słodki cukiereczek

Rodzina
















Powrót | Przed ślubem | Idealne małżeństwo | Zaplanuj rodzinę | Adopcja | Wychowanie | Nałogi | Mamy wnuki | Rodzina w dokumentach |


Duzi i mali

Jaś i Kuba bawią się klockami, ale zabawa niezbyt dobrze się układa. Co chwila jakiś klocek jest sporny - potrzebuje go i jeden, i drugi. Najczęściej nie ma znaczenia, w co i czym chłopcy się bawią, zawsze znajdą powód do sporu. Jaś, starszy o dwa lata, lubi dowodzić. Uważa, że Kuba powinien zaufać jego wiedzy i doświadczeniu, ale młodszy brat ma swoje zdanie i wcale nie chce zaakceptować takiego przywództwa.

Konflikty między dziećmi, szczególnie pomiędzy rodzeństwem, to sytuacje absolutnie normalne, tak normalne, że rodzice i opiekunowie dziwią się, gdy jest inaczej, tzn. gdy dzieci bawią się zgodnie. Rodzice bardzo często wzywani są na pomoc, jeszcze częściej sami z siebie interweniują, gdy poziom wrzasków i bałaganu przekracza ich tolerancję na hałas. Interwencja rodziców przejawia się na różne sposoby. Jedni nie dociekają, kto komu co zrobił, kto jak bardzo zawinił, kto zaczął, tylko wszystkich uczestników sporu stawiają do kąta, pozbawiają możliwości oglądania ulubionej bajki czy wszystkim potrącają kieszonkowe. Inni rodzice dają się wpuścić w maliny, czyli próbują ustalić, kto jest winowajcą, kto zawinił (spowodował konflikt), kto przekroczył granice dobrego wychowania czy obrony koniecznej. Chcą być sprawiedliwi i próbują ocenić, komu jaka kara czy zadośćuczynienie się należy. Jest to praca syzyfowa, niezwykle rzadko zakończona sukcesem.

Wreszcie jeszcze inni rodzice próbują pogodzić zwaśnione strony, odwołując się do wieku. Wtedy to padają stówa: Jasiu ustąp Kubusiowi, przecież jesteś starszy. Rodzice milcząco zakładają, że jak Jaś jest starszy, to na pewno mądrzejszy, z pewnością na tyle dojrzały, by zrezygnować z własnych potrzeb w imię bliżej nie wiadomo czego.

Jakie wnioski płyną z poszczególnych typów reakcji? W pierwszej sytuacji rodzice dają dzieciom do zrozumienia, że ich konflikty są ich sprawą, że same muszą się nauczyć je rozwiązywać. Interwencja rodziców przerywa jedynie spór - przynajmniej jawnie tu i teraz. Wszyscy, ich zdaniem, zostają ukarani sprawiedliwie, ale najprawdopodobniej przy najbliższej okazji dzieci same wyrównają między sobą rachunki, załatwią swoje sprawy tak, aby również było sprawiedliwie w ich rozumieniu.

W sytuacji drugiej najczęściej wszyscy są przegrani: uczestnicy konfliktu i rodzice w roli rozjemców. Ustalenie bowiem, kto i jak bardzo zawinił, jest w najwyższym stopniu niemożliwe, a kosztuje wiele negatywnych emocji. Próba znalezienia winowajcy najczęściej kończy się tym, że na skutek dodatkowych wyjaśnień i tłumaczeń, czyli - inaczej mówiąc - wzajemnych oskarżeń konflikt przybiera na sile. Bywa i tak, że rodzice zamiast pozostać na pozycji neutralnych rozjemców stają się stroną w sporze, czyli tracą cierpliwość. W czasie wyjaśniania przyczyn konfliktu obiektywizm rodziców gubi się gdzieś i zaczynają oni sprzyjać jednej lub drugiej zwaśnionej stronie, a tym samym przestają być sprawiedliwi, przynajmniej w oczach jednego uczestnika sporu. Często po takiej długiej, wyczerpującej i przykrej dla wszystkich dyskusji (pyskówce) kara spada na wszystkich.

W trzecim przypadku rodzice apelują do rozsądku i rozwagi starszej pociechy. Owe apele tak naprawdę są nieuzasadnione, gdyż dziecko ma swoje własne poczucie sprawiedliwości i to jest silniejsze od abstrakcyjnego poczucia bycia starszym. Najpierw przez wiele lat uczymy dziecko, że za czyn dobry należy się nagroda, a za zły kara. Gdy nasza pociecha opanuje lepiej lub gorzej tę zasadę, nagle zaczynamy wymagać czegoś innego, zaczynamy mówić o starszeństwie. Tym samym wprowadzamy zamęt w głowie dziecka. Do tej pory nasz syn wiedział, że Kuba zrobił źle i powinien zostać ukarany. Teraz dowiaduje się, że ponieważ tamten jest młodszy, to kara go ominie. Tymczasem Jaś zostanie jakby podwójnie ukarany - straci zabawkę, a rodzice dodatkowo ten stan rzeczy przypieczętują. Dziecko dowiedziało się, że bycie starszym sprawia, że musi rezygnować, ustępować, często nie otrzymując nic w zamian.

Argumentem starszeństwa w rozstrzyganiu dziecięcych konfliktów posługuje się chętnie wielu rodziców, ale zapominają o nim, gdy z bycia starszym miałyby wynikać jakieś przywileje, np. większa swoboda, późniejsze chodzenie spać czy późniejsze powroty do domu. Z kolei młodsze dziecko otrzymuje w takiej sytuacji informacje o swej bezkarności, dostaje od rodziców zielone światło do dalszego rozrabiania. Ponieważ jest młodsze, to ono na przykład dostanie sporną zabawkę.

Zdarzają się również sytuacje jak ta, o której teraz opowiem.

Szkoła to miejsce, w którym dzieci spędzają niekiedy więcej czasu niż w domu. Szkoła to także miejsce, w którym dzieci powinny spotykać się wyłącznie z fachowcami. Z umiejętnościami rodzicielskimi, jak wiemy, różnie bywa. Nie ma szkół dla rodziców, nie ma świadectw dopuszczających do bycia matką lub ojcem. W szkole jest inaczej. W szkole pracują wykwalifikowani specjaliści. Ich nadrzędnym celem jest wychowywanie dzieci.

A jak to często wygląda w praktyce? Do sekretariatu w szkole podstawowej przychodzi uczeń, aby dokonać stosownych i wymaganych opłat. I co go tam spotyka? Pomyślałby ktoś, że życzliwość i pomoc, szczególnie że lat ma niewiele i nie czuje się zbyt pewnie w kontaktach z dorosłymi, gdyż dopiero się uczy załatwiania poważnych spraw. Otóż nie, ponieważ jest mały, to potraktowany zostaje jak intruz. Pieniądze, owszem, zostają przyjęte, ale z pokwitowaniem i wydaniem reszty jest już gorzej - nie przeszkadzaj, nie widzisz, że jestem zajęta? I tak przez dwa kolejne dni, przerwa po przerwie, pani sekretarka jest zajęta. Dlaczego miałaby być miła i grzeczna? Przecież to tylko jakieś tam dziecko, na dodatek dosyć natrętne. Inne dawno by już zrezygnowało z tej reszty i nie zawracało głowy.

Dziecko pokwitowania i pieniędzy nie dostało, potrzebna była interwencja dorosłych. Wydaje się, że na prace własne sekretariatu jest czas, gdy dzieci są na lekcjach, na przerwach zaś sekretariat jest dla uczniów. Po takim doświadczeniu niejedno dziecko już nigdy nie pójdzie niczego załatwić, a i gdy dorośnie, będzie unikało wszelkich spraw urzędowych. Pani sekretarka może pozwalać sobie na takie zachowania, bo ma milczącą zgodę innych dorosłych. Wszyscy oni wykorzystują po prostu fakt bycia starszymi.

Dlaczego tak często zdarza się, że nasza pociecha wraca ze sklepu ze źle wydaną resztą lub towarem gorszej jakości? Dlaczego tak wielu dorosłych zapomina w tym momencie o swych własnych naukach - ustąp młodszemu, a nawet więcej - pomóż młodszemu? Dlaczego gdy na przykład obcy ludzie zaczepiają w na ulicy lub przystankach dzieci i gdy te nie chcą rozmawiać, to dzieciom zarzuca się niegrzeczność? Dlaczego tak często kwestionujemy argumenty dzieci, szczególnie w sporach z dorosłymi? Dlaczego nadużywamy stwierdzeń typu: to tylko dziecko, co ono wie? Dlaczego jesteśmy niegrzeczni, opryskliwi wobec małych (młodszych) osób?

I w końcu, dlaczego stosujemy różne miary. Raz dziecko ma ustąpić, bo jest starsze, kiedy indziej nie ma nic do powiedzenia, bo jest młodsze. Czy dla nas, dorosłych te zasady są proste i zrozumiałe? Skąd dziecko ma wiedzieć, kiedy ma zachowywać się jak starsze, a kiedy jak młodsze? Nie utrudniajmy życia naszym dzieciom i sobie. A przede wszystkim dostrzeżmy w dziecku człowieka i traktujmy go z szacunkiem należnym każdemu człowiekowi bez względu na wiek i wzrost.

GRAŻYNA MACIĄG, psycholog

opr. TG/PO




Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Noclegi, hotele w Polsce | Nowości na naszych stronach | PDA | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła