|
Powrót | Przed ślubem | Idealne małżeństwo | Zaplanuj rodzinę | Adopcja | Wychowanie | Nałogi | Mamy wnuki | Rodzina w dokumentach | O romansowaniuWysłuchałem niedawno dyskusji radiowej na temat wakacyjnych romansów. Jest coś znamiennego w tym, z jakim upodobaniem niektóre przekaziory starają się lansować modę podobnych związków seksualnych, pomagających - jak to niektórzy cynicznie określają -w „lądowaniu akumulatora uczuć". We wspomnianym programie zastanawiano się nad celowością przelotnych romansów, zwłaszcza tych wakacyjnych, gdy są różne „okazje". Również te, które spotykają odpoczywających samotnie męża lub żonę. Gdy pewni słuchacze skłonni byli z rozmaitych pobudek je poprzeć, to mile uderzyły mnie głosy młodych mężczyzn i kobiet, którzy byli temu przeciwni, nie tylko z powodu „nie rób drugiemu tego, co tobie niemiłe", ale ponieważ godzi to we współmałżonka. W jego ufność do partnera. Podkreślali przy tym, że prawdziwe przeżycie seksualności związane jest z silnym związkiem uczuciowym, raczej nie występującym w przelotnych związkach. Lansowana przez środki przekazu zasada „róbta co chceta", jeśli wam to sprawia przyjemność, godzi przewrotnie w samą istotę małżeństwa i rodziny. Uderzyła mnie trafność wypowiedzi pewnego słuchacza, który wprost powiedział, że komuś bardzo zależy, aby rodziny nie byty spójne i trwałe, gdyż łatwiej wówczas manipulować człowiekiem. Ktoś bez trwałych zasad łatwiej ulega wpływom zewnętrznym, pozwala sobą powodować, a przecież o to tutaj chodzi. Nie mając mocnego oparcia w drugim, bliskim sobie człowieku - współmałżonku, ojcu, matce, jest się łatwym łupem przeróżnych manipulatorów, mających w tym własny interes. Trwająca batalia, stymulowana przez określone środowiska, ma na celu osłabienie trwałości więzów rodzinnych, rozbudzając w jednostkach cechy egoistyczne i libertyńskie. W ogólnym szumie informacyjnym niknie piękna zasada personalistyczna, głosząca godność i substancjalność człowieka, jako istoty duchowej, powołanej do doskonalenia swej osobowości w dążeniu do spełnienia w życiu wiecznym. Stąd także wywodzą się bałamutne teorie o reinkarnacji, czyli wędrówce dusz, jak gdyby Stwórcę stać było jedynie na powołanie do istnienia ograniczonej ich liczby. Vanitas vanitatum et omnia vanitas - tym cytatem nazwał jeden ze swych tryptyków znakomity artysta malarz Wlastimil Hoffman. Przedstawia on uśmiechniętego starca, przyjmującego z godnością śmierć. Nazbyt rzadko zastanawiamy się nad tą chwilą ostateczną w pogoni nad złudami problematycznych uciech i przyjemnostek, będących często zaczynem wielkich tragedii, a bywa że i zbrodni. SŁAW DOMSKI Copyright by Moja Rodzina, 12/1999 opr. TG/PO |
