słodki cukiereczek

Rodzina


Powrót | Przed ślubem | Idealne małżeństwo | Zaplanuj rodzinę | Adopcja | Wychowanie | Nałogi | Mamy wnuki | Rodzina w dokumentach |


Pigmalion i lwica

Co mają robić, kiedy minie fascynacja odmiennością, a zaczynają drażnić cechy małżonka, irytować wychowanie i nawyki wyniesione z domu? Przed rozstaniem chroni wtedy uczucie i przeświadczenie, że spotkali się na całe życie.

Wśród różnorodnych małżeńskich portretów opisanych w „Nocach i dniach" pamięta się przede wszystkim głównych bohaterów tej sagi rodzinnej: Barbarę i Bogumiła Niechciców.

Prototypem Barbary była podobno matka Marii Dąbrowskiej. Powieściowa bohaterka, jak pamiętamy, nie zaznała szczęścia w małżeństwie. Żyta wspomnieniami pierwszej, młodzieńczej miłości, romantycznych i patriotycznych uniesień; a tymczasem przyszło jej poślubić dzierżawcę i żyć na roli. Bogumił był wspaniałym, wartościowym człowiekiem, co żona doceniała, ale też nie mogła mu wybaczyć, że w przeciwieństwie do niej znalazł swoje tak zwyczajne miejsce w życiu.

Mężczyźni mniej myślą o szczęściu we dwoje, kiedy pasjonuje ich praca. Barbara pragnie wyrwać się do miasta, zapewnić tam dzieciom edukację i żyć wśród oświeconych ludzi. To też nie przyniesie jej zresztą spodziewanej satysfakcji. Motyw: do miasta... do miasta przewija się wciąż w pokoleniach kobiet.

Pamiętam dobrze osobę, która niedawno zmarła. Całe jej życie było naznaczone tym niespełnionym marzeniem. Czegóż to ona by nie dokonała, gdyby mogła żyć w mieście! A tak pracowała z dobrym i kochającym mężem w gospodarstwie rolnym; wychowali i wykształcili dwóch synów, którzy odeszli ze wsi. Teraz jeden z nich chce wrócić. Tylko jak do tego przekonać żonę? Przecież bardziej niż miejsce do życia liczy się, z kim to życie spędzamy.

Oczywiście wówczas kiedy o małżeństwie decyduje uczucie. Jeśli dwoje ludzi spotka się i pokocha, inne względy są mniej ważne. Tak powinno być. Ale też trzeba wybrać człowieka (radzą specjaliści od kontaktów międzyludzkich), którego system wartości odpowiada naszemu. Szansę zmiany charakteru i aspiracji małżonka są bowiem niewielkie. Lepiej się nie łudzić. Co jednak na to poradzić, że przyciągają się ludzie skrajnie różni? Słuchamy przez radio kolejnych odcinków „Lalki" o tym, jak Wokulski ulega fascynacji urodą, klasą i stylem życia panny Izabeli. Już gorzej nie mógł ulokować uczucia, ale on nie chce o kim innym myśleć. Mądry Prus nie skojarzył jednak tej pary. Być może nie chciał opisywać nieudanego mariażu, w którym bohater jest traktowany jak parweniusz - protekcjonalnie i z góry. A liczą się tylko jego pieniądze.

Mezalians polegający na różnicy majątku i sfery (teraz mówi się środowiska) trwa w sztuce i życiu od wieków. Łowca posagów żeniący się z nieurodziwą dziedziczką czy zubożała panna zmuszona przez rodzinę do poślubienia bogatego, niekochanego mężczyzny, byli tematem wielu powieści i dramatów. Jest takie opowiadanie Czechowa „Anna na szyi" z pamiętną sceną przejazdu trójką koni dziewczyny wydanej za starego carskiego urzędnika. Anna nie dostrzega żyjących w nędzy ojca i braci, których mija jak obcych. Wyszła za mąż dla pieniędzy i o nie tylko będzie dbać. l dziś ten argument w zawieranych małżeństwach miewa znaczenie, choć młodzi żenią się już z własnej woli. Za mezalians obecnie uważa się nierówność wykształcenia. Tak jak związek lekarki z kierowcą. Oboje pracują w pogotowiu ratunkowym, pokochali się. On jest opiekuńczy, podziwia ją. Są szczęśliwi, oparli się niechęci jej rodziny i przyjaciół. Gdyby on jednak ukończył studia, jak obiecuje... Tylko czy wytrwa, znajdzie zdolności i siły? Może pozostanie kochać go takim, jaki jest.

Czytam w magazynie kobiecym list młodej kobiety. Będąc studentką, pokochała z wzajemnością swojego profesora. Pobrali się i mimo różnicy wieku byli szczęśliwi. Do czasu, kiedy ona zrobiła doktorat i zaczęła karierę naukową. On nie mógł zaakceptować rezultatu własnych zabiegów i dążeń, zaczęty się konflikty. Być może obawiał się, że żona go przerośnie, wymknie się spod kontroli. Prozaiczna wersja mitu Pigmaliona, króla Cypru, który zakochał się w wyrzeźbionym przez siebie posągu, a bogini miłości Afrodyta tchnęła w rzeźbę życie. Odtąd jest osobną, niezależną istotą. Przedstawiając niedobrane pary, chciałoby się też znaleźć pozytywne przykłady. Jest ich wiele. Pokazujemy je w portretach rodzinnych na

pierwszych stronach. W sztuce wdzięczniejszą materią są ostre konflikty niż uległość, zgoda i pogoda. Jednak nade wszystko lubimy szansę na sukces i szczęśliwe zakończenie. Mnie ujmuje dwoje młodych opisanych przez Orzeszkową w „Nad Niemnem" -Justyna i Jan. Młoda kobieta jest przeciwieństwem swojej kuzynki, próżnej i sentymentalnej Emilii. Z Janem są szczęśliwi, bo - mimo różnicy pochodzenia mają wspólne dążenia, łączy ich fascynacja erotyczna, szacunek i podziw (zdaniem Williama Whartona, autora „Ptaśka" i „Stada", te trzy warunki gwarantują udane małżeństwo).

Pisałam w „MR" o książce amerykańskiego terapeuty i kaznodziei Tima La Haye'a na temat różnic temperamentów. Autor na wielu przykładach dowodził, że przyciągają się i łączą ludzie o skrajnych temperamentach. Choleryczka na przykład poślubia flegmatyka, a sangwinik melancholiczkę. Co mają robić, kiedy minie fascynacja odmiennością, a zaczynają drażnić cechy małżonka, irytować wychowanie i nawyki wyniesione z domu. Przed rozstaniem chroni wtedy uczucie i przeświadczenie, że spotkali się na całe życie. Ta pewność pomaga szukać rozwiązań, wyzwala cierpliwość i dobre chęci. „Dobre chęci" - tak zatytułowano film, do którego scenariusz napisał słynny reżyser Ingmar Bergman. Prototypami bohaterów są rodzice autora. Dzieliło ich wiele. On - prowincjonalny pastor z ubogiej rodziny, ona bogata, wykształcona dziewczyna z miasta. Pobrali się z miłości. Jednak kobieta nie mogła znieść surowego życia na odludziu, w obcym dla niej otoczeniu. Uciekła do rodziców z dziećmi, do miasta. Nie dzieląc pasji męża, czeka jednak na niego, wiąże ich miłość i dzieci, chcą być razem. l tak się stało.

W książce, do której lubię wracać: „Czyste radości mojego życia" czeskiego pisarza Jana Śmida bohater jest prostym komiwojażerem. Przemierza górzyste stany Ameryki: Utah, Arizonę, Nevadę. Poznaje życie odludnych prowincji, ludzkich siedlisk. l nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby nie podróżował z lwicą. Wyrzucona z cyrku, przygarnięta uratowała mężczyźnie życie, wyciągnęła z wielu opresji. On próbuje z czasem się jej pozbyć, bo lwica przysparza też sporych kłopotów. Odstrasza chociażby kandydatki na żonę. Niechęć do lwicy jest również negatywnym testem tych kobiet. Ale jest Wirginia, dziewczyna, która akceptuje lwicę. Jest piękna, ma zamożnych rodziców, zna się na literaturze i muzyce. Wybiera jednak samotnię w górach z wybranym człowiekiem. Czyta się to jak bajkę o handlarzu i humanistce. Bo wśród wspanialej, nieskażonej przyrody przeważają czyste uczucia.

A dziewczyna jest tak urocza i szczera, że trudno ją posądzać o skrytą myśl: „Dobrze, dobrze, byle do ślubu. Potem ja to wszystko zmienię".

WIESŁAWA PAKUŁA


Benedykt XVI | Biblioteka audio i wideo | Czytelnia | Dane nt. Kościoła | Felietony, komentarze | Filozofia | Galeria zdjęć | Inne nauki |
Integracja Europejska | Internet i komputery | Jan Paweł II | Katalog adresów | Katechetom i duszpasterzom | Kultura | Liturgia - na dziś i na niedziele | Mapa serwisu | Msze św. - gdzie, kiedy? | Nauczanie | Nowości na naszych stronach | PDA | Rodzina | Sekty | Serwis informacyjny | Słownik | Sonda | Święci patroni | Szukaj | Teologia | Twój głos w dyskusji | Varia | Życie Kościoła |