słodki cukiereczek

Rodzina
















Powrót | Przed ślubem | Idealne małżeństwo | Zaplanuj rodzinę | Adopcja | Wychowanie | Nałogi | Mamy wnuki | Rodzina w dokumentach |


Piotr Kleksiarz ma pewien pomysł

Erika Meyer-Glitza

„Zawsze ja!”, krzyczała mama Moniki. „Zawsze tylko ja muszę zmywać i sprzątać! Spójrzcie tylko, tutaj wygląda jak w chlewiku!” Ktoś coś głośno odkrzyknął. Ktoś inny roześmiał się. Trzaśnięcie drzwiami. Monika zatkała sobie uszy palcami. Nie mogła tego już słuchać. Te ciągłe kłótnie o sprzątanie, a mimo to wciąż było brudno. Wszystko leżało porozrzucane wokół. Straszne! Nigdy nie wiedziała, gdzie w tym domu mogła znaleźć spokojne miejsce, aby odrobić swoje zadania domowe.

W drugiej klasie było ich już dość dużo. Teraz leżała w łóżku i pisała w zeszycie, który położyła na twardej tacy. Była już ósma wieczorem. Gdzie właściwie podział się tata? Czy dzisiaj znowu przyjdzie tak późno do domu? A wtedy będzie jeszcze większa awantura. Teraz nie zdał jeszcze jakiegoś egzaminu, a mama Moniki zagroziła wczoraj, że się wyprowadzi, wyjedzie zagranicę, bo ma tego wszystkiego po dziurki w nosie.

Ale Monika nie chciała nawet o tym myśleć. Rósł w niej wtedy taki ogromny strach, że jej rodzice oboje odejdą i zostawią ją samą. A w ogóle: Co będzie z tego wszystkiego? Jej myśli trzepotały się, jak małe, lękliwe ptaki w zbyt ciasnej klatce. Powinny siąść spokojnie obok siebie na drążku. Zrozpaczona Monika próbowała uspokoić te trzepoczące w jej głowie myśli. Zrobiła to, po prostu tłumiąc je w sobie i zajmując się czymś innym: Czy na pewno przygotowała już wszystko do szkoły? Czy rozwiązała już wszystkie zadania z matematyki? Lepiej będzie, jak jeszcze raz sprawdzi! A czy na pewno nie popełniła żadnego błędu? Monika wciąż sprawdzała swoje zadania domowe. Już od pięciu godzin siedziała w swoim kąciku, a mimo to ciągle jeszcze miała uczucie, że nie wszystko jest już gotowe. Bowiem u Moniki wszystko musiało być perfekcyjne. Gwarantowało jej to odrobinę pewności siebie, mogła się na tym oprzeć. A wtedy miała przynajmniej coś, co było w porządku w tym strasznym chaosie.

Czy na pewno niczego nie zapomniała? — Znowu dobiegły do niej odgłosy kłótni. Tata wrócił do domu. Rodzice kłócili się teraz o pieniądze. Dziewczynka włączyła swojego walkmana — była to jedyna możliwość zagłuszenia tego hałasu.

Następnego ranka Monika spóźniała się do szkoły. Gdyby nauczycielka wiedziała, że stało się tak właściwie z powodu sumienności Moniki, wtedy nie krzyczałaby na nią tak bardzo. Bowiem dziewczynka dwa razy się wracała, aby upewnić się, czy rzeczywiście niczego w domu nie zapomniała i czy na pewno zakręciła kran w łazience. W jej głowie odtwarzał się sam jeden z jej stałych programów myśli: „Jeśli kran jest odkręcony, wtedy woda zaleje całe mieszkanie — idź lepiej sprawdź!” Przecież na dorosłych nie można było polegać.

Czy możecie sobie wyobrazić, jak Monika się czuła, gdy została jeszcze skrzyczana za to, że spóźniła się do szkoły? Właśnie ona, która tak bardzo chciała być perfekcyjna i tak bardzo się starała!

