słodki cukiereczek

Opoka jest przydatna? Wpłać darowiznę
Zapraszamy do czytelni Według autorów Według dziedzin Według tematów Wyszukaj Na zakupy!




Dziś polecamy


W księgarni Opoki












Źródło: Przewodnik Katolicki

Anna Karpiel-Semberecka

Lepiej z babcią i dziadkiem...



Duża wielopokoleniowa rodzina żyjąca zgodnie pod jednym dachem to rzadkie i dziwne zjawisko? Przecież takie „bycie razem” dziadków, rodziców i wnuków to niezwykle pozytywne doświadczenie.

Oczywiście, nie jest łatwo, ale rodzina państwa Elantkowskich z Zakopanego to dobry przykład, że jednak można. Choć nie wszystkim taki model rodziny jest bliski, to pokazuje, że warto pielęgnować rodzinne więzy. Warto, by wnuki były blisko babci i dziadka, nie tylko w dniu ich święta.

Rodzina państwa Elantkowskich nie tylko jest wielopokoleniowa, ale także duża i bardzo ze sobą zżyta. Mieszka w zacisznej dzielnicy Zakopanego, w domu nie wyglądającym wcale na taki, który może pomieścić trzynaście osób. Wkrótce zresztą pojawi się kolejny członek rodziny. W domu jest siedmioro dzieci w wieku od 2 do 10 lat, a więc ciągły ruch i gwar, w którym dobrze czują się także dziadkowie — Marianna i Andrzej. Mieszkają na parterze i do nich właśnie najchętniej zbiegają wnuki.

W domu mieszka syn Paweł z żoną Magdą i czwórką dzieci oraz córka, też Magda, z mężem Piotrem i trójką dzieci. Każda rodzina ma swoje piętro, ale granice własnego „terytorium” są dość płynne. Dzieci lubią przebywać razem i trudno je rozdzielić. W odwiedziny przyjeżdża też czasem z Krakowa kolejna córka z mężem i dwójką dzieci. Najstarsza córka jest w zakonie karmelitanek bosych.

Radość bycia razem

— Jest wesoło i wspaniale. Cieszymy się, że dzieci i wnuki chcą być z nami — mówi pani Marianna. — Mieszkanie razem to może trochę konieczność, a trochę wybór, ale nikt nie narzeka. Na początku nie było takiej potrzeby, ale w miarę jak przybywało dzieci, zaadaptowaliśmy dom tak, aby każda rodzina miała swoją kuchnię i łazienkę. Teraz syn myśli już o budowie własnego — dodaje. — Razem jest nam dobrze i wcale nie za ciasno — jednoznacznie reaguje na te plany 6-letnia siostrzenica Danusia.

— Żeby zobaczyć, jak to jest, trzeba tu na jakiś czas zamieszkać — żartobliwie wtrąca dziadek. I nagle znajdują się same plusy: zawsze jest się do kogo zwrócić o pomoc, można pożyczyć sól, mleko, jest z kim zaśpiewać kolędy.

— Czasem tych plusów nie widać. Wystarczy jednak, że porozmawiam z siostrą z Krakowa. Kiedy jej zachoruje dziecko, ma kłopot. U nas zawsze babcia albo dziadek zaopiekują się wnukami. Z drugiej strony my też pomagamy dziadkom — wyjaśnia Paweł Elantkowski. — A minusy? Tupiemy sobie nad głowami... To są takie drobne sprawy, które się zdarzają, gdy jest tyle osób w jednym domu. Dzieci pokłócą się o zabawkę, może czasem ktoś jest w gorszym humorze — zastanawiają się Paweł i Magda.

Rodzinna specjalność

— Gdybyśmy mieszkali osobno, pewnie nie byłoby takich częstych kontaktów, dzieci nie chodziłyby codziennie do babci — mówi Paweł. Wszyscy są jednak razem i bardzo wiele ich łączy. — Większość rodziny to absolwenci matematyki. To nasza rodzinna specjalność. I mali też już w szkole dobrze się pod tym względem zapowiadają — cieszy się babcia. Poza tym wszyscy kochają górskie wycieczki i jazdę na nartach. Najstarszy, Jaś, wyrusza już z dziadkiem na poważniejsze wyprawy. Wspólnie wybrali się do Warszawy z okazji beatyfikacji ks. Jerzego Popiełuszki. — Staramy się nie kupować zbyt dużo prezentów, a wymyślać inne atrakcje. Na 8. urodziny Jasia tata i dziadek zabrali go w góry, na Lodową Przełęcz — wspomina babcia. — Kolejna rodzinna specjalność to szachy. Organizujemy też wspólne ogniska, jesteśmy po prostu razem.

Wzajemne obdarowywanie się

— Całe życie czerpie się z kontaktu z innymi ludźmi. Tak było, kiedy pracowałam jako nauczycielka i teraz, kiedy zajmuję się wnukami. Dzieci dają świeże spojrzenie na różne sprawy. Patrzeć na ich rozwój to coś pięknego. Dlatego bardzo lubię spędzać z nimi czas, staram się go wykorzystać, aby podsunąć im wartościowe książki, czegoś nauczyć. Cieszę się, kiedy z przedszkola dostaję wiadomość, że wiedziały coś od babci — opowiada pani Marianna.

— Dzięki wnukom dziadek i babcia są ciągle w ruchu. To duża motywacja, bo wnukami trzeba się zająć, nawet trochę poszaleć — wyjaśnia Magda.

Rodzina to bogactwo

Tak jak Andrzej i Marianna, ich dzieci zdecydowały się na duże rodziny. — Oboje z mężem od samego początku chcieliśmy mieć dużo dzieci — mówi synowa Magda. — Na pewno jest łatwiej o taką decyzję, kiedy ma się odpowiedni wzór. Człowiek się po prostu nie boi — komentuje babcia.

— Kiedyś po procesji Bożego Ciała zobaczyłam, że cała rodzina stoi przed kościołem. To był wspaniały widok. Powiedziałam, że jesteśmy bogaci, a Antoś to podchwycił: „Tak, babciu, bogaci ludźmi!” — opowiada pani Marianna. — Myślę, że nasze wnuki będą w przyszłości do takich chwil wracać, będą czuły wspólnotę rodzinną. — Mamy dużą rodzinę, dużo znajomych, dom jest otwarty i my jesteśmy otwarci na innych ludzi — dodaje Magda na potwierdzenie tych słów.

Dzień Babci i Dziadka... i nie tylko

Wnuki pamiętają o święcie dziadków. Wyklejają i rysują laurki, przygotowują piosenki, zapraszają na przedszkolne uroczystości. Wszyscy wspólnie przychodzą z życzeniami. Są też inne ważne dni. — Na 40. rocznicę ślubu od dzieci i wszystkich wnuków dostaliśmy słoneczniki. Trochę się ich uzbierało i było to dla nas bardzo wzruszające — wspominają Marianna i Andrzej.

Jak to wszystko możliwe?

— Najważniejsza jest wiara i wspólna modlitwa. Codziennie wieczorem, odmawiając „Ojcze nasz”, wybaczamy sobie nawzajem. Bez Boga ta zgoda w rodzinie nie byłaby możliwa — przyznaje pani Marianna.

Ważna jest także tradycja, którą chcą przekazać wnukom. Dlatego u dziadków w okresie świąt jest choinka, a na niej wśród innych ozdób jabłka, na stole biały obrus i Dzieciątko w żłóbku. Na ścianie wiszą stare zdjęcia zachęcające do snucia rodzinnych opowieści. W tym domu dziadkowie mają czas dla wnuków, a wnuki potrafią to docenić. — Dziadek jest fajny, bo chodzi ze mną w góry i gra w szachy, a babcia daje mi smaczne piętki chleba. Lepiej więc mieć dziadków codziennie — stwierdza na koniec Jaś.


opr. mg/mg





 wyślij znajomym

Zobacz także:
Benedykt XVI, Dom w Nazarecie szkołą modlitwy
Autor zbiorowy, IV Misyjne Święto Młodych
Alessandra Devoto, Co robić aby moje dziecko dobrze spało?
Joanna Szełęga, Papieże i aniołowie
Zygmunt Zimowski, Ludzie niewidomi
Meg Meeker, Mocni ojcowie, mocne córki
Kajetan Rajski, Wigilia Paschalna 2012
Magdalena Guziak-Nowak, Przedsiębiorstwo: rodzina
Arkadiusz Nocoń, Okruchy Ewangelii. III Niedziela Wielkiego Postu
Joanna Wilkońska, Pranie u babci Wiktorii
Komentarze internautów:

Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Edukacja Ekonomiczna | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Księgarnia religijna | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Noclegi w Polsce | Noclegi, hotele w Polsce | Nowości na naszych stronach | PDA | Pielgrzymki piesze - ePielgrzymka | Rekolekcje | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Tapety i dzwonki religijne | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła