|
Powrót | Przed ślubem | Idealne małżeństwo | Zaplanuj rodzinę | Adopcja | Wychowanie | Nałogi | Mamy wnuki | Rodzina w dokumentach | Droga do wolnościList trzeźwego alkoholikaMam na imię Tadeusz. Jestem człowiekiem, który był uzależniony od alkoholu. Alkohol został z mojego życia i życia mojej rodziny wyeliminowany, ale jestem świadomy, że jeśli sięgnę po niego, moje życie ponownie stanie się koszmarem, jaki przeżywałem ja i moja rodzina. Takiego człowieka nazywa się alkoholikiem. Wiem, jak trudno utożsamiać się z tym słowem. Kiedy piłem, trzeźwość kojarzyła mi się ze stwierdzeniem: "nie jestem pijany, to znaczy jestem trzeźwy". Na trzeźwość patrzyłem przez pryzmat alkoholu i pijących go ludzi. Teraz wiem, że był to błąd, który popełnia wielu ludzi. Prawdziwa trzeźwość to przyjęcie pewnej postawy wobec swojego życia. W moim nowym życiu znaczy to, że ogólnie znane powiedzenie "Dziękuję, nie piję" ma głębszy wymiar, znaczy coś więcej. Nie mogę sięgać po alkohol, ponieważ utraciłem kontrolę nad korzystaniem z niego. Uczę się rozpoznawać błędne drogi mojego myślenia, często jeszcze myślenia alkoholowego, aby nie zatracić obrazu samego siebie i rzeczywistości. Jest to odkłamanie życia, które było związane z alkoholem. Uczę się w trzeźwym życiu oddzielić prawdę od kłamstwa, dobro od zła i nazywać te rzeczy po imieniu. Kiedy piłem, bardzo broniłem kłamstwa, a złe postępowanie uważałem za dobre. Poprzez modlitwę i pracę nad sobą odzyskuję kontakt ze swoimi uczuciami i sferą duchową. Uczę się przyżywać uczucia, nie tłumiąc ich i nie znieczulając alkoholem, i wyrażać je w taki sposób, aby nie krzywdzić innych. Sferę duchową uczę się napełniać dobrocią i życzliwością, którą mogę okazać drugiemu człowiekowi. Mam ukształtowaną hierarchię wartości duchowych. Na pierwszym miejscu jest wiara w Boga. Moje trzeźwe życie powierzyłem Bogu. Uczę się być uczciwy wobec Boga, siebie i rodziny. Pokonując trudności, poznaję wartość modlitwy, działania Pana Boga i efekt pracy nad sobą. W nowym życiu odzyskuję świadomość bycia dzieckiem Bożym, poczucie wartości i swoją godność. Nazywam to przebudzeniem duchowym. Uzależnienie zniewala człowieka, pozbawia możliwości podejmowania mądrych decyzji. Człowiekowi uzależnionemu trudno jest dostrzec rzeczywistość i zrozumieć, czym jest wolność, oparta na prawdzie Bożej. To, od czego jest uzależniony staje się najważniejsze i jest na pierwszym miejscu. Życie zostaje podporządkowane uzależnieniu. Dzieląc się moimi przemyśleniami, coraz bardziej rozumiem, czym jest trzeźwość. Jest ona owocem mądrości, która jest darem Ducha Świętego. Człowiek trzeźwy, to człowiek kierujący się rozumem i uczciwy. To człowiek, który dostrzega obok siebie innych ludzi. Trzeźwość to rozwój duchowy, trzeźwość to życie w prawdzie. Trzeźwość to droga poznawania wolności Bożej. Chciałbym, aby moje refleksje na temat trzeźwości trafiły nie tylko do ludzi uzależnionych, lecz do wszystkich - do ojców, mężów, działaczy społecznych czy politycznych. Często w życiu musimy podejmować trudne decyzje. Aby te decyzje wypływały z mądrości i były sprawiedliwe, właśnie w tych momentach najbardziej potrzebujemy darów Ducha Świętego. Każda władza pochodzi najpierw od Boga, a w następnej kolejności od ludzi. Dlatego powinna służyć ludziom. Dziękuję Panu Bogu za dar trzeźwego życia wymodlony przez Kościół, moich nieżyjących rodziców i rodzinę. Dziękuję za to, że spotykam na swojej drodze kapłanów, psychologów, terapeutów i wielu przyjaciół. Oni pomagają mi w kształtowaniu trzeźwego życia. "Musimy być trzeźwi, musimy chodzić na obydwu nogach, aby naród przeprowadzić bezpiecznie" - nauczał kardynał Stefan Wyszyński. Tadeusz - alkoholik niepijący Tychy Copyright by Gość Niedzielny, nr 31/2000 opr. TG/PO |