Nikt jednak nie przeczuwał, co działo się we wnętrzu Moniki. Wszyscy uważali ją za grzeczną, porządną, pilną dziewczynkę, a spóźnienie nie pasowało do tego obrazu. Nikt nie wiedział, jaka karuzela myśli ją opanowała i nie chciała się zatrzymać. Karuzela, z której można wysiąść tylko wtedy, gdy ktoś ma odwagę zeskoczyć, ale to jest niebezpieczne. Karuzela myśli Moniki nie zatrzymywała się. Wręcz przeciwnie, kręciła się coraz szybciej: „Czy kran jest zakręcony? — Czy niczego nie zapomniałam? — Czy dobrze odrobiłam zadania domowe?” A w domu coraz trudniej można było wytrzymać. Nikt się właściwie o nią nie troszczył, ponieważ dorośli mieli swoje własne problemy.

„Monika, dlaczego wchodzisz tak śmiesznie po schodach?”, zawołał sąsiad, Piotr Kleksiarz ze śmiechem, kiedy Monika wróciła ze szkoły. „Trzy schodki do góry, dwa w dół, przecież ty nigdy nie dotrzesz do celu!” Ale Monika nie odpowiedziała mu uśmiechem. Zdziwiło to Piota Kleksiarza. A ponieważ należał on do ludzi, którzy się zastanawiają, nie poszedł sobie po prostu dalej. Przyjrzał się temu, co się działo na schodach i poczuł, że Monika nie robiła tego dla przyjemności, lecz jak coś koniecznego, jak czarodziejskie zaklęcie, które miało odwrócić niebezpieczeństwo.

Piotr Kleksiarz był człowiekiem, który wiedział dużo o świecie, a przede wszystkim o dzieciach. Dlatego też przeczuwał, że Monika nie czuła się szczególnie dobrze. Poczekał jeszcze, aż dotarła ona na samą górę, a potem zapytał: „Dzisiaj jest przecież pierwszy dzień wakacji. Moja córka Małgosia bardzo by się ucieszyła, gdybyś nas odwiedziła. Przyjdziesz do nas dzisiaj popołudniu?” Monika tylko kiwnęła przytakująco głową, a jej twarz na kilka chwil rozjaśnił promyk nadziei.

Małgosia stała przy drzwiach mieszkania Moniki: „Chodź już wreszcie do nas, dwa razy sprawdzałaś, czy kran jest zakręcony. Chcemy się przecież bawić. Tata pozwolił nam razem z nim malować”.

Piotr Kleksiarz był bowiem artystą malarzem. Przyjaźnie powitał on Monikę, dał dzieciom papier, pędzle i farby, a potem powiedział: „Może macie ochotę namalować duże obrazy strachu?”.

Monika wzięła kartkę, linijkę i narysowała ołówkiem bardzo dokładnie i prosto dom. Był on zupełnie pusty, a w środku znajdowała się tylko mała dziewczynka. „Przecież możesz sobie wziąć farby!”, zawołała Małgosia, która malowała różnymi kolorami wielkie tygrysy i lwy. Monika potrząsnęła przecząco głową i nikt jej do tego nie zmuszał.

Dzięki temu Piotr Kleksiarz dowiedział się już czegoś o Monice: bała się ona zostać sama, a jej życie było puste i szare.

Następnego dnia Monika również miała ochotę odwiedzić koleżankę. Tym razem koniecznie chciała wypróbować pędzle. Została zarażona tym przyjaznym nastrojem w domu Małgosi i jej taty, chciała do nich należeć i przyłączyć się.

Monika namalowała kran, a potem całą kartkę zalaną wodą. Tata Małgosi podsunął jej drugą kartkę, która również zamalowana została niebieską wodą. A kiedy Monika malowała, zauważyła, że również jej strach wypływał z niej razem z farbami na kartkę, a to tak dobrze jej zrobiło!

„Kiedy popłynie już dość dużo wody”, powiedział Piotr, „wtedy namaluj dorosłego, który zakręci ten kran! Ponieważ za to odpowiedzialni są dorośli”. Monika spojrzała ze zdumieniem i namalowała dużego człowieka. „Zamoczy sobie stopy!”, zawołała Małgosia i śmiała się, a jej śmiech zaraził Monikę. Śmiała się ona jeszcze bardziej, gdy namalowała dwoje dzieci, które chlapały się tą wodą. Wtedy Małgosi przyszedł do głowy pewien pomysł: „Czy możemy pryskać wodą z węża?”

