych spraw, często nieprzekazywalnych słowem. Dlatego opowiadanie dziecku o ludzkiej seksualności w kontekście rodziny i miłości właśnie wydaje się sytuacją najbardziej naturalną, a co za tym idzie, najmniej krępującą dla rodziców i dzieci. Nie oddzielając sztucznie emocji od fizjologii, a ciała od duszy, pomagamy dziecku zbudować harmonijny obraz samego. Bez miłości opowiadanie maluchowi o fizjologii przekazywania życia traci sens.


opr. TG/PO