|
Powrót | Przed ślubem | Idealne małżeństwo | Zaplanuj rodzinę | Adopcja | Wychowanie | Nałogi | Mamy wnuki | Rodzina w dokumentach | Katechizować znaczy również wychowywaćRodzice - czy mają tego świadomość, czy też nie - są pierwszymi wychowawcami, także wiary swoich dzieci. Świadectwo życia chrześcijańskiego dane przez rodziców na łonie rodziny dociera do dzieci wraz z tkliwością i szacunkiem macierzyńskim i ojcowskim. Pierwsze doświadczenie chrześcijańskie lub też jego brak zostawia decydujący ślad, który trwa często przez całe życie człowieka. To dziecięce przebudzenie religijne w środowisku rodzinnym jest wartością niezastąpioną. Katecheza powinna stanowić jej dopełnienie i rozwinięcie. Wielu rodziców składając deklarację uczęszczania swych dzieci na katechezę szkolną, czuje się zwolnionymi z wychowania religijnego. Zapominają oni, że w sakramencie małżeństwa otrzymali łaskę i zadanie chrześcijańskiego wychowania swoich dzieci, wobec których mają świadczyć i którym mają przekazywać równocześnie wartości ludzkie i religijne. Życie rodzinne ma być dla dzieci drogą wiary i szkołą życia chrześcijańskiego. Dokumenty Kościoła mówią bardzo wyraźnie, że katecheza rodzinna wyprzedza każdą inną formę katechezy, towarzyszy jej, poszerza i dopełnia. Jeżeli zabraknie katechezy rodzinnej, katecheza szkolna, nawet najlepiej prowadzona i zorganizowana, pozostaje niejako zawieszona w próżni. Tym, który ma z polecenia Kościoła zająć się wychowaniem religijnym dzieci w szkole, jest katecheta. Nie może on jednak zapominać, że pierwotne i największe prawa wychowawcze posiadają w stosunku do swoich dzieci rodzice. Katecheta, podobnie jak inni nauczyciele, wspiera rodziców w dziedzinie wychowania, ale ich nie zastępuje. Z powyższych stwierdzeń wynikają dwie ważne konsekwencje: 1. Nauczyciele i katecheci nie ponoszą wyłącznej i całkowitej odpowiedzialności za wszystkie możliwe zadania wychowawcze - powodzenia czy porażki - jak często uważają rodzice. 2. Kierunek działalności wychowawczej nie może być sprzeczny z wolą rodziców. W przypadku katechezy rodzice składają odpowiednią deklarację, na podstawie której ich dzieci są katechizowane. Młodzież czyni to sama. Złożona przez nią deklaracja jest jednocześnie jakąś formą zgody na realizowane przez katechetę wychowanie religijne. Wymiar wychowawczy nigdy nie był obcy katechezie. Jej istotnym celem - oprócz głoszenia Orędzia Zbawienia - było, jest i będzie kształtowanie postaw. W chwili wejścia w życie reformy szkolnictwa katecheza znajdzie bez wątpienia sprzymierzeńca w szkolnym programie wychowania, który każda szkoła musi opracować oprócz programu nauczania. Jest to szansa, że zostaną - jeśli nie ujednolicone, to zapewne nakreślone wspólne priorytety wychowawcze: rodziców, szkoły, Kościoła. Celem edukacji ma się stać bowiem wszechstronny rozwój ucznia. Zakłada on, poza przekazem wiedzy, umiejętność praktycznego wykorzystania jej przez ucznia oraz kształtowanie jego postaw, w tym również postaw moralnych. Katecheza zredukowana tylko do przekazu wiedzy, tylko do kształtowania umiejętności lub tylko do wychowania byłaby wykoślawiona i niepełna. Katecheta, jeśli chce w sposób rzeczywisty wychowywać, powinien w dzisiejszej szkole objawić się jako dydaktyk, instruktor, opiekun, wychowawca, doradca, przewodnik. Absolutnie nie może być postrzegany w szkole tylko i wyłącznie jako nauczyciel religii, który "robi swoje i idzie do domu". Od katechety zawsze będzie się wymagało i oczekiwało więcej. Bardziej uważnie będzie się patrzyło na jego życie prywatne i surowiej będzie się go z niego rozliczało. Katecheta, człowiek z "krwi i ciała", człowiek wiary, któremu Kościół zaufał i z którym niejako "podzielił się swoją misją", musi się stać dziś jeszcze bardziej wychowawcą człowieka; tym, który kształtuje ludzkie życie. Jest to istotne szczególnie dziś, gdy dzieci i młodzież nie otrzymują z różnych przyczyn odpowiedniego wykształcenia religijnego w swym środowisku rodzinnym. Katecheta musi się liczyć z tym, że często za deklaracją rodziców wyrażającą zgodę na uczestniczenie ich dziecka w katechezie, będą stały motywy pozareligijne. Rodzice, często bardzo krytyczni wobec katechezy czy katechety, mają albo inne oczekiwania wobec katechezy, albo sami dokładnie nie wiedzą, czego chcą. Aby katecheta mógł autentycznie uczestniczyć w procesie wychowania - z racji swej misji głównie religijnego - powinien nie tylko znać Orędzie, które przekazuje, ale też adresata, który ma je otrzymać, oraz kontekst społeczny, w którym on żyje. Te dwie ostatnie sprawy pozostawiają ciągle jeszcze wiele do życzenia. A przecież bez ich znajomości nie można mówić o żadnych skutecznych współoddziaływaniach wychowawczych. Wypadałoby u początku nowego roku szkolnego zachęcić rodziców do częstszego i bardziej zdecydowanego dawania świadectwa swej wiary, do aktywniejszego zaangażowania się w religijne wychowanie swoich dzieci, do uświadomienia sobie wagi katechezy rodzinnej, do współpracy z katechetą, który też szczerze pragnie dobra katechizowanych przez siebie dzieci. Kształtownie umiejętności oraz wychowanie dzieci i młodzieży to zadania nieustannie stojące przed katechetą i katechezą. Ich właściwe wypełnianie służy budowaniu lepszego, sprawiedliwszego świata, a w rozumieniu chrześcijańskim - budowaniu królestwa Bożego. KS. ZDZISŁAW BRZEZINKA Copyright by Gość Niedzielny, nr 35/1999 opr. TG/PO |