Cóż to było za wodne święto na podwórku! Dziewczynki pryskały się nawzajem wodą, która płynęła tak długo, aż obie bardzo się zmęczyły.

Również trzeciego dnia Monika zapukała do drzwi Małgosi. Była tam już z radością oczekiwana. „Możemy znowu malować farbami akwarelowymi”, zawołała Małgosia już na powitanie. Monika namalowała klasę szkolną, a sama siedziała na szarym końcu. Można było ją rozpoznać po czerwonym podkoszulku. Obok jej głowy znajdował się dymek. Było w nim napisane: „Mam nadzieję, że nie zrobiłam żadnych błędów!” Tata Małgosi zrozumiał. „Co złego by się właściwie stało, gdybyś kiedyś rzeczywiście popełniła jakiś błąd?” Monika zastanowiła się i uśmiechnęła zakłopotana. Miała ona bowiem bardzo dobre świadectwo. A Piotr Kleksiarz opowiedział Monice, że kiedy był chłopcem został pewnego razu na drugi rok w tej samej klasie oraz jak stało się to najważniejszym wydarzeniem w ciągu całej jego nauki. Ponieważ w nowej klasie poznał swojego najlepszego przyjaciela.

Wtedy tata Małgosi wyjął pierwszy rysunek Moniki, ten z pustym, szarym domem i samotną dziewczynką w środku i zapytał: „Czy ty czasem też jesteś tą małą dziewczynką?” Monika pokiwała przytakująco głową. A ponieważ Piotr Kleksiarz patrzył na nią tak przyjaźnie i wyrozumiale, zaczęła mu opowiadać o wszystkim, co ją martwiło. O chaosie w domu i o strachu, że mama odejdzie i wyjedzie zagranicę, a ona zostanie wtedy zupełnie sama; a kiedy to opowiadała, czuła się tak jak wcześniej, kiedy malowała wodę na papierze. Było to takie wspaniałe uczucie, kiedy wszystko to, co Monika tak długo zatrzymywała tylko dla siebie, wreszcie z niej wypłynęło. I był ktoś, kto miał dla niej czas i kto ją rozumiał.

Następnego dnia Monika i Małgosia poszły na basen, a do pracowni przyszli rodzice Moniki. Piotr zaprosił ich, nie do malowania, tylko na rozmowę. Rozmawiali długo, bardzo długo, a Piotr zauważył, że rodzice Moniki właściwie sami byli jeszcze dziećmi i chcieli nauczyć się radzić sobie ze swoim życiem. Byli rodzicami, a jednocześnie tak naprawdę jeszcze nie potrafili nimi być.

Piotr Kleksiarz pokazał im również rysunki Moniki, ten z płynącą wodą i ze szkołą i z samotną dziewczynką w szarym domu. Wtedy stało się coś dziwnego. Rodzice spojrzeli na siebie nawzajem i było tak, jakby się właśnie przebudzili. „Monika próbowała przecież przez cały czas być bardziej dorosła niż my!”, powiedzieli oszołomieni. „To musi się zmienić!”

Piotr Kleksiarz promieniał zadowolony i obiecał im, że będzie ich przy tym wspierał.

Tego wieczoru dokonał się dla Moniki mały cud: oboje rodzice byli w domu i nie kłócili się ze sobą! A nawet przeczytali jej bajkę! Monika wiedziała, że Piotr maczał w tym swoje palce, a to przyniosło jej tak ogromną ulgę, że głęboko westchnęła i natychmiast zasnęła.

Erika Meyer-Glitza „Jakub pogromca strachu” Terapeutyczne opowiadania dla dzieci przeżywających lęki; Wydawnictwo JEDNOŚĆ


opr. MK/PO




Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Noclegi, hotele w Polsce | Nowości na naszych stronach | PDA | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła