|
Powrót | Przed ślubem | Idealne małżeństwo | Zaplanuj rodzinę | Adopcja | Wychowanie | Nałogi | Mamy wnuki | Rodzina w dokumentach | Pieniądze wydane na prewencję nigdy nie są straconeAlicja Wysocka: - Po dwóch latach od zliberalizowania niektórych przepisów prawa karnego Ministerstwo Sprawiedliwości chce powrócić do wcześniejszych, bardziej surowych. Czy to znaczy, że liberalizacja wpłynęła na wzrost przestępczości? Barbara Piwnik, sędzia Sądu Okręgowego w Warszawie: - Wzrost lub spadek przestępczości jest zjawiskiem, do którego należy podchodzić ostrożnie. Statystyki mogą mylić. Wystarczy, że zmieni się przepis, na przykład przestępstwo stanie się wykroczeniem, wtedy statystyki pokażą zmniejszenie liczby przestępstw w danej kategorii. Przestrzegam więc przed generalizowaniem problemu. - Dlaczego w takim razie ministerstwo chce powrotu do starych rozwiązań? - Odwołam się do wypowiedzi tych sędziów i prokuratorów, którzy przed wejściem nowych kodeksów w życie wskazywali na pewne, nie zawsze najlepsze rozwiązania. Okazało się, że te uwagi nie były bezpodstawne. - Czy nowe przepisy ułatwią pracę sądom? - Myślę, że najbardziej pomogłyby nam lepsze warunki pracy. Często krytycy naszego wymiaru sprawiedliwości powołują się na zachodnie standardy. Mówi się na przykład, że sędzia na Zachodzie prowadzi więcej spraw niż sędzia w Polsce. Zapomina się jednak o tym, że tamten sędzia skupia się wyłącznie na rozstrzygnięciu sprawy, natomiast u nas sędziowie zajmują się również na przykład szukaniem sali, w której można przeprowadzić rozprawę, sprawdzaniem tzw. zwrotek, podejmowaniem prób doręczenia wezwania i tak dalej. - Czy zgadza się Pani z Instytutem Wymiaru Sprawiedliwości, który ogłosił, że polscy sędziowie wymierzają zbyt łagodne wyroki, zwłaszcza gdy chodzi o zawieszanie kary więzienia? - U nas kara z warunkowym zawieszeniem może faktycznie nie jest wykonywana jak należy, ale wynika to między innymi z braku odpowiedniej liczby kuratorów, którzy kontrolowaliby skazanego: czy nie nadużywa alkoholu, nie znęca się nad rodziną, czy pracuje. Podobnie jest z karą grzywny, której nie można wykonać, bo skazany nie ma środków. Czy to jednak oznacza, że w zamian trzeba orzec pozbawienie wolności? Więzienie nie tylko obciąża obywateli jako podatników, ale także często nie daje szans poprawy skazanemu. Dyskusje na temat przestępczości koncentrują się na tym, czy kogoś złapią i zamkną w więzieniu. Nie dyskutuje się nad sensem kary pozbawienia wolności, a także nad tym, co to znaczy dla społeczeństwa, że zwiększa się odsetek osadzonych w więzieniach. Policja ma rację, że pieniądze wydane na prewencję nigdy nie są stracone - dużo więcej trzeba wydać, gdy zaistnieje przestępstwo. Czy jednak my jako społeczeństwo zastanawiamy się nad tym? - Zwolennicy zaostrzenia kar mówią o korzystnym efekcie psychologicznym zarówno dla przestępców, jak i dla społeczeństwa. - To jest daleko idące uproszczenie, silnie funkcjonujące w świadomości społecznej i często wykorzystywane politycznie. Będąc sędzią od wielu lat mogę powiedzieć, że sprawca decydując się na popełnienie przestępstwa nie kalkuluje wysokości ewentualnej kary. To nieprawda, że dopiero teraz wśród morderców pojawili się bardzo młodzi ludzie, że kobiety zabijają, że zbrodnie popełniane są z wielkim okrucieństwem i brutalnością. Ja to wszystko widziałam dziesięć, piętnaście lat temu. Tylko zupełnie inaczej informowano wtedy społeczeństwo albo w ogóle go nie informowano. Tak naprawdę przestępczość najbardziej zwiększa się w mediach, przez sposób relacjonowania zdarzeń. Wiadomo, że dobrze sprzedaje się to, co budzi dreszczyk emocji. Jeśli pomnożymy te informacje przez liczbę tytułów prasowych, stacji telewizyjnych i radiowych, to bombardowanie odniesie skutek, wywołując u widza i czytelnika poczucie zagrożenia. - Czy jednak nie powinien niepokoić wzrost agresji społecznej, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży? - Agresji sprzyjają czasy, w których żyjemy: pośpiech, brak czasu dla dzieci, pogoń za wartościami materialnymi. Rodzina przestaje spełniać swoje funkcje. Często dziecko wychowuje telewizor i grupa rówieśnicza. Unikajmy jednak uproszczeń: krwawy film nie popchnie do zbrodni, jeśli rodzic wytłumaczy, co jest fikcją, co może być prawdą i że zło zawsze jest złem. Nie można wychowywać w oderwaniu od realiów świata. Dziecko powinno poznać także ciemne strony życia, ale rodzice powinni mu wytłumaczyć, na czym te niewłaściwości polegają. Często słysząc o jakiejś zbrodni, dziwimy się: "z takiego dobrego domu i zabił". Może lepiej postawić pytanie, co to jest dobry dom? Czy to ten, w którym rodziców stać na wszystko, czy raczej ten, w którym jest z kim porozmawiać o swoich kłopotach. - Jedna ze zmian kodeksu karnego dotyczy obrony koniecznej. Według nowelizacji granicę obrony koniecznej można przekroczyć pod wpływem strachu, a nie - jak dotychczas - silnego wzburzenia. Co ta zmiana oznacza? - No właśnie. Prawo obowiązujące powinno być stabilne, powszechnie zrozumiałe, natomiast te ciągłe zmiany pod wpływem emocji i nastrojów społecznych mogą w przyszłości sprawić więcej kłopotów niż pożytku. Obrona konieczna nie może wynikać z chęci odwetu, zemsty, wymierzenia sprawiedliwości. Natomiast zawsze musi się łączyć z zaistnieniem bezpośredniego, bezprawnego i rzeczywistego zamachu na dobro chronione prawem. W przypadku ataku każdy ma prawo się bronić, ale to nie może być wyręczanie wymiaru sprawiedliwości. Bądźmy z tym ostrożni, bo Konwencja Europejska mówi, że pozbawić życia można tylko broniąc życia. U nas przepisy mówią o ochronie dobra chronionego prawem, a więc także materialnego. Może to jest miarą naszych czasów, że dla bardzo wielu osób mienie ma tak ogromne znaczenie, że broniąc go, nie wahają się pozbawić kogoś życia. - Dziękuję bardzo za rozmowę. Rozmawiała Alicja Wysocka Copyright by Gość Niedzielny, nr 7/2000 opr. TG/PO |
